
{"id":7820,"date":"2013-11-26T07:00:37","date_gmt":"2013-11-26T06:00:37","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=7820"},"modified":"2013-11-26T08:12:44","modified_gmt":"2013-11-26T07:12:44","slug":"smak-zycia-wedlug-stommy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2013\/11\/26\/smak-zycia-wedlug-stommy\/","title":{"rendered":"Smak \u017cycia wed\u0142ug Stommy"},"content":{"rendered":"<p>Ludwik Stomma wyda\u0142 kolejn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119. S\u0105 ju\u017c pierwsze recenzje. Te pochwalne czy nawet entuzjastyczne. Mam nadziej\u0119\u00a0&#8211; jak zapewne i autor\u00a0&#8211; i\u017c b\u0119d\u0105 kolejne, bardziej krytyczne czy wr\u0119cz napastliwe. Jest bowiem Ludwik zwierz\u0119ciem politycznym i publicystycznym drapie\u017cnikiem. W polemikach czuje si\u0119 jak ryba w wodzie. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c w\u0142a\u017cenie mu w parad\u0119 jest zaj\u0119ciem ryzykownym. Cho\u0107 w \u017cyciu codziennym i towarzyskim to cz\u0142owiek przyjazny \u015bwiatu i nad wyraz dobrotliwy. Ale\u00a0&#8211; poniewa\u017c uwielbia wyg\u0142asza\u0107 pogl\u0105dy id\u0105ce pod pr\u0105d\u00a0&#8211; sam wie co mo\u017ce go spotka\u0107 w \u017cyciu publicznym.<br \/>\nAle nie z mojej strony. Jestem bowiem mi\u0142o\u015bnikiem talentu Ludwika i fascynuje mnie jego rozleg\u0142a wiedza.<\/p>\n<p><!--more--><br \/>\n<a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/stomma.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignleft size-medium wp-image-7825\" title=\"stomma\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/stomma-190x300.jpg\" alt=\"\" width=\"190\" height=\"300\" \/><\/a>Nowa ksi\u0105\u017cka to w\u0142a\u015bciwie silva rerum, dawna szlachecka gaw\u0119da o rodzinie, przyjacio\u0142ach (i wrogach te\u017c), wydarzeniach. A \u017ce Ludwik prze\u017cy\u0142 niejedno i w jak\u017ce r\u00f3\u017cnych epokach oraz krajach, to ksi\u0105\u017cka jest niebywale atrakcyjna w lekturze. Najwi\u0119ksz\u0105 jej warto\u015bci\u0105 (poza niezliczonymi i \u015bmiesznymi na og\u00f3\u0142 anegdotami pokazuj\u0105cymi wielkich ludzi w niespodziewanych okoliczno\u015bciach) jest autoironia z jak\u0105 Ludwik kre\u015bli w\u0142asny portret i jego stosunek do ludzi (\u0142agodnie m\u00f3wi\u0105c) nie zawsze mu przyjaznych.<br \/>\nNajpierw cytat zapowiadaj\u0105cy jak L.S. b\u0119dzie traktowa\u0142 samego siebie:<\/p>\n<p>&#8222;-\u00a0Panie profesorze, jak bardzo chcia\u0142bym by\u0107 taki jak pan.<br \/>\nGieysztor u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 nagle.<br \/>\n&#8211;\u00a0Panie Ludwiku, nigdy pan nie b\u0119dzie taki jak ja, bo pan jest chamem. Nie ma to nic wsp\u00f3lnego z pochodzeniem, wulgarno\u015bci\u0105 czy musku\u0142ami. Pan jest chamem, bo idzie pan naprz\u00f3d, nie ogl\u0105da si\u0119 w ty\u0142. Niech\u017ce pan piel\u0119gnuje to chamstwo w sobie. Niech pan je rozwija, cyzeluje, wzniesie na piedesta\u0142. Je\u015bli chcia\u0142 pan wiedzie\u0107 &#8211; tego bardzo po panu oczekuj\u0119.<br \/>\nStara\u0142em si\u0119 nie zawie\u015b\u0107 profesora, by\u0142 przecie\u017c dla mnie jednym z nielicznych prawdziwych prawie autorytet\u00f3w i w sumie dobrze na tym wyszed\u0142em. \u017ba\u0142uj\u0119 tylko ogromnie do dzisiaj, \u017ce nie zosta\u0142 pierwszym prezydentem III Rzeczypospolitej. Jaki\u017c by\u0142by to wspa?nia\u0142y wizerunek Polski!&#8221;<br \/>\nKolejna historyjka powinna przyci\u0105gn\u0105\u0107 do ksi\u0105\u017cki mi\u0142o\u015bnik\u00f3w plotek z tzw. sfer: &#8222;Z Danielem Olbrychskim mia\u0142em zabawne prze\u017cycie. Moj\u0105 ulubion\u0105 knajp\u0105 w Pary\u017cu by\u0142a ca\u0142onocna La Poule au Pot ko\u0142o Hal, co trzeba zaznaczy\u0107, gdy\u017c w VII dzielnicy jest inna restauracja o tej samej nazwie. Po kilkunastu wizytach zna\u0142em ju\u017c w Poule wszystkich i szczerze zaprzyja\u017ani\u0142em si\u0119 z m\u0142odym w\u0142a\u015bcicielem i jego urocz\u0105 \u017con\u0105, posiadaczk\u0105 niespotykanego tutaj wspania\u0142ego warkocza. Daniel mia\u0142 te\u017c oczywi\u015bcie swoj\u0105 &#8222;urz\u0119dow\u0105&#8221; gospod\u0119. Spotkali\u015bmy si\u0119 kiedy\u015b, byli te\u017c Andrzej Kostenko, Krysia Mazur\u00f3wna i kilku innych Polak\u00f3w, na jakim\u015b wernisa\u017cu. Pad\u0142o has\u0142o &#8211; teraz do szynku. Zaproponowa\u0142em La Poule au Pot, Daniel za\u015b swoje miejsce, gdzie mia\u0142 nawet niedopite butelki, na kt\u00f3rych kelnerzy zaznaczali kreskami poziom trunku przed nast\u0119pn\u0105 wizyt\u0105 mistrza. Wreszcie Daniel si\u0119 \u0142askawie zgodzi\u0142, pod pewnym warunkiem:<br \/>\n&#8211; Lubi\u0119, kiedy mnie ludzie poznaj\u0105. Je\u017celi w twojej knajpie b\u0119d\u0105 wiedzieli, kim jestem, p\u0142ac\u0119 ca\u0142y rachunek, je\u017celi nie, to ty.