
{"id":1399,"date":"2023-01-16T15:57:37","date_gmt":"2023-01-16T14:57:37","guid":{"rendered":"http:\/\/dziadul.blog.polityka.pl\/?p=1399"},"modified":"2023-01-16T16:02:21","modified_gmt":"2023-01-16T15:02:21","slug":"uwolnic-obywatela-ludwiczaka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/2023\/01\/16\/uwolnic-obywatela-ludwiczaka\/","title":{"rendered":"Uwolni\u0107 obywatela Ludwiczaka"},"content":{"rendered":"\n<p>Uwolni\u0107 obywatela Jana Ludwiczaka! &#8211; to by\u0142 przez pierwsze godziny strajku 14 grudnia 1981 r. jedyny postulat g\u00f3rnik\u00f3w kopalni &#8222;Wujek\u201d. Stan wojenny wydawa\u0142 si\u0119 zwyci\u0119ski, wi\u0119c w\u0142adze pogardliwie go odrzuci\u0142y. Co by jednak by\u0142o, gdyby przewodnicz\u0105cy kopalnianej Solidarno\u015bci wyszed\u0142 na wolno\u015bc?<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p><em>Znam ludzi z kamienia, co b\u0119d\u0105 wiecznie trwa\u0107,<\/em><br><em>Znam ludzi z papieru, co rzucaj\u0105 si\u0119 na wiatr&#8230;<\/em><br>(Agnieszka Osiecka, \u0141atwopalni)<\/p>\n\n\n\n<p>Odszed\u0142 Janek Ludwiczak (1937\u20132023), przewodnicz\u0105cy pierwszej Solidarno\u015bci w katowickiej kopalni &#8222;Wujek\u201d. Kamraci m\u00f3wi\u0105, \u017ce poszed\u0142 na wieczn\u0105 szycht\u0119. Nie by\u0142 z papieru. Sam nie wiedzia\u0142, \u017ce by\u0142 z kamienia.<\/p>\n\n\n\n<p>Tamtego pami\u0119tnego grudnia, 41 lat temu z ok\u0142adem, do jego zwi\u0105zku nale\u017ca\u0142o 80 proc. g\u00f3rnik\u00f3w z ponad 4-tysi\u0119cznej za\u0142ogi.<\/p>\n\n\n\n<p>Ta ma\u0142a lokalna historia, kt\u00f3r\u0105 los rzuci\u0142 na karty Wielkiej Historii, zacz\u0119\u0142a si\u0119 w niewielkim mieszkaniu Ludwiczak\u00f3w w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., a po czterech dniach zako\u0144czy\u0142a krwaw\u0105 masakr\u0119 g\u00f3rnik\u00f3w &#8211; najwi\u0119ksz\u0105 tragedi\u0105 stanu wojennego. A gdyby tamtej nocy milicyjna siekiera nie rozwali\u0142a sklejkowych drzwi ich M3 na si\u00f3dmym pi\u0119trze g\u00f3rniczego bloku, jakie\u015b 200 krok\u00f3w od bram kopalni?<\/p>\n\n\n\n<p>Jasiek jest teraz pewnie gdzie\u015b tam na g\u00f3rze i z niedowierzaniem kr\u0119ci g\u0142ow\u0105. To on, zwyk\u0142y g\u00f3rnik, by\u0142 \u015bnie\u017cn\u0105 kul\u0105, kt\u00f3ra poci\u0105gn\u0119\u0142a lawin\u0119, kropl\u0105 dr\u0105\u017c\u0105c\u0105 ska\u0142y, iskr\u0105 wywo\u0142uj\u0105c\u0105 po\u017cog\u0119, zapalnikiem&#8230; Patrzy na mnie i m\u00f3wi &#8211; no we\u017a, Janku, nie gadaj&#8230; Nie lubi\u0142 takich poetyckich por\u00f3wna\u0144, bo te\u017c nie poetyka by\u0142a sensem jego \u017cycia. Pracowa\u0142 w kopalnianym wydziale szyb\u00f3w jako sygnalista, zarabia\u0142 na rodzin\u0119 i chcia\u0142, \u017ceby ich \u017cycie toczy\u0142o si\u0119 normalnie. Spokojnie i w miar\u0119 dostatnio. Ale przysz\u0142a tamta rzeczywisto\u015b\u0107 i pokomplikowa\u0142a minimalistyczne plany. Wepchn\u0119\u0142a Ja\u015bka do komitetu za\u0142o\u017cycielskiego Solidarno\u015bci, nie