
{"id":6387,"date":"2013-03-18T08:00:22","date_gmt":"2013-03-18T07:00:22","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=6387"},"modified":"2013-03-18T21:54:57","modified_gmt":"2013-03-18T20:54:57","slug":"6387","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2013\/03\/18\/6387\/","title":{"rendered":"Co jedli i pili Rzymianie?"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/Dorada-na-talerzu.jpg\"><\/a><\/p>\n<div><em><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/Dorada-na-talerzu2.jpg\"><\/a><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/pecorino-1.jpg\"><\/a><\/em><\/div>\n<div>\u00a0Od d\u0142u\u017cszego czasu czytam wspania\u0142\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119. To &#8222;Rzym&#8221; Roberta Hughesa. O dziele tym &#8222;Sunday Times&#8221; napisa\u0142, ze jest to &#8222;Znakomite po\u0142\u0105czenie historii, sztuki i relacji z podr\u00f3\u017cy.&#8221; \u00a0A &#8222;New York Times&#8221; te\u017c zachwyca\u0142 si\u0119: &#8222;W swojej porywaj\u0105cej i z pasj\u0105 napisanej ksi\u0105\u017cce Robert Hughes oprowadza nas po Wiecznym Mie\u015bcie, odkrywaj\u0105c kolejne warstwy jego kulturalnej przesz\u0142o\u015bci i tworz\u0105c niezapomniany obraz miasta kochaj\u0105cego widowiska i w\u0142adz\u0119.&#8221;<br \/>\nAutor by\u0142 Australijczykiem przez wiele lat mieszkaj\u0105cym w USA i we W\u0142oszech. Zmar\u0142 w ub. roku. By\u0142 g\u0142\u00f3wnym krytykiem sztuki tygodnika &#8222;Times&#8221;. Nam\u00f3wiony przez wybitnego wydawc\u0119, lorda\u00a0 GeorgaWeidenfelda, napisa\u0142 histori\u0119 Rzymu. Ksi\u0105\u017ck\u0119 pisa\u0142 przez wiele lat. A \u017ce wysz\u0142a ona spod pi\u00f3ra cz\u0142owieka zakochanego w opisywanym mie\u015bcie, powsta\u0142o dzie\u0142o wybitne. Jego lektury nie da si\u0119 zako\u0144czy\u0107 w dwa czy trzy wieczory. Trzeba t\u0119 rado\u015b\u0107 obcowania z dzie\u0142em dawkowa\u0107 rozs\u0105dnie, by starczy\u0142o go na d\u0142u\u017cej. Przyjemno\u015b\u0107 za\u015b jest tym wi\u0119ksza im lepiej samemu zna si\u0119 Rzym wsp\u00f3\u0142czesny.<\/div>\n<p><!--more--><br \/>\n<a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/pecorino-11.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-6401\" title=\"pecorino 1\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/pecorino-11-300x296.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"296\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/pecorino-11-300x296.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2013\/03\/pecorino-11.jpg 459w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Dzisiejsze pecorino\u00a0\u00a0 Fot. murrayscheese.com<\/em><\/p>\n<p>Wprawdzie niewiele w &#8222;Rzymie&#8221; jest stron po\u015bwi\u0119conych sprawom jedzenia ale\u00a0&#8211; na szcz\u0119\u015bcie\u00a0&#8211; s\u0105. Hughes w cz\u0119\u015bci dotycz\u0105cej staro\u017cytno\u015bci zadaje sobie pytanie &#8222;Co jedli i pili Rzymianie?&#8221;. Oto odpowied\u017a:<\/p>\n<p>&#8222;Odpowied\u017a mo\u017ce nam sprawi\u0107 pewien zaw\u00f3d, je\u015bli pozwolimy si\u0119 zasugerowa\u0107 opisami legendarnych uczt z Satyryk Petroniusza i innymi relacjami z \u017cycia wy\u017cszych sfer. U Petroniusza czytamy, jak wyzwoleniec Trymalchion, bajecznie wzbogacony na spekulacjach, podejmuje go\u015bci w swoim domu w Kampanii. Pokazuje im osio\u0142ka z br\u0105zu &#8211; najdro\u017cszego, korynckiego br\u0105zu &#8211; z workami po bokach, jednym pe\u0142nym jasnych, a drugim ciemnych oliwek. Na srebrnych misach pi\u0119trz\u0105 si\u0119 &#8222;posypane makiem i oblane miodem pieczone koszatki [gatunek gryzoni]. Podano te\u017c stoj\u0105ce na srebrnym ruszcie gor\u0105ce kie\u0142baski. Pod rusztem le\u017ca\u0142y syryjskie \u015bliwki i pestki granatu&#8221;. Na brzegach mis wyryte jest imi\u0119 Trymalchiona i ich waga, aby wszyscy wiedzieli, ile s\u0105 warte. Piece de resistance to kosz wype\u0142niony s\u0142om\u0105 z wyrze\u017abion\u0105 w drewnie kur\u0105 z rozpostartymi skrzyd\u0142ami. Dwaj niewolnicy stawiaj\u0105 go na pod\u0142odze; tr\u0119bacze graj\u0105 fanfary, a niewolnicy wyci\u0105gaj\u0105 ze s\u0142omy jajko za jajkiem. Trymalchion wykrzykuje: &#8222;Przyjaciele, pod kur\u0119 rozkaza\u0142em pod\u0142o\u017cy\u0107 pawie jaja. I