
{"id":2561,"date":"2017-10-31T21:38:37","date_gmt":"2017-10-31T20:38:37","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=2561"},"modified":"2017-11-01T06:23:43","modified_gmt":"2017-11-01T05:23:43","slug":"i-ty-umrzesz-koteczku","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2017\/10\/31\/i-ty-umrzesz-koteczku\/","title":{"rendered":"I ty umrzesz, koteczku"},"content":{"rendered":"<p>W \u015bwi\u0119to pami\u0119ci o przodkach i zmar\u0142ych przyjacio\u0142ach warto zajrze\u0107 w oczy w\u0142asnej \u015bmierci. Nie jest to \u0142atwe w czasach, gdy na chrze\u015bcija\u0144ski l\u0119k przed \u015bmierci\u0105 nak\u0142ada si\u0119 wsp\u00f3\u0142czesny hedonizm, programowo ruguj\u0105cy wszystko, co metafizyczne &#8211; na czele z nasz\u0105 w\u0142asn\u0105 \u015bmierci\u0105 &#8211; z pola widzenia i my\u015blenia.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nJu\u017c epikurejczycy robili sobie ze \u015bmierci \u017carty. \u017be niby nie ma si\u0119 czym przejmowa\u0107, bo od \u015bmierci si\u0119 nie cierpi. Trzeba \u017cy\u0107 i cieszy\u0107 si\u0119 \u017cyciem, dop\u00f3ki si\u0119 da, nie my\u015bl\u0105c o \u015bmierci, bo nie ma na ni\u0105 rady i szkoda sobie psu\u0107 ni\u0105 dobry humor. Stoicy byli niewiele lepsi. Skoro, jak s\u0142usznie zauwa\u017cali, warto\u015b\u0107 \u017cycia nie zale\u017cy od jego d\u0142ugo\u015bci, a najwa\u017cniejsz\u0105 rzecz\u0105 w \u017cyciu s\u0105 m\u0105dro\u015b\u0107 i cnota, to m\u0105dry i cnotliwy ma ju\u017c wszystko, co wa\u017cne, a wi\u0119c niejako przezwyci\u0119\u017ca \u015bmier\u0107 \u2013 jest warto\u015bciowy ponadczasowo, w harmonii i unii z boskim rozumem, kt\u00f3rego up\u0142yw czasu nie dotyczy.<\/p>\n<p>Co jednak maj\u0105 zrobi\u0107 ci wszyscy (a po prawdzie ci wszyscy to s\u0105 wszyscy), kt\u00f3rzy nie s\u0105 m\u0105drzy i cnotliwi? Maj\u0105 gardzi\u0107 \u015bmierci\u0105, skoro wci\u0105\u017c jeszcze potrzebuj\u0105 czasu, aby sta\u0107 si\u0119 doskona\u0142ymi?<\/p>\n<p>Chrze\u015bcijan cechuje jeszcze bardziej nieuczciwy oraz infantylny stosunek do \u015bmierci. Wmawiaj\u0105 sobie (a nawet swoim ma\u0142ym dzieciom), \u017ce \u015bmierci tak naprawd\u0119 nie ma, bo na \u201etamtym \u015bwiecie\u201d jest \u201enowe \u017cycie\u201d. Dobre nowe \u017cycie, lecz oczywi\u015bcie tylko dla wybranych, a dok\u0142adnie to dla nich samych. Zmarli otrzymaj\u0105 bowiem nowe cia\u0142a i wstan\u0105 z grobu, po czym na s\u0105dzie ostatecznym oka\u017ce si\u0119, kto b\u0119dzie za\u017cywa\u0142 rozkoszy w raju, a kto b\u0119dzie si\u0119 sma\u017cy\u0142 w piekle. Na to pierwsze maj\u0105 za\u015b szans\u0119 wy\u0142\u0105cznie ochrzczeni. Odra\u017caj\u0105cy i dzicy poganie, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o lubie\u017cnych ateistach, mog\u0105 by\u0107 pewni (w ramach korekty XX-wiecznej: prawie pewni), \u017ce czeka ich to drugie. Za to zbawieni w niebie (lub w raju, bo chrze\u015bcijanom troszk\u0119 si\u0119 to wymiesza\u0142o i sami ju\u017c dok\u0142adnie nie wiedz\u0105, czego chc\u0105 \u2013 czy nieba czy raju na ziemi), jak pisze Augustyn, b\u0119d\u0105 mogli radowa\u0107 si\u0119, spogl\u0105daj\u0105c z g\u00f3ry w czelu\u015bci piekielne, i\u017c zostali oszcz\u0119dzeni i wybrani. To w ramach \u201e\u015bwi\u0119tych obcowania\u201d.