pytaj\u0105c go o zdanie. A kiedy Solidarno\u015b\u0107 w kopalni dos\u0142ownie WYBUCH\u0141A, to rzeczywisto\u015b\u0107 tamtych dni postawi\u0142a go na czele zwi\u0105zku, kt\u00f3ry narodzi\u0142 si\u0119 z buntu i nadziei. Mo\u017ce dlatego, \u017ce by\u0142 taki zwyczajny i przewidywalny. Mo\u017ce dlatego, \u017ce nie by\u0142 nerwusem, nie gard\u0142owa\u0142 bez sensu, nie rzuca\u0142 s\u0142\u00f3w na wiatr, nie z\u017cera\u0142y go w\u0142adcze zap\u0119dy.<\/p>\n\n\n\n<p>Mo\u017ce dlatego, \u017ce by\u0142 rozpoznawalny. Taki to urok pracy sygnalisty, kt\u00f3rego widzi si\u0119 przed ka\u017cdym zjazdem wind\u0105. I po wyje\u017adzie.<\/p>\n\n\n\n<p>W &#8222;Wujku\u201d, tradycyjnej \u015bl\u0105skiej kopalni, znalaz\u0142 si\u0119 przypadkowo, z rozkazu, bo dwuletni\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119 wojskow\u0105 (1958\u201359) odbywa\u0142 w Wojskowym Korpusie G\u00f3rniczym. By\u0142 po zasadniczej szkole kolejowej w Poznaniu, pracowa\u0142 w Zak\u0142adach Naprawczych Taboru Kolejowego, zaliczy\u0142 epizod w wydarzeniach Czerwca `56. Nic wielkiego \u2013 zatrzymano go z setkami innych i przes\u0142uchiwano. Widocznie uznano, \u017ce nie zagra\u017ca ludowej ojczy\u017anie.<\/p>\n\n\n\n<p>Po wojsku zdecydowa\u0142 si\u0119 zosta\u0107 na \u015al\u0105sku, bo zarobki by\u0142y tu lepsze ni\u017c gdzie indziej, a dla niego by\u0142a to sprawa du\u017cej wagi, mo\u017ce najwa\u017cniejsza. Zacz\u0105\u0142 w koksowni w Rudzie \u015al\u0105skiej, a potem, od 1965 r. &#8211; by\u0142 w &#8222;Wujku\u201d. Ze swoj\u0105 wielkopolsk\u0105 natur\u0105 czu\u0142 si\u0119 dobrze w\u015br\u00f3d rdzennych \u015al\u0105zak\u00f3w &#8211; jeszcze bardziej zdystansowanych do otaczaj\u0105cego \u015bwiata ni\u017c jego krajanie. Lepiej si\u0119 nie miesza\u0107. Bo nie wiadomo, jakie jeszcze wichry historii b\u0119d\u0105 targa\u0107 t\u0105 ziemi\u0105. Uczciwie pracowa\u0107, robi\u0107 swoje za uczciwe wynagrodzenie i tyle.<\/p>\n\n\n\n<p>Po dziesi\u0119ciu latach roboty w kopalni wst\u0105pi\u0142 do partii, bo poczu\u0142 wyra\u017an\u0105 popraw\u0119 w swoim \u017cyciu, do tego z legitymacj\u0105 \u0142atwiej by\u0142o o mieszkanie i o wszystko \u2013 szczerze przyznawa\u0142. Ot, pragmatyk w\u015br\u00f3d pragmatyk\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Solidarno\u015b\u0107 w &#8222;Wujku\u201d zacz\u0119\u0142a si\u0119 organizowa\u0107 3 wrze\u015bnia 1980 r., ju\u017c po podpisaniu porozumie\u0144 w Jastrz\u0119biu-Zdroju. To nie najwcze\u015bniej, ale i tak by\u0142a pierwsza w G\u00f3rno\u015bl\u0105skim Okr\u0119gu Przemys\u0142owym. Kazimierz Kutz bezpardonowo rozprawia\u0142 si\u0119 z przywarami swoich ziomk\u00f3w, ale zarazem promowa\u0142 Polsce ich walory: &#8222;Ze \u015al\u0105zakami jest tak, \u017ce b\u0119d\u0105c z natury dupowatymi, to jak ju\u017c do czego\u015b si\u0119 przekonaj\u0105, to bior\u0105 to na fest, na mocno do serca, naprawd\u0119 &#8211; i anga\u017cuj\u0105 na ca\u0142ego\u201d. A