
{"id":488,"date":"2019-04-09T12:37:57","date_gmt":"2019-04-09T10:37:57","guid":{"rendered":"http:\/\/agatapassent.blog.polityka.pl\/?p=488"},"modified":"2019-04-09T12:37:57","modified_gmt":"2019-04-09T10:37:57","slug":"jak-ja-strajkuje-to-nikt-nie-zaluje","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/2019\/04\/09\/jak-ja-strajkuje-to-nikt-nie-zaluje\/","title":{"rendered":"Jak ja strajkuj\u0119, to nikt nie \u017ca\u0142uje"},"content":{"rendered":"<p>Nie pami\u0119tam, by na ulice i zagranice wysz\u0142y t\u0142umy domagaj\u0105ce si\u0119 wi\u0119cej tekst\u00f3w, gazet czy ksi\u0105\u017cek. Co\u015b jednak si\u0119 zmieni\u0142o. Teraz nikt nie \u017ca\u0142uje, gdy kto\u015b strajkuje. Jeszcze kilka lat temu, gdy piel\u0119gniarki (i piel\u0119gniarze?) ustawili bia\u0142e miasteczko naprzeciwko gmachu Rady Ministr\u00f3w, ludzie przynosili im wod\u0119, jedzenie, grali im na gitarze, przystawali porozmawia\u0107.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nWczoraj w moim mie\u015bcie strajkowali i protestowali taks\u00f3wkarze. Przyjechali z daleka, porzucali swoje auta na parkingach, nie\u015bli flagi, transparenty. Mieszka\u0144cy z lekko\u015bci\u0105 przenie\u015bli si\u0119 na elektryczne hulajnogi, a na przystanku us\u0142ysza\u0142am, \u017ce taks\u00f3wkarze to \u201ecinkciarze\u201d (nie wiedzia\u0142am, \u017ce w taks\u00f3wce mo\u017cna \u201echange money\u201d), \u201ecwaniacy\u201d, \u201eziemianie\u201d bior\u0105cy KRUS. Na fejsbuku doczyta\u0142am, i\u017c ich postulaty s\u0105 \u201ez dupy\u201d. Zrobi\u0142o mi si\u0119 smutno, bo zdarza mi si\u0119 je\u017adzi\u0107 z cudnymi taks\u00f3wkarzami, od kt\u00f3rych dowiaduj\u0119 si\u0119, co s\u0142ycha\u0107 w czwartej lidze, a teraz, gdy s\u0105 smartfony, panowie ch\u0119tnie pokazuj\u0105 mi dorodne dzieci, wnuki, nowe gor\u0105ce miejsc\u00f3wki w mie\u015bcie. Jeden kierowca pokazywa\u0142 mi przepi\u0119kne filmiki podwodne, bo jest nurkiem, kt\u00f3ry podczas wakacji u syna w Hiszpanii p\u0142ywa z grubymi rybami niefinansjery.<\/p>\n<p>Trwa strajk nauczycielek i nauczycieli, kt\u00f3rzy nigdy chyba nie mieli dobrej prasy, ale teraz traktowani s\u0105 niczym sanitariuszki z powstania, kt\u00f3re porzuci\u0142y dzieci w p\u0142on\u0105cym szpitalu, by przej\u015b\u0107 si\u0119 na manicure. To zaw\u00f3d sfeminizowany, wiadomo, niewielu facet\u00f3w chce harowa\u0107 za takie wynagrodzenie i jeszcze po kilku godzinach w\u015br\u00f3d wrzask\u00f3w w klasie i na korytarzu, a potem wrzasku histeryzuj\u0105cych rodzic\u00f3w wraca\u0107 do domu, by zajmowa\u0107 si\u0119 w\u0142asnymi dzie\u0107mi.<\/p>\n<p>Jestem za strajkiem nauczycieli, bo zawsze uwa\u017ca\u0142am, \u017ce przedszkole i szko\u0142a s\u0105 systemem opresyjnym, wyniszczaj\u0105cym zdrowie wszystkich, \u0142\u0105cznie z ro\u015blinami doniczkowymi, kt\u00f3re na parapetach szkolnych cz\u0119sto wygl\u0105daj\u0105, jakby unosi\u0142y \u0142odygi w ge\u015bcie modlitwy prosz\u0105cej o pomoc. System wymaga zmian. Ale najfajniejsze jest to, \u017ce widz\u0119 w tych dniach w czasie godzin lekcyjnych ojc\u00f3w z dzie\u0107mi na mie\u015bcie. M\u00f3j znajomy trener d\u017cudo wczoraj rano wzi\u0105\u0142 syna po prostu ze sob\u0105 na ca\u0142y dzie\u0144 do pracy. Mi\u00f3d, marzenie. Zamiast w szkole z nauczycielkami &#8211; ca\u0142y dzie\u0144 z ojcem i zawodniczkami, zawodnikami na macie w klubie.