
{"id":4230,"date":"2020-02-21T00:41:09","date_gmt":"2020-02-20T23:41:09","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=4230"},"modified":"2020-02-21T01:31:11","modified_gmt":"2020-02-21T00:31:11","slug":"czy-mlodziez-zidiociala","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2020\/02\/21\/czy-mlodziez-zidiociala\/","title":{"rendered":"Czy m\u0142odzie\u017c zidiocia\u0142a?"},"content":{"rendered":"\n<p>Nie widz\u0119 nic szczeg\u00f3lnego w tym, \u017ce m\u0142odzi ludzie z bogatych dom\u00f3w szpanuj\u0105 przed kamer\u0105 drogimi ciuchami. Z\u0142e jest raczej to, \u017ce te ciuchy s\u0105 najcz\u0119\u015bciej brzydkie, przep\u0142acone, a rodzice w wielu przypadkach kupuj\u0105 je tytu\u0142em przeprosin, \u017ce nie maj\u0105 dla nich czasu.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Samo przechwalanie si\u0119 jest mo\u017ce i naiwne, dziecinne i pr\u00f3\u017cne, lecz w wykonaniu nastolatka, kt\u00f3ry w ko\u0144cu nie musi wiedzie\u0107 (tak jak nie wie tysi\u0105ca innych rzeczy), co to dyskrecja i skromno\u015b\u0107, mo\u017ce oznacza\u0107 co\u015b zupe\u0142nie innego, ni\u017c na pierwszy rzut oka si\u0119 wydaje. Mo\u017ce oznacza\u0107 dum\u0119 z rodzic\u00f3w, kt\u00f3rych by\u0142o sta\u0107 na kupienie tych rzeczy i dum\u0119 z ich mi\u0142o\u015bci, kt\u00f3r\u0105 wyra\u017caj\u0105, jak umiej\u0105 \u2013 daj\u0105c dzieciom du\u017co pieni\u0119dzy. Albo po prostu satysfakcj\u0119 z przewagi nad kolegami, kt\u00f3rzy takich rzeczy nie maj\u0105. Ludzkie uczucia. Mo\u017ce trzeba si\u0119 cieszy\u0107, \u017ce m\u0142odzie\u017c potrafi by\u0107 autentyczna?<\/p>\n\n\n\n<p>Z pewno\u015bci\u0105 s\u0105 gorsze narowy m\u0142odzie\u017cy ni\u017c dzieci\u0119ca pr\u00f3\u017cno\u015b\u0107. Ka\u017cdy cz\u0142owiek przechodzi przez okres narcystyczny i zwi\u0105zane z tym wahania nastroju. Ka\u017cdy musi wej\u015b\u0107 w rywalizacj\u0119 z r\u00f3wie\u015bnikami i zobaczy\u0107 siebie w pewnej pozycji na tle grupy. Wszystkie subkultury m\u0142odzie\u017cowe jako formy takiej rywalizacji i rytua\u0142y pozwalaj\u0105ce panowa\u0107 nad emocjami, jakie niesie ze sob\u0105 m\u0142ody wiek, s\u0105 potrzebne i zas\u0142uguj\u0105 na akceptacj\u0119, je\u015bli tylko nie sprzyjaj\u0105 przemocy. Je\u015bli nie ma bicia, molestowania, poni\u017cania i wykluczania, a tak\u017ce autoagresywnych zachowa\u0144, na czele z samookaleczaniem si\u0119 i za\u017cywaniem niebezpiecznych substancji \u00a0\u2013 wszystko jest do zaakceptowania.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma co ocenia\u0107 m\u0142odzie\u017cy po ubiorze, slangu czy muzyce, jakiej s\u0142ucha. Alkohol, dragi i chuliganienie to ju\u017c inna rzecz \u2013 tu trzeba kontroli i zawsze tak by\u0142o. Zreszt\u0105 nie s\u0105dz\u0119, aby wsp\u00f3\u0142czesna m\u0142odzie\u017c mog\u0142a by\u0107 podejrzewana o wi\u0119ksz\u0105 sk\u0142onno\u015b\u0107 do wszelkiego rodzaju eksces\u00f3w ni\u017c w poprzednich pokoleniach. Raczej jest odwrotnie. To jednak\u017ce kwestia empiryczna, kt\u00f3rej bez bada\u0144 nie da si\u0119 rozstrzygn\u0105\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozrabiania, jak si\u0119 zdaje, jest dzi\u015b mniej, ale w og\u00f3lno\u015bci m\u0142odzie\u017c nie prezentuje