
{"id":3767,"date":"2012-10-14T10:30:56","date_gmt":"2012-10-14T08:30:56","guid":{"rendered":"http:\/\/chetkowski.blog.polityka.pl\/?p=3767"},"modified":"2012-10-14T10:30:56","modified_gmt":"2012-10-14T08:30:56","slug":"kontakt-ze-szkola","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/2012\/10\/14\/kontakt-ze-szkola\/","title":{"rendered":"Kontakt ze szko\u0142\u0105"},"content":{"rendered":"<p>Wyobra\u017amy sobie sytuacj\u0119, \u017ce rodzic dzwoni do szko\u0142y, aby zamieni\u0107 s\u0142owo z nauczycielem swojego dziecka. Chodzi o k\u0142opoty z j\u0119zyka angielskiego. Po godzinie s\u0142uchania idiotycznej muzyki oraz cytat\u00f3w ze statutu plac\u00f3wki i innych r\u00f3wnie ciekawych komunikat\u00f3w rodzic zostaje w ko\u0144cu po\u0142\u0105czony z konsultantem, kt\u00f3rym jest <!--more-->dy\u017curuj\u0105cy w\u0142a\u015bnie w tej chwili nauczyciel. Akurat jest to rusycysta, kt\u00f3remu brakuje godzin do etatu, wi\u0119c dyrekcja zleci\u0142a mu pe\u0142nienie dy\u017curu przy telefonie. Dzi\u0119ki temu wyrabia wymagane ustaw\u0105 40 godzin pracy w tygodniu.<\/p>\n<p>Rusycysta nie zna ani dziecka, ani te\u017c nie ma poj\u0119cia, jak rozwi\u0105za\u0107 problem rodzica. Szybko jednak otwiera elektroniczny dziennik i komunikuje, jakie oceny uzyska\u0142 ucze\u0144 ze wskazanego przedmiotu oraz co obecnie realizuje nauczyciel angielskiego na swoich lekcjach. Wskazuje te\u017c nieobecno\u015bci dziecka, sp\u00f3\u017anienia i inne fakty. Nie m\u00f3wi zatem nic, czego rodzic sam nie m\u00f3g\u0142by przeczyta\u0107 w elektronicznym dzienniku, gdyby tylko zechcia\u0142 si\u0119 zalogowa\u0107. Po kilku minutach rozmowy z owym rusycyst\u0105 rodzic nabiera podejrze\u0144, czy w og\u00f3le cz\u0142owiek ten by\u0142 kiedykolwiek w szkole dziecka, o kt\u00f3rym m\u00f3wi. Rodzic zaczyna podejrzewa\u0107, \u017ce po\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 z innym miastem. I ma racj\u0119, gdy\u017c wszyscy rusycy\u015bci w kraju, kt\u00f3rym brakuje godzin do etatu, pe\u0142ni\u0105 dy\u017cury przy telefonach i obs\u0142uguj\u0105 szko\u0142y z ca\u0142ej Polski. W tym przypadku rodzic z \u0141odzi zosta\u0142 przekierowany do konsultanta z Bia\u0142egostoku, gdy\u017c ten akurat by\u0142 wolny.<\/p>\n<p>Rodzic prosi o um\u00f3wienie go z nauczycielem dziecka na rozmow\u0119 w cztery oczy. Uwa\u017ca bowiem , \u017ce rozmowa z Bia\u0142ymstokiem, gdy ucze\u0144 chodzi do \u0142\u00f3dzkiego liceum, nie ma sensu. Konsultant sprawdza wolne terminy \u0142\u00f3dzkiego nauczyciela i zapisuje na pierwszy wolny, czyli w lipcu nast\u0119pnego roku. Nauczyciele pracuj\u0105 w wakacje, a co! Karta Nauczyciela dawno zosta\u0142a zlikwidowana, wi\u0119c nikt si\u0119 nie leni. Rodzic pyta, czy nie ma wcze\u015bniejszego terminu, np. jutro. Konsultant z trudem powstrzymuje \u015bmiech (rozmowa jest nagrywana). Niestety, nauczyciel, z kt\u00f3rym chce si\u0119 spotka\u0107 rodzic, jest anglist\u0105, wi\u0119c\u00a0&#8211; przestrzegaj\u0105c \u015bci\u015ble 40-godzinnego tygodnia