
{"id":792,"date":"2009-03-10T08:00:26","date_gmt":"2009-03-10T07:00:26","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=792"},"modified":"2009-03-06T19:10:02","modified_gmt":"2009-03-06T18:10:02","slug":"smaczne-zycie-kurtyzan-w-wiecznym-miescie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/03\/10\/smaczne-zycie-kurtyzan-w-wiecznym-miescie\/","title":{"rendered":"Smaczne \u017cycie kurtyzan w Wiecznym Mie\u015bcie"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>Zupe\u0142nie niespodziewanie odkry\u0142em na swojej p\u00f3lce bibliotecznej ksi\u0105\u017ck\u0119 Moniki-Kurzel Runtscheiner\u00a0 &#8222;C\u00f3ry Wenus. Kurtyzany w XVI-wiecznego Rzymu&#8221; (wyd. Uraeus). Dosta\u0142em j\u0105\u00a0 ponad 10 lat temu i nawet nie przejrzawszy odstawi\u0142em na p\u00f3\u0142k\u0119. Dzi\u015b si\u0119gn\u0105\u0142em po dzie\u0142ko maj\u0105c nadziej\u0119, \u017ce znajd\u0119 w nim opisy bogato zastawionych sto\u0142\u00f3w, przy kt\u00f3rych ucztowali papie\u017ce, kardyna\u0142owie, biskupi i inni dostojnicy Wiecznego Miasta podejmowani przez wyrafinowane mistrzynie mi\u0142o\u015bci. A wiadomo przecie\u017c, \u017ce uprawianie mi\u0142o\u015bci musi \u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 z dobrym jedzeniem. Z g\u00f3ry uprzedzam \u0142asuch\u00f3w, i\u017c dozna\u0142em rozczarowania. Oto cytat\u00a0 pierwszy:<\/p>\n<p>&#8222;Poniewa\u017c (&#8230;) Rzym, z jednej strony, nie by\u0142 miastem dla szlachetnych dam, z drugiej jednak strony panowie z Kurii nie chcieli zrezygnowa\u0107 z towarzystwa kobiet z wy\u017cszych sfer, nale\u017ca\u0142o znale\u017a\u0107 rozwi\u0105zanie tego problemu. I tak, w nawi\u0105zaniu do instytucji greckiej hetery, zrodzi\u0142a si\u0119 pod koniec XV w. idea &#8222;kurtyzany&#8221;, czyli towarzyszki papieskich urz\u0119dnik\u00f3w dworskich. Quedam cortegiana, hoc est meretrix hones\u0142a (&#8222;tzw. kurtyzana, to znaczy: godna szacunku nierz\u0105dnica&#8221;), pisa\u0142 w 1498 r. Johannes Burckhard, papieski mistrz ceremonii, w swym Liber Notarum. Definicja Burckharda stanowi zarazem najstarsze znane \u015bwiadectwo stosowania nazwy &#8222;kurtyzana&#8221; na okre\u015blenie prostytutki, a nie\u00a0&#8211; zgodnie z pierwotnym znaczeniem tego s\u0142owa\u00a0&#8211; szlachetnej damy dworu. Opatrzenie jej przez autora dodatkowym obja\u015bnieniem dowodzi, \u017ce chodzi\u0142o o nowy, dopiero wprowadzony spos\u00f3b u\u017cycia tej nazwy, nie ka\u017cdemu jeszcze znany. Obja\u015bnienie to jest proste i trafne: kurtyzana to wprawdzie prostytutka, kobieta sprzedaj\u0105ca si\u0119 za pieni\u0105dze, ale b\u0119d\u0105ca zarazem honesta, co tu nale\u017cy interpretowa\u0107 nie jako &#8222;uczciwa&#8221;, lecz przede wszystkim jako godna szacunku i ciesz\u0105ca si\u0119 uznaniem spo\u0142ecznym. Nazwa cortigiana (\u0142ac. curialis) oznacza\u0142a w\u0142a\u015bciwie dam\u0119 dworu, czyli \u017ce\u0144ski odpowiednik dworzanina, cortigiano, b\u0119d\u0105c\u0105 na innych dworach albo \u017con\u0105, albo c\u00f3rk\u0105 magnata. W Rzymie natomiast tytu\u0142 ten przyznawano nie ze wzgl\u0119du na urodzenie, lecz na podstawie ca\u0142kowicie innego rodzaju zas\u0142ug dla dworu. &#8222;Te, co zwane s\u0105 kurtyzanami, poniewa\u017c s\u0142u\u017c\u0105 rzekomo rzymskiej kurii&#8221;\u00a0&#8211; pisa\u0142 z wyra\u017an\u0105 dwuznaczno\u015bci\u0105 w 1524 r. Ponto Cosentino. Us\u0142ugi \u015bwiadczone przez nie cz\u0142onkom Kurii wykracza\u0142y daleko poza te, jakich mo\u017cna by\u0142oby oczekiwa\u0107 od zwyk\u0142ej prostytutki. Albowiem opr\u00f3cz spe\u0142niania potrzeb seksualnych ich zadanie polega\u0142o na zast\u0105pieniu nieobecnych dam dworu i na u\u015bwietnianiu sw\u0105 obecno\u015bci\u0105 bankiet\u00f3w oraz innych spotka\u0144 towarzyskich. W tym celu niezb\u0119dne by\u0142y oczywi\u015bcie: odpowiednia aparycja, w\u0142a\u015bciwe zachowanie i cho\u0107by minimum wykszta\u0142cenia; by\u0142y to zatem w\u0142a\u015bciwo\u015bci odr\u00f3\u017cniaj\u0105ce kurtyzan\u0119 od prostytutki i zas\u0142uguj\u0105ce na odpowiednie honorowanie. Dla krytyk\u00f3w zepsucia na dworze papieskim mniejszym z\u0142em wydawa\u0142o si\u0119 utrzymywanie przez duchownych z Kurii za\u017cy\u0142ych stosunk\u00f3w z kurtyzan\u0105, kt\u00f3r\u0105 odwiedzali raz lub kilka razy w tygodniu , ni\u017c pozostawanie\u00a0&#8211; jak dotychczas\u00a0&#8211; w zwi\u0105zku z konkubin\u0105, przypominaj\u0105cym ma\u0142\u017ce\u0144stwo.