
{"id":5040,"date":"2021-03-10T14:12:49","date_gmt":"2021-03-10T13:12:49","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=5040"},"modified":"2021-03-10T15:57:43","modified_gmt":"2021-03-10T14:57:43","slug":"wilczynski-i-holland-idz-se-do-kina","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2021\/03\/10\/wilczynski-i-holland-idz-se-do-kina\/","title":{"rendered":"Wilczy\u0144ski i Holland \u2013 id\u017a se do kina"},"content":{"rendered":"\n<p>A co mi tam! Jestem tak przej\u0119ty faktem, \u017ce po ponad roku by\u0142em znowu w kinie (i to dwa razy), \u017ce postanowi\u0142em o tym napisa\u0107. Uwielbiam chodzi\u0107 na filmy, podobnie jak na przestawienia teatralne, tylko \u017ce cz\u0119sto podoba mi si\u0119 to, co si\u0119 krytykom nie podoba, i na odwr\u00f3t. Ale czemu mam nie wyrazi\u0107 swego zdania? Czasami to robi\u0119. Ale rzadko.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>No wi\u0119c by\u0142em, dzie\u0144 po\ndniu, na dw\u00f3ch filmach: Mariusza Wilczy\u0144skiego \u201eZabij to i wyjed\u017a z tego\nmiasta\u201d oraz Agnieszki Holland \u201eSzarlatan\u201d. Oba seanse odby\u0142y si\u0119 przy prawie\npustej widowni, cho\u0107 to \u015brodek Warszawy. Dziwne. Czy\u017cby ludzie nawykli ju\u017c do\nseriali online tak bardzo, \u017ce nie chce im si\u0119 ju\u017c wraca\u0107 do kin? Bardzo mnie to\nniepokoi. Ale to ju\u017c temat sam dla siebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Film Wilczy\u0144skiego otulony jest ciep\u0142\u0105 ko\u0142derk\u0105 s\u0142awy i chwa\u0142y. Ju\u017c nagradzany (w Gdyni), czeka na deszcz kolejnych nagr\u00f3d. Wszyscy ju\u017c czytali, \u017ce jest cudowny, pe\u0142en mi\u0142o\u015bci i uwa\u017cno\u015bci, \u017ce elegijna fantasmagoria, \u017ce autobiograficzna autoterapia, \u017ce robi\u0142 si\u0119 ile\u015b tam lat i \u017ce B\u00f3g wie kto u\u017cyczy\u0142 g\u0142osu postaciom. I \u017ce brzydka kochana \u0141\u00f3d\u017a, \u017ce PRL, \u017ce Nalepa itd.<\/p>\n\n\n\n<p>To wszystko prawda; bez dw\u00f3ch zda\u0144. Ale jak si\u0119 idzie do kina po takich recenzjach, to cz\u0142owiek ju\u017c w progu mi\u0119dli chusteczk\u0119 w d\u0142oni, a w czasie reklam uk\u0142ada siebie w g\u0142owie, co powie mamie, jak wyjdzie (s\u0142aniaj\u0105c si\u0119 z oszo\u0142omienia) z kinoteatrzyku. I czasem lepiej tak nie nakr\u0119ca\u0107 oczekiwa\u0144 i emocji na za\u015b, bo mo\u017ce by\u0107 rozczarowanie. I jakie\u015b rozczarowanie, a przynajmniej niedosyt jest. Film, owszem, bardzo artystyczny, pe\u0142en mi\u0142o\u015bci i sentymentu, a jednocze\u015bnie prawdziwy, na granicy brutalizmu. Wielka kreska, styl, wspania\u0142a muzyka (granie Nalepy), osza\u0142amiaj\u0105ce czytanie tekst\u00f3w przez gwiazdy, takie jak Kraft\u00f3wna, Janda, Holoubek i Wajda. Na pewno warto i\u015b\u0107 i to zobaczy\u0107. Ale.