<\/p>\n<p>Zas\u0142ug\u0105 epoki o\u015bwiecenia jest upowszechnienie w\u015br\u00f3d narod\u00f3w Europy poczucia odpowiedzialno\u015bci za dobrze prze\u017cyte \u017cycie zar\u00f3wno jednostki, jak i wsp\u00f3lnoty; jest to bowiem jedno i jedyne \u017cycie, jakie mamy. \u015amier\u0107 jest prawdziwa, jak prawdziwe s\u0105 robaki, kt\u00f3re nas po \u015bmierci tocz\u0105. Trzeba m\u0119\u017cnie spojrze\u0107 \u015bmierci w oczy i odpowiedzie\u0107 jej odwag\u0105 dobrego \u017cycia i dobrego umierania.<\/p>\n<p>A dobrze umiera ten, kto nie trzyma si\u0119 kurczowo a beznadziejnie ka\u017cdej chwili gasn\u0105cego \u017cycia. Kto odchodzi z godno\u015bci\u0105, bez rozpaczy i histerii, syty \u017cywota, pogodzony z sob\u0105 i ze \u015bwiatem. Na tak\u0105 \u015bmier\u0107 trzeba sobie zas\u0142u\u017cy\u0107 \u2013 ca\u0142e \u017cycie jest <em>ars moriendi<\/em>, sztuk\u0105 umierania. S\u0105 to wprawdzie raczej pobo\u017cne \u017cyczenia, ale i tak brzmi to lepiej ni\u017c naiwne zaczarowywanie \u015bmierci przez staro\u017cytnych Grek\u00f3w, z kt\u00f3rych zreszt\u0105 kalsycyzuj\u0105ce o\u015bwiecenie obficie czerpa\u0142o.<\/p>\n<p>Potem by\u0142 romantyzm z jego fascynacj\u0105 \u015bmierci\u0105 i cierpieniem. \u015amier\u0107 otrzyma\u0142a rysy tragiczne, zastrze\u017cone wcze\u015bniej dla kr\u00f3l\u00f3w i pi\u0119knych dziewic. Odt\u0105d sta\u0142a si\u0119 powszechnym bezsensem, skandalem kompromituj\u0105cym warto\u015b\u0107 \u017cycia, b\u0119d\u0105cego odt\u0105d niczym biblijna \u201emarno\u015b\u0107 nad marno\u015bciami\u201d. Tylko tragizm zdolny jest usprawiedliwi\u0107 sam siebie, a b\u0119d\u0105c pi\u0119knym \u2013 usprawiedliwi\u0107 samo \u017cycie. \u017bycie jest tak\u0105 \u201epi\u0119kn\u0105 katastrof\u0105\u201d.<\/p>\n<p>Pi\u0119knoduchostwo wci\u0105\u017c jest w cenie, niemiej XX wiek troch\u0119 spowa\u017cnia\u0142. Filozofom nie wypada ju\u017c infantylizowa\u0107 \u015bmierci. Nie ma ju\u017c \u201ech\u0142opaki, nic si\u0119 nie sta\u0142o\u201d. \u015amier\u0107 jest z\u0142a, je\u015bli przerywa dobre \u017cycie. \u015amier\u0107 jest wybawieniem, gdy ko\u0144czy \u017cycie koszmarne. Jednak o tyle, o ile chcemy dobrze \u017cy\u0107, chcemy te\u017c odsun\u0105\u0107 \u015bmier\u0107. I cho\u0107 nie\u015bmiertelno\u015b\u0107 odar\u0142aby nas z indywidualno\u015bci, zak\u0142adaj\u0105cej jakie\u015b domkni\u0119cie \u017cycia do pewnej ca\u0142o\u015bci, to jednak to\u017csamo\u015b\u0107 i sp\u00f3jno\u015b\u0107 uzyskana kosztem \u015bmierci jest owocem gorzkim. Wolimy nie wiedzie\u0107, kim jeste\u015bmy, i \u017cy\u0107 &#8211; ni\u017c uzyska\u0107 finaln\u0105 okre\u015blono\u015b\u0107 w oczach tych, kt\u00f3rych pozostawimy \u017cywymi, sami umieraj\u0105c. Chce si\u0119 \u017cy\u0107, a nie umiera\u0107. I wcale nie jest \u0142atwo to powiedzie\u0107, czego dowodem owa \u017ca\u0142osna a d\u0142uga tradycja zak\u0142amywania i zaklinania \u015bmierci, posuwaj\u0105ca si\u0119 a\u017c do jej faktycznego negowania, jak w chrze\u015bcija\u0144stwie.<\/p>\n<p>Nie \u015bmier\u0107 nie jest pozorem \u2013 jest prawd\u0105 \u017cycia, kadencj\u0105 wie\u0144cz\u0105c\u0105 nieudane dzie\u0142o. Prawda jest taka, \u017ce \u017cyj\u0105c, powoli tracimy \u017cycie i ka\u017cdego dnia otwieramy now\u0105, coraz kr\u00f3tsz\u0105 \u201ereszt\u0119 \u017cycia\u201d, w kt\u00f3rej nic ju\u017c nie b\u0119dzie jak wcze\u015bniej, a wiele rzeczy utraconych jest bezpowrotnie. R\u00f3wnie dobrze mo\u017cna nazwa\u0107 nasz los stopniowym umieraniem. Jeste\u015bmy jak zmarszczki na powierzchni oceanu \u2013 efemeryczne, podobne do siebie, nic nieznacz\u0105ce. Sami dla siebie te\u017c znaczymy, bo pozostaj\u0105c na \u0142asce w\u0142asnej i cudzej pami\u0119ci, ci\u0105gle upuszczamy w przesz\u0142o\u015b\u0107 samych