
{"id":531,"date":"2014-04-29T23:43:52","date_gmt":"2014-04-29T21:43:52","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=531"},"modified":"2014-04-30T10:04:05","modified_gmt":"2014-04-30T08:04:05","slug":"jkm-i-jego-wnuki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2014\/04\/29\/jkm-i-jego-wnuki\/","title":{"rendered":"JKM i jego wnuki"},"content":{"rendered":"<p>By\u0142 raz taki moment, gdy ow\u0142adn\u0119\u0142y mn\u0105 czu\u0142e uczucia dla Janusza Korwin-Mikkego. Za\u017cy\u0142em z nim cichej wsp\u00f3lnoty l\u0119ku (o kt\u00f3rej on nie wiedzia\u0142) dnia 5 wrze\u015bnia 1995 r. na otwarciu Polskiego Zjazdu Filozoficznego. Wtedy jeszcze filozofia by\u0142a w cenie, dzi\u0119ki czemu organizatorzy wystarali si\u0119 o list z pozdrowieniami od papie\u017ca Jana Paw\u0142a II, b\u0119d\u0105cego wszak swego czasu wyk\u0142adowc\u0105 tej dziwacznej dyscypliny. Na wie\u015b\u0107, \u017ce zaraz b\u0119d\u0105 czyta\u0107 papieskie or\u0119dzie, sala zacz\u0119\u0142a wstawa\u0107. I wsta\u0142aby r\u0105czo, bez zb\u0119dnego oci\u0105gania si\u0119, gdyby nie dw\u00f3ch wyrzutk\u00f3w spo\u0142ecze\u0144stwa i zaprza\u0144c\u00f3w: Korwin-Mikke i Hartman.<\/p>\n<p>Oto stoj\u0105 ju\u017c wszyscy, lecz tych dw\u00f3ch, w odleg\u0142o\u015bci paru foteli od siebie, jeszcze siedzi. JKM k\u0142adzie r\u0119ce na oparciu swojego fotela, unosi si\u0119 na par\u0119 centymetr\u00f3w, rozgl\u0105da po sali. Widzi, \u017ce nie da rady. Sp\u0119ka\u0142. Wsta\u0142. Powoli, st\u0119kliwie, ale wsta\u0142. Patrzy\u0142em na to w napi\u0119ciu, wci\u0105\u017c jeszcze siedz\u0105cy i dr\u017c\u0105cy o sw\u00f3j los. Gdy jednak wsta\u0142 ON, stch\u00f3rzy\u0142em i ja. Wsta\u0142em. I ocali\u0142em swoje cztery litery. Dzi\u0119ki Ci JKM! (Oczywi\u015bcie listu od premiera Oleksego wys\u0142uchali\u015bmy wszyscy w pozycji siedz\u0105cej na spocznij).<\/p>\n<p>Ta anegdotka (prawdziwa w ka\u017cdym ze swych nielicznych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w) pokazuje, \u017ce legendarna niezmienno\u015b\u0107 JKM jest w\u0142a\u015bnie tylko legendarna. Podobnie jak odwaga i bezkompromisowo\u015b\u0107. Kiedy\u015b nie by\u0142 klerykalny, dzi\u015b jest. Dzi\u015b rzuca na prawo i lewo szyderstwa i wyzwiska, pewien, \u017ce za \u017cadne z nich ani moralnie, ani prawnie nie odpowie. Ale \u017ceby czynem da\u0107 wyraz swemu zbrzydzeniu wiernopodda\u0144czym klerykalizmem, jaki dwie dekady temu panowa\u0142 w tym kraju, to ju\u017c nie. Zabrak\u0142o odwagi do siedzenia w fotelu, jak siedzia\u0142. Na moje szcz\u0119\u015bcie. Ba, got\u00f3w jest dzi\u015b udawa\u0107 gorliwca, bo przecie\u017c jest \u201ekonserwatywny\u201d.<\/p>\n<p>Janusz Korwin-Mikke wie, jak by\u0107 dobrym dziadkiem dla swoich wnucz\u0105t. Dobry dziadek pozwala dziatwie dokazywa\u0107, ile wlezie, mora\u0142\u00f3w nie prawi, za to podbija dzieciarni b\u0119benek: No, dalej! Hej\u017ce! Kopcie, plujcie, szyd\u017acie z kogo chcecie! Nic was za to z\u0142ego nie spotka. Dziadziu\u015b was obroni. A ile rado\u015bci z tego b\u0119dzie! Wielki z niego Anty-Sokrates. \u00a0I\u015bcie koszmarny sen filozofa.