
{"id":9302,"date":"2008-01-11T15:58:00","date_gmt":"2008-01-11T15:58:00","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewscy.pl\/?p=1337"},"modified":"2008-01-11T15:58:00","modified_gmt":"2008-01-11T15:58:00","slug":"radosc-w-kolorze-czerwieni-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/01\/11\/radosc-w-kolorze-czerwieni-2\/","title":{"rendered":"Rado\u015b\u0107 w kolorze czerwieni"},"content":{"rendered":"<p>Chili, czyli jak kto woli \u0096 papryka, by\u0142o, jest i b\u0119dzie najwa\u017cniejsz\u0105<br \/>\nz przypraw dzisiejszego Meksyku. A znane jest ono na tych terenach od setek \u0096 a mo\u017ce nawet tysi\u0119cy \u0096 lat. India\u0144skie plemiona \u017cyj\u0105ce w dzisiejszej Ameryce \u008crodkowej na d\u0142ugo przed przybyciem na kontynent krwawych, europejskich \u0142upie\u017cc\u00f3w spod sztandar\u00f3w Fernando Corteza, uwa\u017ca\u0142y, \u017ce danie, w kt\u00f3rym brakuje cho\u0107 odrobiny papryki, nie jest doko\u0144czone. Chili dodawano do napoj\u00f3w alkoholowych (cho\u0107 pija\u0144stwo by\u0142o zabronione<br \/>\ni surowo karane w odr\u00f3\u017cnieniu od u\u017cywania grzyb\u00f3w halucynogennych rozpoczynaj\u0105cych zbiorowe orgie seksualne), czekolady, przek\u0105sek i owoc\u00f3w, zup, sa\u0142atek i gotowanych mi\u0119s (w tym zw\u0142aszcza potraw z ud lub serc pojmanych i podtuczonych je\u0144c\u00f3w). Tak\u017ce sosy, kt\u00f3re w prekolumbijskiej epoce na terenach dzisiejszego Meksyku, Peru i Chile uwa\u017cane by\u0142y za szczyt kulinarnego wysublimowania, przyrz\u0105dzano w\u0142a\u015bnie z chili, czerwonych lub zielonych pomidor\u00f3w, pestek z dyni, s\u0142onecznika, orzeszk\u00f3w ziemnych, ziaren kakao i zi\u00f3\u0142. Tylko okres \u015bcis\u0142ego postu lub ascezy traktowanej jako kara za grzechy m\u00f3g\u0142 zmusi\u0107 praojc\u00f3w dzisiejszych mieszka\u0144c\u00f3w Meksyku do rezygnacji z chili.<br \/>\nD\u0142u\u017cszy okres poszczenia, czyli obywania si\u0119 bez chili, a tak\u017ce pomidor\u00f3w i kukurydzy wskazywa\u0142, \u017ce osobnik od\u017cywiaj\u0105cy si\u0119 w ten spos\u00f3b my\u015bli o karierze \u015bwi\u0119tego.<br \/>\nSusana Osorio-Mro\u017cek, wybitna znawczyni kuchni Meksyku, autorka fascynuj\u0105cej Ksi\u0105\u017cki niekucharskiej, dzi\u015b krakowska restauratorka,<br \/>\na prywatnie \u017cona najwybitniejszego polskiego wsp\u00f3\u0142czesnego dramaturga, twierdzi, \u017ce w jej ojczy\u009fnie hoduje si\u0119 a\u017c dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t gatunk\u00f3w chili. Maj\u0105 one r\u00f3\u017cne kolory (aczkolwiek wi\u0119kszo\u015b\u0107 smakoszy na d\u009fwi\u0119k s\u0142owa \u0084chili\u0094 lub \u0084papryka\u0094 widzi p\u0119kat\u0105 czerwon\u0105 kul\u0119, mi\u0119sist\u0105, soczyst\u0105 i niezwykle ostr\u0105), kszta\u0142ty, rozmiary (zdarzaj\u0105 si\u0119 owalne, skr\u0119cone jak \u015bwider, sto\u017ckowate lub przypominaj\u0105ce wielk\u0105 gruszk\u0119). R\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 te\u017c od siebie smakiem i aromatem.<br \/>\nIch barwy bywaj\u0105 zdumiewaj\u0105ce. Niekt\u00f3re s\u0105 bowiem \u0096 jak ju\u017c wspomnia\u0142em \u0096 czerwone, inne ciemno- lub jasnozielone, \u017c\u00f3\u0142te, pomara\u0144czowe, br\u0105zowe, niemal czarne, a nawet bia\u0142e. A i w smaku te\u017c spotykamy zaskakuj\u0105ce kontrasty: od niebywa\u0142ej s\u0142odyczy a\u017c do ostro\u015bci wr\u0119cz zab\u00f3jczej dla europejskiego podniebienia.<br \/>\nChili traktowane by\u0142o nie tylko jako wykwintna potrawa. Indianie stosowali je tak\u017ce jako \u015brodka medycznego, zw\u0142aszcza przy dolegliwo\u015bciach gastrycznych, wszelkich gor\u0105czkach, a tak\u017ce do tamowania krwotok\u00f3w.