
{"id":61,"date":"2006-10-17T07:56:47","date_gmt":"2006-10-17T05:56:47","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=61"},"modified":"2006-10-16T22:59:33","modified_gmt":"2006-10-16T20:59:33","slug":"glodny-poeta-spragniony-dyplomata","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/10\/17\/glodny-poeta-spragniony-dyplomata\/","title":{"rendered":"G\u0142odny poeta, spragniony dyplomata"},"content":{"rendered":"<p>Wicehrabia Chateaubriand urodzi\u0142 si\u0119 w Saint Malo w Bretanii. Gdy by\u0142 u szczytu kariery, burmistrz jego rodzinnego miasta poprosi\u0142 o pomoc przy budowie basenu portowego. Francois-Rene zgodzi\u0142 si\u0119 protegowa\u0107 \u00f3w plan, lecz w zamian poprosi\u0142 o miejsce na sw\u00f3j grobowiec w\u015br\u00f3d ska\u0142 Grand Be &#8211; skalistej wysepki na redzie Saint Malo. Transakcja zosta\u0142a zawarta, za\u015b romantyczny wicehrabia mia\u0142 nadziej\u0119 po \u015bmierci spocz\u0105\u0107 po\u015br\u00f3d ska\u0142 oblewanych wzburzonym morzem.<\/p>\n<p>Ten wybitny pisarz, dyplomata, \u017ceglarz, \u017co\u0142nierz, znaj\u0105cy dw\u00f3ch kr\u00f3l\u00f3w Ludwik\u00f3w, Washingtona, Napoleona, by\u0142 ambasadorem w Londynie, Watykanie i Berlinie. \u0141\u0105czy\u0142 w sobie absolutne poczucie arystokratycznego pochodzenia i jednocze\u015bnie mi\u0142o\u015b\u0107 do praw i swob\u00f3d obywatelskich przynale\u017cnych ka\u017cdemu. O zdobyciu Bastylii, kt\u00f3re do dzi\u015b jest symbolem Rewolucji Francuskiej, pisa\u0142 tak:<\/p>\n<blockquote><p>14 lipca, wzi\u0119cie Bastylii. Widzia\u0142em ten atak na kilku inwalid\u00f3w i nie\u015bmia\u0142ego zarz\u0105dc\u0119: gdyby bramy trzymano zamkni\u0119te, lud nigdy by nie wszed\u0142 do fortecy. Dwa albo trzy razy wystrzelono z armat, ale nie zrobili tego inwalidzi, tylko gwardzi\u015bci francuscy znalaz\u0142szy si\u0119 na wie\u017cach. De Launay (markiz &#8211; zarz\u0105dca Bastylii\u00a0&#8211; przyp. autora) wyci\u0105gni\u0119ty ze swojego ukrycia, po tysi\u0105cu zniewag zosta\u0142 zmasakrowany na schodach Ratusza; Fleselles, burmistrz Pary\u017ca, mia\u0142 g\u0142ow\u0119 strzaskan\u0105 kul\u0105 pistoletu; oto widowisko, kt\u00f3re ob\u0142udnicy bez serca uwa\u017caj\u0105 za tak pi\u0119kne. W\u015br\u00f3d morderstw oddawano si\u0119 orgiom, jak podczas zamieszek w Rzymie za Ottona i Witeliusza. W doro\u017ckach paradowali zdobywcy Bastylii, szcz\u0119\u015bliwi pijacy og\u0142oszeni zwyci\u0119zcami w szynkach, ich eskort\u0119 stanowi\u0142y prostytutki i sankiuloci, kt\u00f3rzy zaczynali rz\u0105dzi\u0107. Przechodnie ze czci\u0105 strachu odkrywali g\u0142owy przed tymi bohaterami, z kt\u00f3rych kilku w skutek wyczerpania nie prze\u017cy\u0142o triumfu. Mno\u017cy\u0142y si\u0119 klucze do Bastylii, rozsy\u0142ano je do wszystkich licz\u0105cych si\u0119 g\u0142upc\u00f3w na cztery strony \u015bwiata. Ile\u017c to razy wymkn\u0119\u0142a mi si\u0119 fortuna! Gdybym, widz w\u00f3wczas, wpisa\u0142 si\u0119 do rejestru zwyci\u0119zc\u00f3w, mia\u0142bym dzi\u015b pensj\u0119.