
{"id":970,"date":"2014-11-10T09:14:31","date_gmt":"2014-11-10T08:14:31","guid":{"rendered":"http:\/\/antymatrix.blog.polityka.pl\/?p=970"},"modified":"2014-11-10T10:17:43","modified_gmt":"2014-11-10T09:17:43","slug":"zapomniane-slowa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/2014\/11\/10\/zapomniane-slowa\/","title":{"rendered":"Zapomniane s\u0142owa"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"https:\/\/czarne.com.pl\/katalog\/ksiazki\/zapomniane-slowa\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignleft\" src=\"https:\/\/czarne.com.pl\/uploads\/book\/cover\/612\/zapomniane.jpg\" alt=\"\" width=\"473\" height=\"709\" \/><\/a>By\u0142o rewolucyjnie w poprzednich wpisach, to teraz nieco nostalgicznie. Wydawnictwo Czarne wyda\u0142o niedawno <strong><a href=\"https:\/\/czarne.com.pl\/katalog\/ksiazki\/zapomniane-slowa\" target=\"_blank\">ksi\u0105\u017ck\u0119 \u201eZapomniane s\u0142owa&#8221;<\/a><\/strong>, autork\u0105 pomys\u0142u i redaktork\u0105 jest Magdalena Budzi\u0144ska. Pomys\u0142 polega\u0142 na tym, \u017ceby zaprosi\u0107 grono na co dzie\u0144 pracuj\u0105cych w s\u0142ownej materii, by ze swej pami\u0119ci wyci\u0105gn\u0119li s\u0142owa, jakich ju\u017c si\u0119 nie u\u017cywa, a kt\u00f3re jeszcze niedawno tworzy\u0142y s\u0142ownik naszego porozumiewania. Autor\u00f3w zebra\u0142o si\u0119 zacne grono, nawet mnie uda\u0142o si\u0119 do niego wcisn\u0105\u0107. Jakie s\u0142owa uda\u0142o si\u0119 przypomnie\u0107?<!--more--><\/p>\n<p>Andrzej Stasiuk wyci\u0105gn\u0105\u0142 <em>gumno<\/em>, Wojciech M\u0142ynarski <em>facecjonist\u0119<\/em>, Ewa Kuryluk bumelanta, J\u00f3zefa Hennelowa <em>trzpiota<\/em>, Bohdan Zadura i Joanna Szczepkowska zgodnie <em>bonie<\/em>\u00a0<em>dydy<\/em>. Beata Chom\u0105towska przypomnia\u0142a, \u017ce jeszcze ze trzy dekady temu by\u0142bym <em>jaroszem<\/em>, dzi\u015b jednak\u00a0nazywam si\u0119 wegetarianinem, bo s\u0142owo <em>jarosz<\/em> dla dzieci straci\u0142o d\u017awi\u0119k i sens. Sam wygrzeba\u0142em <em>kalkomani\u0119<\/em>. Poni\u017cej fragment mojego\u00a0tekstu:<\/p>\n<blockquote><p>Ka\u017cdy sklep papierniczy oferowa\u0142 kalkomanie jako odr\u0119bny produkt. Do wyboru i do koloru (do\u015b\u0107 wyblak\u0142ego), czeka\u0142y arkusze z ilustracjami samochod\u00f3w, zwierz\u0105t krajowych i egzotycznych, kolekcje flory i zabytk\u00f3w. Z kupionym zestawem bieg\u0142o si\u0119 do domu, by jak najszybciej znale\u017a\u0107 kawa\u0142ek g\u0142adkiej powierzchni: szyba w drzwiach, drzwi lod\u00f3wki. Najlepiej jednak do realizacji kalkomanijnej pasji nadawa\u0142y si\u0119 lakierowane na wysoki po\u0142ysk meble \u2013 wielofunkcyjny sekretarzyk po odrobieniu lekcji stawa\u0142 si\u0119 przestrzeni\u0105 autonomii. Kolejne ozdoby przekszta\u0142ca\u0142y nijaki mebel w stref\u0119 osobist\u0105, komunikuj\u0105c\u0105 to\u017csamo\u015b\u0107 u\u017cytkownika.