si\u0119 szczeg\u00f3lnie zach\u0119caj\u0105co. Jedn\u0105 z najg\u0142upszych klisz dr\u0119cz\u0105cych nasz\u0105 i tak ju\u017c um\u0119czon\u0105 g\u0142upstwami \u201eklas\u0119 aspiruj\u0105c\u0105\u201d (wiecznie do czego\u015b \u2013 nie wiadomo czego, cho\u0107 przecie\u017c wiadomo\u2026) jest powiedzenie: \u201eka\u017cde pokolenie narzeka na m\u0142odzie\u017c\u201d. Ma to znaczy\u0107, \u017ce narzekania s\u0105 nies\u0142uszne, bo gdyby by\u0142y s\u0142uszne, to ludzko\u015b\u0107 dawno by ju\u017c upad\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>To nonsens. Czasami s\u0105 s\u0142uszne, a czasami nie, a pokolenia s\u0105 lepsze i gorsze. Jak wszystko w \u017cyciu. S\u0105 inne, owszem. Ale to nie znaczy jeszcze, \u017ce niepor\u00f3wnywalne b\u0105d\u017a niepodlegaj\u0105ce ocenie. Inny nie znaczy gorszy. Ale nie znaczy te\u017c r\u00f3wny ani lepszy.<\/p>\n\n\n\n<p>Moje bogate do\u015b\u0107 i codzienne do\u015bwiadczenia z m\u0142odzie\u017c\u0105, poparte obcowaniem (zwykle niezamierzonym) z artefaktami m\u0142odzie\u017cowych subkultur i produktami przeznaczonymi dla m\u0142odzie\u017cy (takimi jak utwory muzyczne czy garderoba), raczej mnie deprymuj\u0105. Nie mam dobrej opinii o wsp\u00f3\u0142czesnej m\u0142odzie\u017cy i bardzo prosz\u0119 nie odbiera\u0107 mi prawa do w\u0142asnego zdania w tej sprawie. Mo\u017cna si\u0119 nie zgadza\u0107, ale nie mo\u017cna mi zarzuca\u0107, \u017ce nie wiem, o czym m\u00f3wi\u0119. Zastrze\u017cenie to formu\u0142uj\u0119 dlatego, \u017ce w spo\u0142ecze\u0144stwach zwanych do niedawna do\u015b\u0107 lekcewa\u017c\u0105co drobnomieszcza\u0144skimi obowi\u0105zuje zasada, \u017ce kto\u015b, kto aspiruje do wy\u017cszych jego warstw, musi by\u0107 maksymalnie afirmatywny, to znaczy powstrzymywa\u0107 si\u0119 od krytyki, zw\u0142aszcza takiej, kt\u00f3ra nie dotyczy jakiej\u015b grupy b\u0105d\u017a jednostki uprzywilejowanej. Nie mo\u017cna nikogo krytykowa\u0107 i obwinia\u0107, bo wszyscy s\u0105 kochani, wspaniali i dobrzy \u2013 co najwy\u017cej s\u0105 tacy nieco \u201einaczej\u201d, bo np. nie s\u0105 rozumiani.<\/p>\n\n\n\n<p>Ot\u00f3\u017c na te zasady osobi\u015bcie si\u0119 wypinam, a nawet czniam na nie, jak to si\u0119 niegdy\u015b m\u00f3wi\u0142o. Hipokryzji i lizusostwa nienawidz\u0119. Bardzo te\u017c prosz\u0119, aby nie zarzucano mi pochopnych uog\u00f3lnie\u0144 i nie przypominano, \u017ce jest mn\u00f3stwo wspania\u0142ych m\u0142odych ludzi. Bij\u0119 si\u0119 w piersi i powtarzam g\u0142o\u015bno i po stokro\u0107: jest mn\u00f3stwo wspania\u0142ych m\u0142odych ludzi, kt\u00f3rzy wcale nie s\u0105 tacy, jak pisz\u0119 poni\u017cej.<\/p>\n\n\n\n<p>Chodzi mi o to, \u017ce takich, jak pisz\u0119 poni\u017cej, s\u0105 ca\u0142e masy. I z pewno\u015bci\u0105 te masy maj\u0105 przewag\u0119 nad m\u0142odzie\u017c\u0105 zaanga\u017cowan\u0105 spo\u0142ecznie, m\u0105dr\u0105, ambitn\u0105 i pe\u0142n\u0105 dobrej woli. I prosz\u0119 mi nie m\u00f3wi\u0107, \u017ce zawsze tak by\u0142o. W moim pokoleniu tak nie by\u0142o. I pokolenie wstecz te\u017c nie.<\/p>\n\n\n\n<p>Dla uproszczenia redukuj\u0119 wszystkie swoje pretensje do m\u0142odzie\u017cy do trzech generalnych:<\/p>\n\n\n\n<p><strong>1. Zak\u0142amanie i bezideowo\u015b\u0107.