
{"id":5057,"date":"2021-03-16T00:11:24","date_gmt":"2021-03-15T23:11:24","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=5057"},"modified":"2021-03-16T13:57:30","modified_gmt":"2021-03-16T12:57:30","slug":"wspomnienie-o-jozefie-tischnerze","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2021\/03\/16\/wspomnienie-o-jozefie-tischnerze\/","title":{"rendered":"Wspomnienie o J\u00f3zefie Tischnerze"},"content":{"rendered":"\n<p>A wi\u0119c J\u00f3zek mia\u0142by ju\u017c 90 lat! Och, jak to dobrze, \u017ce nie do\u017cy\u0142 tych czas\u00f3w. Prosz\u0119 wybaczy\u0107, \u017ce tak m\u00f3wi\u0119. W ten sam spos\u00f3b my\u015bl\u0119 nawet o w\u0142asnym ojcu. Obaj byli wspania\u0142ymi facetami, ale zupe\u0142nie nie na te czasy. Bardzo si\u0119 boj\u0119, \u017ce J\u00f3zek nie da\u0142by sobie rady z Kaczy\u0144skim, z J\u0119draszewskim, a zw\u0142aszcza z Dziwiszem i z upadkiem Ko\u015bcio\u0142a Jana Paw\u0142a II, jego szczerego przyjaciela.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Dr\u017c\u0119 na my\u015bl, \u017ce m\u00f3g\u0142by co\u015b negowa\u0107 lub umniejsza\u0107\u2026 A to by\u0142aby dla mnie katastrofa. Bo zawsze chcia\u0142em widzie\u0107 w J\u00f3zefie Tischnerze najlepsz\u0105 twarz katolickiej Polski i \u017cywy dow\u00f3d na to, \u017ce mo\u017cemy si\u0119 wszyscy jako\u015b dogada\u0107 i zmie\u015bci\u0107 w tym kraju. Jaki ja by\u0142em kiedy\u015b g\u0142upiutki i naiwny. Ale tak trzeba w m\u0142odo\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Bo przecie\u017c J\u00f3zek by\u0142 antykleryka\u0142 pierwszej wody. Krakowscy ksi\u0119\u017ca (nawet ci, z kt\u00f3rymi mieszka\u0142 na Kanoniczej) nie lubili go, lecz musieli go tolerowa\u0107. Przyja\u017a\u0144 z Wojty\u0142\u0105 chroni\u0142a go skutecznie. M\u00f3g\u0142 sobie pozwoli\u0107 na dobrotliwe, a nawet z\u0142o\u015bliwe kpinki z \u201ebetonu\u201d, zw\u0142aszcza kulowskiego (Rydzyk wtedy jeszcze nic nie znaczy\u0142 \u2013 swoj\u0105 drog\u0105, Tischner z pewno\u015bci\u0105 nie pozwoli\u0142by mu urosn\u0105\u0107, gdyby jeszcze \u017cy\u0142). Z Kr\u0105pcem (tuzem z KUL) mieli niez\u0142\u0105 kos\u0119. Miejska legenda m\u00f3wi\u0142a, \u017ce mia\u0142 szans\u0119 zosta\u0107 biskupem. Uuuu, to by si\u0119 mieli z pyszna w tym Lublinie. Najpierw jedna katastrofa, a potem druga\u2026 Nie, nie, Tischner mia\u0142 wa\u017cniejsze zadanie, ni\u017c pilnowa\u0107 okienka na Franciszka\u0144skiej. Mia\u0142 pilnowa\u0107 Michnika, \u017ceby oddawa\u0142 Bogu, co boskie. I upilnowa\u0142, \u017ce hej!