(&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>To gwoli wyja\u015bnienia roli owych dam stanowi\u0105cych w tamtych czasach nawet ponad 10 procent sta\u0142ych mieszka\u0144c\u00f3w Rzymu. Potem zacz\u0105\u0142em szuka\u0107 opis\u00f3w uczt. A by\u0142o ich przecie\u017c wiele. C\u00f3\u017c, kiedy autorka &#8211; widocznie kulinarna ascetka\u00a0&#8211; ka\u017cd\u0105 z nich zamyka\u0142a w kilku s\u0142owach: bogata uczta, rozpasana uczta itp., itd. W ko\u0144cu uda\u0142o mi si\u0119 znale\u017a\u0107 cho\u0107 kilka zda\u0144 o pewnej wielkiej i podobno pysznej rybie. Oto stosowny fragment:<\/p>\n<p>&#8222;Niejaki Tamisio dowiedzia\u0142 si\u0119 pewnego dnia, \u017ce wyj\u0105tkowo pi\u0119kna i wielka ryba, zgodnie ze starym rzymskim prawem, zosta\u0142a przekazana przez kupc\u00f3w konserwatorom miasta. Maj\u0105c nadziej\u0119, \u017ce zostanie przez nich zaproszony na sut\u0105 wieczerz\u0119, pospieszy\u0142 niemal od razu na Kapitol, gdzie dowiedzia\u0142 si\u0119 jednak, \u017ce ryba zosta\u0142a przekazana dalej w prezencie kardyna\u0142owi Diario. Uda\u0142 si\u0119 zatem i on do pa\u0142acu kardyna\u0142a, lecz, ku swej irytacji, stwierdzi\u0142, \u017ce r\u00f3wnie\u017c i ten dostojnik kaza\u0142 przes\u0142a\u0107 \u00f3w wspania\u0142y egzemplarz jednemu z wy\u017cszych dostojnik\u00f3w, kardyna\u0142owi Sanseverino. Ten z kolei dostrzeg\u0142 w tak rzadkim okazie sposobno\u015b\u0107, by przedstawi\u0107 sw\u0105 osob\u0119 bankierowi Agostino Chigi, u kt\u00f3rego mia\u0142 ogromne d\u0142ugi, i poleci\u0142 zanie\u015b\u0107 ryb\u0119 do jego willi w Trastevere. Lecz podr\u00f3\u017c g\u0142odnego Tamisio nie dobieg\u0142a kresu nawet jeszcze tutaj, albowiem Chigi pos\u0142a\u0142 ryb\u0119 w wianuszku kwiat\u00f3w swej ukochanej, Imperii. U niej wreszcie Tamisio m\u00f3g\u0142 zaprezentowa\u0107 si\u0119 oko\u0142o pory obiadowej i zje\u015b\u0107 t\u0119 rzadk\u0105 ryb\u0119 razem z kurtyzan\u0105, kt\u00f3ra, jak nale\u017ca\u0142o si\u0119 spodziewa\u0107, zaprosi\u0142a go do sto\u0142u. Je\u015bli da\u0107 wiar\u0119 tej historyjce, kurtyzana Imperia by\u0142a oko\u0142o 1510 r. jedynym cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142 sobie pozwoli\u0107 na przyjmowanie wprost podarunk\u00f3w tego rodzaju, nie musz\u0105c wcale przekazywa\u0107 ich osobom postawionym wy\u017cej. &#8221;<\/p>\n<p>\u00a0<br \/>\nNo i teraz mo\u017cemy fantazjowa\u0107 jaka to by\u0142a ryba, kt\u00f3ra w Rzymie wprowadzi\u0142a tyle zamieszania.<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 Zupe\u0142nie niespodziewanie odkry\u0142em na swojej p\u00f3lce bibliotecznej ksi\u0105\u017ck\u0119 Moniki-Kurzel Runtscheiner\u00a0 &#8222;C\u00f3ry Wenus. Kurtyzany w XVI-wiecznego Rzymu&#8221; (wyd. Uraeus). Dosta\u0142em j\u0105\u00a0 ponad 10 lat temu i nawet nie przejrzawszy odstawi\u0142em na p\u00f3\u0142k\u0119. Dzi\u015b si\u0119gn\u0105\u0142em po dzie\u0142ko maj\u0105c nadziej\u0119, \u017ce znajd\u0119 w nim opisy bogato zastawionych sto\u0142\u00f3w, przy kt\u00f3rych ucztowali papie\u017ce, kardyna\u0142owie, biskupi i inni dostojnicy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/792"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=792"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/792\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=792"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=792"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=792"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}