
{"id":572,"date":"2008-09-02T07:00:41","date_gmt":"2008-09-02T05:00:41","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=572"},"modified":"2008-09-02T20:29:38","modified_gmt":"2008-09-02T18:29:38","slug":"co-i-jak-jadali-nasi-przodkowie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/09\/02\/co-i-jak-jadali-nasi-przodkowie\/","title":{"rendered":"Co i jak jadali nasi przodkowie"},"content":{"rendered":"<p>Przyjaciel naszych przyjaci\u00f3\u0142, wyk\u0142adowca na ameryka\u0144skim uniwersytecie, prof. Antoni Moskwa da\u0142 mi wspania\u0142y prezent. To dwutomowe dzie\u0142o ekonomisty J\u00f3zefa Kuliszera &#8222;Powszechna historia gospodarcza \u015bredniowiecza i czas\u00f3w nowo\u017cytnych&#8221; wydane przed pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu laty. Tytu\u0142 mnie nie odstraszy\u0142, bo wiedzia\u0142em co ksi\u0119ga zawiera. Czytam j\u0105 systematycznie acz wolno, bo przeplatam i innymi (bardziej rozrywkowymi) lekturami. Aby uzasadni\u0107 moje zainteresowanie t\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0105 si\u0119gn\u0119 po kilka cytat\u00f3w z rozdzia\u0142u &#8222;Konsumpcja&#8221;.<\/p>\n<p>&#8222;Nie mamy odpowiednich danych &#8211; pisze autor &#8211; aby powiedzie\u0107, w jakim stopniu uleg\u0142 zmianom w tym okresie spos\u00f3b od\u017cywiania si\u0119 w og\u00f3le, a spo\u017cycie mi\u0119sa w szczeg\u00f3lno\u015bci. Macaulay twierdzi, \u017ce jeszcze pod koniec XVII stulecia ludno\u015b\u0107 nie by\u0142a w stanie wy\u017cywi\u0107 byd\u0142a przez okres zimy, bi\u0142a je wi\u0119c w wielkiej ilo\u015bci, a mi\u0119so peklowa\u0142a. Nawet gentry przez d\u0142ugie miesi\u0105ce poza dziczyzn\u0105 nie jada\u0142a \u015bwie\u017cego mi\u0119sa. Za Henryka VII spo\u017cywano je tylko dwa &#8211; trzy miesi\u0105ce w roku ; za Karola II mi\u0119so peklowano w listopadzie. Macaulay pisze, \u017ce chleb by\u0142 bardzo kiepskiego gatunku; pod koniec XVII wieku dzier\u017cawcy i kupcy jedli taki chleb, \u017ce w XIX stuleciu sam jego wygl\u0105d wywo\u0142a\u0142by bunt w ka\u017cdym angielskim domu robotniczym.<\/p>\n<p>Wi\u0119cej danych posiadamy o spo\u017cyciu napoj\u00f3w. Interesuj\u0105ce \u015bwiadectwa o konsumpcji wina, piwa, w\u00f3dki, o pija\u0144stwie przekazali wsp\u00f3\u0142cze\u015bni. &#8222;My Niemcy, przepijamy nasz dobytek, nasze zdrowie, a nawet zbawienie wieczne&#8221;, powiedzia\u0142 Melanchton. Jest jednak rzecz\u0105 w\u0105tpliw\u0105, czy sami reformatorzy \u015bwiecili przyk\u0142adem wstrzemi\u0119\u017aliwo\u015bci. Merry old England nie ust\u0119powa\u0142a pod tym wzgl\u0119dem Niemcom. Nad drzwiami zajazd\u00f3w wisia\u0142y szyldy zapraszaj\u0105ce przechodnia do wst\u0105pienia, przy czym amator\u00f3w trunk\u00f3w zapewniano, \u017ce za skromn\u0105 sum\u0119 2 pens\u00f3w spij\u0105 si\u0119 do nieprzytomno\u015bci, a ponadto otrzymaj\u0105 miejsce na s\u0142omie, by mogli przespa\u0107 &#8222;zamroczenie&#8221;. Szynkarze mieli rzeczywi\u015bcie osobne pomieszczenia, w