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale film jest jednocze\u015bnie strasznie insajderski, a wr\u0119cz prywatny, na granicy narcystycznego ekshibicjonizmu. Taki \u201e\u015brodowiskowy\u201d. Wida\u0107 w nim jakie\u015b p\u0142awienie si\u0119 \u015brodowiska filmowego i \u201eartystowskiego\u201d we w\u0142asnym sosiku, co wywo\u0142uje w pospolitym widzu wra\u017cenie nieadekwatno\u015bci b\u0105d\u017a snobizmu. Tak jakbym wlaz\u0142 panu Wilczy\u0144skiemu na kolacj\u0119 z \u201eKrysi\u0105\u201d, gdy w\u0142a\u015bnie opowiada\u0142 jej swojej nie\u017cyj\u0105cej ju\u017c mamie. O, pardon! To jedno. Poza tym fabu\u0142a jest trudna do odczytania, bo taka onirycznie snuj\u0105ca si\u0119 i prze\u0142amana scenami symbolicznymi, kt\u00f3re r\u00f3wnie\u017c nie zawsze s\u0105 czytelne. Jaka\u015b ezoteryka \u2013 nie wiem, co ten Wilczy\u0144ski w ko\u0144cu prze\u017cy\u0142 i dlaczego nam to opowiada \u2013 nie opowiada. Niby co\u015b klaruje, a m\u0105ci i \u015bciemnia.<\/p>\n\n\n\n<p>Po co w og\u00f3le mam zagl\u0105da\u0107 do m\u00f3zgu tego pana z \u0141odzi, kt\u00f3ry w dodatku przed filmem daje nam pogadank\u0119 o sobie i swoich zamiarach? Jeszcze nie widzia\u0142em filmu, \u017ceby przed projekcj\u0105 wyst\u0119powa\u0142 re\u017cyser i m\u00f3wi\u0142, \u017ce w\u0142a\u015bnie zrobi\u0142 film. Czy nie m\u00f3g\u0142 z tym poczeka\u0107 na wywiad w jakich\u015b \u201eCienkich podpaskach\u201d? Kreska wybitnego artysty, ale nachalnie turpistyczna, chwilami sadystyczna. Po co a\u017c tak? Niekt\u00f3re pomys\u0142y chyba troch\u0119 od czapy \u2013 jak para powsta\u0144c\u00f3w przeistaczaj\u0105cych si\u0119 w Kaczora Donalda i Myszk\u0119 Miki. Zreszt\u0105 Myszka Miki to ch\u0142opiec \u2013 Misiek albo Micha\u0142ek.<\/p>\n\n\n\n<p>Ten film jest jakby zrobiony przez Wilczy\u0144skiego dla samego siebie i dla bliskich. No, mo\u017ce jeszcze dla kilku cio\u0107 i wujk\u00f3w z bran\u017cy. My tu tylko jakby przelotem. No to pa.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eSzarlatan\u201d to ju\u017c wi\u0119kszy kaliber. Wspania\u0142a historia czeskiego zielarza-uzdrowiciela, diagnozuj\u0105cego choroby z moczu (do\u015b\u0107 obrzydliwe to ogl\u0105danie brudnych sik\u00f3w przez p\u00f3\u0142 seansu), kt\u00f3ry zrobi\u0142 niema\u0142\u0105 karier\u0119 i pieni\u0105dze, a\u017c go komuni\u015bci wsadzili do pierdla (przepraszam, ale to czeskie s\u0142owo, a film to w ko\u0144cu czeski). Zielarz nazywa\u0142 si\u0119 Jan Mikulaszek i istnia\u0142 naprawd\u0119, cho\u0107 jego osoba i historia znacznie odbiegaj\u0105 od fabu\u0142y filmu (a raczej na odwr\u00f3t). Nie jest to zreszt\u0105 \u017caden zarzut \u2013 film nie jest biograficzny, lecz po prostu inspirowany biografi\u0105 Mikulaszka. Agnieszka Holland zrobi\u0142a wspania\u0142e widowisko na Ameryk\u0119. Film jest utrzymany w estetyce Hollywood i z pewno\u015bci\u0105 zostanie zauwa\u017cony, gdzie trzeba. I bardzo dobrze \u2013 my sroce spod ogona nie palcem robieni i swoich \u017byd\u00f3w mamy. Narodowy towar eksportowy! Ale sorry, sorry.