
{"id":3199,"date":"2018-09-09T10:58:59","date_gmt":"2018-09-09T08:58:59","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=3199"},"modified":"2018-09-09T16:19:49","modified_gmt":"2018-09-09T14:19:49","slug":"narodowe-skretynienie-czyli-duda-czyta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2018\/09\/09\/narodowe-skretynienie-czyli-duda-czyta\/","title":{"rendered":"Narodowe\u00a0skretynienie, czyli Duda czyta"},"content":{"rendered":"<p>I zn\u00f3w mieli\u015bmy w kraju wielki festiwal ob\u0142udy i politycznego obciachu zwany \u201eNarodowym Czytaniem\u201d. Wymy\u015bli\u0142 to sympatyczny, ale nieco taki, powiedzmy, gajowniczy, Bronis\u0142aw Komorowski i jego filisterskie otoczenie, a kontynuuje z ochot\u0105 i werw\u0105 Andrzej Duda, reprezentant obficie w kraju wyst\u0119puj\u0105cej klasy zachwyconych sob\u0105 i zadufanych we w\u0142asne zacofanie parweniuszy.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nDla \u201einteligencji pracuj\u0105cej\u201d z kancelarii Komorowskiego czytanie to klasowy obowi\u0105zek i rytua\u0142 to\u017csamo\u015bciowy, a dla klasy aspiruj\u0105cej i \u201enowowysferzonej\u201d czytanie znaczy \u201ea co! my te\u017c sroce spod ogona nie wypadlim i czyta\u0107 umiemy\u201d. I tak to ponad podzia\u0142ami dwa \u015brodowiska poda\u0142y sobie d\u0142onie i \u201eNarodowe Czytanie\u201d przetrwa\u0142o zmian\u0119 w\u0142adzy.<\/p>\n<p>Tym razem kilka tysi\u0119cy s\u0142ug pa\u0144skich w kraju i za granic\u0105 dawa\u0142o wyraz swojemu pos\u0142usze\u0144stwu i uni\u017ceniu wzgl\u0119dem naszego Wielkiego Stra\u017cnika Konstytucji, odczytuj\u0105c publicznie \u201ePrzedwio\u015bnie\u201d Stefana \u017beromskiego. Wstyd, panie i panowie, lektorzy! Mo\u017cna by\u0107 oportunist\u0105, ale ostentacja w oportunizmie budzi niesmak, tudzie\u017c za\u017cenowanie. A mo\u017ce jeste\u015bcie tak naiwni lub tak zak\u0142amani, \u017ce wyobra\u017canie sobie, i\u017c Narodowe Czytanie w istocie nie jest \u017cadn\u0105 imprez\u0105 propagandow\u0105, s\u0142u\u017c\u0105c\u0105 poprawianiu wizerunku Dudy, lecz prawdziw\u0105 promocj\u0105 czytelnictwa? Tedy wsp\u00f3\u0142czuj\u0119.<\/p>\n<p>Ob\u0142uda pierwszym stopniem do piek\u0142a. \u017baden cz\u0142owiek czytaj\u0105cy ksi\u0105\u017cki nie wpad\u0142yby na pomys\u0142 zach\u0119cania ludzi nieczytaj\u0105cych do czytelniczej inicjacji, pakuj\u0105c ich w \u017beromskiego. To niezno\u015bna (acz szacowna) ramota, kt\u00f3rej poza paroma koneserami nikt dobrowolnie nie bierze do \u0142\u00f3\u017cka. Nie wiem, czy Andrzej Duda czyta jakie\u015b ksi\u0105\u017cki, lecz dam sobie \u0142eb uci\u0105\u0107, \u017ce nie lubuje si\u0119 w \u017beromskich i Orzeszkowych. Bo takich rzeczy prawie nikt nie czyta i wszyscy o tym wiedz\u0105. I nikogo publiczna lektura \u017beromskiego do kupowania i czytania ksi\u0105\u017cek \u2013 a tym bardziej ksi\u0105\u017cek \u017beromskiego &#8211; nie zach\u0119ci. Podobnie jak dr\u0119czenie szkolnych dzieci lekturami, o kt\u00f3rych wiadomo z pewno\u015bci\u0105 tylko jedno: po dobroci i bez przymusu nikt ich dzisiaj do r\u0105k nie bierze. Bezmy\u015blno\u015b\u0107 i zak\u0142amanie nie potrafi\u0105 same si\u0119 zmiarkowa\u0107 i w ko\u0144cu dochodzi do tak \u017cenuj\u0105cych i barbarzy\u0144skich eksces\u00f3w jak cenzurowanie ksi\u0105\u017cek, jak to si\u0119 w\u0142a\u015bnie przydarzy\u0142o Bogu ducha winnemu \u201ePrzedwio\u015bniu\u201d, kt\u00f3re prezydent pozbawi\u0142 30 proc. obj\u0119to\u015bci. Biedny \u017beromski w grobie si\u0119 przewraca na to Wasze Narodowe Czytanie.