
{"id":73,"date":"2010-10-15T15:11:56","date_gmt":"2010-10-15T13:11:56","guid":{"rendered":"http:\/\/dziadul.blog.polityka.pl\/?p=73"},"modified":"2010-10-15T15:15:03","modified_gmt":"2010-10-15T13:15:03","slug":"widziane-z-mazur","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/2010\/10\/15\/widziane-z-mazur\/","title":{"rendered":"Widziane z Mazur"},"content":{"rendered":"<p><strong>Przez kilka ostatnich dni \u017cegna\u0142em si\u0119 z osobliwym dla mnie zak\u0105tkiem na Mazurach: z przylepion\u0105 do niewielkiego jeziora Czarna Kuta wsi\u0105 Kuty k. Pozezdrza &#8211; poza wielkimi mazurskimi szlakami, ale ze swoimi klimatami. Przed laty przyw\u0119drowali st\u0105d na \u015al\u0105sk moi przyjaciele: Daniel i Maciek Tresenbergowie. Potem pozwalali mi sp\u0119dza\u0107 wakacje w swoim mateczniku<\/strong>.<\/p>\n<p>Przyjaciele nie \u017cyj\u0105. Maciek chcia\u0142 by\u0107 koniecznie pochowany w Kutach, cho\u0107 tutaj \u2013 w Katowicach, Sosnowcu i Bielsku \u2013 Bia\u0142ej \u2013 zacz\u0105\u0142 budowa\u0107, i w du\u017cej mierze mu si\u0119 to uda\u0142o, \u017cyciowe twierdze dla siebie i najbli\u017cszych: Gabi i Iwy.<\/p>\n<p>Daniel na zawsze zwi\u0105za\u0142 si\u0119 z Katowicami. Zmarli rodzice. Niebawem kto\u015b inny powiesi w ich domu swoje kapelusze. Nadszed\u0142 wi\u0119c czas, aby od\u015bwie\u017cy\u0107 i zamkn\u0105\u0107 wspomnienia. I pozabiera\u0107 par\u0119 drobiazg\u00f3w.<\/p>\n<p>Mo\u017ce kto\u015b wcze\u015bniej s\u0142ysza\u0142 o Kutach? O tej malutkiej wsi by\u0142o g\u0142o\u015bno w 2000 r., kiedy Jadwiga Tressenbedrg (jej synom w metryce urodze\u0144 wykre\u015blono jedno \u201es\u201d) zosta\u0142a jeszcze za \u017cycia &#8211; zmar\u0142a w 2004 r. &#8211; patronk\u0105 szko\u0142y podstawowej w Pozezdrzu. W g\u0142osowaniu wygra\u0142a z Janem Paw\u0142em II. Jedyny taki przypadek w kraju! Prawica ods\u0105dza\u0142a wtedy nauczycieli, rodzic\u00f3w i dzieci od czci i wiary, domagano si\u0119 zmiany decyzji, ale Pozezdrze si\u0119 nie ugi\u0119\u0142o.<\/p>\n<p>Wisia Tressenberg, z d. Stefa\u0144ska, przyw\u0119drowa\u0142a tutaj po wojnie spod Grodna. Jej m\u0105\u017c, Ludwik Tressenberg, te\u017c z Wile\u0144szczyzny (z korzeniami kurlandzkimi), by\u0142 jednym z pierwszych le\u015bniczych na tych ziemiach. Wisia by\u0142a nauczycielk\u0105, bibliotekark\u0105 i pisark\u0105. Zbiera\u0142a mazurskie legendy i tworzy\u0142a swoje ba\u015bnie.<\/p>\n<p>Ale to nie tylko tw\u00f3rczo\u015b\u0107 literacka, spowodowa\u0142a, \u017ce jeszcze za \u017cycie sama sta\u0142a si\u0119 legend\u0105 Warmii i Mazur.