<\/p>\n\n\n\n<p>No wi\u0119c pi\u0119kne gejowskie kino z intryguj\u0105cymi m\u0119skimi rolami. Wspania\u0142e dekoracje, kostiumy i rekwizyty, pi\u0119kne krajobrazy. Rado\u015b\u0107 s\u0142uchania j\u0119zyka czeskiego (dla mnie rado\u015b\u0107, nie wiem, jak dla Was). Posta\u0107 g\u0142\u00f3wnego bohatera w sumie ma\u0142o realistyczna, bo to taki troch\u0119 \u015bwi\u0119ty, troch\u0119 maniak, a troch\u0119 \u0142ajdak, ale jak na film to OK. Bo magia filmu na tym przecie\u017c polega, \u017ce prawd\u0119 \u017cycia pokazuje si\u0119 przez niemo\u017cliwe postacie i sytuacje.<\/p>\n\n\n\n<p>Historia genialnego uzdrowiciela, pogr\u0105\u017conego w nami\u0119tnej i d\u0142ugotrwa\u0142ej a bardzo zakazanej mi\u0142o\u015bci, jest filmowo wielce atrakcyjna. Sceny \u0142\u00f3\u017ckowe bardzo odwa\u017cne i bardzo \u0142adne (a mo\u017ce i prawdziwe \u2013 nie wiem, bo ci\u0105gle nie da\u0142em si\u0119 uwie\u015b\u0107 \u017cadnemu z gejowskich adorator\u00f3w). Kilka innych scen jest mocnych, a mo\u017ce i niepotrzebnych. Po co pokazywa\u0107 zabijanie ma\u0142ych kotk\u00f3w? Niczemu to nie s\u0142u\u017cy w filmie.<\/p>\n\n\n\n<p>W sumie film jest troch\u0119 takim fikcyjnym portretem niemo\u017cliwego faceta (ten prawdziwy musia\u0142 by\u0107 zupe\u0142nie kim\u015b innym \u2013 mo\u017ce nieco \u017cenuj\u0105cym i ograniczonym?), przypowiastk\u0105 o okropie\u0144stwach terroru nazistowskiego i komunistycznego, a przede wszystkim udanym romansem gejowskim.<\/p>\n\n\n\n<p>Warto si\u0119 wybra\u0107 i mie\u0107 o czym pogada\u0107 i popisa\u0107. Co by\u0142o do udowodnienia. Aha! Wspania\u0142a rola drugoplanowa Jaroslavy Pokornej \u2013 wypo\u017cyczki z teatru czasami stawiaj\u0105 zwyk\u0142ych aktor\u00f3w filmowych przed niema\u0142ym wyzwaniem. W sumie duma, polsko-pepicka duma.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A co mi tam! Jestem tak przej\u0119ty faktem, \u017ce po ponad roku by\u0142em znowu w kinie (i to dwa razy), \u017ce postanowi\u0142em o tym napisa\u0107. Uwielbiam chodzi\u0107 na filmy, podobnie jak na przestawienia teatralne, tylko \u017ce cz\u0119sto podoba mi si\u0119 to, co si\u0119 krytykom nie podoba, i na odwr\u00f3t. Ale czemu mam nie wyrazi\u0107 swego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":5042,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1043,1045,1047,1044,1046],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5040"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5040"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5040\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5046,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5040\/revisions\/5046"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5042"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5040"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5040"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5040"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}