
{"id":738,"date":"2009-02-03T08:00:15","date_gmt":"2009-02-03T07:00:15","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=738"},"modified":"2009-01-18T16:01:58","modified_gmt":"2009-01-18T15:01:58","slug":"obiady-literackie-albo-i-pol-literackie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/02\/03\/obiady-literackie-albo-i-pol-literackie\/","title":{"rendered":"Obiady literackie albo i p\u00f3\u0142 literackie"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>W\u00a0 czasach mojej m\u0142odo\u015bci bywa\u0142y raczej p\u00f3\u0142literackie. I chodzi\u0142o przy tym o to co na stole sta\u0142o w butelce a mniej o sk\u0142ad biesiadnik\u00f3w. Cho\u0107 w wi\u0119kszo\u015bci bywali to ludzie paraj\u0105cy si\u0119 zawodowo pi\u00f3rem. Nikt jednak nie spisywa\u0142 sprawozda\u0144 z tych obiad\u00f3w. A szkoda.\u00a0 Bo by\u0142by to czasem opis nie gorszy ni\u017c ten Stanis\u0142awa Wasylewskiego:<\/p>\n<p>&#8222;Poniewa\u017c Maria na obiad mnie prosi i wyb\u00f3r potraw mnie samemu daje, niech barszcz co g\u0119sta \u015bmietana go rosi, z uszkami w misie na pocz\u0105tku staje&#8221;. Do kogo zaprasza si\u0119 w tym \u017cartobliwym wiersz\u0105tku autor Pami\u0105tek Soplicy, Henryk Rzewuski? Do Marii Szymanowskiej, znakomitej pianistki, te\u015bciowej Mickiewicza in spe. Poeta za\u015b by\u0142 amfitrionem nie lada i m\u00f3g\u0142 nad New\u0105 rozwin\u0105\u0107 te sk\u0142onno\u015bci na cz\u0119stych przyj\u0119ciach u s\u0142ynnego z wystawnych uczt \u017belwietra. W Moskwie te\u017c niezgorzej bywa\u0142o. Pisze Miko\u0142aj Pogodin jesieni\u0105 1826: &#8222;Wsp\u00f3lny obiad &#8211; bardzo przyjemnie by\u0142o widzie\u0107 ich wszystkich razem. Z rozkosz\u0105 pili\u015bmy zdrowie Mickiewicza, potem Puszkina. Podpili\u015bmy. Szkoda, \u017ce nie by\u0142o og\u00f3lnej rozmowy&#8221;. (No chyba, skoro nad miar\u0119 podpili). Podziemne zaj\u0119cia nie zawsze pozwala\u0142y tw\u00f3rcy Wallenroda na rozkosze gastryczne. &#8222;Dzi\u0119kuj\u0119 Ci, drogi Pogodinie, za pamie\u0107&#8230; &#8211; pisa\u0142 w r. 1828. &#8211; Trudno mi jednak cieszy\u0107 si\u0119 Twoimi blinami i towarzystwem, gdy\u017c mam paskudn\u0105 spraw\u0119 do za\u0142atwienia&#8221;.<\/p>\n<p>W Warszawie do najgo\u015bcinniejszych nale\u017ca\u0142 dom gen. Wincentego Krasi\u0144skiego. Kuchnia przednia, dysputy klasyk\u00f3w z romantykami te\u017c. Sko\u0144czy\u0142o si\u0119 jak no\u017cem uci\u0105\u0142, gdy Krasi\u0144ski zdyskredytowa\u0142 si\u0119 sw\u0105 postaw\u0105 wobec spiskowc\u00f3w oskar\u017conych przed s\u0105dem sejmowym. Na has\u0142o Niemcewicza zbojkotowano gremialnie obiady literackie, kt\u00f3re przez dziurk\u0119 od klucza podgl\u0105da! m\u0142odziutki Zygmunt Krasi\u0144ski. Zapewnia on, \u017ce g\u0142\u00f3wny przedmiot szyderstw na tych zebraniach, s\u0142ynny wierszokleta Jaxa-Marcinkowski, dor\u00f3wnywa\u0142 znakomitym apetytem niemal najwi\u0119kszemu \u017car\u0142okowi Francji romantycznej, Wiktorowi Hugo.<\/p>\n<p>Bitni \u017co\u0142nierze listopadowi nie zapominali o problemach \u017co\u0142\u0105dka. Autor Pie\u015bni Janusza, sam \u017co\u0142nierz lubi\u0105cy podje\u015b\u0107 przednio, gromi jednak powsta\u0144c\u00f3w za &#8222;wyg\u00f3dki i ob\u017carstwo&#8221;. Lepiej sytuowani emigranci ucztowali w Pary\u017cu niezgorzej. Oto wiecz\u00f3r imieninowy w r. 1841 Leonarda Nied\u017awieckiego. Obecni: S\u0142owacki, historyk Leonard Chod\u017ako, krytyk Stanis\u0142aw Ropelewski i inni. Indyk pieczony z kapust\u0105 kwa\u015bn\u0105 i kasztanami, porter, szampan, sery. &#8222;Obdzieliwszy si\u0119 cia\u0142em jendykowym &#8211; pisze solenizant &#8211; byli\u015bmy w najlepszym usposobieniu&#8230; Nazajutrz by\u0142 wiecz\u00f3r Chod\u017aki, gdzie\u015bmy ta\u0144cowali. Ale jak? Nigdy lepiej&#8221;. Pani Olimpia Chod\u017akowa s\u0142yn\u0119\u0142a z uroku i aktywnej zalotno\u015bci. 27 czerwca 1842 wznosi\u0142 Juliusz S\u0142owacki zdrowie zbiorowe czterech W\u0142adys\u0142aw\u00f3w, w\u015br\u00f3d nich &#8211; czteroletniego synka Mickiewicza.&#8221;<\/p>\n<p>No a dzi\u015b czyje zdrowie wzniesiemy? Alicjo zajrzyj do swojego s\u0142ynnego kapownika, prosz\u0119!<br \/>\n&#8211;<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 W\u00a0 czasach mojej m\u0142odo\u015bci bywa\u0142y raczej p\u00f3\u0142literackie. I chodzi\u0142o przy tym o to co na stole sta\u0142o w butelce a mniej o sk\u0142ad biesiadnik\u00f3w. Cho\u0107 w wi\u0119kszo\u015bci bywali to ludzie paraj\u0105cy si\u0119 zawodowo pi\u00f3rem. Nikt jednak nie spisywa\u0142 sprawozda\u0144 z tych obiad\u00f3w. A szkoda.\u00a0 Bo by\u0142by to czasem opis nie gorszy ni\u017c ten Stanis\u0142awa [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/738"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=738"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/738\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=738"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=738"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=738"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}