<br \/>\nBy\u0142a bowiem mazursk\u0105 Si\u0142aczk\u0105. Dobija\u0142a si\u0119 o podniesienie z wojennych ruin ko\u015bcio\u0142\u00f3w i dba\u0142a o to, aby zachowa\u0142a si\u0119 pami\u0119\u0107 o poprzednich gospodarzach tej ziemi. Wydawa\u0142a ka\u017cdy prywatny grosz, aby do kuchennych piec\u00f3w nie trafia\u0142y XIX \u2013 wieczne wydania dzie\u0142 Goethego i Schillera.<\/p>\n<p>I najwa\u017cniejsze dla mnie: zagubionym po wojnie ludziom pr\u00f3bowa\u0142a stworzy\u0107 w Kutach i Pozezdrzu ich now\u0105 ma\u0142\u0105 ojczyzn\u0119.<\/p>\n<p>W \u0142awkach szkolnych mia\u0142a dzieci z rodzin repatriant\u00f3w i tych z centralnej Polski. Z rodzin przesiedlonych tu w ramach akcji \u201eWis\u0142a\u201d, w tym cz\u0142onk\u00f3w UPA, i takich, kt\u00f3re pod zmienionymi nazwiskami chcia\u0142y ukry\u0107 si\u0119 w mazurskiej g\u0142uszy przed powojennymi rozliczeniami. I mia\u0142a dzieci z rodzin mazurskich i niemieckich, kt\u00f3re tu zosta\u0142y \u2013 w\u015br\u00f3d nich dzieci z gwa\u0142t\u00f3w, kt\u00f3re tu si\u0119 dokona\u0142y. Kiedy zacz\u0105\u0142em tam przyje\u017cd\u017ca\u0107, to wie\u015b \u017cy\u0142a w zgodzie, cho\u0107 ze swoimi tajemnicami.<\/p>\n<p>W nagrod\u0119 za t\u0105 now\u0105 ma\u0142\u0105 ojczyzn\u0119 Jadwiga Tressenberg jest dzisiaj patronk\u0105 szko\u0142y, ma szlaki turystyczne nazwane jej imieniem i coroczne rajdy \u015bladami jej legend i ba\u015bni. I setki innych upami\u0119tnie\u0144 na Warmii i Mazurach.<\/p>\n<p>Kolejny raz o Kutach sta\u0142o si\u0119 g\u0142o\u015bno w 2006 r., kiedy premier Jaros\u0142aw Kaczy\u0144ski przekaza\u0142 wsi, tu\u017c przed wyborami samorz\u0105dowymi, autobus internetowy. Dzi\u0119kowali mu za to dwaj miejscowi ch\u0142opcy \u2013 bli\u017aniacy. By\u0142o pi\u0119knie, ale potem \u2013 jakby za spraw\u0105 jakich\u015b mazurskich diab\u0142\u00f3w z legend Wisi Tressenberg \u2013 wszystko si\u0119 popsu\u0142o. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce wie\u015b nie ma zasi\u0119gu. Autobus sta\u0142 w stodole u jednego ze zwolennik\u00f3w PiS, a potem zosta\u0142 sprzedany, cho\u0107 nie wiadomo komu i za ile. Tak m\u00f3wi\u0105 we wsi. Z kaganka o\u015bwiaty zosta\u0142 tylko marny popio\u0142ek.<\/p>\n<p>To tylko gwoli przekazania klimatu tej mazurskiej wsi. Rzecz jest bowiem w czym\u015b innym.<\/p>\n<p>Musz\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do 1987 r. Wtedy Maciek kupi\u0142 w Kutach rozpadaj\u0105cy si\u0119 dom. Istn\u0105 ruin\u0119. Rodzice zbli\u017cali si\u0119 do emerytury i wiedzieli, \u017ce b\u0119d\u0105 musieli opu\u015bci\u0107 pa\u0144stwow\u0105 le\u015bnicz\u00f3wk\u0119. Do blok\u00f3w p\u00f3j\u015b\u0107 nie chcieli, a o przeprowadzce z mazurskich las\u00f3w na \u015al\u0105sk &#8211; w og\u00f3le nie by\u0142o mowy! Takich drzew ju\u017c si\u0119 nie przesadza. Maciek mia\u0142 firm\u0119 remontowo \u2013 budowlan\u0105, kt\u00f3ra dobrze sobie radzi\u0142a w ko\u0144c\u00f3wce PRL, wi\u0119c zacz\u0105\u0142 inwestowa\u0107 w Kutach. W kilka miesi\u0119cy z ruiny odrodzi\u0142 si\u0119 pi\u0119kny budyneczek.