
{"id":6240,"date":"2023-01-03T15:19:30","date_gmt":"2023-01-03T14:19:30","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6240"},"modified":"2023-05-02T12:34:33","modified_gmt":"2023-05-02T10:34:33","slug":"zla-nowina","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2023\/01\/03\/zla-nowina\/","title":{"rendered":"Z\u0142a Nowina"},"content":{"rendered":"\n<p>&#8222;B\u00f3g umar\u0142!&#8221;, m\u00f3wili \u015bwiadkowie wojny trzydziestoletniej, najwi\u0119kszej wojny religijnej nowo\u017cytnej Europy. Rozbicie jedno\u015bci chrze\u015bcijan i&nbsp;niezliczone ofiary bratob\u00f3jczych walk &#8211; dla ludzi wra\u017cliwych by\u0142o to niczym powt\u00f3rne ukrzy\u017cowanie. &#8222;B\u00f3g umar\u0142 dla nas&#8221; &#8211; jaka\u017c przewrotna dwuznaczno\u015b\u0107 tkwi w&nbsp;tym powiedzeniu, kt\u00f3re t\u0142umaczy si\u0119: &#8222;B\u00f3g po\u015bwi\u0119ci\u0142 Syna dla naszego zbawienia&#8221; oraz: &#8222;wyrzekli\u015bmy si\u0119 Boga&#8221;!<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Lecz mo\u017ce w\u0142a\u015bnie sta\u0142o si\u0119 co\u015b jeszcze gorszego, co\u015b, co nie mie\u015bci si\u0119 w&nbsp;teologii winy i&nbsp;odkupienia? Wszak wystarczy tylko odj\u0105\u0107 s\u0142owa &#8222;dla nas&#8221;, a&nbsp;wyjdzie nagie i&nbsp;straszne &#8222;B\u00f3g umar\u0142&#8221;. A&nbsp;wi\u0119c mo\u017ce B\u00f3g nas opu\u015bci\u0142? A&nbsp;mo\u017ce Boga w&nbsp;og\u00f3le nie ma? Te blu\u017anierstwa nie przypadkiem powsta\u0142y po raz pierwszy w&nbsp;g\u0142owach filozof\u00f3w w\u0142a\u015bnie w&nbsp;XVII wieku, gdy okaza\u0142o si\u0119, \u017ce B\u00f3g nie raczy\u0142 utrzyma\u0107 Swego Ko\u015bcio\u0142a w&nbsp;jedno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Odt\u0105d zacz\u0119\u0142a narasta\u0107 w\u015br\u00f3d wiernych &#8211; katolik\u00f3w i&nbsp;protestant\u00f3w &#8211; \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce ka\u017cdy wyznawca, chc\u0105c nie chc\u0105c, trwaj\u0105c przy swej wierze, dokonuje wyboru tego w\u0142a\u015bnie wyznania. \u017bycie religijne utraci\u0142o naturalno\u015b\u0107 i&nbsp;bezpo\u015brednio\u015b\u0107, utraci\u0142o niewinno\u015b\u0107. \u015awiat przesta\u0142 dzieli\u0107 si\u0119 na wierz\u0105cych prawdziwie oraz innowierc\u00f3w i&nbsp;heretyk\u00f3w, wartych tyle co blu\u017aniercy i&nbsp;obrazoburcy. Jak u&nbsp;zarania chrze\u015bcija\u0144stwa, gdy r\u00f3\u017cnie odczytywano Ewangeli\u0119 i&nbsp;nie wiadomo by\u0142o jeszcze, kt\u00f3ra przewa\u017cy szala, r\u00f3wnie\u017c wtedy, w&nbsp;zaraniu nowoczesnej Europy, \u017cycie religijne sta\u0142o si\u0119 domen\u0105 sporu. Tylko \u017ce nie by\u0142 to ju\u017c sp\u00f3r o&nbsp;sens objawienia, lecz o&nbsp;dziedzictwo kilkunastu stuleci chrze\u015bcija\u0144stwa, kt\u00f3re tak wielu wyznawc\u00f3w rozczarowa\u0142o, niekt\u00f3rych wr\u0119cz przywodz\u0105c na skraj ateizmu.