3 proc. to za mało

Wynagrodzenia nauczycieli zwiększą się w roku 2026 o 3 proc. Związki zawodowe zaopiniowały te podwyżki negatywnie. ZNP domaga się wzrostu na poziomie 15 proc. Jeżeli rząd nie będzie skłonny się dogadać z nauczycielami, może dojść do protestów. 

MEN uważa zaproponowane podwyżki za swój sukces. Uważa, że nauczyciele nie powinni patrzeć na tegoroczne 3 proc., lecz brać pod uwagę wszystkie podwyżki, jakie otrzymali od tego rządu. W roku 2024 było to 30-33 proc., w 2025 – 5 proc., a w 2026 – 3 proc. Łącznie w czasach rządów koalicji pensje nauczycieli wzrosły o ok. 40 proc. Średnio daje to ok. 13 proc. rocznie. Nie ma zatem powodów do protestów.

ZNP zwraca uwagę na spłaszczenie wynagrodzeń nauczycieli (początkujący i mianowany zarabiają nieomal tyle samo). Związkowcom nie podoba się też uzależnienie płac w oświacie od woli polityków (powinny zależeć od stanu gospodarki). Barbara Nowacka – jak można przeczytać na stronie MEN – „podziela opinię o konieczności zmian w wynagradzaniu nauczycieli dla zapewnienia adekwatnego poziomu płac do ich zadań i roli społecznej” (źródło tutaj). Trzeba więc dalej naciskać, negocjować i gromadzić siły na ewentualne protesty wiosną. Jak tylko mrozy odpuszczą.

Stanowisko ZNP tutaj.

Reklama