
{"id":571,"date":"2008-09-01T08:05:40","date_gmt":"2008-09-01T06:05:40","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=571"},"modified":"2008-09-01T17:26:12","modified_gmt":"2008-09-01T15:26:12","slug":"boskie-ziele-to-herbata","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/09\/01\/boskie-ziele-to-herbata\/","title":{"rendered":"Boskie ziele to herbata"},"content":{"rendered":"<p>Mam w oczach zielono\u015b\u0107 herbacianych plantacji. A drodzy Czytelnicy pewnie ju\u017c maj\u0105 do\u015b\u0107 sprawozda\u0144 z Cejlonu. Mimo to dzi\u015b si\u0119gn\u0119 po kolejny cytat z &#8222;Powszechnej historii gospodarczej \u015bredniowiecza i czas\u00f3w nowo\u017cytnych&#8221;, najwy\u017cej nara\u017caj\u0105c si\u0119 na przycinki Nemo, kt\u00f3ra pewnie te wszystkie historyjki zna od dawna. Ale co mi tam!<\/p>\n<p>&#8222;Pierwsze wiadomo\u015bci o herbacie dotar\u0142y do Europy gdzie\u015b w po\u0142owie XVII wieku. Opowiadano w\u00f3wczas, \u017ce Japo\u0144czycy z zio\u0142a zwanego chia lub chaa\u00a0\u00a0 sporz\u0105dzaj\u0105 nap\u00f3j zdrowy i zapewniaj\u0105cy d\u0142ugi \u017cywot.\u00a0 Do Europy wprowadzili herbat\u0119 kupcy holenderski, kt\u00f3rzy zapoznali si\u0119 z ni\u0105 w czasie swych podr\u00f3\u017cy\u00a0 do Chin, Japonii lub Syjamu. Nieco p\u00f3\u017aniej niderlandzka Kompania Wschodnioindyjska zacz\u0119\u0142a sprowadza\u0107 do Europy herbat\u0119 z Macau. M\u00f3wiono o niej, \u017ce u\u0142atwia trawienie, a mi\u0142o\u015bnikom mocnych trunk\u00f3w u\u017cycza nowych si\u0142 do dalszych pijatyk. Te dytyramby na cze\u015b\u0107 nowego napoju pisano cz\u0119sto na zam\u00f3wienie i koszt Kompanii Wschodnioindyjskiej, kt\u00f3ra w ten spos\u00f3b pragn\u0119\u0142a zwi\u0119kszy\u0107 sw\u00f3j zbyt. Herbat\u0119 nazywa si\u0119 tu &#8222;boskim zielem&#8221;, por\u00f3wnuje z ambrozj\u0105 i radzi wypija\u0107 40 &#8211; 50 fili\u017canek dziennie. Pewien lekarz holenderski, osiad\u0142szy w Hamburgu, chc\u0105c odci\u0105gn\u0105\u0107 swoich pacjent\u00f3w od napoj\u00f3w wyskokowych, zapisywa\u0142 im wielkie ilo\u015bci herbaty. Pos\u0105dzono go o to, \u017ce zosta\u0142 przekupiony przez kupc\u00f3w sprzedaj\u0105cych ten artyku\u0142.\u00a0 W Polowie XVII wieku w Holandii, w Londynie, Lyonie, Pary\u017cu i miastach w\u0142oskich pi\u0142o si\u0119 ju\u017c herbat\u0119, cho\u0107 by\u0142a bardzo droga i tylko wy\u017csze klasy mog\u0142y sobie na ten luksus pozwoli\u0107. W r. 1766 eksportowano z Chin 17,5 mln funt\u00f3w herbaty, z tego 6 mln do Anglii i 4 mln do Holandii.<\/p>\n<p>Dzi\u015b na szcz\u0119\u015bcie na herbat\u0119 sta\u0107 niemal ka\u017cdego. A jej wyb\u00f3r jest tak du\u017cy, i\u017c tak\u017ce ka\u017cdy znajdzie na rynku taki gatunek, kt\u00f3ry go usatysfakcjonuje. Na szcz\u0119\u015bcie te\u017c nikt nie twierdzi (\u017caden lekarz, ani \u017caden autor), \u017ce dzienna dawka tego napoju winna liczy\u0107 50 fili\u017canek. Cho\u0107 rano i wieczorem warto si\u0119gn\u0105\u0107 po dobry z\u0142ocisty napar lecz wystarczy wypi\u0107 dziesi\u0119ciokrotnie mniej ni\u017c zalecano przed paroma wiekami.<\/p>\n<p>A herbata najlepsza jest na podwieczorek. Ten rodzaj domowego posi\u0142ku i jednocze\u015bnie towarzyskiego spotkania zanikn\u0105\u0142. Warto wi\u0119c pomy\u015ble\u0107 o przywr\u00f3ceniu instytucji podwieczork\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mam w oczach zielono\u015b\u0107 herbacianych plantacji. A drodzy Czytelnicy pewnie ju\u017c maj\u0105 do\u015b\u0107 sprawozda\u0144 z Cejlonu. Mimo to dzi\u015b si\u0119gn\u0119 po kolejny cytat z &#8222;Powszechnej historii gospodarczej \u015bredniowiecza i czas\u00f3w nowo\u017cytnych&#8221;, najwy\u017cej nara\u017caj\u0105c si\u0119 na przycinki Nemo, kt\u00f3ra pewnie te wszystkie historyjki zna od dawna. Ale co mi tam! &#8222;Pierwsze wiadomo\u015bci o herbacie dotar\u0142y do [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/571"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=571"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/571\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=571"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=571"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=571"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}