
{"id":9319,"date":"2008-01-11T15:58:00","date_gmt":"2008-01-11T15:58:00","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewscy.pl\/?p=1354"},"modified":"2008-01-11T15:58:00","modified_gmt":"2008-01-11T15:58:00","slug":"kartofel-polityczny","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2008\/01\/11\/kartofel-polityczny\/","title":{"rendered":"Kartofel polityczny"},"content":{"rendered":"<p>Francisco Pizzaro, drugi najs\u0142ynniejszy obok Corteza hiszpa\u0144ski konkwistador, zdobywca ziemi Ink\u00f3w, czyli g\u00f3rzystego terytorium, na kt\u00f3rym le\u017cy dzi\u015b Peru, by\u0142 cz\u0142owiekiem chciwym. Domaga\u0142 si\u0119 od podbijanych lud\u00f3w z\u0142ota, z\u0142ota i jeszcze raz z\u0142ota. Nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 temu nadziwi\u0107 kr\u00f3l Ink\u00f3w Atahualpa: \u0084Czy wy ten metal zjadacie?\u0094 \u0096 pyta\u0142, widz\u0105c dzik\u0105 \u017c\u0105dz\u0119 w oczach Hiszpan\u00f3w, wywo\u0142an\u0105 samym d\u009fwi\u0119kiem s\u0142owa oznaczaj\u0105cego \u017c\u00f3\u0142ty kruszec.<br \/>\nHiszpanie z\u0142ota nie jedli, ale gotowi byli dla niego nawet umrze\u0107 z g\u0142odu. Podczas dalekich wypraw, gdy brakowa\u0142o im \u017cywno\u015bci, do kt\u00f3rej byli przyzwyczajeni, jedli \u0096 cho\u0107 na og\u00f3\u0142 niech\u0119tnie \u0096 india\u0144skie przysmaki. D\u0142ugo nie mogli si\u0119 przekona\u0107 do ma\u0142ych bulw zwanych przez Ink\u00f3w patata, dziko rosn\u0105cych na kukurydzianych polach. Jedne patata kwit\u0142y krwi\u015bcie czerwono, drugie mia\u0142y kwiaty bia\u0142e. Te pierwsze by\u0142y do\u015b\u0107 gorzkie<br \/>\ni nie zach\u0119ca\u0142y do jedzenia; te drugie \u0096 upieczone w \u017carze ogniska \u0096 t\u0142umi\u0142y uczucie g\u0142odu, a nawet po pewnym czasie, gdy Hiszpanie ju\u017c przywykli do ich smaku, dawa\u0142y uczucie przyjemnego nasycenia.<br \/>\nPod koniec XVI wieku patata \u0096 jak i wiele innych produkt\u00f3w zza oceanu \u0096 trafi\u0142y do Hiszpanii. Nie wzbudzi\u0142y jednak zachwytu ani na dworze kr\u00f3lewskim, ani w domach szlachty, ani mieszczan. Pierwszy transport bulw kupiono dla szpitala n\u0119dzarzy w Sewilli. I na tym koniec. Wiele lat musia\u0142o jeszcze up\u0142yn\u0105\u0107, by patata zn\u00f3w pojawi\u0142y si\u0119 na wykwintnych sto\u0142ach P\u00f3\u0142wyspu Iberyjskiego. Tymczasem po nieudanym przyj\u0119ciu przez dw\u00f3r kr\u00f3lowej Izabeli patata rozpocz\u0119\u0142y w\u0119dr\u00f3wk\u0119 na wsch\u00f3d \u0096 do W\u0142och, Francji<br \/>\ni Niemiec. A potem jeszcze dalej&#8230;<br \/>\nWe W\u0142oszech pocz\u0105tkowo mylono je z truflami. St\u0105d nazwa \u0096 \u0084tartufel\u0094 (tak w archaicznym j\u0119zyku w\u0142oskim nazywano owe drogocenne grzyby). Niemcy za\u015b t\u0119 nazw\u0119 \u0096 jak to oni maj\u0105 w zwyczaju \u0096 jeszcze zniemczyli i tak powsta\u0142a dzisiejsza nazwa inkaskiej bulwy: \u0084kartofel\u0094. Kartoflami Niemcy karmili swoich ubogich w przytu\u0142kach i wi\u0119\u009fni\u00f3w. I t\u0105 drog\u0105 w\u0142a\u015bnie trafi\u0142y one