Nadzorować i karać. Nauczyciele są rozliczani za wyniki egzaminów

Podstawówki wiejskie pustoszeją nie tylko z powodu niżu demograficznego, ale też z obawy przed niskim poziomem nauczania. Rodzice przenoszą dzieci do szkół w miastach, a regionalne władze szukają sposobu, jak zatrzymać ten proces. Jednym z pomysłów jest nadzorowanie i karanie nauczycieli. Domaga się tego wójt gminy Chojnice.

Najbardziej zagrożeni są nauczyciele matematyki. Z tego bowiem przedmiotu wyniki egzaminu ósmoklasisty są szczególnie złe. Od nowego roku matematycy muszą być przygotowani na liczne kontrole. Zapowiada je Anita Sznajder, odpowiadająca za oświatę w gminie. Wójtowi mogą jednak kontrole nie wystarczyć. Chciałby karać na przeróżne sposoby, a nawet wyrzucać z pracy. Dziwi się, że dyrektor szkoły jeszcze tego nie robi.

Motywacja negatywna, czyli kontrolowanie, nakazywanie, upominanie, udzielanie nagan, zabieranie dodatków, pozbawianie prawa do nagród, grożenie rozwiązaniem umowy, wyrzucanie z pracy, to popularny styl zarządzania. Dawniej właściwie nie znano innego. Dziwne jednak, że oburzonemu wójtowi jedynie to przyszło na myśl. W dużych miastach już wiedzą, że to nie działa. Opieprzy dyrektor jednego nauczyciela, a pięciu innych czuje się poniżonych, idzie na chorobowe i planuje zmianę miejsca pracy. W szkole nie ma kim robić. Nadzorować i karać? Tak się już ludźmi nie rządzi.

Więcej o problemie tutaj.

Reklama