
{"id":918,"date":"2010-01-20T19:46:07","date_gmt":"2010-01-20T18:46:07","guid":{"rendered":"http:\/\/chetkowski.blog.polityka.pl\/?p=918"},"modified":"2010-01-20T19:46:07","modified_gmt":"2010-01-20T18:46:07","slug":"ile-jest-warte-slowo-nauczyciela","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/2010\/01\/20\/ile-jest-warte-slowo-nauczyciela\/","title":{"rendered":"Ile jest warte s\u0142owo nauczyciela?"},"content":{"rendered":"<p>S\u0142owo nauczyciela liczy si\u0119 coraz mniej. Warto\u015b\u0107 ma tylko to, co zosta\u0142o sporz\u0105dzone na pi\u015bmie. Wczoraj przypomnia\u0142 nam o tym dyrektor i nakaza\u0142 spotkanie wychowawc\u00f3w z rodzicami protoko\u0142owa\u0107. Po raz pierwszy w swojej karierze wychowawcy rozpocz\u0105\u0142em zebranie od wybrania protokolanta. Wybrana osoba zapisa\u0142a, kto nie przyszed\u0142 na zebranie (po nazwisku wskaza\u0142a leniwych rodzic\u00f3w), opisa\u0142a, co wychowawca m\u00f3wi\u0142, a nast\u0119pnie wymieni\u0142a, jakie problemy zg\u0142aszali rodzice. Podpisa\u0142a protok\u00f3\u0142, wr\u0119czy\u0142a mnie, ja te\u017c si\u0119 podpisa\u0142em i odda\u0142em dyrektorowi. Szef nie tylko wie, co w trawie piszczy, ale ma te\u017c na to papiery.<\/p>\n<p>Do tej pory dyrekcja zwykle pyta\u0142a, jakie problemy zg\u0142aszali rodzice, a my opowiadali\u015bmy. Dawali\u015bmy te\u017c s\u0142owo, \u017ce wype\u0142nili\u015bmy polecenia szefa, np. poprosili\u015bmy rodzic\u00f3w o wp\u0142aty na rzecz szko\u0142y, teraz wszystko musi by\u0107 opisane w protokole. Jak czego\u015b nie ma w czarnych literkach, to znaczy, \u017ce tego nie by\u0142o. Trzeba wi\u0119c pilnowa\u0107, aby protokolant sumiennie zapisywa\u0142 przebieg zebrania. Przecie\u017c s\u0142owom nauczyciela nikt nie uwierzy.<\/p>\n<p>Nie tak dawno kolega opowiada\u0142 mi przygod\u0119 z dyrekcj\u0105 swojej szko\u0142y. Ot\u00f3\u017c by\u0142 podejrzewany, \u017ce czego\u015b nie zrobi\u0142 na czas. Da\u0142 wi\u0119c s\u0142owo szefowi, \u017ce to zrobi\u0142 w wyznaczonym terminie. I wtedy us\u0142ysza\u0142: &#8222;Dobrze, zapytam uczni\u00f3w&#8221;. Wysz\u0142o wi\u0119c, \u017ce dyrekcja nie ufa swojemu pracownikowi, natomiast wi\u0119kszym zaufaniem darzy uczni\u00f3w. Podejrzewam, \u017ce m\u0142odzie\u017c jest doskonale tego \u015bwiadoma, i\u017c dyrekcja nie ufa nauczycielom, dop\u00f3ki prawdziwo\u015bci ich s\u0142\u00f3w nie potwierdz\u0105 uczniowie. Pami\u0119tam, jak w pewnej klasie wielokrotnie i a\u017c do obrzydzenia wyja\u015bnia\u0142em, na czym polega egzamin maturalny (ca\u0142\u0105 procedur\u0119 om\u00f3wi\u0142em, sprawdzi\u0142em, czy poj\u0119li, a potem na wszelki wypadek powt\u00f3rzy\u0142em g\u0142\u00f3wne zasady organizacji egzaminu i zapyta\u0142em, czy s\u0105 jakie\u015b pytania\u00a0&#8211; nie, wszystko jasne). Kilka dni p\u00f3\u017aniej dyrekcja sprawdza\u0142a, czy powiadomi\u0142em uczni\u00f3w o organizacji matury. M\u0142odzie\u017c