
{"id":269,"date":"2007-09-23T19:41:21","date_gmt":"2007-09-23T17:41:21","guid":{"rendered":"http:\/\/chetkowski.blog.polityka.pl\/?p=269"},"modified":"2007-09-25T21:30:59","modified_gmt":"2007-09-25T19:30:59","slug":"co-to-sa-korepetycje","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/2007\/09\/23\/co-to-sa-korepetycje\/","title":{"rendered":"Co to s\u0105 korepetycje?"},"content":{"rendered":"<p>Udzielanie korepetycji w\u0142asnym uczniom jest moralnie naganne. Jednak nie ka\u017cde douczanie w\u0142asnego ucznia za pieni\u0105dze mo\u017cna nazwa\u0107 korepetycj\u0105. Wyobra\u017amy sobie, \u017ce nad moimi uczniami sprawuje piecz\u0119 jaki\u015b sponsor, kt\u00f3ry zleca mi prowadzenie dodatkowych lekcji i za to sowicie p\u0142aci. Czy mo\u017cna mie\u0107 wtedy jakie\u015b moralne opory? Powiedzmy, \u017ce tym sponsorem b\u0119dzie jaka\u015b prywatna fundacja, hojna organizacja po\u017cytku spo\u0142ecznego, jaki\u015b fundusz unijny, sp\u00f3\u0142ka z o.o. albo uczelnia. Wiadomo, \u017ce pa\u0144stwo polskie jest niewydolne w zakresie zapewnienia obywatelom jednakowego dost\u0119pu do edukacji, wi\u0119c trzeba dzieci i m\u0142odzie\u017c dokszta\u0142ca\u0107 prywatnie. Pisz\u0119 o tym w zwi\u0105zku z zatrudnianiem nauczycieli przez uczelnie techniczne, aby za dodatkowe pieni\u0105dze uczyli swoich w\u0142asnych uczni\u00f3w, a przysz\u0142ych student\u00f3w tych\u017ce uczelni.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie mam nic przeciwko zarabianiu dodatkowych pieni\u0119dzy przez nauczycieli. Pewnie sam te\u017c bym nie odm\u00f3wi\u0142, gdyby hojny sponsor zatrudni\u0142 mnie w celu dodatkowego przyuczenia moich w\u0142asnych uczni\u00f3w. Uczelni bym nie odm\u00f3wi\u0142, gdyby zechcia\u0142a p\u0142aci\u0107. Tak samo nie odm\u00f3wi\u0142bym Unii, TVP, Polskiemu Radiu, Ko\u015bcio\u0142owi, Philipsowi, Sony Ericsson itd. Lista jest d\u0142uga. Zastanawiam si\u0119 tylko, czy za sponsora mo\u017cna by uzna\u0107 wujka ucznia albo babci\u0119 czy te\u017c cioci\u0119. Bo z rodzicami to sprawa wydaje si\u0119 oczywista. Rodzice i ich dziecko, a m\u00f3j ucze\u0144, to jakby jedna kiesze\u0144. Chocia\u017c to te\u017c nie jest takie oczywiste. W ko\u0144cu rodzic mo\u017ce prowadzi\u0107 sw\u00f3j w\u0142asny odr\u0119bny bud\u017cet i p\u0142aci\u0107 mi w\u0142a\u015bnie z niego. Gdy tak o tym my\u015bl\u0119, to wydaje mi si\u0119, \u017ce poj\u0119cie korepetycji jest bardzo anachroniczne. Dzisiaj nikt ju\u017c nie udziela swoim w\u0142asnym uczniom korepetycji, lecz dokszta\u0142ca ich w ramach programu unijnego, programu uczelnianego, ewentualnie specjalnego programu rodzinnego. Sam ucze\u0144 za\u015b otrzymuje te dodatkowe lekcje ca\u0142kowicie za darmo. Co innego, gdyby zarabia\u0142 i p\u0142aci\u0142 z w\u0142asnej kieszeni. Wtedy by\u0142yby to korepetycje.<\/p>\n<p>Podpowiadam zatem partii rz\u0105dz\u0105cej, aby og\u0142osi\u0142a w ramach kampanii, \u017ce uda\u0142o jej si\u0119 zlikwidowa\u0107 w naszej ojczy\u017anie proceder udzielania korepetycji. W razie czego za\u015bwiadcz\u0119, \u017ce korepetycji w Polsce ju\u017c nie ma. Nie s\u0142ysza\u0142em, aby jakikolwiek nauczyciel udziela\u0142 uczniom korepetycji. Wprawdzie wielu nauczycieli doucza swoich uczni\u00f3w za dodatkowe pieni\u0105dze, ale tego w \u017caden spos\u00f3b nie mo\u017cna nazwa\u0107 korepetycjami. To si\u0119 nazywa po prostu prac\u0105 sponsorowan\u0105 przez specjalnie do tego celu powo\u0142ane instytucje po\u017cytku uczniowskiego.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Udzielanie korepetycji w\u0142asnym uczniom jest moralnie naganne. Jednak nie ka\u017cde douczanie w\u0142asnego ucznia za pieni\u0105dze mo\u017cna nazwa\u0107 korepetycj\u0105. Wyobra\u017amy sobie, \u017ce nad moimi uczniami sprawuje piecz\u0119 jaki\u015b sponsor, kt\u00f3ry zleca mi prowadzenie dodatkowych lekcji i za to sowicie p\u0142aci. Czy mo\u017cna mie\u0107 wtedy jakie\u015b moralne opory? Powiedzmy, \u017ce tym sponsorem b\u0119dzie jaka\u015b prywatna fundacja, hojna [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/269"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=269"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/269\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=269"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=269"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=269"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}