
{"id":573,"date":"2008-09-03T08:00:51","date_gmt":"2008-09-03T06:00:51","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=573"},"modified":"2008-09-03T08:00:51","modified_gmt":"2008-09-03T06:00:51","slug":"cukier-lepszy-niz-miod-a-kawa-tez-smaczna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/09\/03\/cukier-lepszy-niz-miod-a-kawa-tez-smaczna\/","title":{"rendered":"Cukier lepszy ni\u017c mi\u00f3d, a kawa te\u017c smaczna"},"content":{"rendered":"<p>Nadal jestem zanurzony w ksi\u0105\u017ck\u0119 J\u00f3zefa Kusznera (jeszcze raz dzi\u0119kuj\u0119 Antoniemu Moskwie za podarunek i mam nadziej\u0119, \u017ce z kolei jego zainteresuj\u0105 ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re odwrotn\u0105 poczt\u0105 zawi\u00f3z\u0142 do USA Maciek Wierzy\u0144ski). Tym razem studiuj\u0119 strony dotycz\u0105ce wprowadzania cukru i kawy\u00a0 na europejskie sto\u0142y. A tak\u017ce przypraw przywo\u017conych na nasz kontynent z wysp Oceanu Indyjskiego.<\/p>\n<p>&#8222;W tym okresie rozpowszechnia si\u0119 u\u017cycie tak drogich jeszcze w \u015bredniowieczu korzeni i przypraw, jak pieprz, ga\u0142ka muszkato\u0142owa, kwiat muszkato\u0142owy, cynamon, go\u017adziki, kt\u00f3re po odkryciu drogi morskiej do Indii sta\u0142y si\u0119 ta\u0144sze i bardziej dost\u0119pne. Uprawiano je teraz i poza Indiami, szczeg\u00f3lnie na Antylach. Rozszerza si\u0119 uprawa trzciny cukrowej, co wp\u0142ywa na wzrost konsumpcji cukru, kt\u00f3ry znany by\u0142 na Zachodzie od czas\u00f3w wypraw krzy\u017cowych, ale spo\u017cywany do XV wieku jedynie w ograniczonych ilo\u015bciach (zamiast cukru u\u017cywano miodu). Opr\u00f3cz tego wprowadzono nowe artyku\u0142y kolonialne, jak kawa, herbata, kakao.<\/p>\n<p>W wy\u017cszych sferach spo\u0142ecze\u0144stwa spo\u017cycie cukru wzrasta\u0142o cz\u0119sto do tego stopnia, \u017ce kandyzowano wszelkiego rodzaju owoce i korzenie., z cukru sporz\u0105dzano rozmaite ozdoby, wymy\u015blne figurki ptak\u00f3w i zwierz\u0105t, zamk\u00f3w i okr\u0119t\u00f3w, wreszcie dodawano jako przypraw\u0119 do wszelkich potraw, do wina, wody, a nawet do mi\u0119sa i da\u0144 rybnych.<\/p>\n<p>Kawa jako nap\u00f3j pojawi\u0142a si\u0119 prawdopodobnie na Wschodzie dopiero w po\u0142owie XV stulecia (plemiona afryka\u0144skie jad\u0142y palone ziarna) &#8211; w tym czasie by\u0142a ju\u017c znan w Arabii i Syrii; w po\u0142owie XVI wieku otwarto pierwsz\u0105 kawiarni\u0119 w Konstantynopolu. Kupcy europejscy powracaj\u0105cy z Bliskiego Wschodu opowiadali, \u017ce Turcy i Arabowie znaj\u0105 nap\u00f3j zwany caova, cahua czy te\u017c copha, kt\u00f3ry zast\u0119puje im pot\u0119pione przez Koran wino. Pije si\u0119 ten nap\u00f3j w tawernach, tak jak wino w Europie, jednak\u017ce nie podczas jedzenia, ale po nim. Kupcy twierdzili, \u017ce kawa wzmacnia \u017co\u0142\u0105dek i odp\u0119dza melancholi\u0119, konieczna jest zw\u0142aszcza dla tych, kt\u00f3rzy czuwaj\u0105 w nocy, gdy\u017c przep\u0119dza