<br \/>\nChytrze zgodzi\u0142em si\u0119. Mia\u0142em bowiem nad Danielem t\u0119 przewag\u0119, \u017ce wiedzia\u0142em, jak do celu najszybciej dojecha\u0107, co wobec pl\u0105taniny jednokierunkowych uliczek ko\u0142o Hal wcale nie jest takie proste. Wskoczy\u0142em w samoch\u00f3d, pozostawiaj\u0105c innym adres, i dojecha\u0142em oczywi\u015bcie ze sporym wyprzedzeniem. Powiedzia\u0142em kelnerom, \u017ce za chwil\u0119 wejdzie tutaj przystojny blondyn ubrany tak a tak. Widz\u0105c go, maj\u0105 si\u0119 zachwyci\u0107 i zaproponowa\u0107 mu co najmniej wpis w ksi\u0119dze pami\u0105tkowej. Sprawili si\u0119 ponad oczekiwanie. Kiedy wszed\u0142 Olbrychski, by\u0142a nie tylko ksi\u0119ga, ale tak\u017ce oklaski i zimne ognie. Obiad by\u0142 znakomity i Daniel usatysfakcjonowany. Kiedy przysz\u0142o do p\u0142acenia, ogarn\u0119\u0142y mnie jednak skrupu\u0142y. Cichutko szepn\u0105\u0142em mu na ucho, jak by\u0142o naprawd\u0119. Nie zez\u0142o\u015bci\u0142 si\u0119, przeciwnie, odpowiedzia\u0142 z u\u015bmiechem:<br \/>\n&#8211; R\u00f3b tak zawsze, a b\u0119d\u0119 p\u0142aci\u0142.&#8221;<br \/>\nTe kilka zda\u0144 chyba wspaniale prezentuje obu bohater\u00f3w.<br \/>\nI na koniec cytat unaoczniaj\u0105cy dlaczego nie ma w ksi\u0105\u017cce smakowitych opis\u00f3w da\u0144, kt\u00f3re pary\u017caninowi i obie\u017cy\u015bwiatowi powinny towarzyszy\u0107 na co dzie\u0144. Tymczasem Stomma ma zupe\u0142nie inne priorytety ni\u017c foie gras czy ostrygi. Oto jego przysmaki: &#8222;Nale\u017cy Kalinowa (wydawczyni wielu ksi\u0105\u017cek Stommy) do dziwnego gatunku edytor\u00f3w, kt\u00f3rzy nie tylko p\u0142ac\u0105 za ksi\u0105\u017cki, ale rozumiej\u0105 te\u017c, \u017ce ka\u017cdy pismak to ho\u0142ysz, wi\u0119c wspomagaj\u0105 autor\u00f3w r\u00f3wnie\u017c i na pozafinansowe sposoby. Sp\u0119dzi\u0142em dzi\u0119ki niej urocze wakacje nad jeziorem ko\u0142o St\u0119szewa, dosta\u0142em mn\u00f3stwo paczek \u017cywno\u015bciowych z takimi niedost\u0119pnymi we Francji frykasami, jak musztarda sarepska, ry\u017c dmuchany, ostry chrzan bez \u015bmietany, oscypki, kr\u00f3wki, \u017co\u0142\u0105dkowa gorzka, za kt\u00f3rymi t\u0119skni Polak na obczy\u017anie niesko\u0144czenie bardziej ni\u017c za wierzbami p\u0142acz\u0105cymi i \u017belazow\u0105 Wol\u0105.&#8221;<br \/>\nNo i prosz\u0119, zaprzyja\u017ani\u0142em si\u0119 z kim\u015b takim, kto t\u0119skni do dmuchanego ry\u017cu. Na szcz\u0119\u015bcie kocha tak\u017ce wino. No i nie boi si\u0119 chyba nikogo wi\u0119c w ka\u017cdej sprawie politycznej wali prosto, co ma na my\u015bli. A potem s\u0105 tylko konsekwencje&#8230;<br \/>\n<strong>(Ludwik Stomma, Stommowisko, O mojej rodzinie i o mnie,\u00a0 Iskry, Warszawa 2013)<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ludwik Stomma wyda\u0142 kolejn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119. S\u0105 ju\u017c pierwsze recenzje. Te pochwalne czy nawet entuzjastyczne. Mam nadziej\u0119\u00a0&#8211; jak zapewne i autor\u00a0&#8211; i\u017c b\u0119d\u0105 kolejne, bardziej krytyczne czy wr\u0119cz napastliwe. Jest bowiem Ludwik zwierz\u0119ciem politycznym i publicystycznym drapie\u017cnikiem. W polemikach czuje si\u0119 jak ryba w wodzie. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c w\u0142a\u017cenie mu w parad\u0119 jest zaj\u0119ciem ryzykownym. Cho\u0107 w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7820"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7820"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7820\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7822,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7820\/revisions\/7822"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7820"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7820"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7820"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}