
{"id":846,"date":"2009-04-14T06:00:32","date_gmt":"2009-04-14T04:00:32","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=846"},"modified":"2009-04-14T07:26:37","modified_gmt":"2009-04-14T05:26:37","slug":"dowod-na-to-ze-artysci-tez-sa-ludzmi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/04\/14\/dowod-na-to-ze-artysci-tez-sa-ludzmi\/","title":{"rendered":"Dow\u00f3d na to, \u017ce arty\u015bci te\u017c s\u0105 lud\u017ami"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>Jeszcze nie wr\u00f3ci\u0142em do r\u00f3wnowagi z powodu zak\u0142\u00f3ce\u0144 klimatycznych i wyprawy na Bliski Wsch\u00f3d. Musz\u0119 wi\u0119c wspiera\u0107 si\u0119 cytatami a nie oryginalnymi tekstami czyli wytworami w\u0142asnej wyobra\u017ani. Dzi\u015b fragment z ksi\u0105\u017cki Jozefa Imbacha &#8222;Przysmaki papie\u017cy i pra\u0142at\u00f3w&#8221; cho\u0107 nie o duchownych to b\u0119dzie:<br \/>\n\u00a0<br \/>\n&#8222;Arty\u015bci s\u0105 tak\u017ce tylko lud\u017ami. Bywaj\u0105 w\u015br\u00f3d nich tacy, kt\u00f3rzy si\u0119 tylko od\u017cywiaj\u0105 (je\u015bli ich sztuka pozwala im si\u0119 w og\u00f3le wy\u017cywi\u0107). Dla innych natomiast rado\u015b\u0107 podniebienia (zak\u0142adaj\u0105c, \u017ce mog\u0105 sobie na ni\u0105 pozwoli\u0107) oznacza co najmniej tyle samo co sztuka.<br \/>\n\u00a0<br \/>\nGoethe zdaje si\u0119 nale\u017ce\u0107 do tych ostatnich. Wprawdzie w jego dzie\u0142ach jedzenie odgrywa podrz\u0119dn\u0105 rol\u0119. Jego listy prywatne zawieraj\u0105 jednak\u017ce bardzo wiele informacji na temat spo\u017cywanych pokarm\u00f3w, skarg dotycz\u0105cych jako\u015bci potraw i uwag na temat dobrej kuchni, ale cz\u0119sto tak\u017ce pochwa\u0142 pod adresem kucharek i gospodarzy.<br \/>\n\u00a0<br \/>\nW 1802 Goethe donosi swej \u017conie Christiane z Jeny, gdzie w\u0142a\u015bnie si\u0119 zatrzyma\u0142, \u017ce obiad &#8222;z ledwo\u015bci\u0105 da\u0142o si\u0119 zje\u015b\u0107&#8221;, a serdelki by\u0142y przesolone. &#8222;Twoje s\u0105 wci\u0105\u017c jeszcze najlepsze. Postaraj si\u0119 przy tym nowym uboju, aby by\u0142y dobre, poniewa\u017c jestem przyzwyczajony do jedzenia ich na \u015bniadanie.&#8221; Nast\u0119pnie poeta prosi usilnie ma\u0142\u017conk\u0119, &#8222;aby mu przy ka\u017cdym kursie pos\u0142a\u0144ca przesy\u0142a\u0142a jakie\u015b smaczne pieczyste, piecze\u0144 barani\u0105, kap\u0142ona, indyka, niech kosztuje, ile chce&#8221;. Innym razem Goethe posy\u0142a swej \u017conie udziec sarni, warzywa i \u015bwie\u017ce owoce, i jednocze\u015bnie \u017cyczy sobie, aby mu przys\u0142a\u0142a odwrotn\u0105 poczt\u0105 &#8222;przyprawy do zup i troch\u0119 parmezanu, jako \u017ce ten jest nieodzowny do makaronu&#8221;. Christiane natomiast informuje go, \u017ce upiek\u0142a ciasto z wi\u015bniami i \u017ce jad\u0142a ju\u017c pierwsze kalarepy i karczochy. Goethe ze swej strony prosi ma\u0142\u017conk\u0119 o &#8222;buteleczk\u0119 naszej oliwy do sa\u0142aty; albowiem ta, kt\u00f3ra tu uchodzi za najlepsz\u0105, jest niejadalna&#8221;. Christiane spe\u0142nia jego pro\u015bb\u0119, a odpowied\u017a nie ka\u017ce na siebie d\u0142ugo czeka\u0107: &#8222;Z moim od\u017cywianiem jest tak\u017ce coraz lepiej, pani Trabitius bardzo dobrze przyrz\u0105dza szparagi, a tak\u017ce niekiedy nale\u015bniki; Schillerowie zaopatruj\u0105 mnie w pieczyste, a dzi\u0119ki Twojej oliwie sa\u0142ata zn\u00f3w mi smakuje&#8221;.