
{"id":924,"date":"2009-05-26T08:00:00","date_gmt":"2009-05-26T06:00:00","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=924"},"modified":"2009-05-26T08:09:21","modified_gmt":"2009-05-26T06:09:21","slug":"smaczny-wroclaw-bywa-niebezpieczny-dla-zycia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/05\/26\/smaczny-wroclaw-bywa-niebezpieczny-dla-zycia\/","title":{"rendered":"Smaczny Wroc\u0142aw bywa niebezpieczny dla \u017cycia"},"content":{"rendered":"<p>\u00a0<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie w przesz\u0142o\u015bci. Dzi\u015b a\u017c tak tragicznie nie jest. Sam opisa\u0142em co najmniej kilka \u015bwietnych lokali wroc\u0142awskich, a tak\u017ce wytw\u00f3rnie pralinek czy w\u0119dliniarnie. A do takiego tytu\u0142u sprowokowa\u0142a mnie \u015bwietna ksi\u0105\u017cka wydana przez wielce zas\u0142u\u017con\u0105 oficyn\u0119 -Wydawnictwo Dolno\u015bl\u0105skie\u00a0&#8211; autorstwa\u00a0 Grzegorza Sobela i zatytu\u0142owana &#8222;Przy wroc\u0142awskim stole&#8221;.\u00a0 Swoim, a w\u0142a\u015bciwie blogowym, obyczajem przytocz\u0119 par\u0119 co\u00a0 smakowitszych fragment\u00f3w tej ksi\u0105\u017cki. Smakoszy za\u015b zach\u0119cam by si\u0119gn\u0119li po tom i przeczytali ca\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-932\" title=\"sobel-ksiazka\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/sobel-ksiazka.jpg\" alt=\"\" width=\"450\" height=\"623\" srcset=\"\/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/sobel-ksiazka.jpg 450w, \/adamczewski\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/sobel-ksiazka-216x300.jpg 216w\" sizes=\"(max-width: 450px) 100vw, 450px\" \/><\/p>\n<p>Dzi\u015b pierwszy fragment:<br \/>\n&#8222;Do najwi\u0119kszych smakoszy w mie\u015bcie nale\u017celi niew\u0105tpliwie wroc\u0142awscy biskupi. A i zje\u015b\u0107, gdy ju\u017c zasiedli do sto\u0142u, potrafili niema\u0142o. Ju\u017c od wiek\u00f3w \u015brednich ich kuchnia by\u0142a bardzo wyrafinowana i pe\u0142na przypraw. Jak wynika z ce\u0142 pobieranych we Wroc\u0142awiu za panowania Henryka VI, ostatniego Piastowicza na wroc\u0142awskim tronie, w\u015br\u00f3d przywo\u017conych do miasta towar\u00f3w figurowa\u0142y pieprz, imbir, cukier, szafran, ga\u0142ka muszkato\u0142owa, kminek, li\u015b\u0107 laurowy, migda\u0142y, rodzynki, s\u00f3l z Krakowa, p\u00f3\u017aniej notowano tak\u017ce przyw\u00f3z go\u017adzik\u00f3w, fig i cynamonu.<\/p>\n<p>Biskupi kucharze mieszkali i pracowali we wsi s\u0142u\u017cebnej zwanej Coci Episcopi, czyli Kucharze Biskupa, osady &#8211; w p\u00f3\u017aniejszych wiekach zaginionej &#8211; po\u0142o\u017conej ko\u0142o Wojszyc na Krzykach. Nazwa osady za\u015bwiadcza jasno, do jakiego rodzaju s\u0142u\u017cebno\u015bci byli zobowi\u0105zani jej mieszka\u0144cy wo?bec biskupa. A gotowa\u0107 musieli naprawd\u0119 znakomicie, skoro w 1249 r. biskup Tomasz I przekaza\u0142 t\u0119 wie\u015b drog\u0105 zamiany zakonowi niemieckiemu. Odst\u0105pienie wsi zakonowi nie oznacza\u0142o bynajmniej, i\u017c biskupi zaprzestali smacznie jada\u0107 i zacz\u0119li uprawia\u0107 &#8222;wieczne&#8221; posty doczesne. Podczas posi\u0142k\u00f3w oddawali si\u0119 zreszt\u0105 nie tylko rozkoszom podniebienia, lecz tak\u017ce uczcie duchowej, s\u0142uchaj\u0105c muzyki w wykonaniu w\u0142asnej kapeli za\u0142o\u017conej ju\u017c w 1360 r., a dzia\u0142aj\u0105cej jeszcze w drugiej po\u0142owie XIX w.