
{"id":135,"date":"2012-10-28T06:58:27","date_gmt":"2012-10-28T06:58:27","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=135"},"modified":"2012-10-28T06:58:27","modified_gmt":"2012-10-28T06:58:27","slug":"warszawa-mala-moskwa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2012\/10\/28\/warszawa-mala-moskwa\/","title":{"rendered":"Warszawa &#8211; Ma\u0142a Moskwa"},"content":{"rendered":"<p>Z okien hotelu Warszawa w Moskwie wida\u0107 wielki pomnik Lenina a tak\u017ce dom, w kt\u00f3rym mieszka\u0142 marsza\u0142ek Tuchaczewski. Wida\u0107 te\u017c wie\u017ce Kremla. Wida\u0107 Rosj\u0119 z \u201eWarszawy\u201d.<\/p>\n<p>\u017beby zrozumie\u0107 Polsk\u0119, trzeba zrozumie\u0107 Warszaw\u0119. \u017beby za\u015b poj\u0105\u0107 Warszaw\u0119, nale\u017cy koniecznie uda\u0107 si\u0119 do Moskwy. Z perspektywy moskiewskiego i rosyjskiego monstrualizmu i dos\u0142owno\u015bci, jednoznaczno\u015bci wyrazu, jaki przyjmuje tam wschodnia europejsko\u015b\u0107, europejsko\u015b\u0107 podazjatyzowana, dawne rosyjskie miasto garnizonowe, vel stolica Kraju Przywi\u015bla\u0144skiego, ods\u0142ania swoj\u0105 prawdziw\u0105 natur\u0119. Ja nie m\u00f3wi\u0119, \u017ce to natura z\u0142a i dzika. Ja m\u00f3wi\u0119, \u017ce przyci\u0119te paznokcie i uczesana grzywka Warszawy nadk\u0142amuj\u0105 zachodni blichtr na surowym fundamencie wschodnieuropejskiego miasta, zamieszka\u0142ego przez wyemancypowan\u0105 ludno\u015b\u0107 wiejsk\u0105 o charakterystycznej mentalno\u015bci, kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie tak dobrze wida\u0107, gdy pojecha\u0107 do Rosji. Dwudziestolecie mi\u0119dzywojenne uczyni\u0142o z centrum Warszawy enklaw\u0119 Zachodu w Polsce, lecz wojna je unicestwi\u0142a. Dwudziestolecie III RP nie ukszta\u0142towa\u0142o stolicy po mieszcza\u0144sku, bo wielkomiejskiego mieszcza\u0144stwa mamy za ma\u0142o, by mog\u0142o nadawa\u0107 ton architekturze i po swojemu stroi\u0107 ulice.<\/p>\n<p>M\u00f3j ojciec wychowa\u0142 si\u0119 na Czackiego, w samym centrum Warszawy. W Warszawie le\u017c\u0105 na cmentarzu moi przodkowie. Nie mieszkam tam, ale mimo to uwa\u017cam Warszaw\u0119 za swoje miasto. Z\u0142ego s\u0142owa nie dam powiedzie\u0107. Po prostu szukam klucza do tego miasta, staraj\u0105c si\u0119 uchwyci\u0107 istot\u0119 jego rozwodnionej, ale jak\u017ce specyficznej atmosfery. I my\u015bl\u0119, \u017ce znalaz\u0142em j\u0105 w\u0142a\u015bnie w podsk\u00f3rnej rosyjsko\u015bci, kt\u00f3r\u0105 Warszawa chc\u0105c nie chc\u0105c musia\u0142a wytatuowa\u0107 na swym w\u0105t\u0142ym cia\u0142ku, gdy przez stulecie by\u0142a prowincjonalnym miastem na kresach imperium car\u00f3w, a potem przez czterdzie\u015bci lat stolic\u0105 satelitarnego pa\u0144stewka.<\/p>\n<p>Ale ta rosyjsko\u015b\u0107 wyst\u0119puje u nas w wersji delikatnej i z\u0142agodzonej \u2013 zgodnie z tym, jak ma\u0142ym miastem sto\u0142ecznym jest Warszawa, w por\u00f3wnaniu z Moskw\u0105, i jak daleko wysuni\u0119tym na zach\u00f3d. Moskwa jest bram\u0105 Azji \u2013 Azjat\u00f3w widzi si\u0119 tam na ka\u017cdym kroku. W Warszawie jest ich mniej, z innych rejon\u00f3w, ale te\u017c ich niema\u0142o. W Moskwie \u017cyje si\u0119 trudno \u2013 jest t\u0142ok, miasto bezlito\u015bnie przecinaj\u0105 setki szos, zape\u0142nionych dzikim i