
{"id":84,"date":"2006-11-16T10:34:37","date_gmt":"2006-11-16T09:34:37","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=84"},"modified":"2006-11-16T10:34:37","modified_gmt":"2006-11-16T09:34:37","slug":"skad-sie-biora-dzieci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/11\/16\/skad-sie-biora-dzieci\/","title":{"rendered":"Sk\u0105d si\u0119 bior\u0105 dzieci?"},"content":{"rendered":"<p>Jedn\u0105 z moich ulubionych ksi\u0105\u017cek (nie kulinarnych) jest Tuwima i S\u0142onimskiego &#8222;W oparach absurdu&#8221;. A tam, po\u015br\u00f3d innych pysznych anegdot, porada dla pocz\u0105tkuj\u0105cych rodzic\u00f3w, kt\u00f3rzy zmuszeni s\u0105 do odpowiedzi na pytanie: sk\u0105d si\u0119 bior\u0105 dzieci. Odpowied\u017a ta brzmi: z nadmanganianu chlorku potasu. A gdy dorastaj\u0105ce dzieci przychodz\u0105 z pretensjami, \u017ce odpowied\u017a by\u0142a nieprawdziwa, t\u0142umaczymy im, \u017ce \u017ale us\u0142ysza\u0142y s\u0142owo &#8222;potasu&#8221;.<\/p>\n<p>Przytaczam t\u0119 anegdot\u0119 poniewa\u017c mam zamiar wyja\u015bni\u0107 Pa\u0144stwu etymologi\u0119 paru nazw napoj\u00f3w, kt\u00f3re znalaz\u0142y si\u0119 w moim quizie.<\/p>\n<p>Po pierwsze wi\u0119c:<\/p>\n<p>Nazwa <strong>koktajl<\/strong> jest oczywi\u015bcie dzie\u0142em przypadku. Podczas wojny z Anglikami o niepodleg\u0142o\u015b\u0107 Stan\u00f3w Zjednoczonych wa\u017cnym miejscem by\u0142y nie tylko pola bitew, ale i zajazdy oraz ober\u017ce. Tam zm\u0119czeni wojownicy obu stron odpoczywali po trudach walki i nabierali si\u0142 do kolejnych zmaga\u0144 z przeciwnikiem. Posi\u0142ki obficie popijali. Rozrywki za\u015b dostarcza\u0142y im zatrudnione przy ober\u017cach panienki oraz&#8230; koguty. Panowa\u0142a w\u00f3wczas moda na walki kogut\u00f3w. To by\u0142 wielki hazard.<\/p>\n<p>W\u0142a\u015bciciel gospody &#8222;Pod winogronami&#8221; zarabia\u0142 zar\u00f3wno na sk\u0142onno\u015bci swych uzbrojonych go\u015bci do trunk\u00f3w, jak i do hazardu. Wpad\u0142 wi\u0119c w rozpacz, gdy zgin\u0105\u0142 mu waleczny kogut o antycznym imieniu Jowisz. Gdy po kilku dniach, wype\u0142nionych rozpacz\u0105 po utracie cennego ptaka, Jack Allen zobaczy\u0142 m\u0142odego \u017co\u0142daka jad\u0105cego konno, a dzier\u017c\u0105cego Jowisza pod pach\u0105 &#8211;\u00a0wpad\u0142 w eufori\u0119. Sk\u0105py sk\u0105din\u0105d karczmarz ugo\u015bci\u0142 zbawc\u0119 koguta najprzedniejszymi trunkami. M\u0142ody \u017co\u0142nierz, zanim pad\u0142 na polu tej bitwy, czyli pod barem, wychyli\u0142 wiele szklaneczek mieszanych ze sob\u0105 trunk\u00f3w. Jako cz\u0142ek grzeczny, by nie rzec &#8211;\u00a0gentleman, za ka\u017cdym razem wznosi\u0142 toast: za koguci ogon. Jowisz bowiem w trakcie tej przygody nie straci\u0142 ani pi\u00f3rka ze swego wielkiego barwnego ogona. Po angielsku za\u015b koguci ogon to cock&#8217;s tail. I teraz wszystko jasne.<br \/>\nJasne?<\/p>\n<p>Po drugie za\u015b:<\/p>\n<p>Siedz\u0105cy po\u015br\u00f3d bor\u00f3w nad rzekami Polak jad\u0142 to, co mu natura sama na st\u00f3\u0142 podawa\u0142a. Podobnie te\u017c pi\u0142. Szlachetnie urodzeni &#8211;\u00a0miody pitne, powszechnie za\u015b piwo. S\u0142owia\u0144skie piwo, warzone z j\u0119czmienia, mia\u0142o kolor zielonkawy, by\u0142o lekkie, a nawet musuj\u0105ce. Stosowano je dla ugaszenia pragnienia, ale i wprawienia si\u0119 w lepszy humor. Spo\u017cywano za\u015b od wczesnego ranka w postaci polewki z twarogiem lub grzankami chleba i \u017c\u00f3\u0142tkami jaj. Polewka ta, zwana faramuszk\u0105, cieszy\u0142a si\u0119 popularno\u015bci\u0105 niemal do ko\u0144ca dziewi\u0119tnastego wieku. Polskie piwa robi\u0142y wra\u017cenie i na cudzoziemcach. P\u00f3\u017aniejszy papie\u017c Klemens VIII, podczas pe\u0142nienia funkcji legata Stolicy Apostolskiej w Polsce w latach 1588-89, zapa\u0142a\u0142 mi\u0142o\u015bci\u0105 do wyrob\u00f3w browaru w Warce tak dalece, \u017ce domaga\u0142 si\u0119 tego nieznanego w Rzymie napoju, le\u017c\u0105c na \u0142o\u017cu \u015bmierci. B\u0119d\u0105c w malignie, wo\u0142a\u0142 wi\u0119c nieszcz\u0119sny nast\u0119pca \u015bw. Piotra: <em><strong>Piva di Varca!