<\/strong> Wielk\u0105 cnot\u0105 m\u0142odo\u015bci jest autentyczno\u015b\u0107. Tymczasem nasza m\u0142odzie\u017c bez \u017cadnego oporu uprawia oportunizm, opowiadaj\u0105c rodzicom i nauczycielom dok\u0142adnie to, co tamci chc\u0105 us\u0142ysze\u0107. Gdzie odwaga cywilna? Gdzie nonkonformizm? Niezale\u017cno\u015b\u0107 s\u0105du? Gdzie ten s\u0142ynny bunt i konflikt pokole\u0144?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma. Znikn\u0119\u0142y razem z ambicjami. Ambicje ograniczaj\u0105 si\u0119 dzi\u015b do tego, \u017ceby zdoby\u0107 dobre papiery i dobrze p\u0142atn\u0105 prac\u0119, dzi\u0119ki kt\u00f3rej b\u0119dzie mo\u017cna przyjemnie \u017cy\u0107 i dobrze si\u0119 bawi\u0107. Ale \u017ceby w pocie czo\u0142a si\u0119 uczy\u0107 czego\u015b naprawd\u0119? Po co? Wszystko jest w internecie. Mo\u017ce jakie\u015b idea\u0142y? Autorytety? Ale\u017c bardzo prosz\u0119 \u2013 do jakich mamy si\u0119 przyzna\u0107? Mo\u017ce co\u015b o mi\u0142o\u015bci bli\u017aniego? A mo\u017ce o tym, \u017ce \u201eJan Pawe\u0142 II jest dla mnie najwi\u0119kszym autorytetem\u201d?<\/p>\n\n\n\n<p>Cynizm, zblazowanie, abnegacja s\u0105 tak powszechne, \u017ce gdy zjawi si\u0119 kto\u015b, kto chce podnie\u015b\u0107 pogard\u0119 albo egoizm do miary wielkiej i autentycznej idei, ten zaraz znajdzie pos\u0142uch. St\u0105d ten \u017ca\u0142osny, pseudoelitarystyczny \u201ekorwinizm\u201d, faszyzm i nazizm, kt\u00f3re pleni\u0105 si\u0119 jak perz na bezideowym ugorze szko\u0142y i osiedla.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>2. Bezwstyd.<\/strong> Zak\u0142amanie prowadzi do cynizmu, a cynizm to ju\u017c jedna z postaci bezwstydu. Nie mog\u0119 wyj\u015b\u0107 ze zdumienia, jak niskie jest morale m\u0142odzie\u017cy. Sk\u0142ama\u0107, \u015bci\u0105gn\u0105\u0107, splagiatowa\u0107 \u2013 to jak splun\u0105\u0107. Takie rzeczy robi si\u0119 bez najmniejszego poczucia dyskomfortu. Tak jakby nie istnia\u0142 ju\u017c \u017caden honor (i dyshonor).<\/p>\n\n\n\n<p>Ile\u017c to mia\u0142em tych rozm\u00f3w umoralniaj\u0105cych z m\u0142odymi lud\u017ami, kt\u00f3rzy my\u015bl\u0105, \u017ce oszuka\u0107 i nie da\u0107 si\u0119 z\u0142apa\u0107 &#8211; to jak wcale nie oszuka\u0107. Albo \u017ce \u017cycie to gra, w kt\u00f3rej wszyscy udaj\u0105, \u017ce s\u0105 jakie\u015b regu\u0142y, a tak naprawd\u0119 kieruj\u0105 si\u0119 wy\u0142\u0105cznie jedn\u0105 \u2013 maksymalnej korzy\u015bci dla siebie. Oj, trudno dzi\u015b m\u0142od\u0105 osob\u0119 czym\u015b zawstydzi\u0107. Mo\u017ce i g\u0142\u00f3wk\u0119 spu\u015bci, ale \u017ceby si\u0119 naprawd\u0119 zawstydzi\u0107, to raczej nie. Przecie\u017c to wszystko tylko gra. Szacunek do siebie i do innych, dotrzymywanie s\u0142owa i zobowi\u0105za\u0144, staranno\u015b\u0107 i pilno\u015b\u0107 \u2013 to wszystko staje si\u0119 dzi\u015b reliktem kulturowym, spotykanym w jakich\u015b niszach, jak szko\u0142y muzyczne czy kluby sportowe.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>3. Analfabetyzm.