
{"id":129,"date":"2012-10-13T22:17:25","date_gmt":"2012-10-13T22:17:25","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=129"},"modified":"2012-10-13T22:17:25","modified_gmt":"2012-10-13T22:17:25","slug":"requiem-dla-szkoly","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2012\/10\/13\/requiem-dla-szkoly\/","title":{"rendered":"Requiem dla szko\u0142y"},"content":{"rendered":"<p>Nauczyciele s\u0105 jak snycerze i p\u0142atnerze \u2013 zaw\u00f3d to niedzisiejszy i niereformowalny. Tylko \u017ce nie wiadomo, czym zast\u0105pi\u0107 szko\u0142\u0119, przeto brniemy uparcie w ten anachronizm. Reformujemy i reformujemy co\u015b, czego zreformowa\u0107 si\u0119 po prostu nie da.<\/p>\n<p>W pradawnych czasach nauczyciel s\u0142u\u017cy\u0142 do reprodukowania kwalifikacji klasowych. Jego zadaniem by\u0142o przygotowa\u0107 dzieci arystokrat\u00f3w do pe\u0142nienia arystokratycznych r\u00f3l spo\u0142ecznych w wieku dojrza\u0142ym. Analogiczn\u0105 funkcj\u0119 mia\u0142o szkolnictwo religijne: uczono ch\u0142opc\u00f3w modlitwy, a wybranych kszta\u0142cono na kap\u0142an\u00f3w. Poza tym znano jeszcze \u0107wiczenia wojskowe. I tak to sobie by\u0142o w \u015bwiecie przez tysi\u0105clecia, jakkolwiek tu i \u00f3wdzie powstawa\u0142y jeszcze szko\u0142y kszta\u0142c\u0105ce \u201episarzy\u201d, czyli urz\u0119dnik\u00f3w, oraz szko\u0142y filozoficzne\/retoryczne, kszta\u0142c\u0105ce polityk\u00f3w i m\u00f3wc\u00f3w. Te ostatnie miewa\u0142y te\u017c czasem ambicje poznawcze, wi\u0119c ubocznie niejako kszta\u0142ci\u0142y \u201efilozof\u00f3w\u201d, czyli \u015bwieckich uczonych. Generalnie jednak zadaniem nauczyciela by\u0142o utrzymywanie dyscypliny, pozwalaj\u0105cej wymusi\u0107 na m\u0142odzie\u017cy wkucie takiej czy innej doktryny. Nauczyciel by\u0142 treserem pami\u0119ci i wszystko pi\u0119knie dzia\u0142a\u0142o: bez wzgl\u0119du na zdolno\u015bci, ka\u017cdy ucze\u0144 m\u00f3g\u0142 i musia\u0142 nauczy\u0107 si\u0119 na pami\u0119\u0107 pewnych tekst\u00f3w, kt\u00f3re potem recytowa\u0142. Pomaga\u0142y w tym r\u00f3zgi.<\/p>\n<p>A\u017c tu pewnego stulecia wymy\u015blono o\u015bwiecon\u0105 monarchi\u0119, opart\u0105 na rzeszy wykszta\u0142conych ziemian i mieszczan, tworz\u0105cych masow\u0105 klas\u0119 biurokratyczn\u0105. Trzeba ich by\u0142o dobrze urobi\u0107 na lojalnych \u201epa\u0144stwowc\u00f3w\u201d, ucz\u0105c ich za m\u0142odu czci dla w\u0142adzy, pogardy dla s\u0105siad\u00f3w, porz\u0105dnej \u0142aciny oraz prawa. Ruszy\u0142a machina szkolnictwa biurokratyczno-propagandowego, a zaw\u00f3d nauczycielski sta\u0142 si\u0119 niemal\u017ce masowy i rozkwit\u0142 niczym u\u0142a\u0144skie hufce na rubie\u017cy. A\u017c nadszed\u0142 wiek XIX i demokracja. W\u0142adza zacz\u0119\u0142a odwo\u0142ywa\u0107 si\u0119 do warstw spo\u0142ecznych tak szerokich, jak nigdy przedtem. Trzeba by\u0142o