Solidarno\u015b\u0107 wzi\u0119li za swoj\u0105, cho\u0107 nie brakowa\u0142o i nie brakuje do dzisiaj opinii w\u015br\u00f3d nacjonalistycznie nastawionych \u015al\u0105zak\u00f3w, \u017ce Solidarno\u015b\u0107 to by\u0142a tylko &#8222;polska sprawa\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Tamtej nocy z 12 na 13 grudnia w mieszkaniu Ludwiczak\u00f3w zapali\u0142a si\u0119 iskra, kt\u00f3ra podpali\u0142a co\u015b, czego w tym momencie nie da\u0142o si\u0119 jeszcze nazwa\u0107, zdefiniowa\u0107&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Najpierw, tu\u017c po p\u00f3\u0142nocy, obudzi\u0142 ich dzwonek u drzwi. Janek otworzy\u0142 na \u0142a\u0144cuch, zobaczy\u0142 mundurowego i dw\u00f3ch cywil\u00f3w, kt\u00f3rzy przekonywali, \u017ceby z nimi zszed\u0142, bo by\u0142y w\u0142amania do samochod\u00f3w i piwnic&#8230; Kiedy odm\u00f3wi\u0142, bo zbyt grubymi ni\u0107mi by\u0142o to szyte, kt\u00f3ry\u015b z nich pr\u00f3bowa\u0142 wcisn\u0105\u0107 nog\u0119 w szpar\u0119, ale uda\u0142o si\u0119 mu j\u0105 wykopa\u0107. Troch\u0119 jeszcze po\u0142omotali, pokrzyczeli \u2013 i ucich\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Ludwiczak zadzwoni\u0142 do swojego wydzia\u0142u szyb\u00f3w &#8211; linia g\u00f3rnicza nie by\u0142a wy\u0142\u0105czona &#8211; i opowiedzia\u0142, co si\u0119 dzieje. Paru koleg\u00f3w obieca\u0142o, \u017ce wnet przybiegn\u0105 i b\u0119d\u0105 czuwa\u0107 pi\u0119tro wy\u017cej na wypadek powrotu milicjant\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Wr\u00f3cili przed pierwsz\u0105&#8230; Drzwi zadudni\u0142y, zatrzeszcza\u0142y, przy framugach pojawi\u0142y si\u0119 rysy, ale nie puszcza\u0142y&#8230; Nagle pojawi\u0142o si\u0119 ostrze siekiery, w sklejce i dykcie wyr\u0105bywano coraz wi\u0119ksz\u0105 dziur\u0119, potem u\u017cyto tarana, za chwil\u0119 40-metrowe mieszkanie zaroi\u0142o si\u0119 od mundurowych i cywil\u00f3w. Potem, ju\u017c w wi\u0119zieniu, Jasiu z nud\u00f3w zacz\u0105\u0142 ich liczy\u0107 &#8211; wysz\u0142o 16. &#8222;Matko Boska, pozabijaj\u0105 nas, tato!\u201d &#8211; to przera\u017aliwy krzyk Ani, 21-letniej c\u00f3rki Ludwiczak\u00f3w, kt\u00f3ra sta\u0142a na \u015brodku w koszuli nocnej i ca\u0142a trz\u0119s\u0142a si\u0119 ze strachu. W k\u0105cie kuli\u0142 si\u0119 dziesi\u0119cioletni Tomek. Maria Ludwiczak, \u017cona, sta\u0142a jak sparali\u017cowana. Nie mog\u0142a wydoby\u0107 g\u0142osu. Drobn\u0105 Ani\u0119 mocarne zbiry wepchn\u0119\u0142y si\u0142\u0105 do kuchennej wn\u0119ki, a ojcu kazali si\u0119 ubra\u0107&#8230; Na pi\u017cam\u0119 za\u0142o\u017cy\u0142 spodnie, lekki sweter, wzu\u0142 pierwsze lepsze buty, ale nie zimowe. R\u0119ce wykr\u0119cili do ty\u0142u i skuli kajdankami. A potem wlekli schodami, cho\u0107 pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 opiera\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u0141omot wal\u0105cej w drzwi siekiery, wrzaski oprawc\u00f3w i krzyk Ani obudzi\u0142y mieszka\u0144c\u00f3w. Tak\u017ce dalszych blok\u00f3w