
{"id":847,"date":"2009-04-16T07:36:52","date_gmt":"2009-04-16T05:36:52","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=847"},"modified":"2009-04-16T07:37:24","modified_gmt":"2009-04-16T05:37:24","slug":"pan-balzak-w-podrozy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/04\/16\/pan-balzak-w-podrozy\/","title":{"rendered":"Pan Balzak w podr\u00f3\u017cy"},"content":{"rendered":"<p>Ta nieco archaiczna proza ma dla mnie dodatkowe zalety (opr\u00f3cz literackich), zawiera przepisy kulinarne, kt\u00f3re mo\u017cna wykorzystywa\u0107 bez specjalnych trudno\u015bci. Honoriusz Balzak by\u0142 bowiem po prostu \u0142akomczuchem. I dobrze zna\u0142 si\u0119 na tym o czym pisa\u0142. Oto fragment szkicu o tym francuskim pisarzu, kt\u00f3ry du\u017co podr\u00f3\u017cowa\u0142. I to g\u0142ownie ze wzgl\u0119d\u00f3w uczuciowych. A kocha\u0142 si\u0119 (i w ko\u0144cu o\u017ceni\u0142 gdy wreszcie owdowia\u0142a) w naszej rodaczce pani Ewelinie Ha\u0144skiej. Gonzaga Saint Bris tak pisze o w\u0119dr\u00f3wkach pana Balzaka:<\/p>\n<p>\u00a0&#8222;W Polsce wielu mo\u017cnow\u0142adc\u00f3w \u017cy\u0142o w luksusie wiele godnych szacunku os\u00f3b, kt\u00f3rym mo\u017cna wierzy\u0107, zapewnia\u0142o mnie, i\u017c pozbawiony by\u0142 on kunsztu. We W\u0142oszech natomiast brakuje posi\u0142kom odpowiedniej oprawy. Na og\u00f3\u0142, bo oczywi\u015bcie istniej\u0105 wyj\u0105tki, ta wystawno\u015b\u0107 jest jakby pozostawiona samej sobie. Tymczasem kucharz powinien by\u0107 zawsze Francuzem, poniewa\u017c w kuchni potrzebne s\u0105 wyj\u0105tkowe zdolno\u015bci. Hiszpanie i mieszka\u0144cy po\u0142udniowej Francji nie jedz\u0105 du\u017co, natomiast narody \u017cyj\u0105ce na p\u00f3\u0142nocy. Rosjanie i Anglicy, z racji ich klimatu, domagaj\u0105 si\u0119 krwistych mi\u0119s i pieczeni. Po\u0142o\u017cenie geograficzne Francji sprzyja rozwojowi sztuki kulinarnej&#8221;\u00a0&#8211; tak pisza\u0142 mistrz Honoriusz w eseju o jeszcze wi\u0119kszym ni\u017c on sam smakoszu Brillant-Savarinie.<\/p>\n<p>Balzak podr\u00f3\u017cowa\u0142 nie tylko mi\u0119dzy Tureni\u0105 a Pary\u017cem. Wyje\u017cd\u017ca\u0142 te\u017c cz\u0119sto zagranic\u0119, gdzie mia\u0142 okazj\u0119 pozna\u0107 miejscow\u0105 kuchni\u0119. Wielokrotnie by\u0142 w Szwajcarii, Austrii, we W\u0142oszech, w Niemczech\u00a0 oraz w Rosji od czasu zwi\u0105zania si\u0119 z hrabin\u0105 Ewelin\u0105 Ha\u0144sk\u0105, kt\u00f3ra z pewno\u015bci\u0105 nie by\u0142a eteryczn\u0105 muz\u0105\u00a0&#8211; jak j\u0105 niekt\u00f3rzy opisywali\u00a0&#8211; lecz kobiet\u0105 \u0142akom\u0105, o du\u017cym apetycie. W p\u00f3\u017aniejszym wieku sta\u0142a si\u0119 oty\u0142a, upodobniaj\u0105c si\u0119 do swojego &#8222;Bilboquet&#8221;, kt\u00f3rego po\u015blubi\u0142a po d\u0142ugoletnim romansie. Po \u015bmierci pana Ha\u0144skiego pod koniec 1841 roku Balzak po\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 w St. Petersburgu z t\u0105, kt\u00f3r\u0105 nazywa\u0142 &#8222;Atala&#8221; na pami\u0105tk\u0119 spektaklu wystawianego w Funambules. W drodze powrotnej zwiedza\u0142 niemieckie miasta. Przy okazji innych podr\u00f3\u017cy odwiedzi\u0142 Drezno, nast\u0119pnie Holandi\u0119, Belgi\u0119, W\u0142ochy Szwajcari\u0119 i Rosj\u0119.<br \/>\nZ korespondencji Balzaka dowiadujemy si\u0119, i\u017c t podr\u00f3\u017ce by\u0142y dla niego r\u00f3wnie\u017c przygod\u0105 kulinarn\u0105. &#8222;Jeste\u015bmy tacy szcz\u0119\u015bliwi i tacy spokojni tutaj, \u017ce nie t\u0119sknimy ani za Francj\u0105, ani za Pary\u017cem, ani tez za licznymi k\u0142opotami konstytucyjnego rz\u0105du\u00a0&#8211; pisa\u0142 z Wierzchowni w pa\u017adzierniku 1847 roku do Gustawa Silbermanna. &#8222;Tutaj si\u0119 je ca\u0142ymi dniami, ludzie umiej\u0105 przyrz\u0105dzi\u0107 potrawy z m\u0105ki na 162 sposoby i jest tutaj tyle odmian kaszy co u was wo\u0142k\u00f3w zbo\u017cowych&#8221;.