
{"id":6794,"date":"2013-05-14T08:00:19","date_gmt":"2013-05-14T06:00:19","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=6794"},"modified":"2013-05-09T12:01:46","modified_gmt":"2013-05-09T10:01:46","slug":"mistrz-campari-pozdrawia-nas-z-nieba","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2013\/05\/14\/mistrz-campari-pozdrawia-nas-z-nieba\/","title":{"rendered":"Mistrz Campari pozdrawia nas z nieba"},"content":{"rendered":"<p>Mam nadziej\u0119, ba\u00a0&#8211; wi\u0119cej, jestem pewien, \u017ce czekaj\u0105 nas s\u0142oneczne dni i upalne wieczory. I w\u00f3wczas b\u0119dziemy si\u0119ga\u0107 po ten nap\u00f3j, o kt\u00f3rym w\u0142a\u015bnie opowiadam.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Campari.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-6799\" title=\"OLYMPUS DIGITAL CAMERA\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Campari-300x225.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Campari-300x225.jpg 300w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Campari.jpg 640w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><!--more-->Pij\u0105ce campari damy naog\u00f3\u0142 nie maj\u0105 poj\u0119cia sk\u0105d wzi\u0119\u0142a si\u0119 nazwa tego aperitifu. Panowie zreszta te\u017c, bo\u0107 trunek zaliczany jest raczej do kategorii damskich. I \u0142\u0105czy si\u0119 z nim ciekawa historia sprzed ponad stu lat.<\/p>\n<p>Zacznijmy wi\u0119c t\u0119 opowiastk\u0119 od ko\u0144ca: 16 grudnia 1882 roku &#8222;Corriere della Sera&#8221; doni\u00f3s\u0142 o \u015bmierci Gaspare Campariego. By\u0142 on w\u00f3wczas wielkim i bogatym przedsi\u0119biorc\u0105 w bran\u017cy spo\u017cywczej, licz\u0105cym si\u0119 nie tylko w Mediolanie ale tak\u017ce daleko poza granicami W\u0142och.<\/p>\n<p>A zaczyna\u0142 z 60 lirami w kieszeni, z kt\u00f3rymi przyby\u0142 do Mediolanu po pierwszym bankructwie w rodzimej Novarze. W stolicy Lombardii i to za po\u017cyczone pieni\u0105dze otworzy\u0142 kawiarni\u0119. Ca\u0142a rodzina pracowa\u0142a tu od \u015bwitu do p\u00f3\u017anej nocy. Gaspare za\u015b &#8211; niczym \u015bredniowieczny alchemik &#8211; wymy\u015bla\u0142 nowe i nowe przepisy \u0142\u0105cz\u0105c smaki, mieszaj\u0105c trunki i wypr\u00f3bowuj\u0105c to na swoich go\u015bciach. Gromadz\u0105c maj\u0105tek (jego portfel puch\u0142 dosy\u0107 szybko) przybiera\u0142 te\u017c na wadze. Pod koniec \u017cycia wa\u017cy\u0142 150 kg. Ale trudno si\u0119 temu dziwi\u0107, bo przecie\u017c mistrz musia\u0142 pr\u00f3bowa\u0107 jak smakuj\u0105 wszystkie wymy\u015blane i wyrabiane przez niego s\u0142odko\u015bci, np. lody. A to przecie\u017c tuczy.<\/p>\n<p>Pomi\u0119dzy rokiem 1862 a 1867 go\u015bcie kawiarni Gaspariego Campari poznali nowy smak \u0142agodnego trunku, kt\u00f3ry\u00a0&#8211; ju\u017c wkr\u00f3tce &#8211; otrzymawszy nazw\u0119 od\u00a0 nazwiska wynalazcy, przysporzy\u0142 ca\u0142ej rodzinie maj\u0105tku i wielkiej s\u0142awy.<\/p>\n<p>I trwa to do dzi\u015b. Przed zak\u0105skami i rozpocz\u0119ciem przyj\u0119cia, w trakcie lu\u017anej wst\u0119pnej pogwarki mi\u0142o\u015bnicy aromatycznej goryczki, odrobiny alkoholu i zapachu sk\u00f3rki pomara\u0144czowej si\u0119gaj\u0105 po ten aperitif. Par\u0119 \u0142yk\u00f3w wyostrza dowcip, wprawia w dobry humor i dodaje apetytu.<\/p>\n<p>Dobre campari\u00a0&#8211; zw\u0142aszcza w upalny wiecz\u00f3r\u00a0&#8211; niemal gwarantuje udane przyj\u0119cie. A Mistrz Gaspare \u00a0temu przyklaskuje spogl\u0105daj\u0105c na coraz weselszych go\u015bci spogl\u0105daj\u0105c na nich gdzie\u015b z ob\u0142ok\u00f3w.<\/p>\n<p><em>Fot. P. Adamczewski<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mam nadziej\u0119, ba\u00a0&#8211; wi\u0119cej, jestem pewien, \u017ce czekaj\u0105 nas s\u0142oneczne dni i upalne wieczory. I w\u00f3wczas b\u0119dziemy si\u0119ga\u0107 po ten nap\u00f3j, o kt\u00f3rym w\u0142a\u015bnie opowiadam.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6794"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6794"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6794\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6825,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6794\/revisions\/6825"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6794"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6794"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6794"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}