
{"id":7711,"date":"2013-11-05T07:00:27","date_gmt":"2013-11-05T06:00:27","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=7711"},"modified":"2013-11-05T08:09:26","modified_gmt":"2013-11-05T07:09:26","slug":"wino-jest-tematem-filozoficznym-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2013\/11\/05\/wino-jest-tematem-filozoficznym-2\/","title":{"rendered":"Wino jest tematem filozoficznym"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0A dow\u00f3d na to mam przed sob\u0105. To ksi\u0105\u017cka dw\u00f3ch wybitnych autor\u00f3w w\u0119gierskich, bardziej filozof\u00f3w i eseist\u00f3w ni\u017c publicyst\u00f3w, kt\u00f3rych dzie\u0142a przet\u0142umaczy\u0142 \u015bwietny znawca j\u0119zyka, literatury i kultury w\u0119gierskiej (w tym tak\u017ce kuchni)\u00a0&#8211; Tadeusz Olsza\u0144ski. Ksi\u0105\u017ck\u0119 wyda\u0142o niezwykle starannie a w\u0142a\u015bciwszym okre\u015bleniem jest\u00a0&#8211; pi\u0119knie &#8211; Studio Emka. Pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 to esej Beli Hamvasa &#8222;Filozofia wina&#8221; a druga\u00a0&#8211; Sandora Maraia\u00a0 &#8222;Rzecz o w\u0119gierskich winach&#8221;. I nie jest to letura wy\u0142\u0105cznie dla filozof\u00f3w i Marka Kondrata. Tak\u017ce dla ca\u0142kiem pospolitych mi\u0142o\u015bnik\u00f3w wina.<\/p>\n<p><!--more--><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Hamvas_filozofia-wina.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-7713\" title=\"Hamvas_filozofia wina\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Hamvas_filozofia-wina-268x300.jpg\" alt=\"\" width=\"268\" height=\"300\" \/><\/a><br \/>\nWe wst\u0119pie Tadeusz Olsza\u0144ski o obu autorach pisze tak: &#8222;Bela Hamvas by\u0142 niezwyk\u0142ym cz\u0142owiekiem. Wybitnym. Do\u015bwiadczy\u0142 niemal wszystkiego co najgorsze w naszym stuleciu. Dw\u00f3ch \u015bwiatowych wojen i to nie na zapleczu, lecz na frontach. Wysiedlenia, zbombardowania domu, utraty tego, co by\u0142o dla niego najwa\u017cniejsze\u00a0&#8211; ksi\u0119gozbioru i r\u0119kopis\u00f3w. Wreszcie wyrzucenia z pracy, wygnania i zakazu publikacji. Nie prze\u017cy\u0142 dyktatury, kt\u00f3ra zakneblowa\u0142a mu usta. Nie doczeka\u0142 opublikowania imponuj\u0105cego dorobku, licz\u0105cego powy\u017cej dziesi\u0119ciu tysi\u0119cy stron maszynopisu. Nic dziwnego, \u017ce gorycz prze\u017cy\u0107 sk\u0142oni\u0142a go do przekonania, \u017ce kryzys obejmuje wszystkie obszary bytu\u00a0&#8211; religi\u0119, kultur\u0119, tradycj\u0119 i prowadzi do za\u0142amania etyki, co niesie za sob\u0105 nieobliczalne konsekwencje. Jego dzie\u0142a\u00a0&#8211; zar\u00f3wno proza beletrystyczna, jak i eseje\u00a0&#8211; zacz\u0119\u0142y si\u0119 ukazywa\u0107 dopiero kilkana\u015bcie lat po \u015bmierci, w przededniu upadku komunizmu. Najpierw na W\u0119grzech, a nast\u0119pnie w ca\u0142ej Europie i Stanach Zjednoczonych. Zyska\u0142 miano jednego z najwi\u0119kszych my\u015blicieli naszego wieku nie tylko w swojej ojczy\u017anie.<br \/>\nBo te\u017c pisa\u0142 Hanwas g\u0142\u00f3wnie dla ludzi, z kt\u00f3rymi \u017cy\u0142 i obcowa\u0142, a nie dla filozof\u00f3w. By\u0142 przede wszystkim eseist\u0105\u00a0&#8211; zbli\u017ca\u0142 rozumienie \u015bwiata, analizowa\u0142 pogl\u0105dy najwi\u0119kszych my\u015blicieli, polemizowa\u0142 z nimi.<br \/>\nFilozofi\u0119 wina, kt\u00f3r\u0105 przekazujemy w r\u0119ce polskich czytelnik\u00f3w, napisa\u0142 Hamvas latem 1945 roku podczas pobytu w Bereny nad Balatonem. W\u0119gry by\u0142y zniszczone i spl\u0105drowane do cna, okupowane przez armi\u0119 radzieck\u0105, ale przecie\u017c istnia\u0142a wtedy nadzieja na powr\u00f3t do normalno\u015bci. By\u0142o wprawdzie s\u0142onecznie, ale i g\u0142odno. Pisa\u0142 Hamvas t\u0119 uwa\u017can\u0105 za pere\u0142k\u0119 w jego tw\u00f3rczo\u015bci rozpraw\u0119 w panuj\u0105cej w\u00f3wczas powszechnie powojennej biedzie, dos\u0142ownie\u00a0&#8211; o chlebie i wodzie. A jednak pisa\u0142 jednym tchem, t\u0119\u00a0&#8211; niczym \u0142yk wina\u00a0&#8211; pe\u0142n\u0105 erudycji, pogodn\u0105 rzecz. Takim by\u0142 i takim pozosta\u0142 mimo wszelkich przeciwno\u015bci losu, kt\u00f3rych dane mu by\u0142o do\u015bwiadczy\u0107.