pracy\u00a0&#8211; ma tyle obowi\u0105zk\u00f3w (teraz w\u0142a\u015bnie i a\u017c do ko\u0144ca listopada sprawdza pr\u00f3bne matury), \u017ce pierwszy wolny termin znajdzie si\u0119 dopiero za ponad 9 miesi\u0119cy. Bardzo mi przykro\u00a0&#8211; m\u00f3wi konsultant. Gdyby jednak rodzic chcia\u0142 spotka\u0107 si\u0119 z jakimkolwiek nauczycielem, to pierwszy wolny termin ma nauczyciel przysposobienia obronnego z Konina. To mo\u017ce by\u0107 ju\u017c w przysz\u0142ym tygodniu. Rodzic wymy\u015bla konsultantowi, ile tylko wlezie, i ko\u0144czy rozmow\u0119.<\/p>\n<p>W\u015bciek\u0142y rodzic osobi\u015bcie udaje si\u0119 do szko\u0142y i pr\u00f3buje nawi\u0105za\u0107 kontakt z anglist\u0105. Niestety, cierpliwa pani w recepcji, kt\u00f3r\u0105 jest uzupe\u0142niaj\u0105ca etat nauczycielka \u0142aciny, jasno i wyra\u017anie m\u00f3wi, \u017ce najpierw trzeba si\u0119 zapisa\u0107. Pierwszy wolny termin jest w sierpniu przysz\u0142ego roku (tak, od wczoraj przyby\u0142o ch\u0119tnych, wi\u0119c terminy si\u0119 przesun\u0119\u0142y). \u0141acinniczka radzi skorzysta\u0107 z dziennika elektronicznego. Informuje, na jak\u0105 stron\u0119 WWW trzeba wej\u015b\u0107, jak si\u0119 zalogowa\u0107 itd. Jest gotowa nawet u\u017cyczy\u0107 komputera i pom\u00f3c, taka mi\u0142a z niej osoba. Mo\u017cna zada\u0107 pytanie przez internet. Nie ma jednak pewno\u015bci, \u017ce odpowie ten anglista, gdy\u017c wtedy trzeba by mu zap\u0142aci\u0107 za nadgodziny. Najprawdopodobniej odpowiedzi udzieli komputer, takie mamy programy, albo\u00a0&#8211; je\u015bli rodzicowi bardzo zale\u017cy\u00a0&#8211; ludzki konsultant. Numer telefonu do infolinii szkolnej to&#8230; Nie ma si\u0119 co denerwowa\u0107, przecie\u017c Karta Nauczyciela zosta\u0142a zlikwidowana i nauczyciele pracuj\u0105 tyle co wszyscy, czyli 40 godzin w tygodniu i ani chwili d\u0142u\u017cej. Czasy, \u017ce nauczyciel by\u0142 do dyspozycji ucznia i rodzica przez 24 godziny, dawno przemin\u0119\u0142y. Teraz wszyscy nauczyciele bardzo pilnuj\u0105 swojego czasu pracy. Dura lex, sed lex.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wyobra\u017amy sobie sytuacj\u0119, \u017ce rodzic dzwoni do szko\u0142y, aby zamieni\u0107 s\u0142owo z nauczycielem swojego dziecka. Chodzi o k\u0142opoty z j\u0119zyka angielskiego. Po godzinie s\u0142uchania idiotycznej muzyki oraz cytat\u00f3w ze statutu plac\u00f3wki i innych r\u00f3wnie ciekawych komunikat\u00f3w rodzic zostaje w ko\u0144cu po\u0142\u0105czony z konsultantem, kt\u00f3rym jest<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3767"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3767"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3767\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3773,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3767\/revisions\/3773"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3767"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3767"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3767"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}