
{"id":707,"date":"2009-01-05T08:00:12","date_gmt":"2009-01-05T07:00:12","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=707"},"modified":"2009-01-04T12:14:47","modified_gmt":"2009-01-04T11:14:47","slug":"w-wilanowie-wialo-chlodem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/01\/05\/w-wilanowie-wialo-chlodem\/","title":{"rendered":"W Wilanowie wia\u0142o ch\u0142odem"},"content":{"rendered":"<p>Pierwszy dzie\u0144 nowego roku powita\u0142 nas s\u0142o\u0144cem. Zach\u0119ci\u0142o to wi\u0119c domownik\u00f3w do spaceru. Zw\u0142aszcza, \u017ce nale\u017ca\u0142o spali\u0107 nadmiar kalorii przyj\u0119tych do organizm\u00f3w w nocy. Bo to i ba\u017cant podlewany mocno winem z Doliny Rodanu obfitowa\u0142 w kalorie, i s\u0142odycze, kt\u00f3rych nie brakowa\u0142o na stole (cho\u0107 tylko do momentu gdy zainteresowa\u0142 si\u0119 nimi Kubu\u015b) te\u017c zwi\u0119kszy\u0142y ilo\u015b\u0107 cukru we krwi, a i szampan przecie\u017c nie sklada\u0142 si\u0119 z samych b\u0105belk\u00f3w.<\/p>\n<p>Po bardzo sk\u0105pym \u015bniadaniu i doprowadzeniu domostwa do \u0142adu pojechali\u015bmy na po\u0142udnie czyli do Wilanowa. By\u0142a godzina druga po po\u0142udniu. S\u0142o\u0144ce ju\u017c gdzie\u015b si\u0119 zapodzia\u0142o, zacz\u0119\u0142o lekko wia\u0107 i sypa\u0107 ni to m\u017cawk\u0105, ni to marzn\u0105cym \u015bnie\u017ckiem. Zaparkowali\u015bmy niemal za plecami pa\u0142acu kr\u00f3lewskiego nad rozleg\u0142ymi stawami. Dalej ruszyli\u015bmy pieszo wiedz\u0105c, \u017ce podczas jazdy autem kalorii spala si\u0119 znacznie mniej ni\u017c w czasie w\u0119dr\u00f3wki.<\/p>\n<p>Mi\u0119dzy pa\u0142acem a stawami, u zbiegu ulic Potockiego i Europejskiej, wyr\u00f3s\u0142 kompleks niewysokich apartamentowc\u00f3w udaj\u0105cych bardzo modne ostatnio tzw. lofty czyli zabudowania pofabryczne przerobione na mieszkania. Spodoba\u0142o nam si\u0119 to i nawet wzbudzi\u0142o pewn\u0105 zazdro\u015b\u0107, \u017ce mo\u017cna mieszka\u0107 w Warszawie w jeszcze cichszym i bardziej udaj\u0105cym sielsko\u015b\u0107 zak\u0105tku ni\u017c nasz Ksawer\u00f3w.<\/p>\n<p>Szli\u015bmy star\u0105 alej\u0105 po\u015br\u00f3d starodrzewu ( a niekt\u00f3re pnie mia\u0142y wi\u0119cej ni\u017c kilka metr\u00f3w obwodu). Ze staw\u00f3w zlatywa\u0142y si\u0119 kaczki i \u0142ab\u0119dzie licz\u0105c na pocz\u0119stunek, co \u015bwiadczy, \u017ce spacerowicz\u00f3w tu zwykle nie brakuje. Okruch\u00f3w starczy\u0142o tylko dla cz\u0119\u015bci stadka. \u017bal nam by\u0142o najbardziej \u0142ab\u0119dzi jeszcze maj\u0105cych szare opierzenie, co \u015bwiadczy\u0142o o ich m\u0142odym wieku, dla kt\u00f3rych karmy zabrak\u0142o. Postanowili\u015bmy wi\u0119c przyj\u015b\u0107 tu jeszcze raz w tym tygodniu, by karnawa\u0142owym menu nakarmi\u0107 i skrzydlat\u0105 m\u0142odzie\u017c.<\/p>\n<p>Trzy kwadranse na mrozie i wietrze sprawi\u0142y, \u017ce do domu wr\u00f3cili\u015bmy mocno zg\u0142odniali. A tymczasem nasz obiadek dobrze si\u0119 zamarynowa\u0142. Danie to polecamy te\u017c mi\u0142o\u015bnikom wytworno\u015bci karnawa\u0142owych. By\u0142y to bowiem jagni\u0119ce \u017ceberka, kt\u00f3re po pokrojeniu (byle nie\u00a0 za cienko) pola\u0142em dobr\u0105 (innej nie mam) oliw\u0105, octem balsamicznym z Modeny, posypa\u0142em mieszank\u0105 soli z grubo zmielonym pieprzem i ob\u0142o\u017cy\u0142em ga\u0142\u0105zkami rozmarynu. I tak potrzyma\u0142em owe kotleciki przez ponad dwie godziny. Potem u\u0142o\u017cy\u0142em je na ruszcie w towarzystwie kartofli w sk\u00f3rce pokrojonych na \u0107wiartki i wcze\u015bniej podgotowanych przez dziesi\u0119\u0107 minut. Po kwadransie ( no mo\u017ce dwudziestu minutach) sp\u0119dzonym w piekarniku rozgrzanym uprzednio do 180 st C, kotleciki z kostk\u0105 wyjecha\u0142y na st\u00f3\u0142. Tym razem towarzyszy\u0142o im wino z Argentyny. By\u0142 to malbec. Deser stanowi\u0142y bezy i truskawki posypane cukrem pudrem skropione lekko koniakiem. Spacer diabli wzi\u0119li.<\/p>\n<p>Wydaje mi si\u0119 jednak,\u00a0\u017ce rok dobrze si\u0119 zacz\u0105\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pierwszy dzie\u0144 nowego roku powita\u0142 nas s\u0142o\u0144cem. Zach\u0119ci\u0142o to wi\u0119c domownik\u00f3w do spaceru. Zw\u0142aszcza, \u017ce nale\u017ca\u0142o spali\u0107 nadmiar kalorii przyj\u0119tych do organizm\u00f3w w nocy. Bo to i ba\u017cant podlewany mocno winem z Doliny Rodanu obfitowa\u0142 w kalorie, i s\u0142odycze, kt\u00f3rych nie brakowa\u0142o na stole (cho\u0107 tylko do momentu gdy zainteresowa\u0142 si\u0119 nimi Kubu\u015b) te\u017c zwi\u0119kszy\u0142y [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/707"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=707"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/707\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=707"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=707"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=707"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}