<\/p>\n<p>To by\u0142o wielkie wydarzenie w ca\u0142ej gminie. Od wojny wi\u0119kszo\u015b\u0107 gospodarzy palcem nie kiwn\u0119\u0142a w swoich domach, kt\u00f3re z roku na rok marnia\u0142y w oczach. A tu rzecz niebywa\u0142a: po raz pierwszy kto\u015b \u0142aduje olbrzymie, jak na tamte czasy, pieni\u0105dze. Jakby na zawsze chcia\u0142 tutaj zosta\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Inwestuje w t\u0119 ziemi\u0119, niczym ten Herrmann \u2013 m\u00f3wiono w\u00f3wczas.<\/p>\n<p>I tak po raz pierwszy us\u0142ysza\u0142em o Herbercie Herrmannie, gospodarzu ze wsi Kronowo nad jeziorem Dejguny w gminie Ryn, gdzie\u015b 20 km od Kut. Pojecha\u0142em do Herrmann\u00f3w. Napisa\u0142em o nich reporta\u017c \u2013 \u201eStawiam na Polsk\u0119\u201d &#8211; na konkurs og\u0142oszony przez tygodnik \u201eKrajobrazy\u201d z Suwa\u0142k. Zdoby\u0142 g\u0142\u00f3wn\u0105 nagrod\u0119. Teraz, \u017cegnaj\u0105c si\u0119 z Kutami, odnalaz\u0142em maszynopis. Opowiem wi\u0119c w skr\u00f3cie o Herrmannie, bo tamta historia nadal jest aktualna. Nie tylko na Mazurach.<\/p>\n<p>Pocz\u0105tek by\u0142 taki:<\/p>\n<p><em>Ale\u017c go nienawidz\u0105!<\/em><\/p>\n<p><em>Czterej m\u0142odzie\u0144cy, bynajmniej nie letnicy, kt\u00f3rzy w \u017cniwne po\u0142udnie siorbi\u0105 nad Dejgunami najta\u0144sze wino, wi\u0119c ci m\u0142odzi ludzie, spogl\u0105daj\u0105cy na ko\u0142ysz\u0105cy si\u0119 na wodzie jacht przy prywatnej przystani, nie mog\u0105cy oderwa\u0107 wzroku od wznosz\u0105cego si\u0119 powy\u017cej gospodarstwa, kt\u00f3re przerasta wszystko, co maj\u0105 i znaj\u0105 razem wzi\u0119te \u2013 potrafi\u0105 powiedzie\u0107 tylko jedno: To si\u0119 skurwiel dorobi\u0142!<\/em><\/p>\n<p><em>Splun\u0105 jeszcze przez z\u0119by na widok Herberta Herrmanna \u2013 zje\u017cd\u017caj\u0105cego z pola z rodzin\u0105 i naj\u0119tymi lud\u017ami na godzinny, po\u0142udniowy wypoczynek wraz z obiadem \u2013 najm\u0142odszego po\u015bl\u0105 po nast\u0119pne butelki, kt\u00f3re jeszcze spot\u0119guj\u0105 zazdro\u015b\u0107 i nienawi\u015b\u0107. Tego skurwysyna, szkopa, szwaba, tego bogacza, ku\u0142aka i panich\u0119 \u2013 najch\u0119tniej widzieliby daleko st\u0105d, w kraju mlekiem i miodem p\u0142yn\u0105cym, o kt\u00f3rym marz\u0105 le\u017c\u0105c nad Dejgunami.