obj\u0105\u0107 \u201eobywatelsk\u0105 postaw\u0105\u201d dzieci ju\u017c nie tylko kupc\u00f3w i faktor\u00f3w, lecz nawet wozak\u00f3w i rze\u017anik\u00f3w. Zast\u0119py nauczycieli ruszy\u0142y w lud, ucz\u0105c, a jak\u017ce, czci dla w\u0142adzy, \u201enarodowych tradycji\u201d, nienawi\u015bci do s\u0105siad\u00f3w, czytania, pisania i rachunk\u00f3w. Obywatel musia\u0142 by\u0107 pi\u015bmienny, aby umia\u0142 ch\u0142on\u0105\u0107 propagand\u0119 i g\u0142osowa\u0142, jak mu wolna wola i w\u0142adza nakazuj\u0105 \u2013 to znaczy na jedno z dw\u00f3ch niewiele r\u00f3\u017cni\u0105cych si\u0119 od siebie stronnictw, kierowanych przez arystokrat\u00f3w i bogaczy. Metody nauczania niezmiennie te same: tekst na pami\u0119\u0107, par\u0119 rycin, wierszyki patriotyczne, no, czasem mo\u017ce jakie\u015b chemiczne hokus-pokus dla uciechy ch\u0142opaczk\u00f3w.<\/p>\n<p>Wszystko to \u015bwietnie dzia\u0142a\u0142o, a\u017c nasta\u0142a prawdziwsza nieco demokracja. Sm\u0119tna propaganda sta\u0142a si\u0119 prze\u017cytkiem, wi\u0119c zast\u0105piono j\u0105 nowym projektem. Projektem zupe\u0142nie utopijnym. Polega\u0142 on na tym, \u017ceby na masow\u0105 skal\u0119 upowszechnia\u0107 co\u015b, co z natury rzeczy by\u0142o elitarne, czyli romantyczne \u201eBildung\u201d \u2013 wykszta\u0142cenie oparte na rozmi\u0142owaniu w greckiej i rzymskiej literaturze i filozofii, historii Rzymu i Europy, z dodaniem dyletanckich wiadomo\u015bci o naukach oraz generalnego oczytania we wsp\u00f3\u0142czesnej produkcji literackiej. Owa \u201eedukacja liberalna\u201d nadawa\u0142a si\u0119 dla co zdolniejszych dzieci z bogatych dom\u00f3w, dla kt\u00f3rych mo\u017cna by\u0142o zatrudni\u0107 prywatnych nauczycieli wysokiej klasy. Po wielu latach pi\u0142owania grek\u0105 i paru miesi\u0105cach obje\u017cd\u017cania w\u0142oskich muze\u00f3w, otrzymywa\u0142o si\u0119 gotowego kandydata do s\u0142u\u017cby pa\u0144stwowej wy\u017cszego szczebla, literatury albo nauki. I oto zamarzy\u0142o si\u0119 paru idealistom, \u017ce co\u015b takiego da si\u0119 zrobi\u0107, no, mo\u017ce w wersji budget, z po\u0142ow\u0105 spo\u0142ecze\u0144stwa. To troch\u0119 tak, jakby zaplanowano, aby po\u0142owa m\u0142odzie\u017cy gra\u0142a w pi\u0142k\u0119 na poziomie sk\u0142adu rezerwowego dru\u017cyny narodowej. Plan zupe\u0142nie absurdalny, zwa\u017cywszy fakt, \u017ce tylko u\u0142amek procenta nauczycieli reprezentowa\u0142 ten poziom zdolno\u015bci i wiedzy, kt\u00f3rego oczekiwano od owej po\u0142owy m\u0142odzie\u017cy. <\/p>\n<p>To wszystko nie mog\u0142o si\u0119 uda\u0107 i si\u0119 nie uda\u0142o. Uda\u0142o si\u0119 za to przez kilka dekad robi\u0107 dobr\u0105 min\u0119 do z\u0142ej gry. Pomaga\u0142y w tym utrudnienia w dost\u0119pnie do wiedzy. Szko\u0142a by\u0142a miejscem, gdzie zgromadzone by\u0142y ksi\u0105\u017cki, mapy i rozmaite informacje, a