ca\u0142ego g\u00f3rniczego osiedla. &#8222;Do\u015b\u0107 ju\u017c narz\u0105dzili\u015bcie si\u0119 i narozrabiali\u015bcie w tym kraju, teraz trzeba b\u0119dzie odpokutowa\u0107\u201d &#8211; sykn\u0105\u0142 do skutego, wystraszonego Janka kt\u00f3ry\u015b z cywil\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>W setkach okien zapali\u0142y si\u0119 \u015bwiat\u0142a. Mieszka\u0144cy wyszli przed domy. Co si\u0119 dzieje? Do porannego wyst\u0105pienia gen. Wojciecha Jaruzelskiego by\u0142o jeszcze kilka godzin.<\/p>\n\n\n\n<p>Ludzie z bloku Ludwiczak\u00f3w widzieli swojego s\u0105siada, wleczonego jak zaszczute zwierz\u0119 po schodach, pi\u0119tro po pi\u0119trze&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Po drodze na \u015bcianach klatki schodowej zakwita\u0142y surrealistycznie czerwone plamy krwi, mog\u0142yby przypomina\u0107 kwiaty, gdyby za oknami nie by\u0142a mro\u017ana, grudniowa zima.<\/p>\n\n\n\n<p>Wcze\u015bniej pad\u0142 rozkaz: &#8222;Tym na g\u00f3rze da\u0107 wycisk i wyrzuci\u0107!\u201d. Ch\u0142opy z bloku, kt\u00f3rzy bronili Janka, tak\u017ce porz\u0105dnie oberwali.<\/p>\n\n\n\n<p>Pod blokiem czeka\u0142a &#8222;nyska\u201d. Moment wrzucania Ludwiczaka do suki widzia\u0142o z okien setki mieszka\u0144c\u00f3w osiedla. Z g\u00f3ry polecia\u0142y donice z kwiatami, krzes\u0142a i jakie\u015b domowe sprz\u0119ty. Balkony skandowa\u0142y: &#8222;Gestapo! Bandyci! Gestapo! Bandyci!&#8230;&#8221;. Nyska w po\u015bpiechu odjecha\u0142a. W drzwiach komendy milicji sta\u0142 oficer: &#8222;O, przyjecha\u0142 kolejny bohater, witamy i do aresztu\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze tej nocy przez mieszkanie Janka przewin\u0119\u0142o si\u0119 kilkaset os\u00f3b &#8211; s\u0105siad\u00f3w i g\u00f3rnik\u00f3w, kt\u00f3rzy dopiero wyjechali na powierzchni\u0119. &#8222;Drzwi by\u0142y szeroko otwarte\u201d &#8211; \u017cartowali po latach Ludwiczakowie. Starali si\u0119 nie dotyka\u0107 krwi zmasakrowanych kamrat\u00f3w na \u015bcianach i schodach. Obraz, kt\u00f3ry zapad\u0142 im w pami\u0119\u0107. To by\u0142 wa\u017cny moment wobec tego, co mia\u0142o nast\u0105pi\u0107. Dopiero nad ranem us\u0142yszeli o stanie wojennym i apel gen. Jaruzelskiego, \u017ceby nie pola\u0142a si\u0119 ani jedna kropla polskiej krwi. Przez ca\u0142\u0105 niedziel\u0119 przybywa\u0142o \u015bwiadk\u00f3w krwawych pocz\u0105tk\u00f3w stanu wojennego, a kolejnej nocy krew zosta\u0142a zmyta.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy nie uda\u0142o si\u0119 pierwsze spektakularne zatrzymanie Ludwiczaka, to za drugim podej\u015bciem postanowiono zrobi\u0107 wi\u0119ksz\u0105 pokaz\u00f3wk\u0119. Zastraszy\u0107. Wszystkich, nie tylko jego rodzin\u0119. Ale efekt mro\u017c\u0105cy nie wchodzi\u0142 ju\u017c w gr\u0119. Na g\u00f3rniczym osiedlu wyr\u00f3s\u0142 wysoki mur w\u015bciek\u0142o\u015bci, kt\u00f3ry oddzieli\u0142 w\u0142adz\u0119 stanu wojennego od mieszka\u0144c\u00f3w na zawsze &#8211; i za kilka dni trzeba by\u0142o go forsowa\u0107 czo\u0142gami i karabinami.