
{"id":1751,"date":"2025-12-31T08:00:00","date_gmt":"2025-12-31T07:00:00","guid":{"rendered":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/?p=1751"},"modified":"2025-12-30T23:02:55","modified_gmt":"2025-12-30T22:02:55","slug":"calvin-hobbes-bill-watterson-30-lat","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/2025\/12\/31\/calvin-hobbes-bill-watterson-30-lat\/","title":{"rendered":"Ch\u0142opiec i jego tygrys badaj\u0105 \u015bwiat"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"has-medium-font-size\"><strong>Trzydzie\u015bci lat temu Calvin i Hobbes po raz ostatni zjechali z za\u015bnie\u017conej g\u00f3rki na sankach i postanowili eksplorowa\u0107 otaczaj\u0105cy ich \u015bwiat ju\u017c bez udzia\u0142u czytelniczek i czytelnik\u00f3w.<\/strong><\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"751\" height=\"527\" src=\"\/demianczuk\/wp-content\/uploads\/2025\/12\/calvin-i-hobbes-3.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-1752\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p>Nie b\u0119d\u0119 ukrywa\u0142: dla mnie to jeden z najwa\u017cniejszych komiks\u00f3w w historii medium. Arcydzie\u0142o, kt\u00f3re dowodzi nie tylko jak wielki potencja\u0142 tkwi w pojedynczym, z\u0142o\u017conym z czterech kadr\u00f3w pasku komiksowym, lecz r\u00f3wnie\u017c tego, \u017ce w tych paskach mo\u017cna konsekwentnie zbudowa\u0107 ca\u0142y wszech\u015bwiat. Fizycznie ograniczony do domu, szko\u0142y i otaczaj\u0105cych je las\u00f3w, lecz w wyobra\u017ani ma\u0142ego bohatera nieograniczony absolutnie niczym.<br>Je\u015bli nie znacie \u201eCalvina i Hobbesa\u201d (dlaczego?), kr\u00f3tkie wprowadzenie: Calvin to inteligentny, ale nieokie\u0142znany sze\u015bciolatek obdarzony fenomenaln\u0105 fantazj\u0105. Hobbes to jego pluszowy tygrys. To znaczy pluszowy dla wszystkich, poza Calvinem, kt\u00f3ry widzi w nim prawdziwego, jak najbardziej \u017cywego i pomys\u0142owego przyjaciela codziennych przyg\u00f3d. Calvin w pierwszym odcinku z\u0142apa\u0142 Hobbesa w pu\u0142apk\u0119 na tygrysy (przyn\u0119t\u0105 by\u0142a kanapka z tu\u0144czykiem) i od tej pory s\u0105 nieroz\u0142\u0105czni. Paski o ich przygodach stworzy\u0142 w 1985 roku (w listopadzie min\u0119\u0142o r\u00f3wno czterdzie\u015bci lat od premiery) Bill Watterson, rysownik w\u00f3wczas zaledwie 27-letni.<br>\u201eCalvin i Hobbes\u201d nieco zmieniali si\u0119 przez lata, lecz od samego pocz\u0105tku Watterson wiedzia\u0142, jaki chce osi\u0105gn\u0105\u0107 efekt. Nakre\u015bli\u0142 miejsce akcji &#8211; bardzo podobne do miasteczka, w kt\u00f3rym sam dorasta\u0142 &#8211; i szybko wprowadzi\u0142 do komiksu najwa\u017cniejsze postaci drugiego planu: rodzic\u00f3w Calvina, jego kole\u017cank\u0119 Susie Derkins, nauczycieli, opiekunk\u0119, szkolnego prze\u015bladowc\u0119. Najwa\u017cniejsze s\u0105 jednak relacje mi\u0119dzy ch\u0142opcem i jego tygrysem, popis absolutnie fenomenalnej wyobra\u017ani zar\u00f3wno Wattersona, jak i samego Calvina. Bo si\u0142\u0105 tego komiksu jest nie tylko b\u0142yskotliwy, inteligentny