sen. Ju\u017c w 1580 Wenecjanie przywie\u017ali kaw\u0119 do W\u0142och,a latach 1640 &#8211; 1660 pojawia si\u0119 w Anglii i Francji, naprz\u00f3d w Marsylii, gdzie wprowadzili j\u0105 przypuszczalnie francuscy kupcy handluj\u0105cy z Bliskim Wschodem, kt\u00f3rzy przyzwyczaili si\u0119 do tego napoju. W r. 1670 Ludwik XIV przyj\u0105\u0142 kaw\u0105 poselstwo wys\u0142ane do niego przez su\u0142tana Mahometa IV, po czym nap\u00f3j ten przyj\u0105\u0142 si\u0119 na dworze francuskim. Kaw\u0119 ziarnist\u0105 sprzedawano na funty w Pary\u017cu, Londynie, Amsterdamie ( we Frankfurcie nad Menem od 1680 &#8211; 1690), u\u017cywano jej do wyrobu cukr\u00f3w i likier\u00f3w. Lekarze z pocz\u0105tku wypowiadali si\u0119 przeciwko spo\u017cywaniu kawy, twierdz\u0105c, \u017ce stanie si\u0119 ona konsumenta &#8222;straszn\u0105 nami\u0119tno\u015bci\u0105&#8221;, &#8222;despotycznym przyzwyczajeniem&#8221;. Utrzymywali, \u017ce kawa skraca \u017cycie, \u017ce Colbert przepali\u0142 sobie ni\u0105 \u017co\u0142\u0105dek, gdy\u017c musia\u0142 pi\u0107 du\u017ce ilo\u015bci tego napoju, by podo\u0142a\u0107 wyczerpuj\u0105cej pracy nocnej. Tak\u017ce w Niemczech, gdzie w XIX wieku wypijano najwi\u0119cej kawy, jeszcze w po\u0142owie XVIII mia\u0142a wielu wrog\u00f3w. Ukazywali oni smutny przyk\u0142ad Pary\u017ca, gdzie rodziny wymieraj\u0105 w trzecim pokoleniu, i zapewniali, \u017ce fakt ten mo\u017cna t\u0142umaczy\u0107 nadmiernym spo\u017cyciem kawy.&#8221;<\/p>\n<p>Ze smutkiem stwierdzam, \u017ce autor nic nie wspomina o zas\u0142ugach Jana Kulczyckiego, kt\u00f3ry podobno zas\u0142u\u017cy\u0142 si\u0119 na kawiarnianym podw\u00f3rku po wiede\u0144skiej odsieczy Jana Sobieskiego. Dobrze cho\u0107, \u017ce w Wiedniu o tym pami\u0119taj\u0105. Oczywi\u015bcie o Kulczyckim a nie o Sobieskim.<\/p>\n<p>O innych przysmakach ? jutro!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nadal jestem zanurzony w ksi\u0105\u017ck\u0119 J\u00f3zefa Kusznera (jeszcze raz dzi\u0119kuj\u0119 Antoniemu Moskwie za podarunek i mam nadziej\u0119, \u017ce z kolei jego zainteresuj\u0105 ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re odwrotn\u0105 poczt\u0105 zawi\u00f3z\u0142 do USA Maciek Wierzy\u0144ski). Tym razem studiuj\u0119 strony dotycz\u0105ce wprowadzania cukru i kawy\u00a0 na europejskie sto\u0142y. A tak\u017ce przypraw przywo\u017conych na nasz kontynent z wysp Oceanu Indyjskiego. &#8222;W [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/573"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=573"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/573\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5274,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/573\/revisions\/5274"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=573"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=573"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=573"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}