<\/strong> Zadowolona z siebie, niczym nieska\u017cona ignorancja, \u015bwi\u0119ta niewiedza. Kto ogl\u0105da program \u201eMatura to bzdura\u201d, ten wie, na czym to polega. Skale deprywacji intelektualnej wsp\u00f3\u0142czesnej m\u0142odzie\u017cy jest pora\u017caj\u0105ca. Nie ma takiej rzeczy, kt\u00f3r\u0105 wiedzia\u0142aby wi\u0119kszo\u015b\u0107 m\u0142odych ludzi. I nie ma te\u017c w tych m\u0142odych nieukach \u017cadnego poczucia wstydu z powodu w\u0142asnej ignorancji, \u017cadnej ambicji, aby czego\u015b jednak si\u0119 dowiedzie\u0107, ani nawet \u015bwiadomo\u015bci, \u017ce co\u015b takiego jak wiedza i wykszta\u0142cenie istnieje.<\/p>\n\n\n\n<p>Zapytaj m\u0142odego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry nie wie nic o niczym, co w\u0142a\u015bciwie i o czym warto by\u0142oby wiedzie\u0107. Tego te\u017c nie wie. Szkolnictwo sta\u0142o si\u0119 zupe\u0142nie niewydolne. Ca\u0142a ta edukacyjna m\u0119ka do niczego nie prowadzi. Kilka procent m\u0142odych ludzi wie bardzo wiele, kilkana\u015bcie procent wie to i owo, lecz wi\u0119kszo\u015b\u0107 to funkcjonalni analfabeci, kt\u00f3rzy niczego nie czytaj\u0105 i dobrze im z tym. Nie s\u0105dz\u0119, aby kiedykolwiek od czasu, gdy powsta\u0142o szkolnictwo powszechne, by\u0142o a\u017c tak \u017ale.<\/p>\n\n\n\n<p>Cyniczny, amoralny, z lekka ot\u0119pia\u0142y ignorant i oportunista \u2013\noto \u017ca\u0142osna figura wsp\u00f3\u0142czesnego m\u0142odzie\u0144ca. Mo\u017ce i bardzo niewielu w pe\u0142ni tej\ncharakterystyce odpowiada. Lecz takich, kt\u00f3rzy odpowiadaj\u0105 jej z grubsza, jest\nbodaj wi\u0119kszo\u015b\u0107. Sprawia mi to niemal fizyczny b\u00f3l, gdy na to patrz\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Jestem nauczycielem i bardzo mi na m\u0142odych zale\u017cy. Ci\u0105gle si\u0119 z nimi spieram, potrz\u0105sam nimi, jak potrafi\u0119, nara\u017caj\u0105c si\u0119 na ich irytacj\u0119 i z\u0142o\u015b\u0107. Ale taka jest powinno\u015b\u0107 nauczyciela \u2013 rozmawia\u0107, wyci\u0105ga\u0107 z m\u0142odzie\u017cy emocje, zmusza\u0107 do my\u015blenia. To nie jest przyjemny zaw\u00f3d. Daje popali\u0107. Mo\u017ce w tych czasach bardziej ni\u017c kiedy\u015b.<\/p>\n\n\n\n<p>Bynajmniej nie ciesz\u0119 z tego, \u017ce m\u0142odzie\u017c si\u0119 zepsu\u0142a (bo moje pokolenie lepsze). Ani si\u0119 nawet nie gniewam. Raczej odczuwam l\u0119k i bezradno\u015b\u0107. Nie wiem, czyja to wina i dlaczego tak jest. Ale jest \u017ale. Nie wiem, jak to zmieni\u0107, jednak\u017ce diagnoza to ju\u017c pierwszy krok do leczenia. Kto\u015b si\u0119 podejmie?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>I prosz\u0119 mi nie m\u00f3wi\u0107, \u017ce zawsze tak by\u0142o. W moim pokoleniu tak nie by\u0142o. I pokolenie wstecz te\u017c nie.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":4233,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[845,844,843,832],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4230"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4230"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4230\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4232,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4230\/revisions\/4232"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/4233"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4230"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4230"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4230"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}