\u00a0\u00a0 13 pa\u017adziernika\u00a0 1846 roku, na uczcie zorganizowanej z okazji \u015blubu Anny,\u00a0 c\u00f3rki hrabiny Ha\u0144skiej, Balzak tryska\u0142 rado\u015bci\u0105.<br \/>\nJednak z up\u0142ywem czasu zacz\u0105\u0142 t\u0119skni\u0107 za swym krajem, o czym pisa\u0142 do swoich siostrzenic Surville w li\u015bcie z 30 kwietnia 1849: &#8222;Zr\u00f3bcie mi przyjemno\u015b\u0107 i do\u0142\u0105czcie do pierwszego listu, kt\u00f3ry napisze wasza matka lub babka, przepis zredagowany w spos\u00f3b jasny i czytelny wystarczaj\u0105co czytelny i jasny, by\u015bmy mogli zleci\u0107 kucharzom wykonanie pomidorowego sosu &#8222;mougick&#8221; waszej babki tak smacznego, jaki jadamy u was. Prosz\u0119 tak\u017ce o przepis na zup\u0119 cebulow\u0105 robiony przez Louise u waszej babki&#8221;. I dalej pisa\u0142: &#8222;poniewa\u017c tutaj jeste\u015bmy na odludziu i by zje\u015b\u0107 wo\u0142owin\u0119\u00a0&#8211; w\u00f3\u0142 kosztuje tutaj tylko 100 F\u00a0&#8211; lub baranin\u0119 ze zwierz\u0105t tuczonych na s\u0142onych nadmorskich \u0142\u0105kach, potrzebne s\u0105 \u015brodki i elegancja kuchni paryskiej. Czyni\u0105c to, czujcie si\u0119 dobroczy\u0144cami dla kraju, w kt\u00f3rym nie ma ciel\u0119ciny; chc\u0119 powiedzie\u0107 ciel\u0119ciny nadaj\u0105cej si\u0119 do jedzenia. Krowy rodz\u0105 cielaki, s\u0105 one jednak chude jak republikanie. Taka wo\u0142owina, jak\u0105 mamy w Pary\u017cu, jest tutaj mitem; wspomina si\u0119 j\u0105, marzy o niej, lecz w rzeczywisto\u015bci mi\u0119so jest tutaj tak stare i \u0142ykowate, ze powoduje niestrawno\u015b\u0107. Rekompensat\u0105 jest doskona\u0142a herbata i wyborny nabia\u0142. Warzywa s\u0105 wyj\u0105tkowo niesmaczne; marchewka pachnie rzep\u0105, rzepa nie ma \u017cadnego zapachu&#8221;. Ko\u0144cz\u0105c list, pisa\u0142: &#8222;Ale\u017c Valentine \u015bmia\u0142aby si\u0119, widz\u0105c jab\u0142ka, gruszki i \u015bliwki&#8221;.<\/p>\n<p>Kuchnia zagraniczna coraz mniej mu odpowiada\u0142a. Zauwa\u017cy\u0142, \u017ce Niemcy du\u017co pij\u0105. Wed\u0142ug kuzyna Ponsa: &#8222;nale\u017cy jada\u0107 kolacje w Niemczech, by zobaczy\u0107 butelki nast\u0119puj\u0105ce po sobie jak fale na pi\u0119knej pla\u017cy Morza \u015ar\u00f3dziemnego, opr\u00f3\u017cniane przez Niemc\u00f3w jakby mieli oni w\u0142a\u015bciwo\u015bci g\u0105bki&#8221;. Dzi\u0119ki niedyskrecji rze\u017abiarza Ramazanoffa, z kt\u00f3rym podr\u00f3\u017cowa\u0142, znamy nastroje Balzaka w czasie tych woja\u017cy.<\/p>\n<p>&#8222;M\u00f3j Bo\u017ce. C\u00f3\u017c za okropna kuchnia poza granicami Francji, a zw\u0142aszcza w Rosji. Chleb jest niesmaczny, mi\u0119so nie\u015bwie\u017ce, mas\u0142o zbyt s\u0142one i nie ma mleka. Jedynie w Pary\u017cu jada si\u0119 dobrze.&#8221;<\/p>\n<p>Tylko po cz\u0119\u015bci podzielam zdanie pisarza. Lubi\u0119 wprawdzie kuchnie francusk\u0105 (zw\u0142aszcza z po\u0142udnia) ale uwielbiam w\u0142osk\u0105, ceni\u0119 hiszpa\u0144sk\u0105 i patriotycznie entuzjastycznie odnosz\u0119 si\u0119 do wielu da\u0144 polskich.<\/p>\n<p>\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ta nieco archaiczna proza ma dla mnie dodatkowe zalety (opr\u00f3cz literackich), zawiera przepisy kulinarne, kt\u00f3re mo\u017cna wykorzystywa\u0107 bez specjalnych trudno\u015bci. Honoriusz Balzak by\u0142 bowiem po prostu \u0142akomczuchem. I dobrze zna\u0142 si\u0119 na tym o czym pisa\u0142. Oto fragment szkicu o tym francuskim pisarzu, kt\u00f3ry du\u017co podr\u00f3\u017cowa\u0142. I to g\u0142ownie ze wzgl\u0119d\u00f3w uczuciowych. A kocha\u0142 si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/847"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=847"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/847\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=847"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=847"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=847"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}