
{"id":721,"date":"2009-01-15T08:00:17","date_gmt":"2009-01-15T07:00:17","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=721"},"modified":"2009-01-11T18:42:00","modified_gmt":"2009-01-11T17:42:00","slug":"knajpy-lwowa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/01\/15\/knajpy-lwowa\/","title":{"rendered":"Knajpy Lwowa"},"content":{"rendered":"<p>Buszuj\u0105c po ksi\u0119garni znalaz\u0142em opas\u0142e tomisko zatytu\u0142owane &#8222;Knajpy Lwowa&#8221;. Autor by\u0142 mi nieznany\u00a0&#8211; Jurij Wynnyczuk ale za to autor wst\u0119pu by\u0142 znany i to doskonale. Wam zapewne te\u017c\u00a0&#8211; to zmar\u0142y przed\u00a0 ponad rokiem Jerzy Janicki, autor dziesi\u0105tek scenariuszy filmowych i seriali. Najs\u0142ynniejsze z nich to &#8222;Polskie drogi&#8221; i &#8222;Dom&#8221;. Radios\u0142uchacze za\u015b winni pami\u0119ta\u0107, \u017ce Jerzy Janicki by\u0142 pomys\u0142odawc\u0105 i wsp\u00f3\u0142autorem &#8222;Matysiak\u00f3w&#8221;. Widz\u0105c wi\u0119c Jego nazwisko kupilem ksi\u0119g\u0119 bez namys\u0142u. I nie \u017ca\u0142uj\u0119. Ta ksi\u0105\u017cka to encyklopedia obyczaj\u00f3w i portret miasta, kt\u00f3re odesz\u0142o w przesz\u0142o\u015b\u0107. To tak\u017ce lista obecno\u015bci tam gdzie nas ju\u017c nie ma polskiej inteligencji\u00a0i tuz\u00f3w \u00a0nauki.<\/p>\n<p>Postanowi\u0142em wi\u0119c nie by\u0107 sk\u0105pcem i tom ten b\u0119dzie w kolejn\u0105 \u015brod\u0119 nagrod\u0105 w blogowym quizie. Zanim to jednak nast\u0105pi przedstawi\u0119 Wam fragment ostatniego tekstu napisanego do tej ksi\u0105\u017cki przez Jerzego Janickiego:<br \/>\n&#8222;Kowale, szewcy, stolarze i blacharze chadzali (&#8230;) w \u015bwi\u0119ta w gronostajach, przy karabeli i w kontuszach, witali i \u017cegnali koronowane g\u0142owy. A je\u015bli podczas uroczystych mszy i nabo\u017ce\u0144stw przychodzi\u0142o im zasiada\u0107 w kolatorskich \u0142awach katedralnych, tym bardziej naturalna stawa\u0142a si\u0119 ich obecno\u015b\u0107 w knajpach, na og\u00f3\u0142 rezerwowanych dla innych profesji. M\u00f3j uwielbiany preceptor, niezr\u00f3wnany szperacz anna\u0142\u00f3w lwowskich, Stanis\u0142aw Wasylewski, tak opisuje kawiarni\u0119 Sznajdra u zbiegu Chor\u0105\u017cczyzny i Akademickiej:<br \/>\nCzem dla Krakowa Michalik i Paon, tym by\u0142a we Lwowie kawiarnia Sznajdra. Punkt zborny hetman\u00f3w kultury artystycznej w epoce Ibseno-\u017beromskiej, ognisko wysokiej atmosfery duchowej miasta. Poeci, malarze, aktorzy, krytycy. (&#8230;)Kasprowicz, zanim zosta\u0142 profesorem, wyk\u0142ada tu u Sznajdra. Graj\u0105 w bilard, wypijaj\u0105 morze czarnej kawy i modl\u0105 si\u0119 do szatana s\u0142owami Carducciego: Cze\u015b\u0107 ci, szatanie, buncie z przedwieczy. Kasprowicz i Staff, Kisielewski i Jerzy \u017bu\u0142awski, Solski, Tadeusz Pawlikowski. Tu przy jednych stolikach &#8222;dominika\u0144skich&#8221; (bo uczestnicy graj\u0105 pod komend\u0105 Kaspra w domino) tworzy si\u0119 ideologia nowej partii politycznej, przy drugich urasta i pot\u0119\u017cnieje tw\u00f3rczo\u015b\u0107 M\u0142odej Polski W kawiarnianym dymie, wedle obyczaju epoki. Kawiarnia Sznajdra to ob\u00f3z walcz\u0105cych z marazmem i mieszcza\u0144sko-urz\u0119dnicz\u0105 c.k. polsk\u0105 ko\u0142tuneri\u0105, kt\u00f3rej pomnik satyryczny wystawi Gabriela Zapolska.