
{"id":989,"date":"2009-06-23T08:00:48","date_gmt":"2009-06-23T06:00:48","guid":{"rendered":"http:\/\/adamczewski.blog.polityka.pl\/?p=989"},"modified":"2009-06-23T18:30:04","modified_gmt":"2009-06-23T16:30:04","slug":"whisky-z-lodem-w-szkocji-za-nic","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/2009\/06\/23\/whisky-z-lodem-w-szkocji-za-nic\/","title":{"rendered":"Whisky z lodem? W Szkocji &#8211; za nic!"},"content":{"rendered":"<p>W ksi\u0105\u017ckach opisuj\u0105cych histori\u0119\u00a0 kulinarn\u0105 \u015bwiata jest niemal zawsze wiele przepysznych anegdot. Ksi\u0105\u017ck\u0119 Barbary Holender brzydko zatytu\u0142owan\u0105 &#8222;Rado\u015b\u0107 picia&#8221; cytowa\u0142em ju\u017c parokrotnie ale nie mog\u0119 si\u0119 oprze\u0107 pokusie cz\u0119stego przytaczania jej historyjek. Oto kolejna:<\/p>\n<p>&#8222;Przez wieki l\u00f3d pobierano z zamarzni\u0119tych staw\u00f3w i jezior, r\u0105bano na p\u0142aty i przechowywano w lodowniach w s\u0142omie lub trocinach. Lodownie mieli George Washington i Thomas Jefferson. W XIX wieku Nowa Anglia robi\u0142a doskona\u0142y biznes, wysy\u0142aj\u0105c bloki lodu na ca\u0142y \u015bwiat, bowiem w tamtych czasach s\u0142u\u017cy\u0142 do zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem. Wydaje si\u0119 ma\u0142o prawdopodobne, aby w Martinez znajdowa\u0142y si\u0119 jakiekolwiek zamarzni\u0119te stawy. Nie s\u0105dz\u0119 r\u00f3wnie\u017c, by importowano l\u00f3d z Nowej Anglii, \u017ceby p\u00f3\u017aniej marnowa\u0107 go do ginu.<\/p>\n<p>Pierwsza maszyna wytwarzaj\u0105ca l\u00f3d zosta\u0142a opatentowana w 1851 roku przez doktora Johna Gorrie z Apalachicoli w stanie Floryda, gdzie zapotrzebowanie na l\u00f3d by\u0142o ogromne. Maszyn\u0119 uznano za blu\u017anierczy wynalazek, jako \u017ce jedynie B\u00f3g m\u00f3g\u0142 mie\u0107 prawo do wytwarzania lodu, ale i tak si\u0119 przyj\u0119\u0142a, przynajmniej po tej stronie Atlantyku. W Anglii drinki z lodem nadal uwa\u017ca si\u0119 za nieco blu\u017aniercze.<\/p>\n<p>Wiele lat temu podczas pierwszej podr\u00f3\u017cy do Londynu by\u0142am m\u0142oda, biedna i zadowala\u0142am si\u0119 chlebem, serem i s\u0105czon\u0105 powoli jedn\u0105 pint\u0105 piwa dziennie. Ostatniego dnia pobytu przeliczy\u0142am pieni\u0105dze i zorientowa\u0142am si\u0119, \u017ce po odliczeniu sumy potrzebnej na dojazd na lotnisko, mog\u0119 sobie pozwoli\u0107 na jeszcze jednego drinka. Wmaszerowa\u0142am do pobliskiego pubu i zam\u00f3wi\u0142am szkock\u0105. Uprzejmy w\u0142a\u015bciciel nala\u0142 alkohol, zawaha\u0142 si\u0119 i zapyta\u0142: &#8222;Zaraz, zaraz, wy Jankesi lubicie drinki z lodem, prawda?&#8221; \u015aci\u0105gn\u0105\u0142 fartuch i wybieg\u0142 na zewn\u0105trz. Po chwili wr\u00f3ci\u0142 z kubkiem pe\u0142nym rozkruszonego lodu, kt\u00f3ry wrzuci\u0142 do mojej whisky. L\u00f3d natychmiast si\u0119 rozpu\u015bci\u0142, wzniecaj\u0105c w szklance burz\u0119 b\u0105belk\u00f3w. Przypomnia\u0142am sobie, \u017ce dwie lub trzy bramy dalej znajduje si\u0119 handlarz ryb, kt\u00f3ry wyk\u0142ada\u0142 towar przed sklepem na kruszonym lodzie. Nad moim drinkiem unosi\u0142a si\u0119 delikatna wo\u0144 ryb.<\/p>\n<p>Przyk\u0142ad ten pozwala zrozumie\u0107, dlaczego martini nigdy nie zdoby\u0142o w Londynie takiej pozycji, jak na Manhattanie. Ciep\u0142e martini to po prostu nie to samo.&#8221;<\/p>\n<p>No i czy ja nie mam racji gdy regularnie odmawiam lodu do Bushmillsa\u00a0 czy\u00a0 Johnnie Walkera?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W ksi\u0105\u017ckach opisuj\u0105cych histori\u0119\u00a0 kulinarn\u0105 \u015bwiata jest niemal zawsze wiele przepysznych anegdot. Ksi\u0105\u017ck\u0119 Barbary Holender brzydko zatytu\u0142owan\u0105 &#8222;Rado\u015b\u0107 picia&#8221; cytowa\u0142em ju\u017c parokrotnie ale nie mog\u0119 si\u0119 oprze\u0107 pokusie cz\u0119stego przytaczania jej historyjek. Oto kolejna: &#8222;Przez wieki l\u00f3d pobierano z zamarzni\u0119tych staw\u00f3w i jezior, r\u0105bano na p\u0142aty i przechowywano w lodowniach w s\u0142omie lub trocinach. Lodownie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/989"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=989"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/989\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=989"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=989"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/adamczewski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=989"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}