<\/p>\n\n\n\n<p>Pozna\u0142em Tischnera w 1993 r. w Wiedniu. I tak jako\u015b si\u0119 zrobi\u0142o, \u017ce widywali\u015bmy si\u0119 co kilka tygodni przez nast\u0119pne lata. By\u0142 cz\u0142owiekiem skrytym, skrytym za nieko\u0144cz\u0105c\u0105 si\u0119 anegdot\u0105, lecz lubi\u0142 alkohol i wtedy si\u0119 nieco otwiera\u0142 (takie trafne powiedzonko J\u00f3zka mi w pami\u0119ci utkwi\u0142o: za komuny Ko\u015bci\u00f3\u0142 jako\u015b tam umia\u0142 si\u0119 z w\u0142adz\u0105 dogada\u0107 \u2013 w ko\u0144cu jedni i drudzy lubili wypi\u0107). Jego my\u015bli kr\u0105\u017cy\u0142y wok\u00f3\u0142 wizji moralnej odnowy oraz kobiecej urody. Jak to bywa u ludzi ze wsi, przerzuca\u0142 si\u0119 bez \u017cenady od d. Maryni do Polski i Boga i z powrotem. Wierzy\u0142 w jak\u0105\u015b pi\u0119kn\u0105 Polsk\u0119 b\u0119d\u0105c\u0105 mieszank\u0105 PRL (socjal), Zachodu (wolne wybory) i \u015blub\u00f3w jasnog\u00f3rskich. Prosty cz\u0142owiek ma w niej zup\u0119 z wk\u0142adk\u0105, m\u0105drego ksi\u0119dza, co mu m\u00f3wi, jak sobie poradzi\u0107 z bab\u0105, oraz w\u00f3jta, co to jest prawdziwy gospodarz i nie kradnie. Taka wierna, r\u00f3wna, fajna Polska, w kt\u00f3rej chce si\u0119 \u017cy\u0107. Taka z g\u00f3ralskiej gaw\u0119dy. Polska \u0142opusza\u0144ska. Omodlona i ofilozofowana.<\/p>\n\n\n\n<p>J\u00f3zek wierzy\u0142 w cz\u0142owieka. \u017be jest dobry w \u015brodku i \u017ce B\u00f3g zaszczepi\u0142 w nim sw\u00f3j g\u0142os, g\u0142os sumienia. Sumienie by\u0142o j\u0105drem wiary Tischnera. M\u00f3wi\u0142 mi (to jest dok\u0142adny cytat): \u201egdyby sumienie m\u00f3wi\u0142o kobiecie, \u017ce musi zrobi\u0107 aborcj\u0119, to ja nie mia\u0142bym sumienia jej pot\u0119pi\u0107\u201d. Bo wtedy, na pocz\u0105tku lat 90., zaczyna\u0142 si\u0119 ju\u017c ten ob\u0142\u0119d ko\u015bcielny z aborcj\u0105. Sprawy antykoncepcji i mieszkania \u201ena koci\u0105 \u0142ap\u0119\u201d by\u0142y ju\u017c przegrane, nie m\u00f3wi\u0105c o hicie, jakim by\u0142a przez sto lat obsesja biskup\u00f3w na punkcie masturbacji \u2013 no to wymy\u015blili sobie aborcj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Tischnerowi to si\u0119 nie podoba\u0142o, ale co mia\u0142 z tym zrobi\u0107? Rzucili na odcinek, jak to si\u0119 m\u00f3wi. Ale wola\u0142 takiego Wojty\u0142\u0119, jakiego zna\u0142 z czas\u00f3w, zanim zosta\u0142 katolickim ortodoks\u0105. Bo w\u0142a\u015bnie te heretyckie r\u00f3\u017cki ich kiedy\u015b po\u0142\u0105czy\u0142y. Te \u017cydowskie zboczenia z drogi nabo\u017ce\u0144stwa\u2026 Ale wiadomo, papie\u017c musi by\u0107 bardziej papieski od papie\u017ca. Wi\u0119c je\u017adzi\u0142 Tischner wym\u0105drza\u0107 si\u0119 i po\u017cywia\u0107 zacnie w Castel Gandolfo w towarzystwie \u015bwieckich wielbicieli \u015bwi\u0119tego m\u0119\u017ca. G\u00f3rowa\u0142 nad nimi jako <em>maior domus <\/em>Krzysztof Michalski, za\u0142o\u017cyciel i szef Instytutu Nauk o Cz\u0142owieku \u2013 prawdziwy geniusz towarzyski i niedo\u015bcig\u0142y wzorzec m\u0119\u017cczyzny, kt\u00f3ry nawet w najbardziej zatwardzia\u0142ych heterykach porusza\u0142 dawno uciszone grzeszne struny. Obaj si\u0119 wspinali jeden po plecach drugiego \u2013 Tischner z Michalskim. Fantastyczny duet. I m\u00f3wi\u0119 to bez ironii.