kt\u00f3rych uk\u0142adali swoich podchmielonych go\u015bci. Karol V mawia\u0142, \u017ce \u017co\u0142nierz niemiecki jest pijaczyn\u0105 , a hiszpa\u0144ski z\u0142odziejem. Jednak i w najwy\u017cszych ko\u0142ach spo\u0142ecze\u0144stwa nie by\u0142o lepiej. Zar\u00f3wno Ludwik XIV, jak i regent Filip Orlea\u0144ski upijali si\u0119 cz\u0119sto. Pod koniec uczty go\u015bci trzeba by\u0142o zwykle wynosi\u0107, gdy\u017c nie mogli wyj\u015b\u0107 ju\u017c o w\u0142asnych si\u0142ach. Pollnitz pisze o wizycie u biskupa wuirzburskiego, nie szcz\u0119dz\u0105c najgor\u0119tszych pochwa\u0142 piwnicom kapitu\u0142y &#8211; &#8222;arsena\u0142owi Bachusa&#8221;. W r. 1529 wysz\u0142a ksi\u0105\u017cka zawieraj\u0105ca hymn pochwalny na cze\u015b\u0107 w\u00f3dki, kt\u00f3ra by\u0142a pierwotnie \u015brodkiem leczniczym, a dopiero p\u00f3\u017aniej wesz\u0142a w u\u017cycie jako nap\u00f3j osza\u0142amiaj\u0105cy. Jeszcze w XVII stuleciu lekarze zastanawiali si\u0119 powa\u017cnie, czy nie by\u0142oby wskazane upija\u0107 si\u0119 od czasu do czasu dla zdrowia (dyskusje na paryskim wydziale medycznym w latach 1643, 1658, 1665). Niekt\u00f3rzy lekarze byli zdania, \u017ce upijanie si\u0119 raz lub dwa razy w miesi\u0105cu &#8222;wzmacnia \u017co\u0142\u0105dek&#8221;, jest przeto po\u017c\u0105dane dla zdrowia.&#8221;<\/p>\n<p>I tyle s\u0142\u00f3w na pocz\u0105tek. Po ich przeczytaniu trzeba zrewidowa\u0107 pogl\u0105dy na temat smakoszostwa naszych praprzodk\u00f3w. Owszem pili t\u0119go (a nawet za t\u0119go), ob\u017cerali si\u0119 te\u017c niekiepsko ale smakoszami nie byli, bo nie mogli. Z czasem to si\u0119 zmienia\u0142o. Ale o tym w kolejnym cytacie.<\/p>\n<p>PS.<\/p>\n<p>To mia\u0142 by\u0107 pierwszy zamieszczony odcinek cytat\u00f3w z tej wspania\u0142ej ksi\u0105\u017cki. Ale \u017cycie bywa zupe\u0142nie r\u00f3\u017cne od naszych zamierze\u0144. I to nie tylko w tej mierze. Kolejne cytaty przez nast\u0119pne dni. A potem urlop dla wszystkich.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przyjaciel naszych przyjaci\u00f3\u0142, wyk\u0142adowca na ameryka\u0144skim uniwersytecie, prof. Antoni Moskwa da\u0142 mi wspania\u0142y prezent. To dwutomowe dzie\u0142o ekonomisty J\u00f3zefa Kuliszera &#8222;Powszechna historia gospodarcza \u015bredniowiecza i czas\u00f3w nowo\u017cytnych&#8221; wydane przed pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu laty. Tytu\u0142 mnie nie odstraszy\u0142, bo wiedzia\u0142em co ksi\u0119ga zawiera. Czytam j\u0105 systematycznie acz wolno, bo przeplatam i innymi (bardziej rozrywkowymi) lekturami. Aby uzasadni\u0107 moje [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/572"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=572"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/572\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=572"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=572"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=572"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}