<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Zal\u0105\u017cek niewiary<\/h2>\n\n\n\n<p>Z&nbsp;traumy wojen religijnych wywodzi si\u0119 wo\u0142anie o&nbsp;tolerancj\u0119. Baruch Spinoza, John Locke, a&nbsp;potem filozofowie i&nbsp;morali\u015bci o\u015bwiecenia wzywali ludy i&nbsp;rz\u0105dy, by wyrzek\u0142y si\u0119 zasady, i\u017c z\u0142o wypala\u0107 trzeba gor\u0105cym \u017celazem. Niechaj ci, kt\u00f3rzy wierz\u0105 fa\u0142szywie, maj\u0105 prawo do istnienia w&nbsp;imi\u0119 chrze\u015bcija\u0144skiej zasady mi\u0142osierdzia. Lepiej tolerowa\u0107 niewiernych, a&nbsp;mo\u017ce nawet niewierz\u0105cych, ni\u017c sprzeniewierza\u0107 si\u0119 przykazaniu mi\u0142o\u015bci, siej\u0105c przemoc i&nbsp;stosuj\u0105c religijny przymus. Trzeba by\u0142o stuleci, aby idea ta przyj\u0119\u0142a si\u0119 w&nbsp;\u015bwiecie, a&nbsp;dopiero ca\u0142kiem niedawno uzupe\u0142niono j\u0105 o&nbsp;my\u015bl nies\u0142ychan\u0105 i&nbsp;jak\u017ce ryzykown\u0105: nie do\u015b\u0107 si\u0119 tolerowa\u0107 wskro\u015b wszelkich r\u00f3\u017cnic w&nbsp;wyznaniu i&nbsp;sposobie \u017cycia, lecz nale\u017cy si\u0119 ponadto uznawa\u0107 wzajemnie i&nbsp;szanowa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Bo tolerancja nie domaga si\u0119 bynajmniej uznania w&nbsp;innym jego r\u00f3wnych z&nbsp;moimi praw i&nbsp;racji. R\u00f3wno\u015b\u0107 jest przecie\u017c ide\u0105 dla wiary ogromnie ryzykown\u0105. Uznania innego wyznania za &#8222;r\u00f3wne mojemu&#8221;, cokolwiek mia\u0142oby to znaczy\u0107, nie da si\u0119 w&nbsp;pe\u0142ni pogodzi\u0107 z&nbsp;roszczeniem ka\u017cdego wyznania opartego na objawieniu do prawdy i&nbsp;doskona\u0142o\u015bci. Prawdziwa wiara zak\u0142ada, \u017ce to moja, a&nbsp;nie twoja wiara jest w\u0142a\u015bnie prawdziwa. Stronniczo\u015b\u0107 zawierzenia i&nbsp;wyznawania wiary niezwykle trudno jest po\u0142\u0105czy\u0107 z&nbsp;szacunkiem dla innych wyzna\u0144, a&nbsp;tym bardziej z&nbsp;przekonaniem o&nbsp;powszechnej r\u00f3wno\u015bci lub komplementarno\u015bci ludzkich konfesji. Okaza\u0142o si\u0119 jednak, w&nbsp;XX wieku, \u017ce nie jest to ca\u0142kiem niemo\u017cliwe. A&nbsp;jednocze\u015bnie okaza\u0142o si\u0119, jak wysok\u0105 cen\u0119 trzeba zap\u0142aci\u0107 za nowo\u017cytn\u0105 &#8222;nad\u015bwiadomo\u015b\u0107 kulturow\u0105&#8221;, b\u0119d\u0105c\u0105 warunkiem pokoju mi\u0119dzy wyznaniami, a&nbsp;wi\u0119c za upowszechnienie si\u0119 do\u015bwiadczenia wielo\u015bci wyzna\u0144 oraz id\u0105cego za nim toksycznego dla wiary przekonania, \u017ce to cz\u0142owiek tworzy swe religie, tak r\u00f3\u017cne, jak r\u00f3\u017cne s\u0105 obyczaje, prawa i&nbsp;wszelkie sfery \u017cycia lud\u00f3w ziemi.