<\/p>\n<p>Wyniki bada\u0144 s\u0105 konsekwentne i pora\u017caj\u0105ce \u2013 Polacy (nie tylko Polacy) zamieniaj\u0105 si\u0119 na powr\u00f3t w nar\u00f3d analfabet\u00f3w. Za PRL czytali, a w wolnej Polsce jest z dekady na dekad\u0119 coraz gorzej. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 ludzi nie czyta nic zgo\u0142a, spo\u015br\u00f3d czterdziestu kilku procent ludzi maj\u0105cych kontakt ze s\u0142owem pisanym wi\u0119kszo\u015b\u0107 to dzieci i m\u0142odzie\u017c szkolna oraz czytelnicy tabloid\u00f3w. Potem idzie grupa konsument\u00f3w r\u00f3\u017cnych poradnik\u00f3w, broszur religijnych i groszowych romans\u00f3w. Badaczom nie uchodzi warto\u015bciowa\u0107 literatury \u2013 trzeba to sobie do\u015bpiewa\u0107. Warto\u015bciowe ksi\u0105\u017cki (\u0142\u0105cznie z literatur\u0105 popularn\u0105 i rozrywkow\u0105, jak krymina\u0142y) i powa\u017cne gazety czyta z pewno\u015bci\u0105 nie wi\u0119cej ni\u017c 10 proc. ludno\u015bci kraju.<\/p>\n<p>Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry niczego nie czyta lub czyta tylko gazet\u0119 z programem telewizyjnym czy gazetki dewocyjne, mo\u017ce by\u0107 na sw\u00f3j spos\u00f3b m\u0105dry i godny szacunku. Zdarzaj\u0105 si\u0119 m\u0105drzy analfabeci \u2013 w ko\u0144cu kiedy\u015b czyta\u0107 i pisa\u0107 umieli nieliczni, a i kr\u00f3lowie te\u017c bywali niegramotni. Ale m\u0105drzy nieczytaj\u0105cy zdarzaj\u0105 si\u0119 rzadko \u2013 bo jak nieczytaj\u0105cy jest m\u0105dry, to zaczyna czyta\u0107&#8230;<\/p>\n<p>Dlatego statystyczny obywatel nieczytaj\u0105cy jest p\u00f3\u0142g\u0142\u00f3wkiem. I potem idzie g\u0142osowa\u0107. I wychowuje dzieci. Tak to niestety wygl\u0105da. Powiadam p\u00f3\u0142g\u0142\u00f3wkiem \u2013 i nie wycofam si\u0119 z tego, bo wiem, co m\u00f3wi\u0119. Jest nim na w\u0142asne \u017cyczenie, wi\u0119c nie mo\u017ce si\u0119 domaga\u0107, \u017ce b\u0119d\u0119 przemilcza\u0142 prawd\u0119 o jego ciemnocie i t\u0119pocie. Czytanie tak bardzo wzmacnia si\u0142y intelektualne i moralne cz\u0142owieka, \u017ce z punktu widzenia czytaj\u0105cego nieczytaj\u0105cy najcz\u0119\u015bciej jawi si\u0119 t\u0119pakiem, kt\u00f3ry nie rozumie, co si\u0119 do niego m\u00f3wi, jest kompletnym ignorantem (cz\u0119sto w dodatku zadufanym w swoj\u0105 ignorancj\u0119), pozbawionym zdolno\u015bci logicznego my\u015blenia i krytycyzmu. To potwornie frustruj\u0105ce.<\/p>\n<p>I nawet gdy kto\u015b ju\u017c zrobi\u0142 dobry pocz\u0105tek i co\u015b tam czyta od paru lat, daleko mu jeszcze do tego, by ze zrozumieniem i krytycznie czyta\u0142 trudniejsze rzeczy. Kiedy\u015b zabra\u0142em student\u00f3w pierwszego roku do ksi\u0119garni naukowej. Byli tam po raz pierwszy w \u017cyciu. Ich zadaniem by\u0142o bra\u0107 do r\u0105k dowolne ksi\u0105\u017cki i robi\u0107 sobie ma\u0142e notatki. Tydzie\u0144 p\u00f3\u017aniej mieli opowiedzie\u0107 na zaj\u0119ciach, jakie ksi\u0105\u017cki wpad\u0142y im w r\u0119ce i co ich ewentualnie zainteresowa\u0142o. Wynik eksperymentu by\u0142 tragiczny. Studenci, bardzo znudzeni, si\u0119gali po najwi\u0119kszy ch\u0142am, jaki da\u0142o si\u0119 w ksi\u0119garni wynale\u017a\u0107, to znaczy jakie\u015b trzeciorz\u0119dne poradniki i paranaukow\u0105 sensacj\u0119, a potem umieli tylko powiedzie\u0107, \u017ce \u201eby\u0142a tam taka jedna ksi\u0105\u017cka\u201d. Oczywi\u015bcie nikt niczego nie kupi\u0142. I to by\u0142a m\u0142odzie\u017c, kt\u00f3r\u0105 przez poprzednie 12 lat \u201ezach\u0119cano do czytania\u201d.