<\/p>\n<p>Drodzy m\u0142odzi korwini\u015bci. Znam Wasze uczucia. Sam nie by\u0142em od nich wolny. Przesz\u0142o mi tak przed trzydziestk\u0105. W\u0142a\u015bnie mniej wi\u0119cej w tym czasie, w kt\u00f3rym osadzona jest powy\u017csza anegdotka. Ot\u00f3\u017c w\u015br\u00f3d wielkich ludzkich nami\u0119tno\u015bci jest i rado\u015b\u0107 z poczucia w\u0142asnej wy\u017cszo\u015bci, poczucia moralnej s\u0142uszno\u015bci i czysto\u015bci, zmieszanego z pogard\u0105 dla tych, kt\u00f3rzy s\u0105 na \u015bwieczniku b\u0105d\u017a te\u017c s\u0105 nieu\u015bwiadomionymi jeszcze mi\u0119czakami. Ta wzgardliwa pewno\u015b\u0107 siebie nazywa si\u0119 pych\u0105. Pogarda dla w\u0142adzy, instytucji i w og\u00f3le ca\u0142ego \u015bwiata \u201edarmozjad\u00f3w na sto\u0142kach\u201d nazywa si\u0119 za\u015b resentymentem. Politycy od niepami\u0119tnych czas\u00f3w graj\u0105 na tych nami\u0119tno\u015bciach jak na jakiej\u015b piekielnej lirze. Fa\u0142szywa i niebezpieczna to muzyka.<\/p>\n<p>By\u0142 ju\u017c kiedy\u015b, i to przez dobre dwa stulecia, u nas w Europie i tam, za morzem, taki \u015bwiat, w kt\u00f3rym ka\u017cdy mia\u0142 to, na co zas\u0142u\u017cy\u0142, a wi\u0119c to, co sam zarobi\u0142. A w\u0142adzy nie by\u0142o nic do tego. W to si\u0119 nie wtr\u0105ca\u0142a, bo wolno\u015b\u0107 robienia ze swym \u017cyciem i pieni\u0119dzmi co si\u0119 chce to by\u0142a rzecz \u015bwi\u0119ta. Poza tym jednak ta w\u0142adza nie patyczkowa\u0142a si\u0119 specjalnie z lud\u017ami, kt\u00f3rzy stawali jej na drodze. \u017badnego tam demokratycznego marudzenia! Za to biznes si\u0119 kr\u0119ci\u0142 i handel si\u0119 kr\u0119ci\u0142. Dymi\u0142y kominy, p\u0142ywa\u0142y statki, powstawa\u0142y i upada\u0142y fortuny, a wok\u00f3\u0142 panowa\u0142 moralny porz\u0105dek. Peda\u0142\u00f3w wsadzano do pierdla, podobnie jak roboli, kt\u00f3rym we \u0142bach si\u0119 przewraca\u0142o i \u017c\u0105dali, dajmy na to, o\u015bmiogodzinnego dnia pracy.<\/p>\n<p>Poza tym jednak nikt krzywdy nie mia\u0142, je\u015bli tylko zna\u0142 swoje miejsce. Trzeba by\u0142o tylko wiedzie\u0107, kto tu rz\u0105dzi, kto pan, a kto kmiotek, czyja wiara i tradycja jest cywilizacj\u0105, a kto \u201ekorzysta z go\u015bciny\u201d i jest \u201etolerowany\u201d. I da\u0142o si\u0119 \u017cy\u0107! A baby siedzia\u0142y w domu, no chyba, \u017ce w szwalni albo tkalni. Fajnie by\u0142o w tym XVIII i XIX wieku!<\/p>\n<p>A teraz, drogi m\u0142ody korwnisto, wyobra\u017a sobie, \u017ce jeste\u015b w tym \u015bwiecie, no dajmy na to, dzieckiem pracuj\u0105cym w fabryce 16 godzin na dob\u0119. Albo bezrobotnym umieraj\u0105cym na ulicy. Albo\u2026 no, mo\u017ce sam sobie ju\u017c do\u015bpiewaj. Statystycznie bior\u0105c, najprawdopodobniej twoi pradziadowie i prababki nie byli w tym \u015bwiecie panami. Pewnie byli ch\u0142opami lub robotnikami. I zapewne nale\u017celi do tych, kt\u00f3rzy kiedy\u015b powiedzieli DO\u015a\u0106! Do\u015b\u0107 wyzysku, pogardy dla cz\u0142owieka, nier\u00f3wno\u015bci i niesprawiedliwo\u015bci. Do\u015b\u0107 pychy pan\u00f3w i ich poni\u017cenia biednego cz\u0142owieka. Do\u015b\u0107 wolno\u015bci bogaczy kosztem niewolnictwa biedoty.<\/p>\n<p>I to \u201eDO\u015a\u0106!