<\/strong><\/em> Za\u015b zgromadzeni przy jego \u0142o\u017cu kardyna\u0142owie s\u0105dzili, \u017ce Klemens wzywa\u00a0pomocy\u00a0jakiej\u015b nieznanej im bli\u017cej \u015bwi\u0119tej. Rozpocz\u0119li wi\u0119c mod\u0142y o ocalenie papie\u017ca: <em>Sancta Piva di Varca, ora pro nobis<\/em>. I zmar\u0142 nieszcz\u0119\u015bnik nieukontentowany polskim piwem.<\/p>\n<p>Druga wersja tej samej historii m\u00f3wi, \u017ce papie\u017c chorowa\u0142 na wrz\u00f3d gard\u0142a. Okrzyki wznosi\u0142 jak wy\u017cej, ale us\u0142yszawszy mod\u0142y swych koleg\u00f3w, zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u015bmia\u0107 tak gromko, \u017ce wrz\u00f3d p\u0119k\u0142, a Klemens wr\u00f3ci\u0142 do zdrowia. Na pewien czas.<\/p>\n<p>O trzecim s\u0142owie &#8211;\u00a0<strong>kruszon<\/strong>\u00a0&#8211; nie ma co m\u00f3wi\u0107. Jego etymologia jest prosta. To dzban do wina, u\u017cywany przez \u017cabojad\u00f3w.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Teraz\u00a0&#8211; wzorem moich koleg\u00f3w (przepraszam Jank\u0119 Paradowsk\u0105 za m\u0119sk\u0105 ko\u0144c\u00f3wk\u0119)\u00a0&#8211; odpowiedzi na pytania.<\/p>\n<p><strong><em>G. Okon<\/em><\/strong> ciekawy jest los\u00f3w swoich znajomych, nie wymienionych w moim felietonie o autorach nie istniej\u0105cego ju\u017c tygodnika &#8222;Kultura&#8221;. Ot\u00f3\u017c Jan Zbigniew S\u0142ojewski, czyli Hamilton czasem (niestety, coraz rzadziej ) pisuje do &#8222;Polityki&#8221; felietony. Pracowa\u0142em z nim wiele lat i tak\u017ce mam sporo anegdot na ten temat. Kiedy\u015b np. Hamilton, zdenerwowany\u00a0ingerencjami cenzury w jego felieton, kt\u00f3re zmuszony by\u0142em jako sekretarz redakcji uwzgl\u0119dni\u0107, najpierw zajrza\u0142 do baru <em>vis a vis<\/em> redakcji, zabsorbowa\u0142 par\u0119 pi\u0119\u0107dziesi\u0105tek, wbieg\u0142 do &#8222;Kultury&#8221; i rozdar\u0142 si\u0119:<\/p>\n<blockquote><p>Sekretarzu, won do lasu, zaprzyja\u017ani\u0107 si\u0119 z wiewi\u00f3rk\u0105. Nie grzeba\u0107 w tekstach prawdziwych pisarzy!<\/p><\/blockquote>\n<p>Oczywi\u015bcie mia\u0142 racj\u0119. Nie nale\u017ca\u0142o grzeba\u0107 w jego tekstach. Ani innych autor\u00f3w. Do dzi\u015b si\u0119 wstydz\u0119 swojego tch\u00f3rzostwa. Winienem rzuci\u0107 te prac\u0119 i ju\u017c wtedy zosta\u0107 specem od kuchni.<\/p>\n<p>Drugi znajomy, o kt\u00f3rego pyta <em>G.Okon<\/em> to Andrzej Dobosz. Nie wymieni\u0142em go w felietonie, bo w tym czasie ju\u017c go nie by\u0142o w gronie &#8222;Kultury&#8221;. Mieszka\u0142 on przez lata w Pary\u017cu, gdzie prowadzi\u0142 polsk\u0105 ksi\u0119garni\u0119. Potem\u00a0&#8211; ju\u017c wolnej Polsce\u00a0&#8211; pisa\u0142 felietony w &#8222;Tygodniku Powszechnym&#8221;. Od pewnego czasu\u00a0&#8211; zamilk\u0142. Nie wiem czemu.<\/p>\n<p>Ot i wyczerpa\u0142em norm\u0119 znak\u00f3w. Czyli wi\u0119cej ani literki, ani literka. Do zobaczenia w kolejnym felietonie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jedn\u0105 z moich ulubionych ksi\u0105\u017cek (nie kulinarnych) jest Tuwima i S\u0142onimskiego &#8222;W oparach absurdu&#8221;. A tam, po\u015br\u00f3d innych pysznych anegdot, porada dla pocz\u0105tkuj\u0105cych rodzic\u00f3w, kt\u00f3rzy zmuszeni s\u0105 do odpowiedzi na pytanie: sk\u0105d si\u0119 bior\u0105 dzieci. Odpowied\u017a ta brzmi: z nadmanganianu chlorku potasu. A gdy dorastaj\u0105ce dzieci przychodz\u0105 z pretensjami, \u017ce odpowied\u017a by\u0142a nieprawdziwa, t\u0142umaczymy im, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/84"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=84"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/84\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=84"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=84"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=84"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}