
{"id":1917,"date":"2016-11-01T09:59:31","date_gmt":"2016-11-01T08:59:31","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=1917"},"modified":"2016-11-01T10:28:13","modified_gmt":"2016-11-01T09:28:13","slug":"wesolych-swiat-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2016\/11\/01\/wesolych-swiat-2\/","title":{"rendered":"Weso\u0142ych \u015bwi\u0105t!"},"content":{"rendered":"<p>Z okazji \u015bwi\u0105t 1 i 2 listopada wszystkim swoim Czytelniczkom i Czytelnikom sk\u0142adam najserdeczniejsze \u017cyczenia nierych\u0142ej a dobrej \u015bmierci. \u017byjmy tak, aby chcia\u0142o si\u0119 \u017cy\u0107 i chcia\u0142o si\u0119 umrze\u0107. Umierajmy tak, by \u017ca\u0142owa\u0107 rozstania ze \u015bwiatem, a jednocze\u015bnie cieszy\u0107 si\u0119, \u017ce wreszcie b\u0119dzie koniec i uwolnimy siebie od \u015bwiata i \u015bwiat od siebie.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nA wi\u0119c, kochani, \u015bmier\u0107 \u017cywym! Afirmujmy nasz\u0105 \u015bmier\u0107, bo tylko w niej i dzi\u0119ki niej mo\u017cemy istnie\u0107 w swoich sk\u00f3rach, w sko\u0144czono\u015bci i okre\u015blono\u015bci, do kt\u00f3rej przywi\u0105zujemy si\u0119 jako \u201esiebie\u201d. Nie m\u00f3c umrze\u0107 to koszmar niewyobra\u017calny. \u017bycie bez ko\u0144ca rozlewa\u0142oby si\u0119 poza wszelkie granice, nie znaj\u0105c swego miejsca, nie znaj\u0105c ni spoczynku, ni sensu, gubi\u0105c si\u0119 we wszystko zr\u00f3wnuj\u0105cej niesko\u0144czono\u015bci. By\u0142oby pozorem \u017cycia i nie r\u00f3\u017cni\u0142oby si\u0119 od nie\u017cycia.<\/p>\n<p>Jak \u015bmiertelny pragnie \u017cy\u0107 i \u017cy\u0107, a ka\u017cda chwila jego \u017cycia \u017cycie afirmuje, tak nie\u015bmiertelny pragn\u0105\u0142by tylko \u015bmieci, a ka\u017cda chwila jego \u017cycia by\u0142aby tragicznie nieudanym samob\u00f3jstwem. To \u015bmier\u0107 ustanawia \u017cycie i pozwala nam by\u0107 \u017cywymi, to znaczy jeszcze \u017cywymi. To w \u015bmierci i przez \u015bmier\u0107 \u017cyjemy. Kochaj\u0105c \u017cycie, kochamy i \u015bmier\u0107. Oboje kochamy, obu si\u0119 l\u0119kamy, bo \u017cyj\u0105c i umieraj\u0105c, jeste\u015bmy osobni i samotni wobec ich niesko\u0144czonej przewagi.<\/p>\n<p>Taka jest cena bycia sob\u0105 \u2013 przegrana samotno\u015b\u0107 i osobno\u015b\u0107 w obliczu \u017cycia i w obliczu \u015bmierci. Trzeba mie\u0107 si\u0142\u0119 i charakter, by tej podw\u00f3jnej kl\u0119sce sprosta\u0107. Nie zwyci\u0119\u017cymy \u017cycia i nie pokonamy \u015bmierci \u2013 kl\u0119ska osobno\u015bci jest przes\u0105dzona przez sam poz\u00f3r, kt\u00f3rym jest owa ludzka osobno\u015b\u0107. Ale pi\u0119kno tej kl\u0119ski nale\u017cy ju\u017c do nas. Nikt nie odbierze nam tragizmu i pi\u0119kna cz\u0142owiecze\u0144stwa. \u017baden B\u00f3g nie mo\u017ce ich z nami dzieli\u0107. S\u0105 tylko nasze. S\u0105 naszym unikalnym do\u015bwiadczeniem. Chwa\u0142a \u015bmiertelnym!<\/p>\n<p>Jako jeszcze \u017cywi zazdro\u015bcimy tym, kt\u00f3rzy pomar\u0142szy, dope\u0142nili swych \u017cywot\u00f3w i nareszcie stali si\u0119 do ko\u0144ca tym, kim byli i sta\u0107 si\u0119 mieli. Zdali matur\u0119 z \u017cycia i s\u0105 ju\u017c doro\u015bli. Nale\u017c\u0105 do nietykalnej i \u015bwi\u0119tej przesz\u0142o\u015bci, do irrealnego ju\u017c-nie-teraz, triumfuj\u0105c wobec nas, kt\u00f3rzy musz\u0105 jeszcze p\u0142yn\u0105\u0107 na fali wci\u0105\u017c znikaj\u0105cej tera\u017aniejszo\u015bci, b\u0119d\u0105cej pozorem samej siebie. Nios\u0105 nas po tej fali przez kr\u00f3tkie lata nasze cia\u0142a, ten kosmos kom\u00f3rek i proces\u00f3w, wydzielaj\u0105cych ulotny miazmat \u201eja\u201d, czyli naszej \u015bwiadomo\u015bci, pami\u0119ci, to\u017csamo\u015bci.