siebie, pozostawiaj\u0105c sobie jakie\u015b m\u0119tne obrazy, wyobra\u017cenia, powidoki minionych do\u015bwiadcze\u0144 i uczu\u0107. S\u0142aba ta nasza sp\u00f3jno\u015b\u0107 i to\u017csamo\u015b\u0107. Prawie nas nie ma\u2026<\/p>\n<p>I w\u0142a\u015bnie dlatego \u015bmier\u0107 niewiele zmienia. I tak umieramy ka\u017cdego dnia. I tak ledwie \u017cyjemy \u2013 pe\u0142gamy w \u015bwiadomo\u015bci w\u0142asnej i kilkorga bli\u017anich, a nasze cia\u0142a tylko nieznacznie s\u0105 nasze. Bo co Ty wiesz o \u017cyciu Twojej grasicy albo m\u00f3zgu? Co\u015b tam kipi i kiedy\u015b przestane \u2013 ale czy to jeste\u015b naprawd\u0119 Ty? Nie ma \u017cadnego \u201enaprawd\u0119 Ty\u201d, \u201enaprawd\u0119 ja\u201d. I je\u015bli \u015bmier\u0107 jest pozorem, to tylko w tym sensie, \u017ce pozorem jest \u017cycie.<\/p>\n<p>Zaiste godni jeste\u015bmy po\u017ca\u0142owania. Nawet \u015bmier\u0107 nas nie potrafi obej\u015b\u0107 do ko\u0144ca. I ona jest zwyczajna, jak wszystko, co si\u0119 nam przydarza. \u015awi\u0119to\u015b\u0107 i niezwyk\u0142o\u015b\u0107 przys\u0142uguje tylko tworom wyobra\u017ani. A \u015bmier\u0107 jest przecie\u017c faktem\u2026 Tak samo oboj\u0119tnym jak ka\u017cdy inny fakt. Nic nie mo\u017cemy z nim zrobi\u0107. Po prostu \u017cyjemy dalej po \u015bmierci innych i \u017cyjemy \u201edalej\u201d, mimo \u017ce wiemy, \u017ce i tak umrzemy. \u015awiadomo\u015b\u0107 \u015bmierci niczego nie zmienia, a i sama \u015bmier\u0107 niczego nie zmienia. Wszak od pocz\u0105tku by\u0142o wiadomo, \u017ce nadejdzie. Nie ma co szuka\u0107 sensu tam, gdzie mamy do czynienia z prost\u0105 rzeczywisto\u015bci\u0105 fakt\u00f3w.<\/p>\n<p>A wi\u0119c to nic takiego \u2013 umrze\u0107. To si\u0119 zdarza ka\u017cdemu. Po prostu wyjecha\u0142e\u015b, zasn\u0105\u0142e\u015b \u2013 nie ma Ci\u0119. Tyle \u017ce tym razem ju\u017c nie wracasz, nie budzisz si\u0119. Tylko co z tego? Nic. W\u0142a\u015bnie \u017ce nic. I to nic jest smutne. \u017by\u0142o si\u0119, \u017cy\u0142o, a potem nic. Nic z tego nie ma. Ani m\u0105dro\u015bci, ani cnoty. Ani ekstazy nie wiadomo jakiej. Ani wielkich dzie\u0142. No, chyba \u017ce kto\u015b jest genialny. Ale my nie jeste\u015bmy, prawda? Ku\u015btykajmy wi\u0119c sobie, ile mo\u017cno\u015bci \u2013 mi\u0142o i przyjemnie. Bo c\u00f3\u017c lepszego mamy robi\u0107, je\u015bli nie to, na co nas sta\u0107?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W \u015bwi\u0119to pami\u0119ci o przodkach i zmar\u0142ych przyjacio\u0142ach warto zajrze\u0107 w oczy w\u0142asnej \u015bmierci. Nie jest to \u0142atwe w czasach, gdy na chrze\u015bcija\u0144ski l\u0119k przed \u015bmierci\u0105 nak\u0142ada si\u0119 wsp\u00f3\u0142czesny hedonizm, programowo ruguj\u0105cy wszystko, co metafizyczne &#8211; na czele z nasz\u0105 w\u0142asn\u0105 \u015bmierci\u0105 &#8211; z pola widzenia i my\u015blenia.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":2566,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[584],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2561"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2561"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2561\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2565,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2561\/revisions\/2565"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2566"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2561"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2561"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2561"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}