
{"id":478,"date":"2008-06-03T20:38:21","date_gmt":"2008-06-03T19:38:21","guid":{"rendered":"http:\/\/chetkowski.blog.polityka.pl\/?p=478"},"modified":"2008-06-03T21:43:24","modified_gmt":"2008-06-03T20:43:24","slug":"promocja-lodzi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/2008\/06\/03\/promocja-lodzi\/","title":{"rendered":"&#8222;Promocja&#8221; \u0141odzi"},"content":{"rendered":"<p>Pobyt naszych uczni\u00f3w we Freiburgu zwykle zaczyna si\u0119 od sympatycznego przyj\u0119cia u burmistrza miasta (w zabytkowej sali). Jeste\u015bmy witani przez przedstawiciela w\u0142adz miejskich, s\u0142uchamy pi\u0119knego przem\u00f3wienia o wsp\u00f3\u0142pracy mi\u0119dzy m\u0142odzie\u017c\u0105 polsk\u0105 i niemieck\u0105, jemy pyszne ciasta, pijemy wino (osoby doros\u0142e), soki albo wod\u0119. I przede wszystkim jeste\u015bmy traktowani jak honorowi go\u015bcie. Nie brakuje komplement\u00f3w pod adresem Polski (pami\u0119tam, \u017ce wielkie wra\u017cenie zrobi\u0142a nam mnie uwaga zast\u0119pcy burmistrza, \u017ce w \u0141odzi jest wi\u0119cej student\u00f3w ni\u017c we Freiburgu mieszka\u0144c\u00f3w). Dostajemy te\u017c jakie\u015b upominki. Oczywi\u015bcie na przyj\u0119ciu obecni s\u0105 wszyscy, tj. zar\u00f3wno grupa niemiecka, jak i polska (wszyscy uczestnicy wymiany).<\/p>\n<p>Zachcia\u0142o nam si\u0119 2 lata temu prosi\u0107 urz\u0105d miasta o zorganizowanie podobnego przyj\u0119cia w \u0141odzi. Poniewa\u017c si\u0119 uparli\u015bmy, urz\u0119dnikom nie by\u0142o \u0142atwo wybi\u0107 nam z g\u0142owy szalony pomys\u0142, aby uczni\u00f3w podejmowa\u0142 sam wiceprezydent miasta (jeden z kilku). W ko\u0144cu otrzymali\u015bmy zgod\u0119. Jednak do sali w urz\u0119dzie miejskim mieli wej\u015b\u0107 wy\u0142\u0105cznie uczniowie niemieccy, a polscy w tym czasie powinni poczeka\u0107 na ul. Piotrkowskiej. Oczywi\u015bcie nie pos\u0142ucha\u0142em zarz\u0105dzenia i kaza\u0142em wszystkim wchodzi\u0107 do urz\u0119du. Nie czeka\u0142o tam na nas \u017cadne przyj\u0119cie (typu sok, pepsi, ciasteczka\u00a0&#8211; ale\u017c sk\u0105d!). Nikt na nas nie czeka\u0142, nikt nas nie wita\u0142. Po prostu kazano nam wej\u015b\u0107, usi\u0105\u015b\u0107 i czeka\u0107. Po kilkunastu minutach sp\u00f3\u017anienia wesz\u0142a do sali jaka\u015b kobieta z torbami. Wygl\u0105da\u0142a, jakby zamierza\u0142a jecha\u0107 na dzia\u0142k\u0119, a nie wita\u0107 go\u015bci. Niestety, to by\u0142a zast\u0119pczyni Kropiwnickiego. Kompletnie nieprzygotowana do wyst\u0105pienia, ani s\u0142owa nie powiedzia\u0142a po niemiecku, ani po angielsku, ani po francusku itd. Powiedzia\u0142a po polsku, \u017ce kocha \u0141\u00f3d\u017a i Niemcom radzi to samo. Zachowywa\u0142a si\u0119 jak ciocia na imieninach, a nie jak osoba na tak wa\u017cnym stanowisku. Jej ubi\u00f3r oraz s\u0142owa \u015bwiadczy\u0142y, \u017ce spieszy si\u0119 skopa\u0107 ogr\u00f3dek.