
{"id":6137,"date":"2022-11-01T18:55:24","date_gmt":"2022-11-01T17:55:24","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6137"},"modified":"2022-11-02T00:28:08","modified_gmt":"2022-11-01T23:28:08","slug":"straszni-mieszczanie-to-my","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2022\/11\/01\/straszni-mieszczanie-to-my\/","title":{"rendered":"Straszni mieszczanie to my!"},"content":{"rendered":"\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"399\" height=\"530\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2022\/11\/antychryst1-1.png\" alt=\"\" class=\"wp-image-6141\" srcset=\"\/hartman\/wp-content\/uploads\/2022\/11\/antychryst1-1.png 399w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2022\/11\/antychryst1-1-226x300.png 226w\" sizes=\"(max-width: 399px) 100vw, 399px\" \/><\/figure>\n\n\n\n<p>\u201e\u017be B\u00f3g\u2026 \u017ce Rosja, radio,\nsport, wojna\u2026\u201d \u2013 to cytat ze s\u0142ynnych, bolesnych \u201eMieszka\u0144c\u00f3w\u201d Tuwima.\n\u201eStraszni mieszczanie\u201d \u2013 ta fraza \u015bmie by\u0107 \u201eprzerabian\u0105\u201d w szkole! Nie ma rzeczy\ntak \u015bwi\u0119tej lub z\u0142o\u017conej albo subtelnej, aby straszni mieszczanie j\u0105 uszanowali\ni nie wpakowali do swoich szk\u00f3\u0142, swoich przem\u00f3wie\u0144, swoich \u0142b\u00f3w. Wszystko\nzmiel\u0105 na m\u0105k\u0119, jak m\u0142yny st\u0119powe, skar\u017cy\u0142 si\u0119 Nietzsche. Podobni sobie, bez\nwzgl\u0119du na polityczne ubarwienie.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Ba! Wszystko, nawet ten felieton, zastaje ich zadowolonymi z siebie, rozpartymi w fotelach i bezpiecznymi. Niczego nie bior\u0105 do siebie, pewni, \u017ce do nich zawsze puszcza si\u0119 oko, a g\u0142upcy to inni. Bezsilna jest z\u0142o\u015b\u0107 intelektualisty, artysty, strasznego dziecka, bo nie ma na \u015bwiecie niczego, co nie by\u0142oby dla strasznego mieszczanina. Pewnego siebie a skromnego, p\u0142askiego a nad\u0119tego, szczerego a sztucznego, o\u015bwieconego w ka\u017cdym calu. \u017be prawa kobiet, \u017ce r\u00f3wno\u015b\u0107, \u017ce gender. \u017be B\u00f3g, \u017ce tradycja, \u017ce rodzina. \u017be klimat, \u017ce Rosja, \u017ce wojna.<\/p>\n\n\n\n<p>Na nich nie ma mocnych. Nieobca im refleksja, nieobca te\u017c ironia. S\u0105 \u201emy\u015bl\u0105cy\u201d, lecz ich my\u015bl jest jakby zatrzymana na pierwszym kroku, zapatrzona w siebie i w sobie zakochana. Pr\u00f3\u017cno\u015b\u0107 i egzaltacj\u0119 bior\u0105 za wra\u017cliwo\u015b\u0107 i zaanga\u017cowanie. Maj\u0105 pogl\u0105dy, lecz zawsze proste i akuratne, takie jakie mie\u0107 nale\u017cy. W zapatrzeniu w siebie, w teatralnym, sk\u0142amanym zatroskaniu \u015bwiatem, z kt\u00f3rego nic dalej ju\u017c nie wynika (mo\u017ce poza drobnymi datkami na s\u0142uszne cele), jak \u015bciana odbijaj\u0105 ka\u017cd\u0105 my\u015bl obc\u0105 i now\u0105, zdoln\u0105 naruszy\u0107 ich spok\u00f3j. Do\u015b\u0107 ju\u017c si\u0119 namarszczyli cz\u00f3\u0142ek, aby zrozumie\u0107 \u201es\u0142uszny pogl\u0105d\u201d, kt\u00f3ry poda\u0142o im s\u0142uszne radio albo gazeta. Ch\u0119ci do dalszego wysi\u0142ku brak.