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma dzi\u015b takich karier i takich relacji. Swoj\u0105 drog\u0105, spod drzwi Instytutu Nauk o Cz\u0142owieku przy Spittelauer L\u00e4nde w Wiedniu w tamtych dobrych czasach wycieka\u0142 testosteron. Nic dziwnego \u2013 wszak przed laty by\u0142 tam zamtuz.<\/p>\n\n\n\n<p>Tischner nie by\u0142 wybitnym filozofem i wiedzia\u0142 o tym. Mia\u0142 do siebie dystans. Pisa\u0142 takie jakie\u015b nieco manieryczne teksty, w kt\u00f3rych mieli\u0142 katolicyzm z now\u0105 teologi\u0105 \u017cydowsk\u0105 i Heideggerem. Wychodzi\u0142a z tego do\u015b\u0107 niestrawna mieszanka, ale w tamtych latach liczy\u0142o si\u0119 ju\u017c samo to, \u017ce tylnymi drzwiami \u201ewpuszcza\u0142 \u017byda\u201d (tylko czemu w towarzystwie nazisty? dla kamufla\u017cu?). Zreszt\u0105 czasami pisa\u0142 \u0142adnie i strawnie. W sam raz dla tzw. inteligencji katolickiej. To taki sentymentalno-narcystyczny gatunek. Tacy musz\u0105 mie\u0107 swoich rabin\u00f3w i cadyk\u00f3w, \u017ceby si\u0119 do nich rozaniela\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>I Tischner nadawa\u0142 si\u0119 jak nikt. Katolickie kobiety pasowa\u0142y go na swego kr\u00f3la. Strach by\u0142o i\u015b\u0107 z J\u00f3zkiem ulic\u0105. Co rusz jaka\u015b podlatywa\u0142a. Taka zgi\u0119ta, skurczona, z tym rumie\u0144cem, z tym na wp\u00f3\u0142 ekstatycznym, na wp\u00f3\u0142 prosz\u0105cym u\u015bmiechem. Podsuwa\u0142y co\u015b do podpisania. Biedaczki, nie wiedzia\u0142y jeszcze, \u017ce ten ich ukochany \u201eksi\u0105dz Tischner\u201d to taka \u017cydowska pi\u0105ta kolumna w g\u00f3ralskim kapeluszu. A dla mnie fakt, \u017ce mam przed sob\u0105 ksi\u0119dza, kt\u00f3ry radykalnie NIE JEST antysemit\u0105, to by\u0142a jaka\u015b wielka ulga. Oblewa\u0142o mnie uczucie wdzi\u0119czno\u015bci dla niego i przenika\u0142a moje m\u0142ode serce nadzieja, \u017ce ten cz\u0142owiek zaprowadzi w Polsce porz\u0105dek etyczny, w kt\u00f3rym wszyscy si\u0119 zmie\u015bcimy. Nie by\u0142o mu dane. Nie by\u0142o takiej mo\u017cliwo\u015bci\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Tischner troch\u0119 mi raz uratowa\u0142 cztery litery, za co jestem mu dozgonnie wdzi\u0119czny. By\u0142 recenzentem mojego doktoratu (podobnie jak bodaj\u017ce Oko i J\u0119draszewskiego \u2013 mia\u0142 ch\u0142op r\u0119k\u0119 do tych doktor\u00f3w, nie ma co). By\u0142o to w 1995 r. Kto\u015b tam w komisji chcia\u0142, \u017ceby mi tego doktoratu nie da\u0107. I Tischner zrobi\u0142 awantur\u0119. Skutecznie.