<\/p>\n\n\n\n<p>\u015awitem 14 grudnia, na poniedzia\u0142kowej zmianie, zapad\u0142a decyzja o strajku. Z jednym postulatem: &#8222;uwolni\u0107 przewodnicz\u0105cego NSZZ Solidarno\u015b\u0107 obywatela Jana Ludwiczaka\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W miar\u0119 up\u0142ywu czasu dopisywano nowe. Dwa kolejne: 1. zniesienie stanu wojennego i 2. pe\u0142na realizacja porozumie\u0144 jastrz\u0119bskich. P\u00f3\u017aniej dodawano jeszcze inne&#8230; \u017b\u0105danie zniesienia stanu wojennego w drugim dniu jego trwania przekre\u015bla\u0142 jak\u0105kolwiek mo\u017cliwo\u015b\u0107 porozumienia. Ale tamtego ranka, przez pierwszych par\u0119 godzin, g\u00f3rnicy domagali si\u0119 jedynie uwolnienia Ludwiczaka. A gdyby go wtedy wypuszczono?<\/p>\n\n\n\n<p>Pyta\u0142em wiele os\u00f3b, w tym przyw\u00f3dc\u00f3w strajku. Wiem, na tak postawione pytanie nie ma dobrych odpowiedzi, ale przychylam si\u0119 do refleksji Jurka Wartaka: tego dnia strajku by nie by\u0142o, a p\u00f3\u017aniej to ju\u017c jeden B\u00f3g wie, jak potoczy\u0142yby si\u0119 losy &#8222;Wujka\u201d. Wi\u0119c i nasze.<\/p>\n\n\n\n<p>Janka przewieziono do wi\u0119zienia w Szerokiej pod Jastrz\u0119biem-Zdrojem. Jednym z przywilej\u00f3w kilkuset internowanych by\u0142o ogl\u0105danie &#8222;Dziennika Telewizyjnego&#8221;. A \u017ce salka nie mog\u0142a wszystkich pomie\u015bci\u0107, to podzielono ich na dwie grupy \u2013 t\u0119 z Jankiem zaprowadzono na dziennik w \u015brod\u0119 16 grudnia. Kiedy prezenterzy odziani w wojskowe mundury relacjonowali wydarzenia na &#8222;Wujku\u201d, w salce zawrza\u0142o i zaciska\u0142y si\u0119 pi\u0119\u015bci. Szydercze obelgi na widok prezenter\u00f3w w mundurach odbija\u0142y si\u0119 od szklanego ekranu. Janek stara\u0142 si\u0119 uspokoi\u0107 emocje.<\/p>\n\n\n\n<p>A kiedy pad\u0142y te s\u0142owa, nasta\u0142a martwa cisza: &#8222;Wbrew zakazom wynikaj\u0105cym z przepis\u00f3w o stanie wojennym grupa nieodpowiedzialnych os\u00f3b, w tym spoza kopalni, zorganizowa\u0142a strajk. W dniu 16 bie\u017c\u0105cego miesi\u0105ca do strajkuj\u0105cych udali si\u0119 przedstawiciele Wojska Polskiego i prokuratury, kt\u00f3rzy przestrzegali przed konsekwencjami kontynuowania strajku. W zwi\u0105zku z nieus\u0142uchaniem wezwania i agresywnym zachowaniem si\u0119 cz\u0119\u015bci strajkuj\u0105cych na teren kopalni zosta\u0142y skierowane si\u0142y porz\u0105dkowe. Funkcjonariusze zaatakowani zostali kamieniami, \u0142omami i kilofami oraz innymi niebezpiecznymi narz\u0119dziami. U\u017cyto broni. \u015amier\u0107 ponios\u0142o&#8230;\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>O m\u00f3j Bo\u017ce! &#8211; wi\u0119zienna salka w Szerokiej zamar\u0142a i s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko ten rozpaczliwy krzyk Ludwiczaka. Potem w swojej wi\u0119ziennej celi szlocha\u0142 przez ca\u0142\u0105 noc. I w tej rozpaczy zadawa\u0142 sobie pytanie: dlaczego mnie tam nie by\u0142o, bo gdybym by\u0142, to mo\u017ce&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>To pytanie, ta natr\u0119tna my\u015bl sz\u0142a za Jankiem do jego dni ostatnich, a na prze\u0142omie lat 80. i 90. por\u00f3\u017cni\u0142a z kolegami.