
{"id":8796,"date":"2008-01-11T15:58:00","date_gmt":"2008-01-11T15:58:00","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewscy.pl\/?p=815"},"modified":"2008-01-11T15:58:00","modified_gmt":"2008-01-11T15:58:00","slug":"dziczyzna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/01\/11\/dziczyzna\/","title":{"rendered":"Dziczyzna"},"content":{"rendered":"<p>Zawsze by\u0142a cenionym i lubianym mi\u0119siwem, w dodatku \u0142atwo dost\u0119pnym. Dzikie ptactwo lub zwierzyna stanowi\u0142y ozdob\u0119 sto\u0142\u00f3w, popisowe danie dobrych gospody\u0144, cz\u0119sto \u015bwiadczy\u0142y o my\u015bliwskiej sprawno\u015bci naszych dziadk\u00f3w. S\u0142onki, bekasy, jarz\u0105bki, przepi\u00f3rki, cietrzewie, jemio\u0142uszki nale\u017ca\u0142y do sta\u0142ych pozycji menu podczas \u0084wystawnych&#8221; obiad\u00f3w. Talleyrand podczas pobytu w Warszawie w 1807 r. pono\u0107 zaprasza\u0142 si\u0119 do pani wojewodziny Anny Nakwaskiej na s\u0142awn\u0105 potrawk\u0119 z kuropatw &#8211; \u0084utrzymuj\u0105c, \u017ce te nasze ptaszki smaczniejsze s\u0105 od francuskich&#8221;. Ferdynand Hoesick, warszawski edytor, wspomina\u0142, \u017ce w jego domu jadano du\u017co dziczyzny, zw\u0142aszcza zaj\u0119cy i kuropatw, i to nie tylko od \u015bwi\u0119ta, ale i na co dzie\u0144, co dowodzi\u0142oby, \u017ce kilka dziesi\u0105tk\u00f3w lat temu dziczyzna nie by\u0142a daniem wyj\u0105tkowo luksusowym. Sprzedawano j\u0105 obficie na rynkach i nie by\u0142a zbyt droga. By\u0142 to wa\u017cny dodatek do po\u017cywienia ch\u0142opskiego. Popisowe danie z drobiu na wystawie kuchmistrz\u00f3w w 1885 r. w Warszawie stanowi\u0142 olbrzymi pasztet, 112-funtowy chaud-froid z kuropatw, w formie rogu obfito\u015bci, z kt\u00f3rego na p\u00f3\u0142misek \u0084sypa\u0142o si\u0119&#8221; ptactwo &#8211; dzie\u0142o kuchmistrza z restauracji Gablera.<br \/>\nW roku 1902 na wystawie spo\u017cywczej w Warszawie szczeg\u00f3lnie zachwyci\u0142y smakiem pasztety z bekas\u00f3w, rolady z drobiu, nadziewana g\u0142owa dzika &#8211; to zimne zak\u0105ski przygotowane przez kuchmistrza hotelu \u0084Bristol&#8221;.<br \/>\nObecnie dziczyzna jest wielkim luksusem. Kosztowna zar\u00f3wno wtedy, kiedy si\u0119 samemu poluje, jak i wtedy, kiedy kupuje si\u0119 dziczyzn\u0119 w sklepie. Nie mamy te\u017c  zbyt wiele zwierz\u0105t \u0142ownych. Niekt\u00f3re gatunki wprawdzie rozmno\u017cy\u0142y si\u0119 nadmiernie, jak jelenie czy \u0142osie, ale te\u017c ich mi\u0119so jest stosunkowo mniej cenione ni\u017c mi\u0119so zaj\u0119cy czy kuropatw. Niekt\u00f3re za\u015b gatunki prawie w og\u00f3le nie s\u0105 \u0142owione. Na przyk\u0142ad jarz\u0105bki czy bekasy pozostaj\u0105 ju\u017c niemal jedynie w smakowitych ubieg\u0142owiecznych opisach rozkoszy sto\u0142u. Wygodnie jest kupowa\u0107 oczyszczone ju\u017c sztuki dziczyzny. Sk\u00f3rowanie zaj\u0105ca jest bowiem prac\u0105 nieprzyjemn\u0105, a nawet ci\u0119\u017ck\u0105. Sprawienie ba\u017canta czy kuropatwy to nawet egzamin z gospodarskich umiej\u0119tno\u015bci. Jeszcze  nasze babki wiedzia\u0142y, \u017ce dzikie ptactwo skubie si\u0119 na sucho . M\u0142ode gospodynie niechaj jednak raczej korzystaj\u0105 z mo\u017cliwo\u015bci kupienia ju\u017c oczyszczonej dziczyzny.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zawsze by\u0142a cenionym i lubianym mi\u0119siwem, w dodatku \u0142atwo dost\u0119pnym. Dzikie ptactwo lub zwierzyna stanowi\u0142y ozdob\u0119 sto\u0142\u00f3w, popisowe danie dobrych gospody\u0144, cz\u0119sto \u015bwiadczy\u0142y o my\u015bliwskiej sprawno\u015bci naszych dziadk\u00f3w. S\u0142onki, bekasy, jarz\u0105bki, przepi\u00f3rki, cietrzewie, jemio\u0142uszki nale\u017ca\u0142y do sta\u0142ych pozycji menu podczas \u0084wystawnych&#8221; obiad\u00f3w. Talleyrand podczas pobytu w Warszawie w 1807 r. pono\u0107 zaprasza\u0142 si\u0119 do pani [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8796"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8796"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8796\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8796"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8796"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8796"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}