na francuskie sto\u0142y arystokratyczne. Ale o tym za chwil\u0119&#8230;<br \/>\nNiewiele lat po tym, jak patata trafi\u0142y do Hiszpanii, przewiezione tam karawelami Pizzara, znalaz\u0142y si\u0119 owe bulwy i w Anglii. Krwawy korsarz i \u0142upie\u017cca Francis Drake (nawiasem m\u00f3wi\u0105c, dzi\u0119ki brakowi skrupu\u0142\u00f3w i ch\u0119tnemu u\u017cywaniu miecza jako argumentu ostatecznego kapitan Drake otrzyma\u0142 szlachectwo i jego imi\u0119 poprzedza\u0142 tytu\u0142 \u0084sir\u0094) wraz ze swym r\u00f3wnie krwawym kompanem Johnem Hawkinsem opanowywali morza i oceany, ruguj\u0105c z nich Hiszpan\u00f3w. Podbijali i kolonizowali wyspy le\u017c\u0105ce w pobli\u017cu kontynentu ameryka\u0144skiego, a tak\u017ce i sam\u0105 Ameryk\u0119 P\u00f3\u0142nocn\u0105. Z jednej<br \/>\nz wypraw Hawkins przywi\u00f3z\u0142 kartofle do Irlandii. W tym biednym kraju, co i rusz wstrz\u0105sanym kataklizmem g\u0142odu, kartofle szybko si\u0119 przyj\u0119\u0142y<br \/>\ni niejeden Irlandczyk zawdzi\u0119cza im \u017cycie.<br \/>\nWkr\u00f3tce te\u017c dzi\u0119ki rozkazowi kr\u00f3lowej El\u017cbiety I kartofle zacz\u0119to uprawia\u0107 w ca\u0142ej Wielkiej Brytanii. Pilnowa\u0142 wykonania tego rozkazu monarchini sir Walter Raleigh, admira\u0142 kr\u00f3lewskiej floty. Na wszystkie te tytu\u0142y zas\u0142u\u017cy\u0142 sobie tak jak  Drake i Hawkins, czyli uprawiaj\u0105c morskie rozb\u00f3jnictwo. Sir Walter zdoby\u0142 dla Korony spory kawa\u0142ek Ameryki, kt\u00f3ry na cze\u015b\u0107 El\u017cbiety nazwa\u0142 Wirgini\u0105. I on, i wi\u0119kszo\u015b\u0107 poddanych uwa\u017ca\u0142a bowiem, \u017ce kr\u00f3lowa \u017cyje w dziewictwie. The potatoes, czyli kartofle, zatoczy\u0142y ko\u0142o i wr\u00f3ci\u0142y na kontynent ameryka\u0144ski. Raleigh nakaza\u0142 bowiem ich upraw\u0119 i po tamtej stronie Atlantyku. W XVII wieku kartofle by\u0142y podstawowym p\u0142odem rolnym, kt\u00f3rym \u017cywi\u0142a si\u0119 \u0096 zw\u0142aszcza ni\u017csze klasy \u0096 ludno\u015b\u0107 Wysp Brytyjskich.<br \/>\nNajwy\u017csza pora, by zajrze\u0107 do garnk\u00f3w Francuzom. Niestety i oni opierali si\u0119 jedzeniu kartofli. Uwa\u017cano je za ro\u015bliny szkodliwe, wywo\u0142uj\u0105ce gor\u0105czk\u0119 i inne choroby. Usi\u0142owano wzorem Anglii wprowadzi\u0107 ich upraw\u0119 pod przymusem. Minister finans\u00f3w Ludwika XVI, tw\u00f3rca teorii wolnej konkurencji o skomplikowanym arystokratycznym nazwisku Anne-Robert Jacques de l\u0092Aulne Turgot, rozdawa\u0142 darmowe sadzonki kartofli w\u0142o\u015bcianom i proboszczom. P\u00f3\u009fniej za\u015b, przeje\u017cd\u017caj\u0105c przez obdarowane regiony, domaga\u0142 si\u0119 posi\u0142k\u00f3w zrobionych w\u0142a\u015bnie z kartofli. Nie na wiele si\u0119 to zda\u0142o. Francuscy ch\u0142opi bali si\u0119 ro\u015bliny, kt\u00f3ra owocowa\u0142a pod ziemi\u0105 i przez to kojarzy\u0142a si\u0119 z czartowskim nasieniem.<br \/>\nLepszy pomys\u0142 mia\u0142 przyjaciel Turgota, aptekarz i agronom Antoine Augustin Parmentier.