niech mnie Herkules, ale boj\u0119 si\u0119, \u017ce ju\u017c si\u0119 zal\u0119g\u0142y. Spr\u00f3bujmy jednak, czy da si\u0119 je jeszcze wypi\u0107&#8221;. Go\u015bcie otrzymuj\u0105 po srebrnej \u0142y\u017cce, wa\u017c\u0105cej &#8222;co najmniej p\u00f3\u0142 libry&#8221; [ok. 160 gram\u00f3w], i zaczynaj\u0105 je\u015b\u0107 jajka, kt\u00f3re, jak si\u0119 okazuje, zrobiono z &#8222;g\u0119stego ciasta&#8221;. W \u017c\u00f3\u0142tku narrator znajduje t\u0142u\u015bciutk\u0105 mucho\u0142\u00f3wk\u0119 [ma\u0142y ptaszek a nie bylina mi\u0119so\u017cerna o tej samej nazwie], uchodz\u0105c\u0105 w\u00f3wczas, podobnie jak dzi\u015b, za wielki przysmak.<br \/>\nWi\u0119kszo\u015bci z nas rzymskie obyczaje kulinarne kojarz\u0105 si\u0119 z opisanym wy\u017cej rozpasaniem, tymczasem mia\u0142o ono niewiele wsp\u00f3lnego z tym, co jad\u0142a przewa\u017caj\u0105ca wi\u0119kszo\u015b\u0107 Rzymian. Na co dzie\u0144 spo\u017cywano wi\u0119c przede<br \/>\nwszystkim polent\u0119 (potraw\u0119 z gotowanych ziaren zb\u00f3\u017c, jedzon\u0105 w postaci papki albo plack\u00f3w sma\u017conych na oliwie), fasol\u0119 z zio\u0142ami, rzadko okraszon\u0105 kawa\u0142kiem mi\u0119sa (najlepiej wieprzowego), jajka i od czasu do czasu kurczaki. Ubodzy Rzymianie od\u017cywiali si\u0119 g\u0142\u00f3wnie chlebem i ro\u015blinami str\u0105czkowymi. Jedzono du\u017co sera i mo\u017cna przypuszcza\u0107, \u017ce \u00f3wczesne pecorinos, czyli sery z owczego mleka, niewiele r\u00f3\u017cni\u0142y si\u0119 od dzisiejszych. Ch\u0119tnie spo\u017cywano te\u017c warzywa, na przyk\u0142ad w postaci przepysznego dania z m\u0142odej cukinii, zwanego scapece, kt\u00f3re do dzi\u015b podaje si\u0119 w niekt\u00f3rych rzymskich restauracjach.<\/p>\n<p>Na stole pojawia\u0142y si\u0119 te\u017c ryby, cho\u0107 wobec braku lod\u00f3wek cz\u0119sto chyba bywa\u0142y nie\u015bwie\u017ce. Rzymscy bogacze mogli sobie pozwoli\u0107 na w\u0142asne stawy rybne. Znane s\u0105 nawet przera\u017caj\u0105ce opowie\u015bci, \u017ce ogromne w\u0119gorze karmiono niewolnikami. Na pobudzenie apetytu u\u017cywano sosu ze sfermentowanych rybich wn\u0119trzno\u015bci, kt\u00f3ry by\u0142 chyba bardzo aromatycznym i s\u0142onym poprzednikiem sosu Worcester i zwa\u0142 si\u0119 garum. Zamo\u017cni Rzymianie spo\u017cywali go mniej wi\u0119cej tak, jak dzisiaj spo\u017cywa si\u0119 keczup &#8211; doprawiali nim wszystko. Na og\u00f3\u0142 s\u0105dzi si\u0119, \u017ce gamm zwyczajnie cuchn\u0119\u0142o zgni\u0142\u0105 ryb\u0105, ale mo\u017cna przypuszcza\u0107, \u017ce mia\u0142o subtelniejszy smak.<br \/>\nZiemniak\u00f3w, kukurydzy, pomidor\u00f3w i innych upraw z nieodkrytego jeszcze Nowego \u015awiata oczywi\u015bcie nie znano. Tak samo zreszt\u0105 jak trzciny cukrowej. Dania s\u0142odzono miodem.<br \/>\nInnym polem do popisu dla bogatych dekadent\u00f3w rzymskich owych czas\u00f3w by\u0142a sztuka. &#8221;<\/p>\n<p>Mam nadziej\u0119, \u017ce lektura tego fragmentu pozwala zrozumie\u0107 moj\u0105 rado\u015b\u0107 z obcowania z tym przewodnikiem po dwu tysi\u0105cach lat historii Wiecznego Miasta.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0Od d\u0142u\u017cszego czasu czytam wspania\u0142\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119. To &#8222;Rzym&#8221; Roberta Hughesa. O dziele tym &#8222;Sunday Times&#8221; napisa\u0142, ze jest to &#8222;Znakomite po\u0142\u0105czenie historii, sztuki i relacji z podr\u00f3\u017cy.&#8221; \u00a0A &#8222;New York Times&#8221; te\u017c zachwyca\u0142 si\u0119: &#8222;W swojej porywaj\u0105cej i z pasj\u0105 napisanej ksi\u0105\u017cce Robert Hughes oprowadza nas po Wiecznym Mie\u015bcie, odkrywaj\u0105c kolejne warstwy jego kulturalnej przesz\u0142o\u015bci [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6387"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6387"}],"version-history":[{"count":15,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6387\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6522,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6387\/revisions\/6522"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6387"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6387"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6387"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}