<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0105 otwarci, a jak\u017ce! S\u0105 otwarci na \u201einne \u015bwiaty\u201d i \u201enowe do\u015bwiadczenia\u201d, lecz co najwy\u017cej w ksi\u0105\u017cce albo w kinie. N\u00f3\u017cki sami na obcym terytorium nie postawi\u0105. Ryzyka nie podejm\u0105. Wol\u0105 pochwali\u0107 cudzy nonkonformizm i odwag\u0119, \u017ceby tylko nie trzeba by\u0142o w\u0142asnej. Czu\u0142ostkowi, sentymentalni, ca\u0142uj\u0105 w nosy swoje pieski i kotki, lecz brzydz\u0105 si\u0119 cz\u0142owieka, je\u015bli tylko jest w opa\u0142ach. Zawsze ch\u0119tni do patosu i wznios\u0142o\u015bci, tak samo jak do ironii i szyderstw. Byleby tylko dobrze wypa\u015b\u0107 w towarzystwie oraz internecie. Straszni, o\u015bwieceni mieszczanie. Przem\u0105drzali, wszystko lepiej wiedz\u0105cy filistrzy i konformi\u015bci. Pazerni kabotyni, chytrze licz\u0105cy korzy\u015bci i wydatki. Pozerzy bez klasy i bez fantazji. Tch\u00f3rze i lenie, czekaj\u0105cy, a\u017c kto\u015b im obali rz\u0105d i naprawi chodnik. Wiecznie narzekaj\u0105cy na wszystko, zawsze przed Kanarami lub po Grecji. Opaleni, pachn\u0105cy, wydepilowani, wysportowani. \u017be sushi, \u017ce vintage, \u017ce kraftowe piwo. \u017be u dominikan\u00f3w, \u017ce u \u017byd\u00f3w. \u017be Kaczor, \u017ce Tusk, \u017ce Putin.<\/p>\n\n\n\n<p>Roni\u0105 \u0142ezk\u0119, \u017ce \u201ewa\u017cne s\u0105 tylko te dni, kt\u00f3rych jeszcze nie znamy\u201d \u2013 pewnie, c\u00f3\u017c znaczy przesz\u0142o\u015b\u0107 z jej zjedzonymi lodami i nieaktualnymi zakl\u0119ciami. Z literatury preferuj\u0105 \u201eMa\u0142ego ksi\u0119cia\u201d, bo taki samodzielny i nieoczywisty. Bezczelny, zarozumia\u0142y bachor to przecie\u017c oni sami w marzeniach. Z poezji to koniecznie \u201eKt\u00f3ry skrzywdzi\u0142e\u015b cz\u0142owieka prostego\u2026\u201d. Przecie\u017c to takie pi\u0119kne, ci\u0119\u017ckiej pracy robotnika nale\u017cy si\u0119 szacunek. \u201eNie dokazuj mi\u0142a, nie dokazuj!\u201d \u2013 \u015bpiewa\u0142 tylko dla niej, a teraz ma serce z lodu, kt\u00f3ry nie od razu mo\u017cna stopi\u0107. Niewa\u017cne, \u017ce bez \u0142adu i sk\u0142adu. Wa\u017cne, \u017ce \u201emi\u0142a\u201d i \u201edokazywa\u0107\u201d. Takie s\u0142\u00f3wka rzadkie i szlachetne. Szlachetne jak kazanie ukochanego ksi\u0119dza, kt\u00f3ry pokazuje, czym naprawd\u0119 jest chrze\u015bcija\u0144stwo \u2013 nie to co Rydzyk.<\/p>\n\n\n\n<p>Ach, wy pozerzy! Ach, wy czu\u0142ostkowi okrutnicy! Mistrzowie tanich wzrusze\u0144, oczywistych, a ba\u0142amutnych idei, bezpiecznych przedsi\u0119wzi\u0119\u0107, rzewnych melodii, podnios\u0142ych pie\u015bni i tajemniczych historii o elfach. Znawcy hygge, jogi i medytacji. Pogromcy cellulitu i da\u0144 mi\u0119snych!<\/p>\n\n\n\n<p>A mo\u017ce ja si\u0119 czepiam?\nCzy\u017cbym by\u0142 kim\u015b lepszym? A Tuwim by\u0142? Nietsche by\u0142? Nic w biografiach\n\u201eniestrasznych mieszczan\u201d na to nie wskazuje. Tajemnica elitarnych frustracji\ntkwi w tym, \u017ce w pojedynk\u0119 nawet wybitni tw\u00f3rcy nie s\u0105 w stanie niczego\nzmieni\u0107. Ich antymieszcza\u0144skie tyrady, kierowane przeciwko pruderii, pozerstwu,\nsnobizmowi, bigoterii, bezgu\u015bciu, a w ko\u0144cu (bo ku temu zawsze to wszystko\nzmierza) przeciwko faszyzmowi, maj\u0105 za finalnego adresata samych autor\u00f3w. Od\nMoliera do Bernharda \u2013 pozer, bigot, ko\u0142tun, nieuk i faszysta czai si\u0119 w duszy\nartysty. I w ka\u017cdym z nas.