<br \/>\nAzteckie matki u\u017cywa\u0142y papryki jako \u015brodka wychowawczego. Przyzna\u0107 za\u015b trzeba, \u017ce by\u0142a to metoda do\u015b\u0107 radykalna. Chc\u0105c surowo ukara\u0107 niepos\u0142uszne dziecko, kazano mu wdycha\u0107 dym z palonego chili. Zabieg ten powodowa\u0142 podra\u017cnienie dr\u00f3g oddechowych, silny b\u00f3l, pieczenie, trudno\u015bci w oddychaniu, a czasem nawet&#8230; zgon niepos\u0142usznego dzieci\u0119cia.<br \/>\nI papryka, i pomidory stosowane bywa\u0142y tak\u017ce jako afrodyzjaki. Najcz\u0119\u015bciej jedzono je zmieszane z g\u0105sienicami \u017cyj\u0105cymi w li\u015bciach agawy zwanej maguey. G\u0105sienice by\u0142y bia\u0142e, grube, d\u0142ugo\u015bci niemal siedmiu centymetr\u00f3w lub znacznie kr\u00f3tsze, w kolorze purpurowym. Te krwistoczerwone najbardziej smakowa\u0142y ze \u015bwie\u017cymi pomidorami lub pra\u017cone z chili, sol\u0105 i awokado, podawane w placuszkach z m\u0105ki kukurydzianej zwanych tortillas.<br \/>\nHiszpa\u0144scy naje\u009fd\u009fcy nie oszcz\u0119dzali krwi podbijanych plemion. Zdobywali ich miasta, grabili dobytek i odbierali kobiety. Te za\u015b uwa\u017ca\u0142y, \u017ce jako na\u0142o\u017cnice i s\u0142ugi bia\u0142ych rycerzy bli\u017cej s\u0105 india\u0144skiego nieba, stara\u0142y si\u0119 wi\u0119c dogadza\u0107 swym nowym panom i w \u0142o\u017cnicy, i przy stole. Dzi\u0119ki temu rycerze Corteza zajadali si\u0119 india\u0144skimi potrawami. Nie wszystko jednak im smakowa\u0142o. Polubili owoce morza, ale niech\u0119tnie jadali potrawy z ps\u00f3w hodowanych jak w Hiszpanii wieprzki. Delektowali si\u0119 egzotyczn\u0105 dziczyzn\u0105, ale krzywili si\u0119 na widok pieczonych owad\u00f3w czy w\u0119\u017cy. Za nic te\u017c nie chcieli je\u015b\u0107 tortilli smarowanych ludzk\u0105 krwi\u0105, co by\u0142o przysmakiem na dworze Montezumy.<br \/>\nNajszybciej rozsmakowali si\u0119 w potrawach z kwiat\u00f3w, awokado, dyni, chili, kukurydzy i przede wszystkim pomidor\u00f3w. Te w\u0142a\u015bnie produkty najwcze\u015bniej przetransportowali przez ocean do Europy. A \u017ce pomidory<br \/>\nw Hiszpanii znalaz\u0142y doskona\u0142y klimat i tak\u0105\u017c gleb\u0119, przypominaj\u0105c\u0105 tym ro\u015blinom meksyka\u0144skie p\u0142askowy\u017ce, szybko zaaklimatyzowa\u0142y si\u0119 nad Ebro. Stamt\u0105d za\u015b, przesuwaj\u0105c si\u0119 na wsch\u00f3d, opanowa\u0142y tereny po\u0142udniowej Francji i P\u00f3\u0142wysep Apeni\u0144ski. Dzi\u015b niemal ka\u017cdy Gasko\u0144czyk, mieszkaniec Prowansji czy W\u0142och z dowolnego regionu Italii got\u00f3w jest k\u0142\u00f3ci\u0107 si\u0119 do upad\u0142ego, \u017ce pomidory pochodz\u0105 w\u0142a\u015bnie z ich teren\u00f3w. Prawd\u0119 rzek\u0142szy, pomodori (czyli w t\u0142umaczeniu na polski \u0084z\u0142ote jab\u0142ka\u0094) dotar\u0142y nad Wis\u0142\u0119 z okolic Bari i Urbino, sk\u0105d przyw\u0119drowa\u0142a na Wawel Bona Sforza, ci\u0105gn\u0105c ze sob\u0105 ca\u0142e rzesze dworzan, w tym kucharzy i ogrodnik\u00f3w. Oni za\u015b przytargali ze sob\u0105 liczne warzywa, zwane w dawnej Polszcze pogardliwie w\u0142oszczyzn\u0105. W\u015br\u00f3d nich za\u015b pomidory. Na szcz\u0119\u015bcie dla nas, \u0142asuch\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Chili, czyli jak kto woli \u0096 papryka, by\u0142o, jest i b\u0119dzie najwa\u017cniejsz\u0105 z przypraw dzisiejszego Meksyku. A znane jest ono na tych terenach od setek \u0096 a mo\u017ce nawet tysi\u0119cy \u0096 lat. India\u0144skie plemiona \u017cyj\u0105ce w dzisiejszej Ameryce \u008crodkowej na d\u0142ugo przed przybyciem na kontynent krwawych, europejskich \u0142upie\u017cc\u00f3w spod sztandar\u00f3w Fernando Corteza, uwa\u017ca\u0142y, \u017ce danie, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9302"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9302"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9302\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9302"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9302"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9302"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}