<\/p>\n\n\n\n<p>W&nbsp;dusze najgorliwiej nawet\nwierz\u0105cych mieszka\u0144c\u00f3w Zachodu kultura nowoczesna, zrodzona w&nbsp;dobie\nreformacji, wszczepi\u0142a odrobin\u0119 naturalizmu i&nbsp;relatywizmu, stanowi\u0105cych\nzal\u0105\u017cek niewiary. Kt\u00f3\u017c bowiem po\u015br\u00f3d mieszcza\u0144skiego t\u0142umu nic nie s\u0142ysza\u0142\no&nbsp;tym, \u017ce religie powstaj\u0105 i&nbsp;gin\u0105, tak jak inne wytwory ludzkiej\nkultury, \u017ce s\u0105, by\u0142y i&nbsp;zapewne b\u0119d\u0105 r\u00f3\u017cne kulty, r\u00f3\u017cne opowie\u015bci\no&nbsp;bogach, boginiach, herosach, zbawicielach i&nbsp;prorokach, jedynych\nb\u0105d\u017a mnogich, z&nbsp;nieba, z&nbsp;ziemi albo i&nbsp;z&nbsp;cz\u0142owieka\npocz\u0119tych?<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0105 religie mnogie, s\u0105 mnogie teologie, a&nbsp;jeden jest tylko B\u00f3g i&nbsp;jedno jest religioznawstwo. Tak bodaj got\u00f3w jest my\u015ble\u0107 cz\u0142owiek wsp\u00f3\u0142czesny, nawet wierz\u0105cy, i&nbsp;to bardzo &#8211; a&nbsp;trudno mu si\u0119 dziwi\u0107 i&nbsp;odmawia\u0107 rozs\u0105dku takiemu widzeniu spraw. W&nbsp;taki te\u017c spos\u00f3b powsta\u0142 deizm &#8211; parodia religii, gdzie B\u00f3g nie ma ju\u017c ni w\u0142adzy, ni imienia, znikaj\u0105c jak plamka na horyzoncie. Przekonany, \u017ce do takiego stanu ducha powszechnie zmierzamy Nietzsche, bolej\u0105c nad utracon\u0105 religijno\u015bci\u0105 prost\u0105 i&nbsp;mocn\u0105, powtarza\u0142: &#8222;B\u00f3g umar\u0142&#8221;. Tym razem nie za nas, nie dla nas. Nie zasn\u0105\u0142, nie opu\u015bci\u0142 nas. Nie zabili\u015bmy Go, a&nbsp;On nie zmartwychwstanie. B\u00f3g umar\u0142 naprawd\u0119, samotny i&nbsp;opuszczony przez nas, odk\u0105d uwierzyli\u015bmy, \u017ce On tylko nam si\u0119 przy\u015bni\u0142.<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Zadekretowana \u015bmier\u0107<\/h2>\n\n\n\n<p>Oto w&nbsp;\u0142onie naszego\nnowoczesnego \u015bwiata wydarzy\u0142a si\u0119 kosmiczna katastrofa &#8211; lecz nie b\u0119dzie ani\nodkupienia, ani kary. Bo B\u00f3g nie \u017cyje. Sta\u0142o si\u0119 co\u015b strasznego, lecz tylko\nszale\u0144cy i&nbsp;wizjonerzy dostrzegaj\u0105 groz\u0119 tego wydarzenia: opu\u015bci\u0142a nas\nwiara, nie b\u0119dzie ju\u017c religii! A&nbsp;jak do tego dosz\u0142o? Ot, po prostu\nuznali\u015bmy za \u015bmieszne, aby obstawa\u0107 przy jednym objawieniu i&nbsp;jednym bogu,\nskoro tyle jest objawie\u0144 i&nbsp;tylu innych bog\u00f3w, cz\u0142owiek za\u015b, wolny\ni&nbsp;rozumny, dor\u00f3s\u0142 w&nbsp;ko\u0144cu do tego, by zmierzy\u0107 si\u0119 ze sw\u0105 samotno\u015bci\u0105\nna szczytach natury.