humor, lecz r\u00f3wnie\u017c to, jak bardzo wiarygodni wydaj\u0105 si\u0119 jego bohaterowie. Jakby \u017cyli troch\u0119 poza kontrol\u0105 swojego tw\u00f3rcy. Jakby gdzie\u015b tam, mi\u0119dzy kolejnymi epizodami, wydarza\u0142y si\u0119 inne, mo\u017ce nawet jeszcze bardziej niesamowite rzeczy, kt\u00f3rych my nie mieli\u015bmy nigdy szansy zobaczy\u0107 na w\u0142asne oczy. Z ca\u0142\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105 dla Charlesa Schulza i jego \u201eFistaszk\u00f3w\u201d (kt\u00f3re swoj\u0105 drog\u0105 r\u00f3wnie\u017c dla Wattersona by\u0142y wa\u017cn\u0105 lektur\u0105 i kluczow\u0105 inspiracj\u0105), Charlie Brown i jego przyjaciele zawsze sprawiali wra\u017cenie wymy\u015blonych postaci. Tymczasem Calvin i Hobbes wydaj\u0105 si\u0119 absolutnie prawdziwi, jakby Watterson tylko podgl\u0105da\u0142 ich codzienne wybryki, czasami nieco je koloryzuj\u0105c na potrzeby kolejnych pask\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"710\" height=\"259\" src=\"\/demianczuk\/wp-content\/uploads\/2025\/12\/calvin-i-hobes-2.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-1753\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p>Komiksy Wattersona pozna\u0142em jako\u015b na pocz\u0105tku lat dwutysi\u0119cznych dzi\u0119ki przyjacielowi, kt\u00f3ry mia\u0142 oryginalne wydania album\u00f3w zbiorczych. W Polsce Calvina i Hobbesa mo\u017cna by\u0142o czyta\u0107 ju\u017c wcze\u015bniej, cho\u0107 pod innymi imionami: cz\u0119\u015b\u0107 pask\u00f3w ukaza\u0142a si\u0119 w po\u0142owie lat 90. w kr\u00f3tko istniej\u0105cym magazynie komiksowym \u201eKelvin &amp; Celsjusz\u201d (pismo publikowa\u0142o tak\u017ce inne komiksy, nie tylko prace Wattersona, w tym dzie\u0142a polskich rysownik\u00f3w). Jaki by\u0142 cel zmiany imion bohater\u00f3w, tego do dzi\u015b nie jestem w stanie zrozumie\u0107. Wtedy paski Wattersona &#8211; cho\u0107 doceni\u0142em dojrza\u0142y, atrakcyjny i zabawny styl jego rysunk\u00f3w &#8211; jeszcze nie wzbudzi\u0142y mojego zachwytu; ten nadszed\u0142 dopiero p\u00f3\u017aniej. Wreszcie Egmont Polska wyda\u0142 ca\u0142o\u015b\u0107 w jedenastu tomach.<br>By\u0107 mo\u017ce w ma\u0142ych dawkach \u201eCalvin i Hobbes\u201d nie dzia\u0142a a\u017c tak mocno. Na pierwszy rzut oka mo\u017ce si\u0119 wydawa\u0107, \u017ce to seria oparta na prostym patencie. Owszem, inteligentna, wybijaj\u0105ca si\u0119 spo\u015br\u00f3d setek innych pask\u00f3w komiksowych publikowanych w ameryka\u0144skiej prasie (swoj\u0105 drog\u0105, szkoda, \u017ce u nas nigdy si\u0119 ten fenomen nie przyj\u0105\u0142, cho\u0107 pr\u00f3by podejmowa\u0142a m.in. \u201eGazeta Wyborcza\u201d), ale pozornie zwyczajna. Ot blaski (dzieci\u0144stwa) i cienie (rodzicielstwa) podane w humorystycznej formule. Tyle \u017ce komiks Wattersona jest czym\u015b znacznie wi\u0119cej. Niemal niepostrze\u017cenie z satyrycznego opisu codzienno\u015bci sze\u015bciolatka o wybuja\u0142ej fantazji zmienia si\u0119 w opowie\u015b\u0107 egzystencjalno-filozoficzn\u0105. Wci\u0105\u017c zabawn\u0105 (z czasem coraz