<\/em><\/p>\n<p><em>W rodzinnych domach, jak tylko pami\u0119taj\u0105, m\u00f3wi\u0142o si\u0119 \u017ale o Herrmannie. Niegdy\u015b ojcom, dzi\u015b im, psuje wygodny obraz przeci\u0119tno\u015bci i niemo\u017cno\u015bci. Mo\u017cna \u017cy\u0107 po ludzku, lecz nie tutaj, nie w tym kraju. Nie ma w nim perspektyw. Wiedz\u0105 o tym dobrze: patrz\u0105 przecie\u017c na to wszystko przez szczeliny rozpadaj\u0105cych si\u0119 stod\u00f3\u0142, przez pryzmy gnojowisk s\u0105siaduj\u0105cych ze studniami, przez ton\u0105ce w b\u0142ocie podw\u00f3rka&#8230;I wszystko by\u0142oby takie proste, gdyby nie Herrmann\u201d<\/em>.<\/p>\n<p>Tak si\u0119 zaczyna\u0142a moja opowie\u015b\u0107 o jednym z najlepszych rolnik\u00f3w nie tylko Mazur, ale ca\u0142ej PRL. Wi\u0119cej dawa\u0142 na socjalistyczny rynek ni\u017c niejeden PGR. Pod koniec lat 80. rolnicy z ca\u0142ego kraju zwo\u017ceni byli do Herrmanna na pogl\u0105dowe wycieczki.<\/p>\n<p>W tym czasie Herrmann mia\u0142 80 hektar\u00f3w w\u0142asnej ziemi i kilkadziesi\u0105t dzier\u017cawi\u0142 od pegeeru. Przydomowy ogr\u00f3d pani Cecylii Herrmann, dzi\u015b g\u0142owy rodziny, wygl\u0105da\u0142 wtedy jak wielki ogr\u00f3d botaniczny. Mieli rasowe psy \u2013 cudaczne, jak m\u00f3wiono nad Dejgunami. Spory basen. Fontann\u0119 przed domem. Pi\u0119\u0107 koni pod siod\u0142o. Jacht. Motor\u00f3wk\u0119 potrzebn\u0105 do wydziwiania na nartach wodnych. Uprawiali surfing. Co roku byli za granic\u0105. Pod domem sta\u0142o par\u0119 dobrych samochod\u00f3w.<\/p>\n<p>Nie wiedz\u0105 ju\u017c co z pieni\u0119dzmi robi\u0107! \u2013 spluwano nad Dejgunami.<\/p>\n<p>Stare zapiski od\u015bwie\u017caj\u0105 pami\u0119\u0107. Na wieczorne spotkanie w Herrmannem czeka\u0142em w olbrzymiej kuchni, jak z ameryka\u0144skich folder\u00f3w (por\u00f3wnywa\u0142em w\u00f3wczas); to by\u0142o istne kuchenne laboratorium. Gospodarz sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119 o godzin\u0119. Przeprasza\u0142. Bo u niego w gospodarstwie pracuje si\u0119 \u2013 opr\u00f3cz \u017cniw i wykopk\u00f3w &#8211; od \u00f3smej do siedemnastej (z godzinn\u0105 przerw\u0105 na obiad). Ale dzisiaj \u0142adowali na wagony 42 tony ziemniak\u00f3w na eksport do Bu\u0142garii i 21 ton do Argentyny. Posz\u0142oby szybciej, lecz bocznica nie ma zmechanizowanych urz\u0105dze\u0144 za\u0142adunkowych. A tu tylko r\u0119ce i plecy.<\/p>\n<p>Ale nie narzeka\u0142. Tward\u0105 polszczyzn\u0105 poucza\u0142, \u017ce to dobry kraj dla rolnik\u00f3w, w kt\u00f3rym mo\u017cna doj\u015b\u0107 do wszystkiego. Pod warunkiem, \u017ce chce si\u0119 pracowa\u0107.