
{"id":841,"date":"2009-04-09T06:00:36","date_gmt":"2009-04-09T04:00:36","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=841"},"modified":"2009-04-09T08:21:12","modified_gmt":"2009-04-09T06:21:12","slug":"swieci-w-kuchni","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/04\/09\/swieci-w-kuchni\/","title":{"rendered":"\u015awi\u0119ci w kuchni"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>Zakonnicy i ksi\u0119\u017ca lubi\u0105 i na og\u00f3\u0142 znaj\u0105 si\u0119 na dobrej kuchni. I tak jest od stuleci. I oczywiste jest, \u017ce je\u015bli kt\u00f3ry\u015b z duchownych napisze ksi\u0105\u017ck\u0119 kulinarn\u0105 to musz\u0105 w niej znale\u017a\u0107 si\u0119 i \u015bwi\u0119ci. Tak jest w ksi\u0105\u017ckach Josefa Imbacha pe\u0142nych anegdot o papie\u017cach, biskupach, wikarych i zakonnikach. Wszyscy \u015bwi\u0119ci s\u0105siaduj\u0105 w nich z przepysznymi przepisami. Smaczna to lektura.<\/p>\n<p>&#8222;Tradycja, wed\u0142ug kt\u00f3rej chrze\u015bcija\u0144stwo dotar\u0142o do Hiszpanii za spraw\u0105 \u015bw. Jakuba, si\u0119ga VI wieku. Dopiero w IX wieku rozpowszechni\u0142o si\u0119 przekonanie, \u017ce gr\u00f3b odkryty na miejscu dzisiejszej katedry zawiera doczesne szcz\u0105tki aposto\u0142a.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie &#8211; i tutaj wielkim skr\u00f3tem z katedry trafiamy do kuchni &#8211; pewn\u0105 rol\u0119 w tym wszystkim odegra\u0142y &#8222;muszle \u015bw. Jakuba&#8221;.<\/p>\n<p>W \u015bredniowieczu hiszpa\u0144ska Galicja by\u0142a jednym z nielicznych miejsc po\u0142owowych ma\u0142\u017cy. To wyja\u015bnia, dlaczego pielgrzymi udaj\u0105cy si\u0119 do Santiago de Compostela na dow\u00f3d odbycia podr\u00f3\u017cy przyszywali sobie do kapeluszy lub p\u0142aszczy muszle. St\u0105d tak\u017ce nazwa &#8222;muszle (ma\u0142\u017ce) \u015bw. Jakuba&#8221;. Najbardziej lubimy je z past\u0105 z koriandru i w sosie curry.(&#8230;)<\/p>\n<p>W spos\u00f3b r\u00f3wnie przypadkowy i mimowolny jak Jakub trafiali do kuchni i inni \u015bwi\u0119ci. Niekt\u00f3rzy uzyskali tu wr\u0119cz co\u015b na kszta\u0142t honorowego obywatelstwa. Dotyczy to zw\u0142aszcza \u015bw. Marcina, kt\u00f3rego przedstawia si\u0119 z regu\u0142y jako \u017co\u0142nierza &#8211; na koniu, w he\u0142mie, z mieczem i p\u0142aszczem; obok niego stoi \u017cebrak. Od czasu do czasu jednak biskup Tours wyst\u0119puje te\u017c w pe\u0142nym ornacie i z g\u0119si\u0105 &#8211; na przyk\u0142ad na witra\u017cu w katedrze w Ingolstadt. O ile wizerunek rozcinaj\u0105cego p\u0142aszcz \u017co\u0142nierza chwyta za serce, o tyle widok g\u0119si ho\u0142ubionej przez biskupa wywo\u0142uje raczej burczenie w brzuchu.(&#8230;)<\/p>\n<p>Ot\u00f3\u017c najp\u00f3\u017aniej w ko\u0144cu pa\u017adziernika, w porze, gdy jesie\u0144 czyni ju\u017c znaczne post\u0119py i gdy &#8211; jak s\u0142usznie stwierdza Rilke &#8211; kto w\u00f3wczas jeszcze domu nie ma, ju\u017c go sobie nie zbuduje, nawet najbardziej fanatyczni zwolennicy post\u00f3w od czasu do czasu my\u015bl\u0105 o zbli\u017caj\u0105cym si\u0119 dniu g\u0119si \u015bw. Marcina. Pojawia si\u0119 ona na stole 11 listopada &#8211; &#8222;na \u015bwi\u0119tego Marcina&#8221;, jak zwykli mawia\u0107 dobrzy chrze\u015bcijanie.<\/p>\n<p>To przypuszczalnie mnisi dali pocz\u0105tek legendzie o tym, jak nie\u015bmia\u0142y Marcin po wyborze na biskupa Tours ukry\u0142 si\u0119 w zagrodzie dla g\u0119si i zosta\u0142 przez nie zdradzony g\u0142o\u015bnym g\u0119ganiem.<\/p>\n<p>Niejakiemu Melchiorowi de Fabris zawdzi\u0119czamy stwierdzenie, i\u017c g\u0119\u015b \u015bw. Marcina wzmacnia cia\u0142o i podnosi ducha. W listopadzie 1595 roku, na \u015bw. Marcina, ten\u017ce de Fabris wyg\u0142osi\u0142 w klasztorze w Thierhaupten kazanie o zadziwiaj\u0105cym tytule: &#8222;Kazanie nader po\u017cyteczne do tego, by w nim zobaczy\u0107 cenn\u0105 wyk\u0142adni\u0119 \u017cycia wed\u0142ug \u015bwi\u0119tej Ewangelii; a tak\u017ce zbawienne wskazanie, w jaki spos\u00f3b spo\u017cywa\u0107 g\u0119\u015b \u015bw. Marcina i pokierowa\u0107 naszym \u017cyciem w inn\u0105 stron\u0119&#8221;.