bardziej) i nieprzewidywaln\u0105, ale chwilami zaprawion\u0105 nutk\u0105 goryczy i l\u0119ku o przysz\u0142o\u015b\u0107, a na pewno coraz cz\u0119\u015bciej stawiaj\u0105c\u0105 czytelnikom powa\u017cne pytania. A Watterson w ten niby beztroski komiks wplata\u0142 tematy powa\u017cne: jak wtedy, gdy na chwil\u0119 uwaga autora koncentruje si\u0119 nie na ch\u0142opczyku i tygrysku, lecz na zm\u0119czonych codzienn\u0105 walk\u0105 wychowawcz\u0105 rodzicach lub na Susie, kt\u00f3ra w otoczeniu innych dzieci czuje si\u0119 samotna, a Calvin jest dla niej jedyn\u0105 namiastk\u0105 przyjaciela (cho\u0107 przecie\u017c nieustannie jej dokucza). Albo kiedy kilka kolejnych pask\u00f3w uk\u0142ada\u0142o si\u0119 w opowie\u015b\u0107 o znalezionym przez Calvina rannym szopie, a nagle humor ust\u0119powa\u0142 powadze, rado\u015b\u0107 &#8211; \u017ca\u0142obie, zabawa &#8211; refleksji. \u201ePar\u0119 dni temu nie wiedzia\u0142em nawet, \u017ce istnieje, a teraz odszed\u0142 na zawsze. Tak jakbym znalaz\u0142 go bez powodu. Musia\u0142em go po\u017cegna\u0107, ledwie si\u0119 przywita\u0142em\u201d, m\u00f3wi Calvin, a przejmuj\u0105cy smutek, jaki na kilka kadr\u00f3w ogarnia jego ma\u0142y \u015bwiat, natychmiast udziela si\u0119 czytelnikom. Bo Watterson bardzo umiej\u0119tnie wplata\u0142 w narracj\u0119 emocje oraz pozornie proste \u017cyciowe spostrze\u017cenia i nauki. I to takie, kt\u00f3re mog\u0105 przyda\u0107 si\u0119 nie tylko r\u00f3wie\u015bnikom Calvina, lecz tak\u017ce doros\u0142ym. Zreszt\u0105 ka\u017cda lektura tego komiksu pozwala otwiera\u0107 si\u0119 na nowe, wcze\u015bniej niedostrze\u017cone szczeg\u00f3\u0142y. Rzeczywisto\u015b\u0107 wygl\u0105da dzi\u015b inaczej, dzieci wychowuje si\u0119 r\u00f3wnie\u017c w inny spos\u00f3b (Watterson wspomina\u0142, \u017ce jego rodzice regularnie zostawiali go samego w aucie, gdy szli do marketu po zakupy, co dzi\u015b prawdopodobnie sko\u0144czy\u0142oby si\u0119 wezwaniem przez przechodni\u00f3w policji), ale fantastyczny &#8211; wyobra\u017cony i nie &#8211; \u015bwiat Calvina znosi pr\u00f3b\u0119 czasu doskonale: tak\u017ce jako opowie\u015b\u0107 o nieustaj\u0105cym zachwycie tym, co nas otacza. Pat Oliphant, malarz i rysownik, kt\u00f3ry napisa\u0142 wst\u0119p do drugiego zbiorczego tomu pask\u00f3w Wattersona \u201eCo\u015b si\u0119 \u015blini pod \u0142\u00f3\u017ckiem\u201d, mia\u0142 racj\u0119: tu dzieje si\u0119 magia, kt\u00f3ra zmienia \u201ezwyk\u0142y papier i tusz w czyste z\u0142oto\u201d.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1698\" height=\"607\" src=\"\/demianczuk\/wp-content\/uploads\/2025\/12\/cavin-i-hobbes_final-kopia.