<\/p>\n\n\n\n<p>Oskar\u017cyciel nie stoi wy\u017cej ni\u017c oskar\u017cony. Jego przewaga polega na tym, \u017ce potrafi sformu\u0142owa\u0107 my\u015bl krytyczn\u0105, w\u0142o\u017cy\u0107 kij w mrowisko, wytr\u0105ci\u0107 z r\u00f3wnowagi i poczucia komfortu. Tylko tyle i a\u017c tyle. Jednak\u017ce nikt nie wymy\u015bli\u0142 jeszcze, co zrobi\u0107, aby nie by\u0107 \u201etakim\u201d. Nie poprzesta\u0107 na krytyce, lecz zmieni\u0107 si\u0119 w kogo\u015b, kto ponosi ryzyko i p\u0142aci cen\u0119. Nie wiemy, jak to si\u0119 dzieje, \u017ce straszny mieszczanin czasami chwyta za bro\u0144, aby broni\u0107 wolno\u015bci, albo m\u00f3wi prawd\u0119, kt\u00f3r\u0105 przyp\u0142aci wi\u0119zieniem. Nie wiemy, co sprawia, \u017ce rzuca si\u0119 na ratunek, ni z tego, ni z owego tworzy wielkie dzie\u0142o albo uporem i zawzi\u0119to\u015bci\u0105 doprowadza do ko\u0144ca przedsi\u0119wzi\u0119cie po\u017cyteczne dla og\u00f3\u0142u. Niepozorni ludzie, zas\u0142uguj\u0105cy na szyderstwa satyryka i gniewne tyrady poety, czasami okazuj\u0105 si\u0119 zupe\u0142nie inni, ni\u017c si\u0119 zdawali. Wstaj\u0105 ze swej ma\u0142o\u015bci i id\u0105 tam, gdzie ani satyryk, ani poeta nawet nie \u015bmie spojrze\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie namawiam nikogo, \u017ceby z tego powodu powstrzymywa\u0142 si\u0119 od krytykowania miernoty i oportunizmu. Trzeba to robi\u0107, lecz w taki spos\u00f3b, \u017ceby pogard\u0105 nie zabi\u0107 tego, co w ludziach dobrego drzemie. Bo \u0142atwo poecie skrzywdzi\u0107 cz\u0142owieka \u015brednio zamo\u017cnego i \u015brednio kulturalnego, szyderstwem nad jego mierno\u015bci\u0105 wybuchaj\u0105c. Troch\u0119 trudniej powiedzie\u0107 mu, bez z\u0142o\u015bci, co\u015b nowego, co mo\u017ce sprawi\u0107, \u017ce wstanie i p\u00f3jdzie dalej, ni\u017c my\u015bla\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u201e\u017be B\u00f3g\u2026 \u017ce Rosja, radio, sport, wojna\u2026\u201d \u2013 to cytat ze s\u0142ynnych, bolesnych \u201eMieszka\u0144c\u00f3w\u201d Tuwima. \u201eStraszni mieszczanie\u201d \u2013 ta fraza \u015bmie by\u0107 \u201eprzerabian\u0105\u201d w szkole! Nie ma rzeczy tak \u015bwi\u0119tej lub z\u0142o\u017conej albo subtelnej, aby straszni mieszczanie j\u0105 uszanowali i nie wpakowali do swoich szk\u00f3\u0142, swoich przem\u00f3wie\u0144, swoich \u0142b\u00f3w. Wszystko zmiel\u0105 na m\u0105k\u0119, jak m\u0142yny [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6144,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6137"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6137"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6137\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6143,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6137\/revisions\/6143"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6144"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6137"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6137"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6137"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}