\u201d ca\u0142kiem zmieni\u0142o nasz \u015bwiat. Kosztowa\u0142o to wiele wojen, kt\u00f3re trwa\u0142y przez po\u0142ow\u0119 minionego stulecia. I oto jako\u015b znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w \u015bwiecie, w kt\u00f3rym dzieci nie umieraj\u0105 na ulicach, a ci, kt\u00f3rym nie podoba si\u0119 rz\u0105d, nie l\u0105duj\u0105 w wi\u0119zieniach, lecz id\u0105 na wybory. To ten \u015bwiat \u201elewak\u00f3w\u201d i \u201ez\u0142odziejskiej Unii Europejskiej\u201d. Jak\u017ce obywatele tego \u015bwiata t\u0119skni\u0105 za utracon\u0105 wolno\u015bci\u0105 XIX wieku! I jak si\u0119 garn\u0105 ucieka\u0107 z tej koszmarnej Unii do Chin, do Indii, byle dalej od tego ca\u0142ego absurdu!<\/p>\n<p>Wiecie, \u015bwiat nie jest taki prosty, jak si\u0119 wydaje. Tu z\u0142odzieje \u2013 tam sprawiedliwi. Tu moje \u2013 tam twoje. Tu normalni ludzie \u2013 tam debile i pasibrzuchy. My zdrowi \u2013 oni chorzy. My logiczni \u2013 oni zak\u0142amani i pogr\u0105\u017ceni w absurdzie. Nie, \u015bwiat taki nie jest. Jest bardzo skomplikowany i delikatny. Mo\u017ce trwa\u0107 dop\u00f3ki ludzie m\u0105drzy i roztropni maj\u0105 przewag\u0119 nad prostakami i pysza\u0142kami. Dop\u00f3ki nie dostanie si\u0119 w \u0142apy tych, kt\u00f3rzy wszystko wiedz\u0105 lepiej i wszystko raz-dwa rozpieprz\u0105.<\/p>\n<p>Bo ten \u015bwiat nie przetrwa, je\u015bli ka\u017cdy b\u0119dzie chodzi\u0142 tylko wok\u00f3\u0142 swego interesu, a wsp\u00f3lnota spo\u0142eczna to b\u0119dzie tylko w ko\u015bciele. To bajka. I to bajka etycznie do\u015b\u0107 odra\u017caj\u0105ca. Prosz\u0119 Was, nie przyk\u0142adajcie r\u0119ki do anarchii, kt\u00f3ra bierze si\u0119 z pychy i bezczelno\u015bci. Nie burzcie \u015bwiata, bo bardzo go potrzebujecie. I on potrzebuje Was. Nie bawcie si\u0119 politycznymi zapa\u0142kami, bo polityczne po\u017cary siej\u0105 spustoszenie wi\u0119ksze ni\u017c ogie\u0144.<\/p>\n<p>A je\u015bli potrzebujecie autorytetu i przewodnika, to bardzo dobrze. Tylko nie szukajcie go w\u015br\u00f3d szyderc\u00f3w i brutali, lecz w\u015br\u00f3d ludzi roztropnych i uprzejmych. B\u0105d\u017acie m\u0105drzy, skoro jeste\u015bcie m\u0105drzy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>By\u0142 raz taki moment, gdy ow\u0142adn\u0119\u0142y mn\u0105 czu\u0142e uczucia dla Janusza Korwin-Mikkego. Za\u017cy\u0142em z nim cichej wsp\u00f3lnoty l\u0119ku (o kt\u00f3rej on nie wiedzia\u0142) dnia 5 wrze\u015bnia 1995 r. na otwarciu Polskiego Zjazdu Filozoficznego. Wtedy jeszcze filozofia by\u0142a w cenie, dzi\u0119ki czemu organizatorzy wystarali si\u0119 o list z pozdrowieniami od papie\u017ca Jana Paw\u0142a II, b\u0119d\u0105cego wszak [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[129],"tags":[161,160,162],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/531"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=531"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/531\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":538,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/531\/revisions\/538"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=531"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=531"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=531"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}