
{"id":57,"date":"2012-05-15T21:09:18","date_gmt":"2012-05-15T21:09:18","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=57"},"modified":"2012-05-15T21:09:18","modified_gmt":"2012-05-15T21:09:18","slug":"motofrajer","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2012\/05\/15\/motofrajer\/","title":{"rendered":"Motofrajer"},"content":{"rendered":"<p>Przychodzi taki dzie\u0144, a nawet nie jeden, w \u017cyciu prawdziwego m\u0119\u017cczyzny, \u017ce musi si\u0119 rozsta\u0107 ze swoim samochodem. Gdy wiedzie go na \u017cyletki, to jakby do grobu odprowadza\u0142. To samo cmentarne uczucie: zmar\u0142y odebra\u0142 mi kawa\u0142ek mnie samego, zmieni\u0142 nieodwo\u0142alnie moje \u017cycie, kt\u00f3re teraz musi ju\u017c toczy\u0107 si\u0119 bez niego, a co gorsza przypomnia\u0142 mi o mojej w\u0142asnej \u015bmierci, co ju\u017c przecie\u017c nie tak daleko. Rozpaczy i roz\u017caleniu w sukurs przychodzi wszak satysfakcja, \u017ce jednak my jeszcze \u017cyjemy, a zmar\u0142y zwolni\u0142 troch\u0119 miejsca, kt\u00f3re mo\u017cna zaj\u0105\u0107 samemu albo obsadzi\u0107 czym\u015b nowym i ciekawszym ni\u017c ten \u015bwi\u0119tej pami\u0119ci nieboszczyk. <\/p>\n<p>I samoch\u00f3d, id\u0105c na z\u0142om, zabiera ze sob\u0105 nieodwo\u0142alnie ten kawa\u0142ek naszego \u017cycia, w kt\u00f3rym on to w\u0142a\u015bnie by\u0142 naszym samochodem. Mamy powody go nie lubi\u0107 go za to, \u017ce ukrad\u0142 nam k\u0119s \u017cycia, kt\u00f3ry wraz z nim si\u0119 sko\u0144czy\u0142, poch\u0142oni\u0119ty przez wieczno\u015b\u0107 by\u0142o\u015bci. A poza tym jest w tym zawsze jaka\u015b realna strata, bo nowy samoch\u00f3d, cho\u0107by o niebo lepszy, niekt\u00f3re rzeczy mimo wszystko b\u0119dzie mia\u0142 gorsze. To ju\u017c nigdy nie b\u0119dzie \u201eto samo\u201d. Mo\u017ce fotel ju\u017c nie taki wygodny, mo\u017ce zawieszenie nie tak mi\u0119kkie, mo\u017ce baga\u017cnik mniejszy.<\/p>\n<p>Mimo to, skoro czeka na nas nowy smarami pachn\u0105cy nabytek, oczka schn\u0105, a pogoda ducha wraca rychle, na sam widok kolejnego towarzysza \u017cycia, po\u0142yskliwego \u015bwiadka nowej jego epoki, kt\u00f3rej jak zawsze wygl\u0105damy z nadziej\u0105 (wszak \u017cycie zaczyna si\u0119 po czterdziestce, pi\u0119\u0107dziesi\u0105tce itd.). Odczuwamy nawet co\u015b w rodzaju wdzi\u0119czno\u015bci dla nieboszczyka, \u017ce raczy\u0142 si\u0119 dyskretnie usun\u0105\u0107 i z czystym sumieniem pogrzeba\u0107, robi\u0105c miejsce m\u0142odszemu. Czy mo\u017ce samoch\u00f3d da\u0107 wi\u0119kszy dow\u00f3d wierno\u015bci i mi\u0142o\u015bci dla swego pana, ni\u017c umrze\u0107 \u015bmierci\u0105 techniczn\u0105, gdy pan ma ju\u017c dalej id\u0105ce ambicje i mo\u017cliwo\u015bci?<\/p>\n<p>Bywa jednak i tak, \u017ce miast na z\u0142om, prowadzimy swego rumaka na targ niechcianych samochod\u00f3w i pozbywamy si\u0119 go, niepomni na wierne jego s\u0142u\u017cby, niepomni na swoje w\u0142asne do\u0144 przywi\u0105zanie. Zdradzamy i porzucamy jego i samych siebie, wiedzeni na pokuszenie przez ob\u0142e kszta\u0142ty kosztownego nast\u0119pcy oraz cudowne perspektywy tego fragmentu naszego \u017cywota, kt\u00f3ry sp\u0119dzimy razem.