<br \/>\n\u00a0<br \/>\nO tym, \u017ce Goethe troszczy\u0142 si\u0119 tak\u017ce o szczeg\u00f3\u0142y dotycz\u0105ce kuchni, \u015bwiadczy mi\u0119dzy innymi postscriptum do listu, kt\u00f3ry wys\u0142a\u0142 w styczniu 1811 do swojej \u017cony:<br \/>\nDotyczy \u0142ba wieprzowego. \u0141eb ma le\u017ce\u0107 w pojemniku; nale\u017cy go jak najszybciej w\u0142o\u017cy\u0107 do sosu, w kt\u00f3rym ma le\u017ce\u0107, dop\u00f3ki nie zostanie zjedzony; sos musztardowy, kt\u00f3ry trzeba do tego zrobi\u0107, jak powiada kucharz nadworny Weise, powinna\u015b zaraz zam\u00f3wi\u0107 u nadwornego kucharza Steinerta, on b\u0119dzie wiedzia\u0142, jak go sporz\u0105dzi\u0107. Mogliby\u015bmy go zam\u00f3wi\u0107 tutaj, ale powiedzia\u0142, \u017ce lepiej b\u0119dzie, je\u015bli si\u0119 go zam\u00f3wi na miejscu.<br \/>\nKiedy rozmowa toczy\u0142a si\u0119 wok\u00f3\u0142 jedzenia i picia wina, Goethe m\u00f3g\u0142 stawi\u0107 czo\u0142o ka\u017cdemu rozm\u00f3wcy (wobec rozm\u00f3wczy\u0144 by\u0142 raczej \u0142agodny). Inni wielcy zjadali wszystko, co przed nimi postawiono. Jeszcze inni zanadto ufali sobie w sprawach, od kt\u00f3rych powinni si\u0119 trzyma\u0107 z daleka. Mo\u017cna tu wspomnie\u0107 dzi\u015b ju\u017c prawie nie znanego kompozytora Johanna Schoberta, prekursora klasycyzmu, kt\u00f3ry urodzi\u0142 si\u0119 przypuszczalnie w Norymberdze oko\u0142o 1740; na motywach jego sonat Mozart napisa\u0142 swoje pierwsze cztery koncerty fortepianowe. W dniu 28 sierpnia (w dniu urodziny Goethego!) 1767 Schobert zmar\u0142 wraz ze sw\u0105 rodzin\u0105 i przyjaci\u00f3\u0142mi po spo\u017cyciu zebranych przez siebie grzyb\u00f3w. Arty\u015bci s\u0105 tak\u017ce tylko lud\u017ami.&#8221;<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie do sezonu grzybowego jeszcze troch\u0119 czasu. Jeszcze po\u017cyjemy!<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 Jeszcze nie wr\u00f3ci\u0142em do r\u00f3wnowagi z powodu zak\u0142\u00f3ce\u0144 klimatycznych i wyprawy na Bliski Wsch\u00f3d. Musz\u0119 wi\u0119c wspiera\u0107 si\u0119 cytatami a nie oryginalnymi tekstami czyli wytworami w\u0142asnej wyobra\u017ani. Dzi\u015b fragment z ksi\u0105\u017cki Jozefa Imbacha &#8222;Przysmaki papie\u017cy i pra\u0142at\u00f3w&#8221; cho\u0107 nie o duchownych to b\u0119dzie: \u00a0 &#8222;Arty\u015bci s\u0105 tak\u017ce tylko lud\u017ami. Bywaj\u0105 w\u015br\u00f3d nich tacy, kt\u00f3rzy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/846"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=846"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/846\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=846"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=846"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=846"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}