
{"id":5722,"date":"2012-12-07T08:00:54","date_gmt":"2012-12-07T07:00:54","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=5722"},"modified":"2012-12-02T15:04:31","modified_gmt":"2012-12-02T14:04:31","slug":"japonskie-sliwki-w-plynie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2012\/12\/07\/japonskie-sliwki-w-plynie\/","title":{"rendered":"Japo\u0144skie \u015bliwki w p\u0142ynie"},"content":{"rendered":"<p>M\u00f3j ulubiony autor pisuj\u0105cy o alkoholach, znawca jakich ma\u0142o nie tylko w Polsce, Wojciech Gogoli\u0144ski z &#8222;Czasu Wina&#8221; podr\u00f3\u017cuje po \u015bwiecie i z ka\u017cdej podr\u00f3\u017cy przywozi jakie\u015b niespodzianki. Tym razem opisa\u0142 wypraw\u0119 do Japonii gdzie wytw\u00f3rni\u0119 likieru owocowego, kt\u00f3ry podbi\u0142 \u015bwiat.<br \/>\nW prefekturze Wakajama rosn\u0105 \u015bliwy o pi\u0119knym wygl\u0105dzie ale za to niejadalne. S\u0105 bowiem tak kwa\u015bne, \u017ce nawet cytryna przy nich wydaje si\u0119 s\u0142odkim owocem. Sady ume czyli w\u0142a\u015bnie tych \u015bliw, zajmuj\u0119 du\u017c\u0105 powierzchni\u0119, pi\u0119knie owocuj\u0105 a i wygl\u0105daj\u0105 apetycznie. Te owoce od stuleci s\u0142u\u017cy\u0142y Japo\u0144czykom do robienia domowych nalewek. Od pewnego czasu rodzina Kondo postanowi\u0142a zaryzykowa\u0107 i produkowa\u0107 fabrycznie to, co ka\u017cdy Japo\u0144czyk potrafi zrobi\u0107 sobie w domu. I&#8230; uda\u0142o si\u0119 dzi\u0119ki smakoszom zza granicy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Pisze Gogoli\u0144ski: &#8222;przeszkod\u0105 by\u0142o opracowanie technologii wyrobu umeszu &#8211; nikt wcze\u015bniej tego nie pr\u00f3bowa\u0142; w Japonii w og\u00f3le nie by\u0142o w\u00f3wczas tradycji produkcji likier\u00f3w na szerok\u0105 skal\u0119. Ale od czego\u015b trzeba by\u0142o zacz\u0105\u0107.<br \/>\nZa podstaw\u0119 technologiczn\u0105 wzi\u0119to nalew na ume, morel\u0119 japo\u0144sk\u0105, kt\u00f3ra udaje si\u0119 najlepiej w prefekturze Wakajama le\u017c\u0105cej sto kilometr\u00f3w na po\u0142udnie od Osaki. Widzia\u0142em te owoce, by\u0142em tam, ale ume nie poddaje si\u0119 jednoznacznej i prostej dla Europejczyka klasyfikacji. Niby podobna do tej, jak\u0105 znamy z Europy \u015arodkowej, ale zupe\u0142nie inna. Przede wszystkim&#8230; niejadalna! Pachnie cudnie, ale zawiera wi\u0119cej kwas\u00f3w od&#8230; cytryny. Trudno to zrozumie\u0107, bo prefektura ma klimat subtropikalny, cho\u0107 te\u017c dziwny &#8211; latem temperatura przekracza 30 stopni, ale zim\u0105 jest bardzo zimno.<br \/>\nMoje pytania, dlaczego nie uprawia si\u0119 tu naszej &#8222;wersji&#8221; moreli i po co w og\u00f3le inwestowa\u0107 w rozlegle sady niejadalnych owoc\u00f3w, pozosta\u0142o niezrozumiale. &#8211; Kwasowo\u015b\u0107 i aromatyczno\u015b\u0107 to najwi\u0119ksze zalety ume! Likier z tego owocu, cho\u0107 s\u0142odki, nigdy nie jest md\u0142y. Nadaje si\u0119 nawet do posi\u0142ku! &#8211; t\u0142umaczyli mi Take san, odpowiedzialny za mark\u0119 Choya m.in. w Polsce, oraz Masa san, szef sprzeda\u017cy koncernu, a przy okazji moi przewodnicy.<br \/>\nDo nalewu u\u017cywa si\u0119 soszu &#8211; tradycyjnego japo\u0144skiego nierektyfikowanego destylatu. Owoce maceruje si\u0119 w ogromnych stalowych zbiorni?kach ze szklan\u0105 pow\u0142ok\u0105 w \u015brodku co najmniej rok. Zlany macerat, po do?daniu cukru, dojrzewa jeszcze drugie tyle. Dopiero wtedy jako gotowy likier wyrusza na \u015bwiatowe rynki.<br \/>\nWszystkie (butelki) zawieraj\u0105 na dnie kilka pysznych i kszta\u0142tnych moreli odmiany nanko, uwa\u017canej za najlepsz\u0105. Najwi\u0119ksz\u0105 tajemnic\u0105 firmy jest to, w jaki spos\u00f3b owoc ten jest umieszczany na dnie flaszki. To najwi\u0119kszy sekret firmy, strze\u017cony baczniej ni\u017c archiwa CIA w Langley w Wirginii.&#8221;<\/p>\n<p>W\u015bcibski reporter z Krakowa nie wy\u015bledzi\u0142 tego sekretu. Ale smak likieru pozna\u0142 i poleca.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>M\u00f3j ulubiony autor pisuj\u0105cy o alkoholach, znawca jakich ma\u0142o nie tylko w Polsce, Wojciech Gogoli\u0144ski z &#8222;Czasu Wina&#8221; podr\u00f3\u017cuje po \u015bwiecie i z ka\u017cdej podr\u00f3\u017cy przywozi jakie\u015b niespodzianki. Tym razem opisa\u0142 wypraw\u0119 do Japonii gdzie wytw\u00f3rni\u0119 likieru owocowego, kt\u00f3ry podbi\u0142 \u015bwiat. W prefekturze Wakajama rosn\u0105 \u015bliwy o pi\u0119knym wygl\u0105dzie ale za to niejadalne. S\u0105 bowiem [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5722"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5722"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5722\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5752,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5722\/revisions\/5752"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5722"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5722"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5722"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}