<\/p>\n<p>Nie brakowa\u0142o te\u017c w mie\u015bcie ob\u017cartuch\u00f3w &#8211; m.in. w\u015br\u00f3d Henryk\u00f3w wroc\u0142awskich. Po rz\u0105dz\u0105cych kolejno w stolicy \u015al\u0105ska Henryku I Brodatym, Henryku II Pobo\u017cnym, Henryku III Bia\u0142ym i Henryku IV Prawym, zwanym te\u017c Probusem, na tronie ksi\u0105\u017c\u0119cym zasiada\u0142 Henryk zwany Grubym lub T\u0142ustym. Jeden z kronikarzy zapisa\u0142, i\u017c &#8222;by\u0142 to cz\u0142owiek wielkich rozmiar\u00f3w, a przy tym tak bardzo korpulentny, \u017ce pospolicie zwany by\u0142 przez lud ksi\u0119ciem Brzuchatym&#8221;. Pami\u0119tajmy, i\u017c nie od\u017cywiano si\u0119 wtedy racjonalnie, zwracaj\u0105c uwag\u0119 nie tyle na warto\u015b\u0107 od\u017cywcz\u0105 spo\u017cywanych produkt\u00f3w (bo i nie by\u0142o do tego podstaw medycznych), ile na ich ilo\u015b\u0107. Kto nie zjad\u0142 du\u017co, nie m\u00f3g\u0142 nabra\u0107 si\u0142, jak w\u00f3wczas powszechnie uwa\u017cano. Jedzono wi\u0119c obficie, zw\u0142aszcza w\u015br\u00f3d bogatego patrycjatu i szlachetnie urodzonych. Nieuwaga przy suto zastawionym stole, a zw\u0142aszcza nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, mog\u0142y jednak kosztowa\u0107 nawet \u017cycie. 4 lutego 1600 r. &#8211; jak podaje jedna z kronik wroc\u0142awskich &#8211; karczmarz na Piasku Jacob Krause d\u017agn\u0105\u0142 si\u0119 podczas jedzenia ro\u017cnem w gard\u0142o. Zmar\u0142 tego samego wieczoru po wyznaniu grzech\u00f3w i rozgrzeszeniu &#8211; wyda\u0142o si\u0119 przy tym, i\u017c zjad\u0142 tego wieczoru a\u017c cztery kolacje. Dodajmy jeszcze, i\u017c wiele chor\u00f3b, na jakie umierali ludzie, o czym r\u00f3wnie\u017c wiemy z kronik, wskazuje, \u017ce wynika\u0142y one z niew\u0142a\u015bciwej diety. Jeden z biskup\u00f3w wroc\u0142awskich zmar\u0142 na w\u0105trob\u0119, drugi za\u015b na kamienie, prawdopodobnie \u017c\u00f3\u0142ciowe. Wracaj\u0105c za\u015b do Henryka zwanego Brzuchatym, nietrudno nam si\u0119 domy\u015ble\u0107, \u017ce przyczyn\u0105 jego nadmiernej tuszy by\u0142o piwo.&#8221;<\/p>\n<p>Cztery kolacje! No, no! A Wy czasem nie chcecie je\u015b\u0107 nawet jednej. I mo\u017ce dzi\u0119ki temu prze\u017cyjecie biskupa Jacoba. Zreszt\u0105 dzi\u015b sztu\u0107ce bywaj\u0105 bardziej bezpieczne dla sto\u0142ownik\u00f3w.<br \/>\n&#8211;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0 Oczywi\u015bcie w przesz\u0142o\u015bci. Dzi\u015b a\u017c tak tragicznie nie jest. Sam opisa\u0142em co najmniej kilka \u015bwietnych lokali wroc\u0142awskich, a tak\u017ce wytw\u00f3rnie pralinek czy w\u0119dliniarnie. A do takiego tytu\u0142u sprowokowa\u0142a mnie \u015bwietna ksi\u0105\u017cka wydana przez wielce zas\u0142u\u017con\u0105 oficyn\u0119 -Wydawnictwo Dolno\u015bl\u0105skie\u00a0&#8211; autorstwa\u00a0 Grzegorza Sobela i zatytu\u0142owana &#8222;Przy wroc\u0142awskim stole&#8221;.\u00a0 Swoim, a w\u0142a\u015bciwie blogowym, obyczajem przytocz\u0119 par\u0119 co\u00a0 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/924"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=924"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/924\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=924"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=924"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=924"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}