<\/p>\n\n\n\n<p>W og\u00f3le by\u0142 bardzo przyjaznym i praktycznym cz\u0142owiekiem. Wtedy panowa\u0142 jeszcze taki dziwaczny zwyczaj (dzi\u015b to niedopuszczalnie), \u017ce doktorant m\u00f3g\u0142 konsultowa\u0107 swoj\u0105 prac\u0119 z przysz\u0142ym recenzentem. Skwapliwie z tego skorzysta\u0142em. Zanios\u0142em prac\u0119, wracam po tygodniu czy dw\u00f3ch. A ten m\u00f3wi: co ty mi tu przynosisz za ceg\u0142\u0119! We\u017a sobie na doktorat jeden rozdzia\u0142, a z reszty sobie zrobisz habilitacj\u0119. Ja tego zreszt\u0105 nie b\u0119d\u0119 ca\u0142ego czyta\u0142. Znasz zasad\u0119 5-10-15? Z magisterki, jako recenzent, czytasz pi\u0119\u0107 stron, z doktoratu dziesi\u0119\u0107, a z habilitacji pi\u0119tna\u015bcie. I po co tyle pisa\u0107? Jeszcze si\u0119 w \u017cyciu napiszesz, Jasiu (a ja, g\u0142upi, nie pos\u0142ucha\u0142em).<\/p>\n\n\n\n<p>I \u015bmieje si\u0119, a\u017c mu si\u0119 brzuszysko czarn\u0105 koszul\u0105 opi\u0119te trz\u0119sie. Taka to ch\u0142opska i ksi\u0119\u017cowska m\u0105dro\u015b\u0107 by\u0142a. Cynizm oswojony i ob\u015bmiany. D\u0142ugo, d\u0142ugo my\u015bla\u0142em, \u017ce tak jest dobrze. Dzi\u015b ja wiem, \u017ce to okropne i \u017ce ten prowincjonalny \u015bwiatek ma\u0142ych grzeszk\u00f3w i \u0142atwych rozgrzesze\u0144 to tak naprawd\u0119 bardzo z\u0142y i niesprawiedliwy \u015bwiat. Ale Tischner nie mia\u0142 ju\u017c szans, \u017ceby si\u0119 tego dowiedzie\u0107. Odszed\u0142, wierz\u0105c, \u017ce ten \u015bwiat jest i powinien pozosta\u0107 po ludzku, po katolicku grzeszny. Z w\u00f3dk\u0105, z bab\u0105 i z m\u0105drym ksi\u0119dzem, co go lud s\u0142ucha. Bo takich ludk\u00f3w lubi Pan B\u00f3g i do nieba ich zabiera. Filozofia po g\u00f3ralsku\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Swoj\u0105 drog\u0105, te niby-g\u00f3ralskie przypowiastki o greckich filozofach, publikowane jako \u201eFilozofia po g\u00f3ralsku\u201d, maj\u0105 tyle z greck\u0105 filozofi\u0105 wsp\u00f3lnego, co \u0141opuszna z Atenami. Oj, potrafi\u0142 na\u015bciemnia\u0107 ten J\u00f3zek, potrafi\u0142. Prawdziwy szarlatan!<\/p>\n\n\n\n<p>Starsi m\u0119\u017cczy\u017ani z okolic Krakowa cz\u0119sto maj\u0105 takie pi\u0119kne, g\u0142\u0119bokie g\u0142osy. M\u00f3wi\u0105 tak jako\u015b niebywale wyra\u017anie i wyrazi\u015bcie, \u017ce nikt nie oprze si\u0119 ich urokowi. Taki g\u0142os mia\u0142 w\u0142a\u015bnie Tischner. A do tego by\u0142 ch\u0142op na schwa\u0142, rumiany, t\u0119gi, z nosem jak trzeba. Kobiety za nim szala\u0142y, a jemu w to graj! Pami\u0119tam, jak w Wiedniu obsiada\u0142y go zapatrzone, zachwycone i s\u0142ucha\u0142y jego anegdot, bez wstydu i zahamowa\u0144 opowiadanych w bardzo \u0142amanej niemczy\u017anie. Gada\u0142, gada\u0142, ma\u0142o co z tego mo\u017cna by\u0142o poj\u0105\u0107, lecz wszystkie s\u0142ucha\u0142y, s\u0142ucha\u0142y. A on co drugie s\u0142owo m\u00f3wi\u0142 \u201evermutlich, vermutlich\u201d, co znaczy \u201eprzypuszczalnie\u201d, a wi\u0119c kto wie, kto wie\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Patrz, Jasiu, jak to si\u0119 robi. Kobiet nie wolno si\u0119 ba\u0107. Jak nie b\u0119dziesz si\u0119 ich ba\u0142, to b\u0119d\u0105 ci jad\u0142y z r\u0119ki. Ja w ka\u017cdym razie tak to rozumia\u0142em. Ale nawet nie pr\u00f3bowa\u0142em mistrza