<\/p>\n\n\n\n<p>Przez 1982 r. Ludwiczak w\u0119drowa\u0142 po r\u00f3\u017cnych wi\u0119zieniach, ostatnie miesi\u0105ce sp\u0119dzi\u0142 w Uhercach i Rzeszowie. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 internowanych wypuszczono z okazji obchod\u00f3w 22 lipca. On zosta\u0142. Pod koniec listopada liczy\u0142, \u017ce g\u00f3rnik\u00f3w uwolni\u0105 na Barb\u00f3rk\u0119. Prawie wszystkich wypuszczono, ale on zosta\u0142. Kilka razy podsuwano mu deklaracj\u0119 lojalno\u015bci &#8211; odmawia\u0142. Proponowano paszporty dla ca\u0142ej rodziny w jedn\u0105 stron\u0119. Nie chcia\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale kiedy\u015b powiedzia\u0142 mi, \u017ce gdyby mia\u0142 kolejne \u015bwi\u0119ta sp\u0119dzi\u0107 bez rodziny, to nie wie, czy nie podpisa\u0142by lojalki: tu zima, ciasna cela, a tam rodzinny dom, wigilijny st\u00f3\u0142, bliscy i kochani&#8230; W takich chwilach stawa\u0142em si\u0119 mi\u0119kki &#8211; przyzna\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Bo w takich chwilach nie ma twardych ludzi, nie ma bohater\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie nie musia\u0142 dokonywa\u0107 wyboru. Na szcz\u0119\u015bcie, bo dzisiaj, kiedy tak \u0142atwo os\u0105dza si\u0119 minione czyny, zjedliby go za to oburzeni krzykacze, kt\u00f3rych w\u00f3wczas jeszcze na \u015bwiecie nie by\u0142o &#8211; albo byli, ale siedzieli w mysich norach.<\/p>\n\n\n\n<p>22 grudnia wieczorem podjecha\u0142 konw\u00f3j z Katowic. T\u0142ukli si\u0119 przez ca\u0142\u0105 noc, w komendzie milicji byli nad ranem, oko\u0142o sz\u00f3stej. Ludwiczaka odizolowano od reszty, zaprowadzono do szefa katowickiej S\u0142u\u017cby Bezpiecze\u0144stwa p\u0142k. Zygmunta Baranowskiego, kt\u00f3ry na dzie\u0144 dobry \u017cali\u0142 si\u0119 na swoj\u0105 niewdzi\u0119czn\u0105 prac\u0119. \u017be Warszawa suszy mu g\u0142ow\u0119 za krzy\u017c, kt\u00f3ry pojawi\u0142 si\u0119 pod kopalni\u0105, blisko miejsca \u015bmierci g\u00f3rnik\u00f3w, z kt\u00f3rym w\u0142adza nie mo\u017ce sobie poradzi\u0107. Przestrzeg\u0142: jako Ludwiczak mo\u017cecie pod krzy\u017c chodzi\u0107, ale jak was zobacz\u0119 w rocznic\u0119 wydarze\u0144, to zamkn\u0119. Jeste\u015bcie wolni, ale co miesi\u0105c musicie si\u0119 u nas meldowa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>I w grudniu nast\u0119pnego roku zosta\u0142 zatrzymany pod krzy\u017cem. Za kratami sp\u0119dzi\u0142 24 godziny \u2013 mocno zosta\u0142 pobity. W mieszkaniu, kt\u00f3re wiele widzia\u0142o, przeprowadzano rewizj\u0119, szukano wrogich ulotek i podziemnych wydawnictw. Znowu pad\u0142a propozycja paszport\u00f3w w jedn\u0105 stron\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>A przecie\u017c Janek pod krzy\u017cem nigdy nie wznosi\u0142 wrogich okrzyk\u00f3w, nie