nieokie\u0142znanym strumieniem zanarchizowanych aut, a pieszy cywil jest tam jak zb\u0142\u0105kany kundel dr\u017c\u0105cy o swe \u017cycie. Ludzie sobie nie ufaj\u0105 i pilnuj\u0105 jeden drugiego. S\u0105 sobie nawzajem policjantami, bo bez dyscypliny Moskwa poros\u0142aby d\u017cungl\u0105. Wszak jest miastem na skraju wielkiej D\u017cungli. Czy Warszawa nie jest troch\u0119 podobna? Czy i ona nie jest uci\u0105\u017cliwa, sterroryzowana przez samochody, i czy ludzie wci\u0105\u017c nie pilnuj\u0105 tu siebie nawzajem, \u017ceby pami\u0119tali, jeden z drugim, \u017ce mieszkaj\u0105 ju\u017c w mie\u015bcie, a nie na wsi? W mniejszym stopniu, ale jednak. <\/p>\n<p>Rosjanie s\u0105 serdeczni i go\u015bcinni, ale w przestrzeni wsp\u00f3lnej, ulicznej s\u0105 nieufni i cz\u0119sto nieuprzejmi. Nawykli do dawania sobie rady w \u015bwiecie, w kt\u00f3rym cz\u0142owiek wobec instytucji nie znaczy nic, ale i cz\u0142owiek, i instytucja s\u0105 fundamentalnie i nieodwo\u0142anie skorumpowani. Surowe prawo i surowe bezprawie rz\u0105dz\u0105 tym \u015bwiatem wesp\u00f3\u0142 z potworn\u0105 \u017c\u0105dz\u0105 pieni\u0105dza. Z g\u00f3ry za\u015b czuwa nad wszystkim wszechobecna, na \u017cartach nie znaj\u0105ca si\u0119 cerkiew. Grzmi z telebim\u00f3w i telewizor\u00f3w, a na pa\u0144stwowych uczelniach zak\u0142ada Katedry Kreacjonizmu. Wielkie armie moherowe i skinheadowe, z pomoc\u0105 armii czerwonej i tajemniczych pan\u00f3w w czarnych garniturach trz\u0119s\u0105 tym kolosalnym i uci\u0105\u017cliwym pa\u0144stwem, kt\u00f3rego szarych mieszka\u0144c\u00f3w trzymaj\u0105 przy \u017cyciu dacza, w\u00f3dka i zakupy. W odmro\u017conym tu gwa\u0142townie kapitalizmie wszystko jest na sprzeda\u017c, a chciwo\u015b\u0107 rynku ustala ceny na absurdalnie wysokim i dla po\u0142owy ludno\u015bci morderczym poziomie. Bieda i bogactwo kot\u0142uj\u0105 si\u0119 ze sob\u0105 i przepychaj\u0105 na jezdniach i chodnikach. Je\u015bli to \u017cycie da si\u0119 znie\u015b\u0107, to tylko dzi\u0119ki m\u0105dro\u015bci i odwadze rosyjskich kobiet. <\/p>\n<p>Polska i Warszawa nie s\u0105 takie. Nie jeste\u015bmy krajem rz\u0105dzonym przez grup\u0119 rozbisurmanionych bogaczy i ich \u015bwietnie op\u0142acanych pretorian\u00f3w. Nie mamy cara, kt\u00f3rego portrety musimy wiesza\u0107 w urz\u0119dach, sklepach i szko\u0142ach. Nie wygra\u017caj\u0105 nam pi\u0119\u015bci\u0105 metropolici. Nie towarzyszy nam na ka\u017cdym kroku poczucie zale\u017cno\u015bci od w\u0142adzy, zagro\u017cenia jej niczego dobrego nie wr\u00f3\u017c\u0105cym zainteresowaniem, poczucie w\u0142asnej nico\u015bci w kosmosie Imperium i Historii. S\u0142owo \u201eprawo\u201d nie wzbudza w nas odruchowego strachu przed grzywn\u0105 lub \u0142ap\u00f3wk\u0105, kt\u00f3re trzeba b\u0119dzie zap\u0142aci\u0107.<\/p>\n<p>Nie mamy imperium, i ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie. Warszawa nie jest stra\u017cnic\u0105 bezkresu i nie koncentruj\u0105 si\u0119 w niej interesy i brudy o skali planetarnej. Je\u015bli jednak odj\u0105\u0107 od Moskwy jej centrum, Warszawa mog\u0142aby si\u0119 bez trudu wpisa\u0107 w jej peryferia. Podobna architektura, podobna brzydota, podbijana wdzieraj\u0105cym si\u0119 mi\u0119dzy szosy nag\u0142ym pi\u0119knem, podobne twarze. I te targi z tandet\u0105. I smrodliwe bary. I zaspane tramwaje. Zw\u0142aszcza Praga, nie tylko z powodu cerkwi, jest taka moskiewska. I c\u00f3\u017c w tym z\u0142ego? Ano w\u0142a\u015bnie o to chodzi, \u017ce nic.