
{"id":86,"date":"2006-11-20T09:47:58","date_gmt":"2006-11-20T08:47:58","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=86"},"modified":"2006-11-20T09:47:58","modified_gmt":"2006-11-20T08:47:58","slug":"ale-ziolko","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2006\/11\/20\/ale-ziolko\/","title":{"rendered":"Ale zi\u00f3\u0142ko"},"content":{"rendered":"<p>Skojarzenie jest proste\u00a0&#8211; jak zio\u0142a, to prowansalskie. Prowansja za\u015b to pola lawendowe.<\/p>\n<p>Przed kilkoma laty, w\u0119druj\u0105c z rodzin\u0105 samochodem przez Langwedocj\u0119, Camargue i Prowansj\u0119, podziwia\u0142em gaje oliwne i pomara\u0144czowe, fermy byk\u00f3w hodowanych na bezkrwawe corridy, stadniny koni, kt\u00f3re jako \u017arebi\u0119ta s\u0105 kasztanowe, by doro\u015blej\u0105c sta\u0107 si\u0119 pi\u0119knymi siwkami oraz co\u015b, co zapad\u0142o mi w pami\u0119\u0107: pola lawendowe.<\/p>\n<p>Tu\u017c za Nimes, w drodze do Aigues Morte, zza \u0142agodnego wzg\u00f3rza wy\u0142oni\u0142a si\u0119 dolina ca\u0142a w fiolecie. Dooko\u0142a jak wzrokiem si\u0119gn\u0105\u0107 fioletowe kwiatki. A zapach sugeruj\u0105cy, i\u017c ju\u017c dojechali\u015bmy do raju. Zatrzyma\u0142em samoch\u00f3d &#8211; ca\u0142a pi\u0105tka (c\u00f3rka, wnucz\u0119ta, Barbara i ja) wysiedli\u015bmy, by z bliska porozkoszowa\u0107 si\u0119 widokiem i zapachem. To by\u0142a lawenda.<\/p>\n<p>Zrobili\u015bmy par\u0119 zdj\u0119\u0107, a ja zaproponowa\u0142em, by\u015bmy usiedli na miedzy i mo\u017ce nawet troch\u0119 podrzemali. Moi pasa\u017cerowie zaprotestowali, bo mieli puste brzuchy, a do Arles, gdzie zaplanowali\u015bmy prowansalski posi\u0142ek, by\u0142o jeszcze daleko. I to\u00a0&#8211; jak potem nam powiedziano\u00a0&#8211; uratowa\u0142o nas przed powa\u017cnymi k\u0142opotami. Sen bowiem na lawendowym polu, w bardzo intensywnych oparach olejk\u00f3w eterycznych jest bardzo niezdrowy. Silna migrena to najmniej gro\u017any rezultat takiej drzemki.<\/p>\n<p>Zebrana i ususzona lawenda jest \u015brodkiem leczniczym\u00a0&#8211; uspokaja, poprawia ukrwienie, dzia\u0142a na bezsenno\u015b\u0107 (podk\u0142adana w tzw. poduszkach zio\u0142owych). Mo\u017cna j\u0105 te\u017c stosowa\u0107 do mi\u0119s pieczonych i duszonych, ale w male\u0144kich ilo\u015bciach.<\/p>\n<p>Obiad w Arles by\u0142 udany. A zakupy na miejscowym targu (oczywi\u015bcie zrobione wcze\u015bniej, bo kupcy te\u017c spiesz\u0105 si\u0119 na po\u0142udniowy posi\u0142ek, a potem ju\u017c im wcale nie do handlu) ograniczyli\u015bmy do oliwy oraz zi\u00f3\u0142. Rozmaryn i tymianek z po\u0142udnia Francji pachnie zupe\u0142nie inaczej ni\u017c nadwi\u015bla\u0144skie zi\u00f3\u0142ka. To bez w\u0105tpienia kwestia gleby i s\u0142o\u0144ca.<\/p>\n<p>Ale przecie\u017c wi\u0119ksz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 roku sp\u0119dzamy na Mazowszu, Podhalu, Kaszubach i \u015al\u0105sku. Porozmawiajmy wi\u0119c o zio\u0142ach tu dost\u0119pnych. Oto estragon. Zapach ma subtelny i wr\u0119cz wyrafinowany. Ka\u017cdy snob kulinarny (to pod moim w\u0142asnym adresem) powie, \u017ce zna to zio\u0142o z kuchni francuskiej. Albo w\u0142oskiej, w kt\u00f3rej estragonem aromatyzuje si\u0119 cz\u0119sto oliw\u0119.