agitowa\u0142, nie wzywa\u0142 do boju. Sta\u0142 tylko i milcza\u0142. G\u0142\u0119boko za pazuch\u0105, w sercu, przynosi\u0142 ze sob\u0105 to pytanie z wi\u0119zienia: gdybym tu wtedy by\u0142&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Na pocz\u0105tku stycznia 1983 r. wr\u00f3ci\u0142 do pracy w szybach. Jako sygnalista, bez prawa zje\u017cd\u017cania na d\u00f3\u0142. M\u00f3g\u0142 pracowa\u0107 tylko na jedn\u0105 zmian\u0119 i mia\u0142 zakaz pracy w dni wolne. Dlaczego?<\/p>\n\n\n\n<p>&#8222;By\u0142em obserwowany &#8211; opowiada\u0142. &#8211; Chodzi\u0142o o to, \u017cebym nie spotyka\u0142 si\u0119 ze zbyt du\u017cymi grupami g\u00f3rnik\u00f3w&#8221;. Potem rzucono go do kopalnianych warsztat\u00f3w, gdzie kontakt z do\u0142owymi kamratami by\u0142 ju\u017c ograniczony.<\/p>\n\n\n\n<p>Czu\u0142\u0105 opiek\u0119 ubecji odczuwa\u0142 do sierpniowo-wrze\u015bniowych strajk\u00f3w w 1988 r. W styczniu 1989 r. zosta\u0142 przewodnicz\u0105cym Tymczasowego Komitetu Za\u0142o\u017cycielskiego NSZZ Solidarno\u015b\u0107 kopalni &#8222;Wujek\u201d. W 1990 r. przeszed\u0142 na emerytur\u0119 i o przyw\u00f3dztwo kopalnianej Solidarno\u015bci ju\u017c si\u0119 nie stara\u0142. Przewodnicz\u0105cym zosta\u0142 Mieczys\u0142aw Pieronkiewicz, uczestnik grudniowego, tragicznego strajku.<\/p>\n\n\n\n<p>Mi\u0119dzy Ludwiczakiem a nowymi liderami zwi\u0105zku troch\u0119 iskrzy\u0142o. Jankowi odbierano prawo do oceny tego, co si\u0119 dzia\u0142o w kopalni od 14 do 16 grudnia: co ty wiesz, siedzia\u0142e\u015b w pierdlu, co ty wiesz, co tu si\u0119 dzia\u0142o&#8230; Po latach wyja\u015bnili sobie par\u0119 spraw, ale w\u00f3wczas Janek trzasn\u0105\u0142 drzwiami: przeszed\u0142 na dwa lata do Solidarno\u015bci` 80 b\u0119d\u0105cej w kontrze do Lecha Wa\u0142\u0119sy.<\/p>\n\n\n\n<p>Sk\u0105d te iskry? &#8222;Kry\u0142y si\u0119 w szukaniu odpowiedzi na moje pytanie: co by by\u0142o, gdybym ja w tamtych grudniowych dniach 1981 r. by\u0142 w kopalni? Kilka os\u00f3b mia\u0142o pretensje za stwierdzenie, \u017ce gdybym by\u0142, to jako przewodnicz\u0105cy Solidarno\u015bci nie dopu\u015bci\u0142bym do rozlewu krwi, do tragedii. M\u00f3wi\u0142em inaczej: gdybym by\u0142, to zrobi\u0142bym wszystko, aby unikn\u0105\u0107 tragedii. \u015amier\u0107 koleg\u00f3w by\u0142a tak straszna, \u017ce nie spos\u00f3b by\u0142o nie pyta\u0107, czy na pewno po naszej stronie zrobiono wszystko, aby zapobiec nieszcz\u0119\u015bciu?\u201d. Ta niepewno\u015b\u0107 towarzyszy\u0142a Jankowi ju\u017c zawsze.<\/p>\n\n\n\n<p>Tym bardziej \u017ce: &#8222;Przez ponad rok internowania wypominano mi w wi\u0119zieniach, \u017ce tragedia Wujka to moja wina, \u017ce \u015bmier\u0107 to moja wina, bo sta\u0142em si\u0119 powodem strajku. Bo wcze\u015bniej zradykalizowa\u0142em kopalnian\u0105 Solidarno\u015b\u0107&#8230; A przecie\u017c byli\u015bmy \u0142agodniejszym skrzyd\u0142em zwi\u0105zku. Nie prowadzi\u0142em go na Wilno czy Lw\u00f3w, nie zbiera\u0142em do wiader legitymacji partyjnych. Byli\u015bmy zwyczajni. No mo\u017ce troch\u0119 ostrzej od innych rozliczali\u015bmy katowickich notabli, kt\u00f3rzy tuczyli si\u0119 na kopalnianym maj\u0105tku przy budowie willi w pobliskim Brynowie&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Dlatego zacz\u0105\u0142 si\u0119 zastanawia\u0107, czy \u015bmier\u0107 g\u00f3rnik\u00f3w, koleg\u00f3w &#8211; z dziewi\u0119ciu dw\u00f3ch dobrze zna\u0142 &#8211; obci\u0105\u017ca jego sumienie.