<\/p>\n<p>Wtedy Herrmann zatrudnia\u0142 trzech pracownik\u00f3w. Mieli u niego rodzinne mieszkania, darmowe i \u015bwietnie wyposa\u017cone, miesi\u0119czne pensje i dzia\u0142ki wydzielone z jego pola, uprawiane tak, jak pozosta\u0142a ziemia. Pracowali, jak on, od \u00f3smej do siedemnastej. To by\u0142 kolejny pow\u00f3d niech\u0119ci. Istny ku\u0142ak. A oni, jako parobcy, byli po\u015bmiewiskiem we wsi.<\/p>\n<p>Herrmann skar\u017cy\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas na jednego z pracownik\u00f3w, \u017ce jak we\u017amie wyp\u0142at\u0119, to przez trzy dni nie przychodzi do roboty, bo pije. M\u00f3wi\u0142, \u017ce praca na pa\u0144stwowym i prywatnym zatar\u0142a si\u0119 za spraw\u0105 mieszka\u0144. On ich u siebie zameldowa\u0142, a teraz nie mo\u017ce zwolni\u0107, bo musia\u0142by zapewni\u0107 im dach nad g\u0142ow\u0105. Ju\u017c mia\u0142 z jedn\u0105 rodzin\u0105 tak\u0105 przygod\u0119: zwolni\u0142, ale przez kilka miesi\u0119cy musia\u0142 ich znosi\u0107, bez \u017cadnej korzy\u015bci dla gospodarstwa, a\u017c nie wyprosi\u0142 we gminie jakiego\u015b mieszkania. Wtedy \u017cy\u0142 nadziej\u0105, \u017ce jak temu pracownikowi sko\u0144cz\u0105 si\u0119 pieni\u0105dze, to wr\u00f3ci do roboty.<\/p>\n<p>Zanim Herrmann powiedzia\u0142, \u017ce to dobry kraj dla rolnik\u00f3w szed\u0142 dwiema drogami. Typow\u0105 i nietypow\u0105. Typowa: <em>By\u0142y na niej takie momenty, jak s\u0142u\u017cba Mazur\u00f3w, Sl\u0105zak\u00f3w i Kaszub\u00f3w w Wehrmachcie; by\u0142a niewola, sp\u0142acanie d\u0142ug\u00f3w za Uralem, chocia\u017c tacy jak Herrmann w niczym nie przyczynili si\u0119 do ich zaci\u0105gni\u0119cia. By\u0142o odes\u0142anie z ZSRR w \u201eGiermanju\u201d i by\u0142y pi\u0119trz\u0105ce si\u0119 przeszkody przed takimi, kt\u00f3rzy chcieli wraca\u0107 do swoich. Do swoich ma\u0142ych ojczyzn<\/em>.<\/p>\n<p>Bo Herrmannowie \u2013 w okupowanych Niemczech Herbert odnalaz\u0142 brata Oskara \u2013 poszli, dwa lata po wojnie, drog\u0105 nietypow\u0105. Ruszyli na Mazury: <em>Wracali w nieznane, pod pr\u0105d milionom, kt\u00f3re p\u0142aci\u0142y za przegran\u0105 wojn\u0119. Jak\u017ce trudna by\u0142a to decyzja&#8230;<\/em> Dlaczego? \u2013 pyta\u0142em przed laty. Jestem Mazurem! \u2013 twardo podkre\u015bla\u0142. Ich bin eine Masure! \u2013 t\u0142umaczy\u0142 przyje\u017cd\u017caj\u0105cym tutaj Niemcom, kt\u00f3rzy dziwili si\u0119 jego trwaniu w tym miejscu i w tym czasie. W czasie, kiedy trwa\u0142 exodus \u015al\u0105zak\u00f3w i Mazur\u00f3w na Zach\u00f3d.<\/p>\n<p>W Kronowie odnalaz\u0142 najbli\u017cszych, lecz w zupe\u0142nie pustych zabudowaniach. Wojsko i szabrownicy wszystko wymietli. Herrmann powiedzia\u0142 mi wtedy, \u017ce startowa\u0142 z takiej samej pozycji, a mo\u017ce gorszej, jak pozostali gospodarze, kt\u00f3rzy przybyli na ziemie odzyskane: z padaj\u0105cym koniem z zagranicznych dar\u00f3w i cudem uratowan\u0105 krow\u0105.