<\/p>\n<p>I ja mog\u0119 dzi\u015b powiedzie\u0107: za Citroena by\u0142em szcz\u0119\u015bliwy. Dzi\u0119kuj\u0119 ci, \u017ce by\u0142e\u015b, \u017ce je\u017adzi\u0142e\u015b, \u017ce si\u0119 psu\u0142e\u015b (ale jaka to by\u0142a rado\u015b\u0107, gdy trzeba by\u0142o wykupi\u0107 ci\u0119 z warsztatu i odnowionego, nieledwie u\u015bwi\u0119conego skuteczn\u0105 napraw\u0105, uwozi\u0107 w miasto!), \u017ce by\u0142e\u015b ze mn\u0105 w rowie i we W\u0142oszech, \u017ce s\u0142ucha\u0142e\u015b si\u0119 mnie i wioz\u0142e\u015b daleko ode mnie samego, wiernie towarzysz\u0105c mym marzeniom i z\u0142udzeniom. Dzi\u0119kuj\u0119, \u017ce\u015b by\u0142 mi s\u0142ug\u0105, a ja mog\u0142em by\u0107 ci panem. Dzi\u0119kuj\u0119, \u017ce by\u0142e\u015b wierny i niczego nie chcia\u0142e\u015b w zamian. Dzi\u0119kuj\u0119 ci, ale ju\u017c ci\u0119 nie potrzebuj\u0119. Swoj\u0105 drog\u0105, co si\u0119 z tob\u0105 sta\u0142o, ch\u0142opie, \u017ce kupi\u0142em ci\u0119 za 24, a sprzedaj\u0119 za 7! Czy ja te\u017c tak trac\u0119 na warto\u015bci? No nie, jak si\u0119 jeszcze jako\u015b trzymam. Odpadasz troch\u0119, kolego. Ja jad\u0119 dalej. Nie z tob\u0105.<\/p>\n<p>Moje po\u017cegnanie z Citroenem jest jednak troch\u0119 nietypowe. Porzucam go nie dla wymarzonego trzyletniego Subaru, nie dla Dodge`a Calibra ani Nissana Qashqai z drugiej r\u0119ki, lecz dla starego Volvo, co to niejedno ju\u017c pewnie widzia\u0142o. Kto sprzedaje samoch\u00f3d, by kupi\u0107 auto jeszcze dwa lata starsze i dop\u0142aca\u0107 do tego interesu kilka tysi\u0119cy! Ano ja. A dlaczego? Bo mi si\u0119 tak podoba. Bo s\u0105siad ma Volvo. A mo\u017ce inaczej \u2013 mo\u017ce dlatego, \u017ce tak po postu si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o? A mo\u017ce B\u00f3g tak chcia\u0142? A mo\u017ce tak ju\u017c musia\u0142o by\u0107? Kto to wie, jak to wszystko si\u0119 kr\u0119ci. Lecz cokolwiek si\u0119 stanie, cho\u0107by i zaraz si\u0119 \u00f3w nowy a stary w\u00f3z rozlecia\u0142, ja, prawdziwy m\u0119\u017cczyzna, zawsze b\u0119d\u0119 bez winy. Bo co si\u0119 sta\u0142o, to widocznie mia\u0142o si\u0119 sta\u0107 i s\u0142u\u017cy czemu\u015b lepszemu, co ma sta\u0107 si\u0119 w przysz\u0142o\u015bci. Nie musz\u0119 by\u0107 racjonalny, bo wy\u017csze nade mn\u0105 i nieprzeniknione czuwaj\u0105 racje. Oto i m\u0119ska metafizyka. A baby? A baby s\u0105 jakie\u015b inne.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przychodzi taki dzie\u0144, a nawet nie jeden, w \u017cyciu prawdziwego m\u0119\u017cczyzny, \u017ce musi si\u0119 rozsta\u0107 ze swoim samochodem. Gdy wiedzie go na \u017cyletki, to jakby do grobu odprowadza\u0142. To samo cmentarne uczucie: zmar\u0142y odebra\u0142 mi kawa\u0142ek mnie samego, zmieni\u0142 nieodwo\u0142alnie moje \u017cycie, kt\u00f3re teraz musi ju\u017c toczy\u0107 si\u0119 bez niego, a co gorsza przypomnia\u0142 mi [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[13],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/57"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=57"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/57\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":58,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/57\/revisions\/58"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=57"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=57"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=57"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}