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-1755\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p>Nie chc\u0119 tu pisa\u0107 o wydawniczych perypetiach i utarczkach Wattersona z wydawcami, kt\u00f3rzy pr\u00f3bowali go namawia\u0107 na licencyjn\u0105 sprzeda\u017c wizerunku bohater\u00f3w. Autor \u201eCalvina i Hobbesa\u201d nigdy si\u0119 na to nie zgodzi\u0142. Je\u015bli wi\u0119c widzicie gdzie\u015b koszulki czy kubeczki z \u017c\u00f3\u0142tow\u0142osym ch\u0142opczykiem i jego tygrysem, to na pewno macie do czynienia z pirack\u0105 podr\u00f3bk\u0105. Watterson konsekwentnie odmawia nie tylko powrotu do serii, lecz tak\u017ce komercyjnego jej wykorzystywania &#8211; fanom musz\u0105 wystarczy\u0107 wznowienia zbiorczych album\u00f3w i nieliczne wywiady, jakich artysta udzieli\u0142. Watterson zawsze by\u0142 skryty, niech\u0119tny do rozm\u00f3w. Z regu\u0142y nie przyje\u017cd\u017ca\u0142 na imprezy komiksowe, nie odbiera\u0142 wr\u0119czanych mu przez bran\u017c\u0119 nagr\u00f3d. Po zako\u0144czeniu \u201eCalvina i Hobbesa\u201d niemal ca\u0142kowicie wycofa\u0142 si\u0119 z zawodu, publikuje pojedyncze ilustracje bardzo rzadko (czasami zaprojektuje jaki\u015b plakat, kiedy indziej pojawi si\u0119 go\u015bcinnie jako autor innego paska komiksowego). Pierwsz\u0105 autorsk\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 po albumach z Calvinem, \u201eThe Mysteries\u201d, wyda\u0142 dopiero w 2023 roku.<br>Ostatni pasek \u201eCalvina i Hobbesa\u201d ukaza\u0142 si\u0119 31 grudnia 1995 roku. Watterson uprzedzi\u0142 o tym czytelnik\u00f3w, pisz\u0105c, \u017ce powiedzia\u0142 ju\u017c wszystko, co chcia\u0142 powiedzie\u0107. Na fina\u0142owym kadrze* serii Calvin wo\u0142a z entuzjazmem: \u201eTo magiczny \u015bwiat, Hobbes, stary kumplu! Chod\u017amy go bada\u0107!\u201d. Powinni\u015bmy bra\u0107 cz\u0119\u015bciej bra\u0107 z niego przyk\u0142ad.<\/p>\n\n\n\n<p>* Polskie wydanie album\u00f3w Wattersona ukaza\u0142o si\u0119 w zmienionej kolejno\u015bci. Fina\u0142owy tom \u201eTo magiczny \u015bwiat\u201d ukaza\u0142 si\u0119 jako 9. w kolejno\u015bci, co zaburza chronologi\u0119 pask\u00f3w, a przede wszystkim cz\u0119\u015bciowo odbiera temu ostatniemu epizodowi jego znaczenie.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Cytaty z komiksu w przek\u0142adzie Piotra W. Cholewy.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Trzydzie\u015bci lat temu Bill Watterson zako\u0144czy\u0142 opowie\u015b\u0107 o przygodach Calvina i Hobbesa. Mimo up\u0142ywu czasu jego komiks to wci\u0105\u017c jedno z najwi\u0119kszych osi\u0105gni\u0119\u0107 w dziejach medium.<\/p>\n","protected":false},"author":8,"featured_media":1758,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[22],"tags":[202,201,139],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1751"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/users\/8"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1751"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1751\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1769,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1751\/revisions\/1769"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1758"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1751"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1751"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/demianczuk\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1751"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}