zrobi\u0142a mi psikusa, gdy\u017c twierdzi\u0142a (wyniki podaj\u0119 z pami\u0119ci), \u017ce nie po\u015bwi\u0119ci\u0142em na to ani chwili (ponad 20 proc. odpowiedzi), co\u015b tam powiedzia\u0142em (35 proc.), m\u00f3wi\u0142em, ale nie pami\u0119taj\u0105, co (25 proc.), trudno powiedzie\u0107, czy co\u015b m\u00f3wi\u0142em (10 proc.), m\u00f3wi\u0142em, ale za ma\u0142o\u00a0(5 proc.),\u00a0wystarczaj\u0105co du\u017co m\u00f3wi\u0142em (5 proc.). Komu uwierzy\u0142a dyrekcja?<\/p>\n<p>Nie mo\u017cna si\u0119 spodziewa\u0107 wysokiego morale od pracownik\u00f3w, kt\u00f3rym si\u0119 w og\u00f3le nie ufa. Je\u015bli nauczyciele musz\u0105 udowadnia\u0107, \u017ce zrobili to, co zrobili, a potem i tak musz\u0105 ich prac\u0119 potwierdzi\u0107 uczniowie oraz rodzice, to nasza etyka zawodowa musi upa\u015b\u0107. I autentycznie upada, le\u017cy i kwiczy. Za to kwitnie cwaniactwo, kombinowanie i za\u0142atwianie fa\u0142szywych potwierdze\u0144. Kt\u00f3rego\u015b razu kaza\u0142em uczniowi pokaza\u0107, co tam po kryjomu pisze. My\u015bla\u0142em, \u017ce jak\u0105\u015b \u015bci\u0105g\u0119. Pokaza\u0142 mi kartk\u0119, na kt\u00f3rej opisywa\u0142, jakie tematy moich lekcji dotyczy\u0142y matury. Dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce dyrekcja bada w ten spos\u00f3b wszystkich nauczycieli, czy przygotowuj\u0105 uczni\u00f3w do matury. A przecie\u017c wystarczy\u0142o nas zapyta\u0107. Jak\u0105 jednak ma warto\u015b\u0107 s\u0142owo nauczyciela w por\u00f3wnaniu z kartk\u0105 wypisan\u0105 przez ucznia?<\/p>\n<p>Po czym\u015b takim nasz\u0142a mnie przemo\u017cna ochota, aby w klasie maturalnej przeprowadzi\u0107 szereg lekcji o mojej w\u0142asnej tw\u00f3rczo\u015bci (za m\u0142odu pisa\u0142em wiersze), a na zebraniu z rodzicami pogada\u0107 o dupie Maryny. W ko\u0144cu jak tak dyrekcji zale\u017cy mie\u0107 czarno na bia\u0142ym, \u017ce nauczyciele nic nie robi\u0105, to niech ma.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0142owo nauczyciela liczy si\u0119 coraz mniej. Warto\u015b\u0107 ma tylko to, co zosta\u0142o sporz\u0105dzone na pi\u015bmie. Wczoraj przypomnia\u0142 nam o tym dyrektor i nakaza\u0142 spotkanie wychowawc\u00f3w z rodzicami protoko\u0142owa\u0107. Po raz pierwszy w swojej karierze wychowawcy rozpocz\u0105\u0142em zebranie od wybrania protokolanta. Wybrana osoba zapisa\u0142a, kto nie przyszed\u0142 na zebranie (po nazwisku wskaza\u0142a leniwych rodzic\u00f3w), opisa\u0142a, co [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/918"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=918"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/918\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=918"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=918"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/chetkowski\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=918"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}