<\/p>\n<p>Je\u015bli chcemy, \u017ceby kolejne pokolenie naprawd\u0119 zaprzyja\u017ani\u0142o si\u0119 z ksi\u0105\u017ckami, trzeba da\u0107 m\u0142odzie\u017cy fajne, dobrze napisane wsp\u00f3\u0142czesne rzeczy, zrozumia\u0142e i interesuj\u0105ce dla m\u0142odych ludzi. I po\u0142o\u017cy\u0107 je na stole. I powiedzie\u0107: \u201es\u0142uchajcie, tu macie 50 ksi\u0105\u017cek do wyboru. Teraz mamy godzin\u0119 wolnego, to znaczy ka\u017cdy mo\u017ce sobie wzi\u0105\u0107 dowoln\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 i czyta\u0107. A jak nie chce, to nie, byleby siedzia\u0142 cicho i innych nie przeszkadza\u0142\u201d. Ale tak si\u0119 nie robi. Bo w\u0142adzy tak naprawd\u0119 nigdy nie zale\u017ca\u0142o i nie zale\u017cy na tym, by spo\u0142ecze\u0144stwo by\u0142o inteligentne, m\u0105dre, \u015bwiat\u0142e i krytyczne. Nie zale\u017ca\u0142o jej na tym, \u017ceby naprawd\u0119 czytano ksi\u0105\u017cki. Wszak w ksi\u0105\u017ckach r\u00f3\u017cne rzeczy pisz\u0105&#8230; Szko\u0142a s\u0142u\u017cy jedynie propagandzie nacjonalistycznej i to\u017csamo\u015bciowej, kt\u00f3r\u0105 pos\u0142uguje si\u0119 rz\u0105d, podaj\u0105c si\u0119 za hipostaz\u0119 \u201enarodowych warto\u015bci\u201d.<\/p>\n<p>Mam nadziej\u0119, \u017ce Pan Prezydent, jak ju\u017c zako\u0144czy swoje radosne urz\u0119dowanie i b\u0119dzie mia\u0142 wi\u0119cej czasu \u201ena rozw\u00f3j osobisty\u201d, to zechce poczyta\u0107 sobie jakie\u015b powa\u017cne ksi\u0105\u017cki. Proponuj\u0119 jednak\u017ce zacz\u0105\u0107 od czego\u015b lekkiego. Na przyk\u0142ad od Tuwima dla dzieci. To mo\u017ce potem sobie przeczyta tego\u017c Tuwima \u201eMy, \u017bydzi polscy\u201d? Powolutku, po kolei. Literatura nie lubi po\u015bpiechu, a za to przyja\u017ani si\u0119 z humorem i ironi\u0105. A wi\u0119c (zdania mo\u017cna zaczyna\u0107 od \u201ea wi\u0119c\u201d \u2013 gdyby kogo w szkole uczono inaczej) na zach\u0119t\u0119 dla Pana Prezydenta ten oto filmik, bardzo prosz\u0119 i k\u0142aniam si\u0119 nisko:<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" title=\"Narodowe czytanie Dudy. Lokomotywa Tuwima po czesku \ud83d\ude03\" width=\"1778\" height=\"1000\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/2becn7506M4?feature=oembed\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share\" referrerpolicy=\"strict-origin-when-cross-origin\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na zach\u0119t\u0119 dla Pana Prezydenta ten oto filmik, bardzo prosz\u0119 i k\u0142aniam si\u0119 nisko.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":3205,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[311],"tags":[663,665,664],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3199"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3199"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3199\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3204,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3199\/revisions\/3204"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/3205"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3199"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3199"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3199"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}