<\/p>\n<p>Ma\u0142o kto jednak wie, \u017ce estragon pochodzi z Syberii. I zanim dotar\u0142 nad Sekwan\u0119 i nad Pad, zatrzyma\u0142 si\u0119 nad Wis\u0142\u0105 i&#8230; wr\u00f3s\u0142 w nasz kulinarny pejza\u017c. Omlety, grzyby, dr\u00f3b, gotowane ryby, sa\u0142atki i zw\u0142aszcza sosy przyj\u0119\u0142y estragon z rado\u015bci\u0105. A my te\u017c.<\/p>\n<p>Lubi\u0119 r\u00f3wnie\u017c mie\u0107 do czynienia z kolendr\u0105. Jest ona cz\u0119sto nazywana polskim pieprzem. Nadaje ostro\u015bci i charakterystycznego aromatu zupom, sosom, warzywom. A w dodatku mo\u017cna to zio\u0142o wykorzysta\u0107 totalnie: li\u015bcie, korzenie i nasiona.<\/p>\n<p>A teraz moja imienniczka, czyli pietruszka. O jej sile przekonuj\u0105 starodawne opowie\u015bci kuchenne, wg kt\u00f3rych jej na\u0107\u00a0ma tak\u0105 moc, \u017ce nawet pokrojone ryby, natarte natk\u0105 i wrzucone do rzeki, szybko zrastaj\u0105 si\u0119 i chy\u017co odp\u0142ywaj\u0105. Nie gwarantuj\u0119 prawdziwo\u015bci tego i nie zach\u0119cam do eksperyment\u00f3w.<\/p>\n<p>Nie wyobra\u017cam sobie natomiast sosu z surowych jaj, \u015bmietany, parmezanu i pieprzu do carbonary bez drobno posiekanej \u015bwie\u017cej natki. Lubi\u0119 te\u017c sypn\u0105\u0107 garstk\u0119 tej zieleniny do roso\u0142u, krupniku, dyniowej. Wspaniale wypada te\u017c \u015bwie\u017ca ryba z grilla (np. dorada lub oko\u0144 morski), pieczona z ga\u0142\u0105zk\u0105 pietruszki w brzuchu.<\/p>\n<p>Na koniec pierwszego zio\u0142owego odcinka zatrzymam si\u0119 przy wielkiej tr\u00f3jcy: majeranek, lebiodka i lubczyk. Bez majeranku nie ma dla mnie pasztetu. Jest on konieczny tak\u017ce do groch\u00f3wki. Lebiodka, bliska acz dzika krewna majeranku, o bardziej intensywnym zapachu, znana w \u015bwiecie pod nazw\u0105 oregano, jest doskona\u0142a do dziczyzny i sos\u00f3w pomidorowych.<\/p>\n<p>No i lubczyk\u00a0&#8211; zio\u0142o magiczne. Gotowane \u0142ody\u017cki zapachem przypominaj\u0105 seler, a zapach ten jest tak intensywny, \u017ce wystarczy kilka listk\u00f3w, by doprawi\u0107 wielka porcj\u0119 zupy. Siekany lubczyk z bia\u0142ym serkiem &#8211; to twaro\u017cek mi\u0142osny. Sam pr\u00f3bowa\u0142em podawa\u0107 wybrance i skutek trwa ju\u017c kilkadziesi\u0105t lat.<\/p>\n<p>Na dodatek mo\u017cna lubczyk wykorzysta\u0107 i na s\u0142odko, kandyzuj\u0105c \u0142odygi i ozdabiaj\u0105c nimi ciasta.<\/p>\n<p>I tyle na pierwszy raz. Zamykam zielnik i czekam na odzew. Wtedy sobie pogadamy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Skojarzenie jest proste\u00a0&#8211; jak zio\u0142a, to prowansalskie. Prowansja za\u015b to pola lawendowe. Przed kilkoma laty, w\u0119druj\u0105c z rodzin\u0105 samochodem przez Langwedocj\u0119, Camargue i Prowansj\u0119, podziwia\u0142em gaje oliwne i pomara\u0144czowe, fermy byk\u00f3w hodowanych na bezkrwawe corridy, stadniny koni, kt\u00f3re jako \u017arebi\u0119ta s\u0105 kasztanowe, by doro\u015blej\u0105c sta\u0107 si\u0119 pi\u0119knymi siwkami oraz co\u015b, co zapad\u0142o mi w pami\u0119\u0107: [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/86"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=86"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/86\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=86"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=86"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=86"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}