<\/p>\n<p>Nierzadko te\u017c kalkomanie stawa\u0142y si\u0119 \u017ar\u00f3d\u0142em konflikt\u00f3w z doros\u0142ymi, gdy wkracza\u0142y do przestrzeni wsp\u00f3lnej, na przyk\u0142ad na witryn\u0119 meblo\u015bcianki w pokoju sto\u0142owym. W istocie jednak kalkomanie by\u0142y tylko ersatzem, prawdziwe po\u017c\u0105danie wzbudza\u0142y naklejki, produkt prawie nieosi\u0105galny w PRL. Wje\u017cd\u017ca\u0142y do Polski m.in. na karoseriach samochod\u00f3w z zagranicznymi rejestracjami, z rzadka odwiedzaj\u0105cymi kraj za \u017belazn\u0105 Kurtyn\u0105. W 1973 roku przyjecha\u0142 w odwiedziny Wuj z Francji. Jego Renault 16 opr\u00f3cz litery \u201eF\u201d umieszczonej na tylnej klapie mia\u0142o jeszcze kilka innych egzotycznych naklejek. Do\u015b\u0107 kr\u00f3tko wszak\u017ce. Dla dzieciak\u00f3w z podw\u00f3rka pokusa okaza\u0142a si\u0119 zbyt silna \u2013 oczy\u015bci\u0142y karoseri\u0119 auta w ci\u0105gu pierwszej nocy.<\/p>\n<p>Przybysz z Francji do ko\u0144ca pobytu w Polsce nie zrozumia\u0142 sensu dzieci\u0119cej operacji. Tak jak dzieci dzi\u015b nie rozumiej\u0105 s\u0142owa kalkomania. Gdy pr\u00f3bowa\u0142em je wyt\u0142umaczy\u0107 opisuj\u0105c procedur\u0119 namaczania w wodzie, w odpowiedzi us\u0142ysza\u0142em: o, to podobnie, jak z wodnymi tatua\u017cami. Inna epoka, inne dzieci\u0144stwo, inna pami\u0119\u0107. Pomy\u015ble\u0107, \u017ce gdy \u015bpiewaj\u0105ca z Budk\u0105 Suflera Urszula wyda\u0142a w 1984 r. album \u201eMalinowy kr\u00f3l\u201d jeden z utwor\u00f3w, \u201ePodw\u00f3rkowa kalkomania\u201d wspi\u0105\u0142 si\u0119 na szczyty notowa\u0144 muzycznych. Hit sprzed niespe\u0142na trzydziestu lat jest jednak niezrozumia\u0142y dla obecnych s\u0142uchaczy list przeboj\u00f3w.<\/p>\n<p>Kalkomania odesz\u0142a w niepami\u0119\u0107 wraz z peerelowskimi meblo\u015bciankami, znikn\u0119\u0142o s\u0142owo i znikaj\u0105 fizyczne no\u015bniki jego desygnatu. Kalkomania ma jeszcze zastosowanie w wyspecjalizowanych niszach, podobno ci\u0105gle jeszcze si\u0119 ni\u0105 pos\u0142uguj\u0105 m.in. amatorzy modelarstwa. Coraz bardziej jednak przekszta\u0142ca si\u0119 w obiekt proustowski, wyzwalaj\u0105cy, niczym smak magdalenki, prac\u0119 niedoskona\u0142ej pami\u0119ci.<\/p><\/blockquote>\n<p>Polecam lektur\u0119 \u201eZapomnianych s\u0142\u00f3w&#8221; &#8211; \u00a0oferuj\u0105 wypraw\u0119 do czas\u00f3w, kt\u00f3re uciek\u0142y na zawsze, \u017cyj\u0105c jeszcze w pami\u0119ci j\u0119zyka, kt\u00f3r\u0105 Magdalenie Budzi\u0144skiej uda\u0142o si\u0119 \u015bwietnym projektem obudzi\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>By\u0142o rewolucyjnie w poprzednich wpisach, to teraz nieco nostalgicznie. Wydawnictwo Czarne wyda\u0142o niedawno ksi\u0105\u017ck\u0119 \u201eZapomniane s\u0142owa&#8221;, autork\u0105 pomys\u0142u i redaktork\u0105 jest Magdalena Budzi\u0144ska. Pomys\u0142 polega\u0142 na tym, \u017ceby zaprosi\u0107 grono na co dzie\u0144 pracuj\u0105cych w s\u0142ownej materii, by ze swej pami\u0119ci wyci\u0105gn\u0119li s\u0142owa, jakich ju\u017c si\u0119 nie u\u017cywa, a kt\u00f3re jeszcze niedawno tworzy\u0142y s\u0142ownik naszego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[141,56,120],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/970"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=970"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/970\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":973,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/970\/revisions\/973"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=970"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=970"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/antymatrix\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=970"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}