<br \/>\nParmentier pracowa\u0142 jako pomocnik aptekarza, gdy jako dwudziestolatek znalaz\u0142 si\u0119 na froncie wojny siedmioletniej. Tak si\u0119 nieszcz\u0119\u015bliwie dla m\u0142odzika zdarzy\u0142o, \u017ce trafi\u0142 do niewoli. Siedz\u0105c w niemieckim wi\u0119zieniu, w fatalnych warunkach i cz\u0119sto o g\u0142odzie, prze\u017cy\u0142 dzi\u0119ki kartoflom. Tu bowiem \u0096 jak wspomina\u0142em \u0096 n\u0119dzarzy, chorych i wi\u0119\u009fni\u00f3w karmiono g\u0142\u00f3wnie kartoflami.<br \/>\nPo powrocie do Francji Parmentier sta\u0142 si\u0119 gor\u0105cym propagatorem tej odrzucanej przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 egzotycznej wci\u0105\u017c ro\u015bliny. Gdy zosta\u0142 aptekarzem w przytu\u0142ku dla inwalid\u00f3w wojennych w Pary\u017cu, s\u0142ynnym H\u00f4tel des Invalides, postara\u0142 si\u0119 o to, by podstaw\u0105 wy\u017cywienia sta\u0142y si\u0119 kartofle.<br \/>\nW 1778 roku, po latach bada\u0144, opublikowa\u0142 prac\u0119 zatytu\u0142owan\u0105 Badanie chemiczne kartofli, w kt\u00f3rej udowadnia\u0142, jakie korzy\u015bci daje jedzenie kartoflanych bulw.<br \/>\nUkoronowaniem dzia\u0142alno\u015bci aptekarza by\u0142o uczestnictwo w przyj\u0119ciu w Wersalu, na kt\u00f3rym m\u00f3g\u0142 on, tak jak i inni, wr\u0119czy\u0107 kr\u00f3lowi Ludwikowi prezent. Parmentier przyni\u00f3s\u0142 bukiet kwiat\u00f3w swojej ukochanej ro\u015bliny. Kr\u00f3l Ludwik XVI, s\u0142ysz\u0105c wcze\u015bniej o pasji farmaceuty, przyj\u0105\u0142 bukiet z podzi\u0119kowaniem. Jeden kwiat przypi\u0105\u0142 do sukni kr\u00f3lowej Marii Antoniny, a drugi umocowa\u0142 w swojej butonierce. Reszt\u0119 rozdano co wa\u017cniejszym go\u015bciom.<br \/>\nNa kolejnych balach w najlepszych paryskich domach ludzie, kt\u00f3rzy chcieli uchodzi\u0107 za nowoczesn\u0105 elit\u0119, pokazywali si\u0119 z kwiatami kartofli przypi\u0119tymi jako ozdoba. Nawet paryskie kokoty wplata\u0142y je we w\u0142osy b\u0105d\u009f przypina\u0142y do stanik\u00f3w.<br \/>\nDzi\u0119ki kr\u00f3lewskiej protekcji Antoine Augustin Parmantier otrzyma\u0142 spory kawa\u0142 ziemi, obsadzi\u0142 go kartoflami i&#8230; pilnie strzeg\u0142. W dzie\u0144 plantacji kartofli pilnowali uzbrojeni stra\u017cnicy, wzbudzaj\u0105c wielkie zaciekawienie ch\u0142op\u00f3w. W nocy stra\u017cy nie by\u0142o, pojawiali si\u0119 natomiast ch\u0119tni do podkradania sadzonek, co sprawia\u0142o ukryt\u0105 rado\u015b\u0107 w\u0142a\u015bcicielowi hodowli. Tak kartofle trafi\u0142y na francuskie pola, a p\u00f3\u009fniej sto\u0142y. Poetyczni Francuzi nie przyj\u0119li ani niemieckiej nazwy \u0084kartofel\u0094, ani hiszpa\u0144sko-india\u0144skiej potato, lecz wymy\u015blili w\u0142asn\u0105: pommes de terre, czyli \u0084jab\u0142ka ziemi\u0094. I teraz ju\u017c im to diabelskie nasienie smakowa\u0142o. Jak diabli.<br \/>\nDo nas kartofle trafi\u0142y dzi\u0119ki kr\u00f3lowi Janowi III Sobieskiemu. Przywi\u00f3z\u0142 je po wiede\u0144skiej wyprawie. Ale nie by\u0142 to \u0142up zdobyty na Turkach jak kawa. Jab\u0142ka ziemne \u0096 jak je opisa\u0142 J\u0119drzej Kitowicz w swej ksi\u0119dze Opis obyczaj\u00f3w za panowania Augusta III \u0096 dosta\u0142 polski kr\u00f3l od cesarza Leopolda I. Ten hodowa\u0142 kartofle w swych wiede\u0144skich ogrodach. Tam za\u015b trafi\u0142y one w\u0142a\u015bnie z Francji.