<\/p>\n<p>Kawiarnia Sznajdra nie by\u0142a w mie\u015bcie wyj\u0105tkiem tak pojmowanej konfraterni, skupiaj\u0105cej przy swych stolikach luminarzy tej samej profesji. W legendarnej &#8222;Szkockiej&#8221; spierali si\u0119 nad marmurowymi blatami stolik\u00f3w zabazgranych trygonometrycznymi znakami matematycy. Przy tym jeden w jednego ka\u017cdy z najwy\u017cszej \u015bwiatowej p\u00f3\u0142ki: Banach, kt\u00f3rego portret wkr\u00f3tce zawi\u015bnie obok Einsteina w ONZ-cie, Stanis\u0142aw Ulam, p\u00f3\u017aniejszy wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rca bomby wodorowej, Hugo Steinhaus, niekoronowany kr\u00f3l powojennej szko\u0142y matematycznej. Przez jaki\u015b czas po wojnie prosperowa\u0142 tam bez specjalnego powodzenia &#8222;Bar desertnyj&#8221;. A\u017c tu nagle od paru lat fasad\u0119 kamienicy zdobi napis, \u017ce mie\u015bci si\u0119 tu bank. Bank! To jakby o\u017cy\u0142y nagle po latach letargu u\u015bpione w tych murach miliony cyfr i cyferek, liczb, u\u0142amk\u00f3w i r\u00f3\u017cniczek, kre\u015blonych mozolnie przez lata chemicznymi o\u0142\u00f3wkami najwi\u0119kszych matematycznych luminarzy tego \u015bwiata.<\/p>\n<p>W kawiarni u Zalewskiego przy Akademickiej spieraj\u0105 si\u0119 filozofowie i poloni\u015bci i tam dla wygody podpisuj\u0105 przy okazji indeksy uszcz\u0119\u015bliwionym studentom.<\/p>\n<p>Przy placu Mariackim 7 ju\u017c od po\u0142udnia czekaj\u0105 na sta\u0142ych swych bywalc\u00f3w stoliki g\u0142o\u015bnej kawiarni &#8222;Cafe de la Paix&#8221;. Ona bywa\u0142a g\u0142o\u015bna z kilku naraz powod\u00f3w, bo tu zwyk\u0142a sobie wyznacza\u0107 spotkania lwowska palestra i lekarze. Dawa\u0142o to okazj\u0119 miejscowym prze\u015bmiewcom do nazywania kawiarni &#8222;Cafe de la&#8230; pejs&#8221;.<br \/>\nArty\u015bci za\u015b wszelkiej ma\u015bci: malarze, poeci, kompozytorzy, aktorzy i dziennikarze mieli sw\u00f3j Olimp w legendarnej wr\u0119cz knajpie nad knajpami &#8222;U Atlasa&#8221; na Rynku, r\u00f3g Grodzickich. Knajpa &#8222;U Atlasa&#8221; (w\u0142a\u015bciwe nazwisko w\u0142a\u015bciciela: Edward Tarlerski) gromadzi\u0142a przy swych stolikach (a w specjalnych salach i przy beczkach zast\u0119puj\u0105cych krzes\u0142a) tak\u0105 plejad\u0119 luminarzy \u00f3wczesnego Lwowa, tak\u0105 obros\u0142a legend\u0105, ca\u0142ymi tomami memuar\u00f3w i wspomnie\u0144, \u017ce zebrane dzi\u015b w jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 osi\u0105gn\u0119\u0142yby kilkutomow\u0105 edycj\u0119.