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8222;No i czy b\u0119d\u0105c na miejscu, uda\u0142oby mi si\u0119 zatrzyma\u0107 \u015bmiertelny bieg spraw? Mo\u017ce w pierwszym\u2013drugim dniu strajku wywieziono by mnie za bram\u0119 na taczce, nie wiem, ale przecie\u017c musia\u0142em pyta\u0107 o sens tej \u015bmierci. Nawet w imieniu rodzin, z kt\u00f3rymi rozmawia\u0142em. Bo nic dla nich nie znaczy\u0142 jaki\u015b aresztowany Ludwiczak, jaki\u015b stan wojenny. Liczy\u0142 si\u0119 tylko syn, m\u0105\u017c, ojciec&#8230; Do ko\u0144ca b\u0119d\u0119 \u017cy\u0142 z tymi rozterkami\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Przypominam je, bo nie wszystko o Janku Ludwiczaku powiedziano na po\u017cegnalnej mszy i nad jego grobem. Nie mog\u0142em go po\u017cegna\u0107. Ale ta serdeczna znajomo\u015b\u0107 zostanie w pami\u0119ci. Po g\u00f3rniczemu: szcz\u0119\u015b\u0107 Ci Bo\u017ce, Jasiu.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"714\" height=\"402\" src=\"\/wp-content\/uploads\/\/2023\/01\/pl.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-1402\" srcset=\"\/dziadul\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/pl.jpg 714w, \/dziadul\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/pl-300x169.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 714px) 100vw, 714px\" \/><figcaption>Jan Ludwiczak. Fot. \u015al\u0105skie Centrum Solidarno\u015bci<\/figcaption><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Uwolni\u0107 obywatela Jana Ludwiczaka! &#8211; to by\u0142 przez pierwsze godziny strajku 14 grudnia 1981 r. jedyny postulat g\u00f3rnik\u00f3w kopalni &#8222;Wujek\u201d. Stan wojenny wydawa\u0142 si\u0119 zwyci\u0119ski, wi\u0119c w\u0142adze pogardliwie go odrzuci\u0142y. Co by jednak by\u0142o, gdyby przewodnicz\u0105cy kopalnianej Solidarno\u015bci wyszed\u0142 na wolno\u015bc?<\/p>\n","protected":false},"author":8,"featured_media":1400,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1399"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/users\/8"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1399"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1399\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1405,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1399\/revisions\/1405"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1400"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1399"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1399"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1399"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}