<br \/>\nW Warszawie kr\u00f3lewski ogrodnik \u0141uba zacz\u0105\u0142 upraw\u0119 kartofli na polach Nowolipek. Dostarcza\u0142 je na kr\u00f3lewski st\u00f3\u0142 do Wilanowa i do kuchni magnackich. Nie zrobi\u0142 jednak na tym maj\u0105tku. Jak wsz\u0119dzie, tak i w Polsce, do kartofli podchodzono ze strachem. Pow\u00f3d by\u0142 zawsze ten sam: ros\u0142y pod ziemi\u0105 i diabe\u0142 m\u00f3g\u0142 w tym macza\u0107 sw\u00f3j ogon.<br \/>\nZa czas\u00f3w Augusta III Sasa kartofle trafi\u0142y jednak na pola w\u0142o\u015bcia\u0144skie. Ale prawdziw\u0105 karier\u0119 zrobi\u0142y dopiero za panowania okrutnej carycy Katarzyny II. Ta bystra znawczyni s\u0142owia\u0144skiej duszy powt\u00f3rzy\u0142a chwyt Parmentiera. Nakaza\u0142a p\u00f3l obsadzonych kartoflami pilnowa\u0107 uzbrojonym so\u0142datom. Tyle tylko, \u017ce nie mieli oni amunicji i otrzymali rozkaz, aby przymyka\u0107 oczy na kradzie\u017ce. Nocami wi\u0119c nadwi\u015bla\u0144scy ch\u0142opi wykopywali to, co w bia\u0142y dzie\u0144 sami sadzili na strze\u017conych polach, i przenosili sadzeniaki na w\u0142asne grz\u0105dki. Ch\u0119\u0107 oszwabienia monarchini doprowadzi\u0142a do tego, \u017ce dzi\u015b Polska jest trzeci\u0105 w \u015bwiecie pot\u0119g\u0105 kartoflan\u0105 po Chinach i Rosji.<br \/>\nKrwawy epizod w historii kartofli mia\u0142 te\u017c miejsce w pierwszych latach XIX wieku. Kapitan James Cook przewi\u00f3z\u0142 kartofle na swych okr\u0119tach przez Pacyfik i si\u0142\u0105, jak to by\u0142o w jego zwyczaju, sk\u0142oni\u0142 Maorys\u00f3w do przyj\u0119cia daru. W ten to spos\u00f3b kartofle objecha\u0142y \u015bwiat i zaatakowa\u0142y kontynent ameryka\u0144ski z drugiej strony.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Francisco Pizzaro, drugi najs\u0142ynniejszy obok Corteza hiszpa\u0144ski konkwistador, zdobywca ziemi Ink\u00f3w, czyli g\u00f3rzystego terytorium, na kt\u00f3rym le\u017cy dzi\u015b Peru, by\u0142 cz\u0142owiekiem chciwym. Domaga\u0142 si\u0119 od podbijanych lud\u00f3w z\u0142ota, z\u0142ota i jeszcze raz z\u0142ota. Nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 temu nadziwi\u0107 kr\u00f3l Ink\u00f3w Atahualpa: \u0084Czy wy ten metal zjadacie?\u0094 \u0096 pyta\u0142, widz\u0105c dzik\u0105 \u017c\u0105dz\u0119 w oczach Hiszpan\u00f3w, wywo\u0142an\u0105 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-9319","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-gotowanie"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9319","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9319"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9319\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9319"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9319"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9319"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}