<br \/>\nFilozofa wina\u00a0&#8211; dos\u0142ownie jest te\u017c pretekstem do tego, \u017ce Bela Hamvas spotyka si\u0119 z Sandorem Marai. Przynajmniej na \u0142amach polskiego wydania tej ksi\u0105\u017cki. W \u017cyciu si\u0119 im nie udawa\u0142o, cho\u0107 \u017cyli w tym samym czasie, a nawet blisko siebie. Dla obu jednak by\u0142y to trudne i zawi\u0142e lata. Mijali si\u0119, cho\u0107 przecie\u017c pochodzili z tych samych stron G\u00f3rnych W\u0119gier, kt\u00f3re dzi\u015b nale\u017c\u0105 do S\u0142owacji, Sandor Marai, w\u0142a\u015bciwie Grosschmied de Mara, z rodziny zw\u0119gierszczonych saskich osadnik\u00f3w, by\u0142 m\u0142odszy od Hamvasa o trzy lata. Urodzi\u0142 si\u0119 w 1900 roku w Koszycach. Gimnazjum uko\u0144czy\u0142 w Preszowie, studia dziennikarskie rozpocz\u0105\u0142 w Budapeszcie. By\u0142 za m\u0142ody, aby walczy\u0107 w I wojnie \u015bwiatowej, ale w 1919 roku swoimi tekstami opowiedzia\u0142 si\u0119 po stronie W\u0119gierskiej Republiki Rad. Po jej upadku w obawie przed represjami wyemigrowa\u0142 do Niemiec. Wr\u00f3ci\u0142 do Budapesztu w 1930 roku, ci\u0105gle krytyczny wobec autorytarnych rz\u0105d\u00f3w admira\u0142a Mikl\u00f3sa Horthy&#8217;ego. Po II wojnie \u015bwiatowej Marai, zaanga\u017cowany poprzednio po stronie socjalizmu, natychmiast dostrzeg\u0142 groz\u0119 nadchodz\u0105cej sowieckiej dyktatury i w 1948 roku wyemigrowa\u0142 najpierw do W\u0142och, a potem do Stan\u00f3w Zjednoczonych Ameryki P\u00f3\u0142nocnej. W 1956 roku, na wie\u015b\u0107 o powstaniu na W\u0119grzech, chcia\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do ojczyzny, ale nie zd\u0105\u017cy\u0142 dotrze\u0107 do Budapesztu. Zn\u00f3w wi\u0119c zosta\u0142 w Europie, by w 1980 roku ostatecznie przenie\u015b\u0107 si\u0119 do USA. W tym czasie te\u017c powsta\u0142o jego najwa\u017cniejsze dzie\u0142o, 6 tom\u00f3w pisanych od 1943 roku Dziennik\u00f3w, O jego t\u0142umaczonej na wiele j\u0119zyk\u00f3w tw\u00f3rczo\u015bci nie wolno by\u0142o cho\u0107by pisn\u0105\u0107 w socjalistycznych W\u0119grzech. Marai nie doczeka\u0142 transformacji: w lutym 1989 roku pope\u0142ni\u0142 samob\u00f3jstwo.<br \/>\nBela Hamvas i Sandor Marai wiedzieli oczywi\u015bcie o sobie, spotykali si\u0119 nie tylko na \u0142amach literackich i filozoficznych czasopism, ale i w redakcjach czy bibliotekach. Zapewne i w tej, w kt\u00f3rej w latach czterdziestych XX wieku pracowa\u0142 Hamvas. Nie zasiedli wszak\u017ce wsp\u00f3lnie pod roz\u0142o\u017cystym orzechem przy wej\u015bciu do piwniczki z beczkami wina, aby przy stole z dzbanem tokaju filozofowa\u0107 o charakterze wina, o czym zawsze marzyli i o czym tak pi\u0119knie, niemal podobnie, napisali. Niech wi\u0119c przynajmniej tu b\u0119dzie im to dane!&#8221;<\/p>\n<p>A my przy butelce w\u0119gierskiego wina czytajmy eseje obu wybitnych W\u0119gr\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0A dow\u00f3d na to mam przed sob\u0105. To ksi\u0105\u017cka dw\u00f3ch wybitnych autor\u00f3w w\u0119gierskich, bardziej filozof\u00f3w i eseist\u00f3w ni\u017c publicyst\u00f3w, kt\u00f3rych dzie\u0142a przet\u0142umaczy\u0142 \u015bwietny znawca j\u0119zyka, literatury i kultury w\u0119gierskiej (w tym tak\u017ce kuchni)\u00a0&#8211; Tadeusz Olsza\u0144ski. Ksi\u0105\u017ck\u0119 wyda\u0142o niezwykle starannie a w\u0142a\u015bciwszym okre\u015bleniem jest\u00a0&#8211; pi\u0119knie &#8211; Studio Emka. Pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 to esej Beli Hamvasa &#8222;Filozofia wina&#8221; [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7711"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7711"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7711\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7722,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7711\/revisions\/7722"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7711"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7711"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7711"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}