
{"id":1154,"date":"2010-11-28T17:28:39","date_gmt":"2010-11-28T15:28:39","guid":{"rendered":"http:\/\/chetkowski.blog.polityka.pl\/?p=1154"},"modified":"2010-11-28T17:28:39","modified_gmt":"2010-11-28T15:28:39","slug":"powrot-do-bodzcow-pierwotnych","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/2010\/11\/28\/powrot-do-bodzcow-pierwotnych\/","title":{"rendered":"Powr\u00f3t do bod\u017ac\u00f3w pierwotnych"},"content":{"rendered":"<p>W ostatnim tygodniu trzecie klasy rano pisa\u0142y pr\u00f3bn\u0105 matur\u0119, a zaraz potem mia\u0142y normalne lekcje. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce uczniowie przychodzili na polski potwornie g\u0142odni. Dusz\u0119 byli gotowi zaprzeda\u0107 diab\u0142u, bylebym tylko pozwoli\u0142 im co\u015b zje\u015b\u0107. A ci, co nie mieli nic do jedzenia, koniecznie chcieli wyj\u015b\u0107 do sklepiku cho\u0107by po such\u0105 bu\u0142k\u0119. Widocznie wysi\u0142ek intelektualny zwi\u0105zany z pr\u00f3bn\u0105 matur\u0105 jest bardzo kosztowny dla organizmu. Ciekawe, co b\u0119dzie w maju?<\/p>\n<p>Jeszcze nigdy nie by\u0142em w tak dobrym kontakcie z uczniami, jak w chwili, kiedy cierpieli oni potworny g\u0142\u00f3d. Zwykle przychodz\u0105 na moje lekcje na\u017carci i wszystko maj\u0105 w g\u0142\u0119bokim powa\u017caniu. Przecie\u017c jak cz\u0142owiek ma pe\u0142ny brzuch, to nie interesuje go nape\u0142nianie g\u0142owy, bo niby po co. Przypomnia\u0142y mi si\u0119 opowie\u015bci moich krewnych, kt\u00f3rzy prze\u017cyli wojn\u0119, \u017ce wojenny g\u0142\u00f3d motywowa\u0142 ich do wielkich czyn\u00f3w. W og\u00f3le pokolenie solidnie przeg\u0142odzone, a do takich os\u00f3b nale\u017ca\u0142a chocia\u017cby moja babcia, jest \u017c\u0105dne wiedzy, lubi by\u0107 w nieustannym ruchu, bije od niego optymizm i pogoda ducha. Kto w \u017cyciu zazna\u0142 g\u0142odu, co innego ma w g\u0142owie ni\u017c prze\u017carci.<\/p>\n<p>Siedz\u0105 na moich lekcjach prze\u017carci, sfrustrowani i sk\u0142onni do egzaltacji uczniowie. \u017b\u0105daj\u0105 ode mnie ci\u0105g\u0142ej opieki i prowadzenia za r\u0105czk\u0119 do matury. Mimo \u017ce egzamin \u0142atwy, biegaj\u0105 po korepetycjach z wielu przedmiot\u00f3w, gdy\u017c nie maj\u0105 pewno\u015bci, czy s\u0105 dobrze przygotowani. Prze\u017cartym bowiem towarzyszy straszna nieudolno\u015b\u0107 \u017cyciowa oraz intelektualna niewydolno\u015b\u0107. Maj\u0105 zapewnione \u017carcie w nadmiarze, wi\u0119c nie bardzo wiedz\u0105, kim s\u0105 i dok\u0105d zmierzaj\u0105.<\/p>\n<p>Pisz\u0119 o tym dzisiaj, mimo \u017ce jest niedziela i mia\u0142em niczego nie pisa\u0107. Spotka\u0142em jednak bezdomnego, ale takiego prawdziwego, jakby \u017cywcem wyj\u0119tego z prozy Dostojewskiego &#8211; klasyka cz\u0142owieka upad\u0142ego. Pogada\u0142em z nim chwil\u0119 o \u017cyciu, o wolno\u015bci i o g\u0142odzie. Czysty Dostojewski, kr\u00f3tko m\u00f3wi\u0105c. Po prostu idealna wra\u017cliwo\u015b\u0107 na \u017cycie, jak\u0105 daje tylko g\u0142\u00f3d.<\/p>\n<p>A wracaj\u0105c do moich uczni\u00f3w, okazuje si\u0119, \u017ce ubocznym skutkiem pr\u00f3bnej matury by\u0142o\u00a0uczucie g\u0142odu, zjawisko dla wielu os\u00f3b zupe\u0142nie nieznane. A przecie\u017c od g\u0142odu w\u0142a\u015bnie zaczyna si\u0119 cz\u0142owiecze\u0144stwo. Bo jak m\u0142ody cz\u0142owiek jest g\u0142odny, to zaczynaj\u0105 do niego dociera\u0107 pierwotne bod\u017ace, z twarzy spada maska, w g\u0142owie rodzi si\u0119 inicjatywa i samo\u015bwiadomo\u015b\u0107, wyp\u0142ywaj\u0105 zdolno\u015bci, budzi si\u0119 talent. Bo jak chce si\u0119 je\u015b\u0107, to wtedy wszystko mo\u017cna i nie ma \u017cadnych przeszk\u00f3d, kt\u00f3rych by si\u0119 cz\u0142owiek ba\u0142. Zatem do boju\u00a0&#8211; trzeba zdoby\u0107 jedzenie!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W ostatnim tygodniu trzecie klasy rano pisa\u0142y pr\u00f3bn\u0105 matur\u0119, a zaraz potem mia\u0142y normalne lekcje. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce uczniowie przychodzili na polski potwornie g\u0142odni. Dusz\u0119 byli gotowi zaprzeda\u0107 diab\u0142u, bylebym tylko pozwoli\u0142 im co\u015b zje\u015b\u0107. A ci, co nie mieli nic do jedzenia, koniecznie chcieli wyj\u015b\u0107 do sklepiku cho\u0107by po such\u0105 bu\u0142k\u0119. Widocznie wysi\u0142ek intelektualny [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1154"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1154"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1154\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1154"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1154"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1154"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}