<\/p>\n<p>Czy mo\u017cna mie\u0107 za z\u0142e kaznodziei, \u017ce kieruj\u0105c wzrok wierz\u0105cych ku Ewangelii, nie traci z pola widzenia g\u0119si?<\/p>\n<p>Tak jak g\u0119\u015b jest zwierz\u0119ciem przynale\u017cnym \u015bw. Marcinowi, tak \u015bwinia &#8211; cho\u0107by tylko ma\u0142a i r\u00f3\u017cowa &#8211; nie mniej \u015bwi\u0119temu Ojcu pustyni, \u015bw. Antoniemu.<\/p>\n<p>Antoni, urodzony oko\u0142o roku 251, zmar\u0142 w s\u0119dziwym wieku 105 lat. Tradycja g\u0142osi, \u017ce eremita wielokrotnie toczy\u0142 ci\u0119\u017ckie boje ze wszelkiego rodzaju duchami nieczystymi i demonami. W \u015bwini towarzysz\u0105cej Antoniemu na wizerunkach ludowa fantazja widzia\u0142a diab\u0142a.<\/p>\n<p>W rzeczywisto\u015bci jednak \u015bwinia ta ma zwi\u0105zek z zakonem antonit\u00f3w, za\u0142o\u017conym we Francji u schy\u0142ku XI wieku i opiekuj\u0105cym si\u0119 chorymi. Antonitom przys\u0142ugiwa\u0142 przywilej swobodnego wypasu \u015bwi\u0144. Od nich wi\u0119c, a nie z biografii \u015bwi\u0119tego, wywodzi si\u0119 okre\u015blenie &#8222;\u015bwinia \u015bw. Antoniego&#8221;. W niekt\u00f3rych okolicach kupowano tak\u0105 \u015bwini\u0119 za publiczne pieni\u0105dze i trzymano w chlewie przy ko\u015bciele. 23 grudnia zwierz\u0119 b\u0142ogos\u0142awiono, zabijano i rozdzielano mi\u0119dzy ubogich.<\/p>\n<p>Kiedy przychodzi czas na gotowanie, \u015bwi\u0119ci patroni dostawc\u00f3w produkt\u00f3w spo\u017cywczych musz\u0105 si\u0119 cokolwiek wycofa\u0107, albowiem kucharki polegaj\u0105, jak wiadomo, najbardziej na \u015aw. Marcie, a t\u0119 przedstawia si\u0119 czasem z chochl\u0105, kt\u00f3r\u0105 miesza\u0142a, gdy jej siostra uparcie s\u0142ucha\u0142a Jezusa. Dziwna natomiast wydaje si\u0119 motywacja, kt\u00f3ra leg\u0142a u pod\u0142o\u017ca westchnie\u0144 dedykowanych przez kucharzy \u015bw. Wawrzy\u0144cowi. Malarze przedstawiaj\u0105 go zazwyczaj z krat\u0105 do pieczenia, albowiem wed\u0142ug przekazu zosta\u0142 \u017cywcem upieczony przez oprawc\u00f3w. Z tego makabrycznego powodu wybrali go na opiekuna kucharze.<\/p>\n<p>Niekt\u00f3rzy \u015bwi\u0119ci pozostaj\u0105 w kuchni w cieniu. W\u015br\u00f3d nich Ulrych z Augsburga (zm. 793), kt\u00f3remu niesforni towarzysze dla wypr\u00f3bowania cnoty podali w pi\u0105tek mi\u0119so do zjedzenia. Piecze\u0144 przemieni\u0142a si\u0119 jednak w ryb\u0119, co spowodowa\u0142o, \u017ce Ulrycha otoczy\u0142 nimb \u015bwi\u0119to\u015bci, a ci, kt\u00f3rzy maj\u0105 bzika na punkcie ryby, znale\u017ali swego patrona.<\/p>\n<p>\u015aci\u015blej by\u0142a zwi\u0105zana z kuchni\u0105 \u015bw. El\u017cbieta (1207-1231). W jakim\u015b sensie jej miejsce jest dok\u0142adnie obok pieca, jest bowiem nie tylko patronk\u0105 Turyngii oraz wd\u00f3w i sierot, lecz r\u00f3wnie\u017c opiekunk\u0105 piekarzy &#8211; poniewa\u017c w czasie g\u0142odu rozdawa\u0142a chleb ubogim.&#8221;<\/p>\n<p>I tyle jest s\u0142\u00f3w w dzisiejszym moim przedwielkanocnym kazaniu.<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 Zakonnicy i ksi\u0119\u017ca lubi\u0105 i na og\u00f3\u0142 znaj\u0105 si\u0119 na dobrej kuchni. I tak jest od stuleci. I oczywiste jest, \u017ce je\u015bli kt\u00f3ry\u015b z duchownych napisze ksi\u0105\u017ck\u0119 kulinarn\u0105 to musz\u0105 w niej znale\u017a\u0107 si\u0119 i \u015bwi\u0119ci. Tak jest w ksi\u0105\u017ckach Josefa Imbacha pe\u0142nych anegdot o papie\u017cach, biskupach, wikarych i zakonnikach. Wszyscy \u015bwi\u0119ci s\u0105siaduj\u0105 w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/841"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=841"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/841\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=841"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=841"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=841"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}