na\u015bladowa\u0107. Przy Tischnerze czu\u0142em si\u0119 zawsze malutki i g\u0142upi. Jak ch\u0142opiec przy m\u0119\u017cczy\u017anie. Dzi\u015b mam troch\u0119 o to \u017cal. Nie nale\u017cy m\u0142odszych traktowa\u0107 protekcjonalnie. Zreszt\u0105 to si\u0119 m\u015bci. To, co jest rozkoszne dla m\u0142odego, po latach uwiera. Pami\u0119tam, jak ucze\u0144 mojego ojca powiedzia\u0142 mi kiedy\u015b ze smutkiem: wiesz, tw\u00f3j ojciec nigdy nie przeszed\u0142 ze mn\u0105 na &#8222;ty&#8221; \u2013 on przechodzi\u0142 na &#8222;ty&#8221; wy\u0142\u0105cznie z kobietami. To by\u0142a najgorsza rzecz, jak\u0105 us\u0142ysza\u0142em kiedykolwiek o starym H. OK, mog\u0142o by\u0107 gorzej.<\/p>\n\n\n\n<p>Ze mn\u0105 Tischner na &#8222;ty&#8221; przeszed\u0142. Dzi\u0119ki tej poufa\u0142o\u015bci mo\u017cna by\u0142o to sko\u0144czy\u0107. \u201eWiesz, Jasiu, ja to cie nie lubie\u201d. Powiedzia\u0142 co\u015b jeszcze, ale nie mog\u0119 tego powt\u00f3rzy\u0107. Uda\u0142em, \u017ce troch\u0119 nietrze\u017awy nie dos\u0142ysza\u0142em. Niemniej trzeba&nbsp;by\u0142o przyj\u0105\u0107, \u017ce potencja\u0142 tej \u015brednio intensywnej i niezbyt d\u0142ugiej, bo z grubsza trzyletniej znajomo\u015bci si\u0119 ju\u017c wyczerpa\u0142. Nie widzia\u0142em go od tego dnia. Nie odwiedzi\u0142em go, gdy chorowa\u0142. Koniec to koniec.<\/p>\n\n\n\n<p>Poni\u017cej zdj\u0119cie, kt\u00f3re\nzrobi\u0142em J\u00f3zkowi w 1993 r. na wiede\u0144skiej wystawie dinozaur\u00f3w (znajd\u017a\ndinozaura!) &#x1f60a;<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"173\" height=\"186\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2021\/03\/Tischner.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-5058\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A wi\u0119c J\u00f3zek mia\u0142by ju\u017c 90 lat! Och, jak to dobrze, \u017ce nie do\u017cy\u0142 tych czas\u00f3w. Prosz\u0119 wybaczy\u0107, \u017ce tak m\u00f3wi\u0119. W ten sam spos\u00f3b my\u015bl\u0119 nawet o w\u0142asnym ojcu. Obaj byli wspania\u0142ymi facetami, ale zupe\u0142nie nie na te czasy. Bardzo si\u0119 boj\u0119, \u017ce J\u00f3zek nie da\u0142by sobie rady z Kaczy\u0144skim, z J\u0119draszewskim, a zw\u0142aszcza [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":5065,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1049,1050],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5057"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5057"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5057\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5067,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5057\/revisions\/5067"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5065"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5057"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5057"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5057"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}