<\/p>\n<p>Gdy pad\u0142y pytania (akurat przed urz\u0119dem miejskim karmiono zupami bezdomnych\u00a0&#8211; prowokacja jednego z polityk\u00f3w) o kontrowersyjne sprawy, pani wiceprezydent bardzo si\u0119 zdenerwowa\u0142a. Na pytania polskich uczni\u00f3w w og\u00f3le nie chcia\u0142a odpowiada\u0107, a pytania Niemc\u00f3w zbywa\u0142a s\u0142owami: &#8222;Jakby\u015b by\u0142 st\u0105d, wszystko by\u015b zrozumia\u0142&#8221; (tak\u017ce polszczyzn\u0119 kaleczy\u0142a). Poza tym pewnych rzeczy nie pozwala\u0142a t\u0142umaczy\u0107 na niemiecki, a\u00a0 do g\u0142owy jej nie przysz\u0142o, \u017ce niekt\u00f3rzy Niemcy znaj\u0105 j\u0119zyk polski, wi\u0119c wszystkie g\u0142upie uwagi pod swoim adresem doskonale rozumiej\u0105. M. in. po polsku m\u00f3wi jeden z niemieckich nauczycieli (trzy lata mieszka\u0142 w Polsce). Gdy w ko\u0144cu zacz\u0105\u0142em u siebie obserwowa\u0107 narastaj\u0105c\u0105 ochot\u0119 uduszenia w\u0142asnymi r\u0119kami pani wiceprezydent \u0141odzi, wyszed\u0142em z sali. Ludzie tam siedzieli o suchym pysku, a by\u0142o bardzo gor\u0105co. Mog\u0142o mi naprawd\u0119 odbi\u0107 (brak p\u0142yn\u00f3w,\u00a0nieprzygotowanie wiceprezydent \u0141odzi, moja zaawansowana nerwica itd.). Dobrze, \u017ce wyszed\u0142em.<\/p>\n<p>Gdy siedzia\u0142em na korytarzu i kaw\u0105 z automatu koi\u0142em zszargane nerwy, us\u0142ysza\u0142em, \u017ce jaki\u015b facet organizuje dla Niemc\u00f3w pami\u0105tkowe d\u0142ugopisy z logo \u0141odzi. Naprawd\u0119 z najwi\u0119kszym trudem powstrzyma\u0142em si\u0119, aby mu nie powiedzie\u0107, gdzie mo\u017ce wsadzi\u0107 sobie taki upominek. Od tej pory nie zabiegamy u w\u0142adz miejskich \u0141odzi o przyj\u0119cie naszych go\u015bci z Niemiec. Przyj\u0119to nas bowiem w stylu &#8222;zrobimy to tak, aby nas ju\u017c wi\u0119cej o nic nie poproszono&#8221;. Sw\u00f3j cel osi\u0105gni\u0119to. Nikt ju\u017c nikomu nie przeszkadza w kopaniu w\u0142asnego ogr\u00f3dka.<\/p>\n<p>To i tak tylko skr\u00f3cona opowie\u015b\u0107 o tym, jak w\u0142adze miasta dbaj\u0105 o wizerunek \u0141odzi w\u015br\u00f3d cudzoziemc\u00f3w. Co innego we Freiburgu, ale to ju\u017c inna historia&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pobyt naszych uczni\u00f3w we Freiburgu zwykle zaczyna si\u0119 od sympatycznego przyj\u0119cia u burmistrza miasta (w zabytkowej sali). Jeste\u015bmy witani przez przedstawiciela w\u0142adz miejskich, s\u0142uchamy pi\u0119knego przem\u00f3wienia o wsp\u00f3\u0142pracy mi\u0119dzy m\u0142odzie\u017c\u0105 polsk\u0105 i niemieck\u0105, jemy pyszne ciasta, pijemy wino (osoby doros\u0142e), soki albo wod\u0119. I przede wszystkim jeste\u015bmy traktowani jak honorowi go\u015bcie. Nie brakuje komplement\u00f3w pod [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/478"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=478"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/478\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=478"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=478"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=478"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}