<br \/>\nDzi\u015b, wspominaj\u0105c knajpy lwowskie, pomin\u0105\u0107 w tej wyliczance &#8222;Atlasa&#8221; by\u0142oby nie nietaktem, b\u0142\u0119dem, omy\u0142k\u0105, zaniedbaniem. Nie. By\u0142oby normalnym skandalem, dowodem nieuctwa i ignorancji memuarysty. To jakby w litanii triumf\u00f3w polskiego or\u0119\u017ca pomin\u0105\u0107 Grunwald albo w literaturze zapomnie\u0107 o Mickiewiczu. Wszyscy, ale to dos\u0142ownie wszyscy rzuceni losami wojny na zach\u00f3d lub za ocean, je\u015bli ju\u017c zabrali si\u0119 tam za wydawanie pami\u0119tnik\u00f3w, to nigdy, ale to absolutnie nigdy \u017caden z nich nie o\u015bmieli\u0142 si\u0119 pomin\u0105\u0107 &#8222;Atlasa&#8221;. Kazimierz Schleyen, J\u00f3zef Mayen, Marian Hemar, Andrzej Chciuk, J\u00f3zef Wittlin&#8230;<\/p>\n<p>Dorzu\u0107my jeszcze do tej wyliczanki konfraterni lwowskich \u0142yczakowskie ogr\u00f3dki, gdzie konferowali po utrudzonym dniu rze\u017anicy, zwani tam rezu\u0142ami, krupiarze i piaskarze, dorzu\u0107my i zielone ogr\u00f3dki na Pohulance, gdzie w zamierzch\u0142ych ju\u017c dziejach u brzeg\u00f3w tamtejszego stawu stan\u0119\u0142a restauracja Jana Diestla, obok za\u015b by bez zbytniej fatygi mie\u0107 zawsze pod r\u0119k\u0105 \u015bwie\u017ce piwo, funkcjonowa\u0142 s\u0142ynny browar, kt\u00f3ry pod mark\u0105 &#8222;Lwowskiego Towarzystwa Akcyjnego Browar\u00f3w&#8221; zaopatrywa\u0142 miasto w takie piwa, jak Marcowe, Salwator, Czarny Bock i Eksportowe. A ju\u017c zw\u0142aszcza Marcowe sz\u0142o z powodzeniem w zawody z Okocimiem i \u017bywcem. W\u0142a\u015bcicielowi tego Towarzystwa Akcyjnego Browar\u00f3w lwowskich, kt\u00f3re jeszcze w 1896 roku za\u0142o\u017cy\u0142 wiede\u0144czyk Klein, piwo to pozwoli\u0142o uzbiera\u0107 tyle forsy, \u017ce m\u00f3g\u0142 sobie wkr\u00f3tce u cesarza naby\u0107 tytu\u0142 barona.&#8221;<\/p>\n<p>Jutro kolejny cytat.<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Buszuj\u0105c po ksi\u0119garni znalaz\u0142em opas\u0142e tomisko zatytu\u0142owane &#8222;Knajpy Lwowa&#8221;. Autor by\u0142 mi nieznany\u00a0&#8211; Jurij Wynnyczuk ale za to autor wst\u0119pu by\u0142 znany i to doskonale. Wam zapewne te\u017c\u00a0&#8211; to zmar\u0142y przed\u00a0 ponad rokiem Jerzy Janicki, autor dziesi\u0105tek scenariuszy filmowych i seriali. Najs\u0142ynniejsze z nich to &#8222;Polskie drogi&#8221; i &#8222;Dom&#8221;. Radios\u0142uchacze za\u015b winni pami\u0119ta\u0107, \u017ce Jerzy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/721"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=721"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/721\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=721"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=721"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=721"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}