<\/p>\n<p>Daremnie p\u0142yniemy, bo wszystko i tak sko\u0144czy si\u0119 w grobie. Ale inaczej ni\u017c na fali \u017cycia nie mo\u017cna dop\u0142yn\u0105\u0107 w to nasze miejsce przeznaczenia. Gwarna polis \u017cycia prowadzi do cichej nekropolis cmentarnej, gdzie pod nieobecno\u015b\u0107 mieszka\u0144c\u00f3w \u017cycie zastyga w harmonii i irrealno\u015bci, w obj\u0119ciach przesz\u0142o\u015bci. Cmentarz jest miastem przesz\u0142o\u015bci, tego azylu dla wszelkiego \u017cycia i wszelkiej realno\u015bci. Tam, poza czasem i przestrzeni\u0105, w sferze, kt\u00f3ra dla nas widoczna jest raz jako \u201eprzesz\u0142o\u015b\u0107\u201d, innym razem jako \u201emo\u017cliwo\u015b\u0107\u201d albo \u201ewieczno\u015b\u0107\u201d, mieszka wszystko, co wa\u017cne \u2013 wszelki sens, wszelkie idee, prawa logiki i poj\u0119cia.<\/p>\n<p>Zmarli s\u0105 jakby bli\u017cej tej rzeczywisto\u015bci, cho\u0107 przecie\u017c nie s\u0105 tam osobi\u015bcie obecni. Nie ma ich tam ani nigdzie indziej <em>in personam<\/em>, lecz za to jako istoty by\u0142e, a ju\u017c nieistniej\u0105ce, nie musz\u0105 nale\u017ce\u0107 wraz z nami do \u015bwiata pozoru, kt\u00f3rym jest wci\u0105\u017c zapadaj\u0105ce si\u0119 w przesz\u0142o\u015b\u0107 \u017cycie. Nie musz\u0105 ju\u017c \u017cy\u0107.<\/p>\n<p>Zmarli powracaj\u0105 do prawdy o nico\u015bci \u017cycia. \u017byciem przyp\u0142acaj\u0105 prawd\u0119 o \u015bmierci jako bramie do \u015bwiata wieczno\u015bci, przez kt\u00f3r\u0105 nic, co \u017cywe i cielesne, przej\u015b\u0107 nie mo\u017ce. Ale by\u0107 od\u017awiernym wieczno\u015bci, sta\u0107 na jej skraju po stronie \u017cywych, by wreszcie zamkn\u0105\u0107 oczy i z\u0142o\u017cy\u0107 jej ho\u0142d w\u0142asn\u0105 \u015bmierci\u0105 i w\u0142asn\u0105 nico\u015bci\u0105 \u2013 to jest rzecz ludzka. Po co \u017cy\u0107, skoro i tak si\u0119 umrze? Odwrotnie! Warto \u017cy\u0107, by umrze\u0107. \u015amier\u0107 \u017cywym! Niech \u017cyj\u0105 zmarli!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z okazji \u015bwi\u0105t 1 i 2 listopada wszystkim swoim Czytelniczkom i Czytelnikom sk\u0142adam najserdeczniejsze \u017cyczenia nierych\u0142ej a dobrej \u015bmierci. \u017byjmy tak, aby chcia\u0142o si\u0119 \u017cy\u0107 i chcia\u0142o si\u0119 umrze\u0107. Umierajmy tak, by \u017ca\u0142owa\u0107 rozstania ze \u015bwiatem, a jednocze\u015bnie cieszy\u0107 si\u0119, \u017ce wreszcie b\u0119dzie koniec i uwolnimy siebie od \u015bwiata i \u015bwiat od siebie.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[452,453],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1917"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1917"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1917\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1921,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1917\/revisions\/1921"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1917"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1917"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1917"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}