<\/p>\n<p>Pisa\u0142em: <em>Ju\u017c nast\u0119pnego dnia, w tym czasie, kiedy w nowo zasiedlonych okolicznych gospodarstwach zaczyna\u0142o si\u0119 wieloletnie oczekiwanie na powr\u00f3t na poleskie klepiska, czy w bieszczadzk\u0105 bied\u0119 \u2013 Herrmannowie zabrali si\u0119 do pracy. (&#8230;) Kiedy s\u0105siedzi interesowali si\u0119 tylko kawa\u0142eczkiem przydzielonego im pola, wystarczaj\u0105cym jedynie do prze\u017cycia, Herrmannowie popatrzyli na ca\u0142e swoje gospodarstwo, skalkulowali si\u0142y na zamiary i bezp\u0142atnie wydzier\u017cawili 40 ha PGR \u2013 erowi, aby tylko ziemia nie le\u017ca\u0142a od\u0142ogiem. Herrmannowie od pocz\u0105tku byli \u201ena swoim\u201d. Inni do \u201eswojego\u201d latami si\u0119 przyzwyczajali, niekt\u00f3rzy czyni\u0105 to do dzisiaj<\/em>.<\/p>\n<p>Potem by\u0142o \u201enormalnie\u201d: w\u0142adza rekwirowa\u0142a im traktory, grozi\u0142a kolektywizacj\u0105, odmawia\u0142a sprzeda\u017cy cementu na rozbudow\u0119 budynk\u00f3w gospodarczych \u2013 a oni zaciskali r\u0119ce z bezsilno\u015bci widz\u0105c, \u017ce ten cement skamienia\u0142. Na 80 \u2013 hektar\u00f3w ziemi pi\u0105tej i sz\u00f3stej klasy przydzielano im \u0107wier\u0107 tony nawoz\u00f3w. Nowe budynki kilka razy trafi\u0142 ogie\u0144 pod\u0142o\u017cony cudz\u0105 r\u0119k\u0105.<\/p>\n<p>Kiedy by\u0142em u Herrmann\u00f3w, to widzia\u0142em i pisa\u0142em: Ma wszystko, o czym kilkunastu rolnik\u00f3w razem wzi\u0119tych do kupy mo\u017ce tylko marzy\u0107. Cztery traktory, wszelkiego typu kombajny, od ziemniaczanych i buraczanych po zbo\u017cowe, poza tym ka\u017cd\u0105 inn\u0105 maszyn\u0119, kt\u00f3ra u\u0142atwia w gospodarce prac\u0119. Ma deszczownic\u0119 ci\u0105gn\u0105c\u0105 wod\u0119 z jeziora, kt\u00f3ra pozwoli\u0142a Herrmannowi zapomnie\u0107, co to jest susza. Ziemia Herrmanna rodzi r\u00f3wno, niezale\u017cnie od tego, czy Pan B\u00f3g zsy\u0142a deszcz, czy go nie daje. Tutaj zna si\u0119 jedynie dwa poj\u0119cia: urodzaj, albo kl\u0119sk\u0119 urodzaju. A motor deszczownicy jest awaryjn\u0105 elektrowni\u0105, kiedy nad Dejgunami, a zdarza si\u0119 to bardzo cz\u0119sto, na kilka lub kilkana\u015bcie godzin wy\u0142\u0105cz\u0105 pr\u0105d. I za co siedz\u0105cy przy lampach naftowych maj\u0105 lubi\u0107 Herrmanna?<\/p>\n<p>Tak si\u0119 w\u00f3wczas zachwyca\u0142em gospodarstwem Herrmanna. Pisa\u0142em te\u017c o tym, \u017ce Herrmann i kilku rolnik\u00f3w, kt\u00f3rzy szli w jego \u015blady, nie wpu\u015bcili do Kronowa pierwszej \u201eSolidarno\u015bci Wiejskiej\u201d, za co te\u017c by\u0142 przez rolnik\u00f3w wyzywany. Dlaczego nie by\u0142o w Kronowie Solidarno\u015bci? Bo w programie by\u0142o tylko biadolenie nad ci\u0119\u017ck\u0105 dol\u0105 polskiego rolnika indywidualnego, a nie by\u0142o nic o ci\u0119\u017ckiej pracy! \u2013 t\u0142umaczy\u0142 Herrmann.