<\/p><\/blockquote>\n<p>Te s\u0142owa napisa\u0142 Chateaubriand, gdy odsiedzia\u0142 sw\u00f3j wyrok w 1832 r., pos\u0105dzony o spiskowanie. Wi\u0119zienie nie by\u0142o jednak w tym przypadku zbyt dolegliwe: mia\u0142 ksi\u0105\u017cki, cz\u0119ste odwiedziny i jada\u0142 dostatnio. Jego kucharz nazwiskiem Montmirel chyba w\u00f3wczas w\u0142a\u015bnie skomponowa\u0142 kotlet ochrzczony nazwiskiem tego wyrafinowanego arystokraty.<\/p>\n<p>Franciszek-Rene de Chateaubriand prze\u017cywa\u0142 zmienne koleje losu. Po kilkuletniej emigracji w Ameryce P\u00f3\u0142nocnej wr\u00f3ci\u0142 do Francji, by szybciutko ponownie z niej ucieka\u0107. Tym razem &#8211;\u00a0zapewne unikaj\u0105c gilotyny &#8211;\u00a0wicehrabia przeby\u0142 ju\u017c nie Atlantyk, lecz tylko Kana\u0142 La Manche i zamieszka\u0142 w Londynie. Tu, n\u0119kany n\u0119dz\u0105, cz\u0119sto\u00a0&#8211; dos\u0142ownie\u00a0&#8211; przymiera\u0142 g\u0142odem. Wiele czasu sp\u0119dza\u0142 z innym breto\u0144skim emigrantem\u00a0&#8211; Franciszkiem J\u00f3zefem Hingant de la Tremblais. \u0141\u0105czy\u0142o ich arystokratyczne pochodzenie, Bretania i mi\u0142o\u015b\u0107 do literatury. Obaj mieli za sob\u0105 udane (w przypadku wicehrabiego &#8211;\u00a0nawet bardzo) pr\u00f3by literackie. Obaj arystokraci-n\u0119dzarze udawali si\u0119 w pogodne dni (w Londynie nie by\u0142o to nad wyraz cz\u0119ste) za miasto, gdzie le\u017c\u0105c w\u015br\u00f3d p\u00f3l wspominali pi\u0119kne dni prze\u017cyte w rodzinnych zamkach w Bretanii. Potem, jeszcze bardziej przygn\u0119bieni, wracali do angielskiej stolicy.<\/p>\n<p>Obiad\u00f3w nie jadali. Kolacje za\u015b w pod\u0142ych i tanich garkuchniach, i to za p\u00f3\u0142 szylinga. Cz\u0119sto jedynym i ca\u0142odziennym ich posi\u0142kiem by\u0142a woda z cukrem i okruchami chleba. Zdarza\u0142o si\u0119, i\u017c zmuszeni byli oszukiwa\u0107 swoje \u017co\u0142\u0105dki, \u017cuj\u0105c traw\u0119 lub\u00a0&#8211; i to by\u0142a podw\u00f3jna tortura\u00a0&#8211; papier z w\u0142asnych i nikomu niepotrzebnych arcydzie\u0142.<\/p>\n<p>S\u0142abszy psychicznie Franciszek J\u00f3zef nie wytrzyma\u0142 tych m\u0105k i pewnego dnia osieroci\u0142 przyjaciela, pope\u0142niaj\u0105c samob\u00f3jstwo. Jak przysta\u0142o na arystokrat\u0119, wbi\u0142 sobie w pier\u015b ostry sztylet. Chateaubriand przetrzyma\u0142 i ten cios. Prze\u017cy\u0142.<\/p>\n<p>A my \u0142asuchy i \u0142akomczuchy, zajadaj\u0105c si\u0119 dzi\u015b kotletem nosz\u0105cym imi\u0119 wicehrabiego, nawet nie wiemy, jaki to by\u0142 m\u0119czennik i bohater.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wicehrabia Chateaubriand urodzi\u0142 si\u0119 w Saint Malo w Bretanii. Gdy by\u0142 u szczytu kariery, burmistrz jego rodzinnego miasta poprosi\u0142 o pomoc przy budowie basenu portowego. Francois-Rene zgodzi\u0142 si\u0119 protegowa\u0107 \u00f3w plan, lecz w zamian poprosi\u0142 o miejsce na sw\u00f3j grobowiec w\u015br\u00f3d ska\u0142 Grand Be &#8211; skalistej wysepki na redzie Saint Malo. Transakcja zosta\u0142a zawarta, za\u015b [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/61"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=61"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/61\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=61"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=61"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=61"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}