<\/p>\n<p>Najmilej pami\u0119tam dni, w kt\u00f3rych ojciec zabiera\u0142 mnie ze sob\u0105 do pracy. Matka zreszt\u0105 te\u017c czasami to robi\u0142a, ale w przypadku pisarki by\u0142y to pobyty w kawiarniach przy winiaku klubowym na spotkaniach z jej kolegami po pi\u00f3rze. Dla dziecka sok pomara\u0144czowy, rumu\u0144ski, lany z puszki! Cz\u0119sto matka siadywa\u0142a sobie w pracy w tzw. biurze, czyli hallu Hotelu Europejskiego. Uda\u0142o mi si\u0119 ot tak, np. o godz. 11 w dzie\u0144, spotka\u0107 tam w pracy Maryl\u0119 Rodowicz z gitar\u0105. Kole\u017canka, kt\u00f3rej matka pracowa\u0142a w Zak\u0142adach Po\u0144czoszniczych Stella w \u017byrardowie, z kolei uwielbia\u0142a bywa\u0107 z matk\u0105 w pracy, bo musia\u0142a siedzie\u0107 w pokoju, gdzie zbiera\u0142a si\u0119 zak\u0142adowa Liga Kobiet i by\u0142o tam mn\u00f3stwo fajnych cio\u0107 i rajstop wok\u00f3\u0142. Jedzono baleron i ciasto.<\/p>\n<p>Tata kilka razy, chyba z powodu awarii ogrzewania w szkole, zabra\u0142 mnie do prawdziwej drukarni w Domu Prasy przy ul. Marsza\u0142kowskiej naprzeciwko baru mlecznego Prasowy. By\u0142o to miejsce o wiele ciekawsze ni\u017c sala lekcyjna. W powietrzu unosi\u0142 si\u0119 zapach o\u0142owiu, zecerzy byli wy\u0142\u0105cznie facetami, nosili szare od opi\u0142k\u00f3w fartuchy do samej ziemi i zajmowali si\u0119 JUSTYNKIEM: sk\u0142adaniem i \u0142amaniem, ale nie n\u00f3g, tylko szpalt i kolumn. Jeden z zecer\u00f3w by\u0142 g\u0142uchy. Wstydzi\u0142am si\u0119 zapyta\u0107, czy og\u0142uch\u0142 od huku maszyn, czy by\u0142 zrekrutowanym idealnym pracownikiem do tego miejsca, gdzie furcza\u0142o 24 godziny na dob\u0119. Gdyby nie chaos szkolny, nigdy nie zazna\u0142abym zapachu epoki Gutenberga. \u201eZecer\u201d pochodzi rzecz jasna z niemieckiego, od s\u0142owa \u201esetzen\u201d, bo oni dos\u0142ownie sadzali litery, a wykonane te czcionki by\u0142y z niewielkich element\u00f3w o\u0142owianych. Czcionki ustawione w szpalcie na szufelce przypomina\u0142y nieco srebrne bombonierki. Gazet\u0119 dos\u0142ownie \u201erobiono\u201d. R\u0119cznie. Redaktorzy musieli dojrze\u0107 sk\u0142adu, by unikn\u0105\u0107 b\u0142\u0119d\u00f3w, a mo\u017ce te\u017c ostatnie poprawki cenzor\u00f3w z ul. Mysiej musia\u0142y by\u0107 wstawione.<\/p>\n<p>Po studiach zamieszka\u0142am na ty\u0142ach nieczynnej drukarni i dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce to magiczne miejsce z mojego dzieci\u0144stwa to varsavianistyczny klejnot. Budynek zaprojektowa\u0142 znakomity \u017cydowski architekt Maksymilian Goldberg, specjalista od funkcjonalizmu, architekt wielu nowoczesnych budynk\u00f3w w stolicy, zamordowany w getcie w 1942 r.<\/p>\n<p>Na pewno strajk nauczycieli to ostateczno\u015b\u0107, ale mo\u017cna si\u0119 dzi\u0119ki niemu dowiedzie\u0107, co nasi starzy robi\u0105 w czasie dnia, pom\u00f3c im w robocie i dowiedzie\u0107 si\u0119, kim oni s\u0105, ci nasi rodziciele.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Najmilej pami\u0119tam dni, w kt\u00f3rych ojciec zabiera\u0142 mnie ze sob\u0105 do pracy.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":489,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/488"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=488"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/488\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":490,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/488\/revisions\/490"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/media\/489"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=488"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=488"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/agatapassent\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=488"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}