<br \/>\nRzecz o Herbercie Herrmannie mia\u0142a takie wznios\u0142e zako\u0144czenie:<em> I chocia\u017c jest noc, chocia\u017c jesie\u0144 posmutnia Mazury, jak \u017caden inny region, Herrmann \u2013 patrz\u0105c na ciemn\u0105 tafl\u0119 Dejgun \u2013 jest w stanie powiedzie\u0107: Nie ma na \u015bwiecie pi\u0119kniejszego zak\u0105tka, ni\u017c moje Mazury. Moje Mazury!<br \/>\n<\/em><\/p>\n<p>Nad Dejgunami jest obecnie Agroturystyczny Pensjonat Herrmanns Hof.<\/p>\n<p>W Kutach, gdzie przed laty Maciej Tresenberg zacz\u0105\u0142 pierwszy inwestowa\u0107 \u201ew moje Mazury\u201d, jak powtarza\u0142 &#8211; niczym ten Herrmann &#8211; kilkana\u015bcie dom\u00f3w odzyska\u0142o sw\u00f3j blask, jak w czasach, kiedy wisia\u0142y tu mazurskie i niemieckie kapelusze. Powsta\u0142o par\u0119 nowych budynk\u00f3w. Ale zosta\u0142o sporo, w kt\u00f3rych czas zatrzyma\u0142 si\u0119, z niezrozumia\u0142ych ju\u017c dzisiaj wzgl\u0119d\u00f3w, w 1945 r. S\u0142owa: moje Mazury \u2013 trudno jeszcze wykrztusi\u0107.<br \/>\nSzkoda i nie szkoda \u017cegna\u0107 si\u0119 z takimi Mazurami.<\/p>\n<p>*****<br \/>\nW Kutach nadal s\u0105 takie problemy z Internetem, jak po podarowaniu wsi autobusu przez premiera Kaczy\u0144skiego. St\u0105d dopiero zaczynam wczytywa\u0107 si\u0119 we wpisy po <em>Cudzie, kt\u00f3ry zdarzy si\u0119 w Mys\u0142owicach<\/em>. Pozdrawiam.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przez kilka ostatnich dni \u017cegna\u0142em si\u0119 z osobliwym dla mnie zak\u0105tkiem na Mazurach: z przylepion\u0105 do niewielkiego jeziora Czarna Kuta wsi\u0105 Kuty k. Pozezdrza &#8211; poza wielkimi mazurskimi szlakami, ale ze swoimi klimatami. Przed laty przyw\u0119drowali st\u0105d na \u015al\u0105sk moi przyjaciele: Daniel i Maciek Tresenbergowie. Potem pozwalali mi sp\u0119dza\u0107 wakacje w swoim mateczniku. Przyjaciele nie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":8,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/73"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/users\/8"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=73"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/73\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=73"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=73"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/dziadul\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=73"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}