<\/p>\n<p>By\u0142em w Moskwie dwa razy. Raz jeszcze za czas\u00f3w sowieckich, drugi raz w mijaj\u0105cym tygodniu. Jak wiele si\u0119 zmieni\u0142o i jak wiele si\u0119 mimo wszystko nie zmieni\u0142o! Warstwami uk\u0142ada si\u0119 w tym osobliwym mie\u015bcie carsko\u015b\u0107, sowiecko\u015b\u0107 i nowe czasy Wielkiej Oligarchii. Uliczne pa\u0142ace ksi\u0105\u017c\u0105t, strzeliste pa\u0142ace bolszewik\u00f3w, z\u0142ote kopu\u0142y cerkwi, szklane wie\u017cowce \u2013 pomniki kapitalizmu, sierpy i m\u0142oty, groteskowo ogromne neony Panasonica i Canona. Pi\u0119kny, lecz przera\u017caj\u0105cy sw\u0105 bajkowat\u0105 azjacko\u015bci\u0105 Kreml. I to podziemne \u017cycie dziwnego metra z mozaikami, socrealistycznymi rze\u017abami i nieko\u0144cz\u0105cymi si\u0119 drewnianymi schodami ruchomymi. No i wreszcie te wartkie, nieuregulowane rzeki samochod\u00f3w, ci\u0105gn\u0105ce si\u0119 po horyzont we wszystkich kierunkach.<\/p>\n<p>Tak sobie to wszystko my\u015bl\u0119, lec\u0105c samolotem Aerof\u0142otu z Moskwy do Warszawy. A \u017ceby mi nie by\u0142o smutno, pomy\u015bl\u0119 sobie jeszcze o antyputinowskiej realizacji \u201eZ\u0142otego kogucika\u201d Rymskiego Korsakowa, kt\u00f3r\u0105 z udawolstiwem obejrza\u0142em w Teatrze Wielkim, z niema\u0142\u0105 egzaltacj\u0105 nazywanym Bolszoj. Tam sw\u0105 premier\u0119 mia\u0142 Zwi\u0105zek Socjalistycznych Republik Radzieckich \u2013 najwi\u0119kszy i najtragiczniejszy spektakl polityczny w dziejach Europy. A dzi\u015b w tym samym miejscu pi\u0119kna diwa \u015bpiewa Hi hi hi, ha ha ha, ja nie bojus` griecha! I tego si\u0119 trzymajmy, uwa\u017cajemyje Damy i Gospoda! Moskwa \u2013 Warszawa wsp\u00f3lna sprawa! Dawajtie, koliegi, podruzym`sja. Wypijom wmiestie, kak S\u0142awianie. Za Polszu, za Rassiju, za dru\u017cbu! I tak si\u0119 dzieje naprawd\u0119. I tylko mi\u0119dzy Warszaw\u0105 i Moskw\u0105 tak si\u0119 dzieje. Warto mie\u0107 to na uwadze.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z okien hotelu Warszawa w Moskwie wida\u0107 wielki pomnik Lenina a tak\u017ce dom, w kt\u00f3rym mieszka\u0142 marsza\u0142ek Tuchaczewski. Wida\u0107 te\u017c wie\u017ce Kremla. Wida\u0107 Rosj\u0119 z \u201eWarszawy\u201d. \u017beby zrozumie\u0107 Polsk\u0119, trzeba zrozumie\u0107 Warszaw\u0119. \u017beby za\u015b poj\u0105\u0107 Warszaw\u0119, nale\u017cy koniecznie uda\u0107 si\u0119 do Moskwy. Z perspektywy moskiewskiego i rosyjskiego monstrualizmu i dos\u0142owno\u015bci, jednoznaczno\u015bci wyrazu, jaki przyjmuje tam [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[36,35],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/135"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=135"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/135\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":136,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/135\/revisions\/136"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=135"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=135"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=135"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}