
{"id":124,"date":"2012-09-30T07:31:43","date_gmt":"2012-09-30T07:31:43","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=124"},"modified":"2012-09-30T07:31:43","modified_gmt":"2012-09-30T07:31:43","slug":"gaudeamus-idiotes","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2012\/09\/30\/gaudeamus-idiotes\/","title":{"rendered":"Gaudeamus, idiotes!"},"content":{"rendered":"<p>Idzie Nowy Rok. Akademicki. Rzesze wyl\u0119knionych blu\u017anierc\u00f3w dr\u017c\u0105 na my\u015bl o konfrontacji z w\u0142asn\u0105 niemoc\u0105 w zwielokrotnionym obliczu student\u00f3w. Tyle miesi\u0119cy spokojnego lata i gdzie to wszystko si\u0119 podzia\u0142o? Zlecia\u0142o na niczym, jak zwykle. Tylko do grobu znowu ciut bli\u017cej. Co uczynili\u015bmy z\u0142ego, \u017ce zn\u00f3w musimy womitowa\u0107 zw\u0105tlonymi gard\u0142ami brej\u0119 nikomu niepotrzebnych s\u0142\u00f3w, sp\u0142ywaj\u0105cych jak flegma z naszych odr\u0119twia\u0142ych i zarobaczonych m\u00f3zg\u00f3w? Za jakie grzechy do naszych pensji dopisano te godziny udr\u0119ki, gdy patrz\u0105c w m\u0142ode znudzone oczy, widzimy swe zmarnowane \u017cywoty i wydrenowane umys\u0142y?<\/p>\n<p>Dwa z\u0142ote osiemdziesi\u0105t groszy odlicza monotonnie minuta po minucie zegar wyk\u0142adowcy ze stopniem doktora. Bochenek chleba, bochenek chleba, bochenek chleba. \u0141atwego, a jak\u017ce gorzkiego chleba. Otwieranie sali, \u015bwiat\u0142o, okno, szuranie krzese\u0142 \u2013 wszystko wliczone. Urwa\u0107 pi\u0119\u0107 minut. Wys\u0142a\u0107 studenta po klucz. Zetrze\u0107 tablic\u0119. Ka\u017cda minuta jest droga. Gard\u0142o \u015bci\u015bni\u0119te, jakby p\u0142aczem, j\u0119zyk ko\u0142kiem staje. Oszuka\u0107 czas \u2013 mo\u017ce student co\u015b powie? Nie powie? A co ma m\u00f3wi\u0107? Wszystko jest przecie\u017c jasne \u2013 czekamy na koniec. 90 minut wyj\u0119tych z \u017cycia. Przerwa, herbata, zn\u00f3w to samo. \u015aciana i groch. Echo w opuszczonym teatrze. K\u0142uj\u0105cy b\u00f3l wysuszonego gard\u0142a.<\/p>\n<p>Po strasznym 1 pa\u017adziernika m\u00f3j aparat g\u0142osowy, zasilany ma\u0142\u0105 i niezbyt mi drog\u0105 cz\u0105stk\u0105 mego um\u0119czonego i schorowanego m\u00f3zgu, odtwarza jaki\u015b nieznany mi i nic mnie nie obchodz\u0105cy plik MP3. Be\u0142kot, na kt\u00f3rym nie zatrzyma\u0142bym pilota nawet na p\u00f3\u0142 minuty. Wiem, \u017ce nic nie wiem, a tyle mam do powiedzenia! Bite p\u00f3\u0142torej godziny bez przerwy g\u0119ba mi si\u0119 nie zamyka! Czy na to dobry B\u00f3g stworzy\u0142 g\u0119b\u0119? Czy Matka Karmicielka nie lubi ciszy? Dlaczego ka\u017ce swej dziatwie tak nadwer\u0119\u017ca\u0107 delikatne strunki? W dodatku ta moja g\u0119ba robi jakie\u015b dziwne miny, kt\u00f3rych nigdy nie widzia\u0142em w lustrze. Miny zapami\u0119tane przez student\u00f3w stokro\u0107 lepiej, ni\u017c cokolwiek z tego, co zdo\u0142am powiedzie\u0107. Zgroza. Grecka tortura. Niech by Zeus Gromow\u0142adny przywali\u0142 kiedy\u015b w ten ca\u0142y gimnazjon! Tylko me oczy, wci\u0105\u017c jeszcze bystre, szukaj\u0105 instynktownie, na ko\u0144cu sali, gdzie chowaj\u0105 si\u0119 skuleni, w poszukiwaniu resztek prywatno\u015bci, nieliczni studenci, tej jednej twarzy, na kt\u00f3rej odmaluje si\u0119 \u015blad zainteresowania lub cho\u0107by zrozumienia.<\/p>\n<p>Je\u015bli zda si\u0119 nam, \u017ce co\u015b pe\u0142ga na obliczu efeba, ogarnia nas katharsis. Wok\u00f3\u0142 tej uszcz\u0119\u015bliwiaj\u0105cej wizji Inteligentnej Twarzy osnuwamy wielki mit Dobrej Grupy i Sensu Naszej Pracy Mimo Wszystko. Do czasu, a\u017c nadejdzie dzie\u0144 egzaminu. U kresu bolesnego semestru z\u0142udzenia rzucaj\u0105 swe sztandary przed naszym biurkiem. Czw\u00f3rka za ka\u017cdy z nich, pi\u0105tka \u2013 za jedno sensowne s\u0142owo. Dotkliwie oszukani i zawiedzeni po raz trzydziesty trzeci, szuka\u0107 b\u0119dziemy pocieszenia w kr\u00f3tkich wakacjach i w tym cudownym narastaniu wiosny, lecz\u0105cym traum\u0119 drugiego semestru. Wiosny zapowiadaj\u0105cej lato. Jedyn\u0105 por\u0119, gdy ka\u017cdy nauczyciel robi to, co kocha najbardziej: nie uczy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Idzie Nowy Rok. Akademicki. Rzesze wyl\u0119knionych blu\u017anierc\u00f3w dr\u017c\u0105 na my\u015bl o konfrontacji z w\u0142asn\u0105 niemoc\u0105 w zwielokrotnionym obliczu student\u00f3w. Tyle miesi\u0119cy spokojnego lata i gdzie to wszystko si\u0119 podzia\u0142o? Zlecia\u0142o na niczym, jak zwykle. Tylko do grobu znowu ciut bli\u017cej. Co uczynili\u015bmy z\u0142ego, \u017ce zn\u00f3w musimy womitowa\u0107 zw\u0105tlonymi gard\u0142ami brej\u0119 nikomu niepotrzebnych s\u0142\u00f3w, sp\u0142ywaj\u0105cych jak [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/124"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=124"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/124\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":125,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/124\/revisions\/125"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=124"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=124"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=124"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}