tak\u017ce ludzie (nauczyciele) maj\u0105cy w g\u0142owie podstawow\u0105 wiedz\u0119 z przedmiot\u00f3w nauczania. Dzi\u015b jednak tak nie jest \u2013 informacja jest wsz\u0119dzie, a nauczyciele s\u0105 si\u0142\u0105 rzeczy ignorantami \u2013 zw\u0142aszcza w obliczu ogromu wci\u0105\u017c pomna\u017canej wiedzy. Cho\u0107by nie wiem, jak si\u0119 starali, w wi\u0119kszo\u015bci nie dojd\u0105 do poziomu zdolnego amatora-hobbysty, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o poziomie reprezentowanym przez dost\u0119pne za darmo materia\u0142y edukacyjne i popularnonaukowe, w rodzaju film\u00f3w BBC. Tym samym szko\u0142a zredukowana zosta\u0142a do roli przechowalni dziennej dla dzieci i m\u0142odzie\u017cy. Owszem, nadal mo\u017cna tam si\u0119 nauczy\u0107 pisania, czytania i rachunk\u00f3w, ale ca\u0142a reszta wykszta\u0142cania dziecka pozostaje w lu\u017anym zwi\u0105zku ze staraniami szko\u0142y i nauczycieli. Jak kto zdolny i \u015bwiata ciekawy, to sobie w\u0142\u0105czy co trzeba i obejrzy, a nawet poczyta. <\/p>\n<p>Gdyby szko\u0142a mia\u0142a wyzby\u0107 si\u0119 ca\u0142ej swojej hipokryzji i zacofania, to zamieni\u0142aby si\u0119 w \u015bwietlic\u0119, w kt\u00f3rej dzieci siedz\u0105 sobie przy komputerach i ogl\u0105daj\u0105 r\u00f3\u017cne filmiki, sto razy lepsze od tego, co mo\u017ce w swoim szkolnym teatrzyku zaproponowa\u0107 nauczyciel. A nauczyciel by\u0142by tylko nadzorc\u0105 i doradc\u0105, zach\u0119caj\u0105c dzieci do obejrzenia tego czy owego, do rozmowy, do zapami\u0119tania czego\u015b, co zapami\u0119ta\u0107 warto. To jednak nie by\u0142aby ju\u017c szko\u0142a, tylko zupe\u0142nie inna instytucja. Szko\u0142y, zrodzonej w innym \u015bwiecie i dla innego \u015bwiata przeznaczonej, nie da si\u0119 ju\u017c uratowa\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nauczyciele s\u0105 jak snycerze i p\u0142atnerze \u2013 zaw\u00f3d to niedzisiejszy i niereformowalny. Tylko \u017ce nie wiadomo, czym zast\u0105pi\u0107 szko\u0142\u0119, przeto brniemy uparcie w ten anachronizm. Reformujemy i reformujemy co\u015b, czego zreformowa\u0107 si\u0119 po prostu nie da. W pradawnych czasach nauczyciel s\u0142u\u017cy\u0142 do reprodukowania kwalifikacji klasowych. Jego zadaniem by\u0142o przygotowa\u0107 dzieci arystokrat\u00f3w do pe\u0142nienia arystokratycznych r\u00f3l [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/129"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=129"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/129\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":130,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/129\/revisions\/130"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=129"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=129"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=129"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}