
{"id":7126,"date":"2013-07-08T08:00:42","date_gmt":"2013-07-08T06:00:42","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=7126"},"modified":"2013-07-05T18:58:22","modified_gmt":"2013-07-05T16:58:22","slug":"safari-na-stole-pod-serockiem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2013\/07\/08\/safari-na-stole-pod-serockiem\/","title":{"rendered":"Safari na stole pod&#8230; Serockiem"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0Od dw\u00f3ch a mo\u017ce nawet od trzech lat przy drodze do mojej wsi mijam wielkie tablice reklamuj\u0105ce restauracj\u0119 o sympatycznie swojskiej a jednocze\u015bnie z cudzoziemska brzmi\u0105cej nazwie: &#8222;\u017bur a\u2019 vina&#8221;. Restaurator zach\u0119ca podr\u00f3\u017cuj\u0105cych ze stolicy na Mazury do spr\u00f3bowania afryka\u0144skich frykas\u00f3w takich jak krokodyl, pyton, zebra, stru\u015b czy antylopa. Na pograniczu Mazowsza i Kurpi brzmi\u0105 te nazwy obco a nawet szokuj\u0105co. Poniewa\u017c w pierwszym tygodniu lipca zapanowa\u0142y nad naszym fragmentem Polski prawdziwie afryka\u0144skie upa\u0142y, to uzna\u0142em, \u017ce klimat sam wskazuje co powinno znale\u017a\u0107 si\u0119 na moim talerzu.<\/p>\n<p><!--more-->Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c gdyby kto\u015b ze wzgl\u0119d\u00f3w patriotycznych ( a to dzi\u015b bardzo w modzie) chcia\u0142 utrzyma\u0107 si\u0119 w piastowsko-jagiello\u0144skim menu, to w &#8222;\u017bur a\u2019 vinie&#8221; mo\u017ce to osi\u0105gn\u0105\u0107 z powodzeniem. S\u0105 tu bowiem liczne pierogi r\u00f3\u017cnistym farszem, jest tytu\u0142owy \u017cur, s\u0105 ryby s\u0142odkowodne gotowane jak prapolski Pan B\u00f3g przykaza\u0142, jest placek zb\u00f3jnicki i inne wyroby kartoflane zadowalaj\u0105ce nasze nadnarwia\u0144skie podniebienia. Ja jednak jako cz\u0142ek \u017c\u0105dny przyg\u00f3d i nieznanych smak\u00f3w zam\u00f3wi\u0142em obiad jaki bym zjad\u0142 po zako\u0144czeniu kenijskiego safari. Wjecha\u0142a wi\u0119c na st\u00f3\u0142 antylopa z warzywami i czerwonym ry\u017cem oraz zebra w sosie peperonata. Oba dania pi\u0119knie podane a ich wygl\u0105d absolutnie dor\u00f3wnywa\u0142 wspania\u0142o\u015bci smaku. Mi\u0119so obu zwierz\u0105t do niedawna ganiaj\u0105cych po sawannie by\u0142o kruche i delikatne. Jego wielka zalet\u0105 by\u0142 tak\u017ce ca\u0142kowity brak t\u0142uszczu. A sos peperonata ( przypadku zebry) nadawa\u0142 potrawie wspania\u0142ej ostro\u015bci.<\/p>\n<p>Dwie pr\u00f3bowane podczas tego lukullusowego safari zupy cho\u0107 by\u0142y ca\u0142kowicie r\u00f3\u017cne, to \u0142\u0105czy\u0142a je niezwyk\u0142a pikanteria. Zupa balato\u0144ska (uk\u0142on pod adresem w\u0119gierskich bratank\u00f3w przes\u0142any znad Zalewu Zegrzy\u0144skiego nad Balaton) z kilku gatunk\u00f3w ryb przypomnia\u0142a o pierwszych wyjazdach zagranicznych w jak\u017ce odleg\u0142ej epoce PRL; za\u015b zupa orientalna z kurczakiem, krewetkami i mleczkiem kokosowym nawi\u0105zywa\u0142a do bli\u017cszych czasowo wypraw na Daleki Wsch\u00f3d, gdzie ostro\u015b\u0107 da\u0144 przebija nade wszystko.<\/p>\n<p>Poniewa\u017c ci\u0105gnie wilka do lasu , to nie omin\u0105\u0142em dzia\u0142u pt. Owoce morza i zam\u00f3wi\u0142em krewetki kr\u00f3lewskie oraz kalmary w chrupi\u0105cym cie\u015bcie. Warto by\u0142o!<\/p>\n<p>Sam lokal le\u017c\u0105cy przy drodze z Warszawy do Ostro\u0142\u0119ki i dalej na Mazury na wysoko\u015bci pi\u0119knego Serocka nie jest zwyk\u0142ym przydro\u017cnym zajazdem ani pseudoludow\u0105 karczm\u0105. To prawdziwa restauracja z eleganckim wystrojem, \u015bwietnymi i wygodnymi meblami oraz\u00a0&#8211; co nie jest zbyt cz\u0119ste\u00a0&#8211; fachow\u0105, sympatyczna i urodziw\u0105 za\u0142og\u0105.<\/p>\n<p>To nie by\u0142a incydentalna rutynowa wizyta w lokalu do opisania. Safari na stole musi by\u0107 powtarzane, bo zosta\u0142o jeszcze par\u0119 zwierz\u0105t do spr\u00f3bowania. Po pierwsze\u00a0&#8211; pyton!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0Od dw\u00f3ch a mo\u017ce nawet od trzech lat przy drodze do mojej wsi mijam wielkie tablice reklamuj\u0105ce restauracj\u0119 o sympatycznie swojskiej a jednocze\u015bnie z cudzoziemska brzmi\u0105cej nazwie: &#8222;\u017bur a\u2019 vina&#8221;. Restaurator zach\u0119ca podr\u00f3\u017cuj\u0105cych ze stolicy na Mazury do spr\u00f3bowania afryka\u0144skich frykas\u00f3w takich jak krokodyl, pyton, zebra, stru\u015b czy antylopa. Na pograniczu Mazowsza i Kurpi brzmi\u0105 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7126"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7126"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7126\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7130,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7126\/revisions\/7130"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7126"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7126"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7126"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}