<\/p>\n\n\n\n<p>Nieobecno\u015b\u0107 Boga\ni&nbsp;szale\u0144stwo wiary, credo ut absurdum, to wielkie prawdy do\u015bwiadczenia\nreligijnego. B\u00f3g jest wszak niesko\u0144czony i&nbsp;nijak pozna\u0107 go i&nbsp;uobecni\u0107\ndla siebie, w&nbsp;sko\u0144czono\u015bci naszych dusz, nie potrafimy. B\u00f3g jest poza\ni&nbsp;ponad wszelkimi atrybutami, jakie mo\u017cemy mu w&nbsp;najwy\u017cszym stopniu\nprzypisa\u0107, nawet gdy s\u0105 najdoskonalsze: prostota, jed(y)no\u015b\u0107, niesko\u0144czono\u015b\u0107,\nrozumno\u015b\u0107, mi\u0142o\u015b\u0107&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Nawet tego, \u017ce &#8222;jest bytem&#8221;,\nnie mo\u017cemy orzec o&nbsp;Bogu dos\u0142ownie i&nbsp;prawid\u0142owo, jak\no&nbsp;czymkolwiek, co jest stworzone. A&nbsp;skoro nic o&nbsp;Bogu powiedzie\u0107\nfortunnie nie mo\u017cemy, to poniek\u0105d tyle samo warte s\u0105 superlatywy, co ich\nprzeciwie\u0144stwa. Ani B\u00f3g dobry nie jest, ani z\u0142y &#8211; bo ponad dobrem i&nbsp;z\u0142em.\nAni B\u00f3g sko\u0144czony, ani niesko\u0144czony &#8211; bo ponad sko\u0144czono\u015bci\u0105\ni&nbsp;niesko\u0144czono\u015bci\u0105. Ani B\u00f3g poj\u0119ciem, ani realno\u015bci\u0105 &#8211; bo stoi ponad\nr\u00f3\u017cnic\u0105 dziel\u0105c\u0105 zmy\u015blenie od rzeczywisto\u015bci. I&nbsp;tak, ka\u017cde zdanie, kt\u00f3re\no&nbsp;Bogu wypowiemy, powinni\u015bmy za sob\u0105 zaraz skre\u015bli\u0107, posuwaj\u0105c si\u0119 naprz\u00f3d\nw&nbsp;poznawaniu-niepoznawaniu Jego niepoj\u0119tej Istoty, w&nbsp;&#8222;uczonej\nniewiedzy&#8221;, jak si\u0119 wyrazi\u0142 Kuza\u0144czyk. W&nbsp;taki to spos\u00f3b nauczyli nas\nprawi\u0107 o&nbsp;Bogu wielcy mistycy, od Pseudo-Dionizego przez Mistrza Eckharta\na\u017c po Miko\u0142aja z&nbsp;Kuzy w\u0142a\u015bnie. Nie sama przeto nieobecno\u015b\u0107 Boga jest\ntragedi\u0105, o&nbsp;kt\u00f3rej m\u00f3wi Nietzsche. Nawet nie pycha ateisty, kt\u00f3ry pod\ns\u0142o\u0144cem rozumu, nie widz\u0105c \u015bwi\u0119to\u015bci nieba, p\u0142awi si\u0119 w&nbsp;o\u015blepiaj\u0105cej go\njasno\u015bci, ostatecznie zamykaj\u0105c si\u0119 na Tajemnic\u0119. To bywa\u0142o i&nbsp;dawniej.\nTragizm naszego po\u0142o\u017cenia, tragizm nowej i&nbsp;ostatecznej \u015bmierci Boga polega\nna tym, \u017ce nie wierz\u0105c naprawd\u0119, nie umiemy te\u017c naprawd\u0119 cierpie\u0107 ani kocha\u0107,\n\u017ce wraz z&nbsp;prawd\u0105 wiary opu\u015bci\u0142a nas autentyczno\u015b\u0107 i&nbsp;powaga\negzystencji.<\/p>\n\n\n\n<p>Tragedia \u015bmierci Boga nie\nrozgrywa si\u0119 w&nbsp;naszych czuj\u0105cych sercach ani w&nbsp;naszych my\u015bl\u0105cych\numys\u0142ach, lecz dotyka nas nie\u015bwiadomie i&nbsp;nieodczuwalnie, bezbole\u015bnie\nzamra\u017caj\u0105c nasze dusze. \u015amier\u0107 Boga sprowadza powoln\u0105, cho\u0107 bezbolesn\u0105 \u015bmier\u0107\nna nas samych; dlatego Nietzsche uwa\u017ca\u0142, \u017ce jeste\u015bmy &#8222;ostatnimi\nlud\u017ami&#8221;. Przysz\u0142o\u015b\u0107 nale\u017cy przeto do istot metafizycznie od nas\ndoskonalszych, nadludzi, kt\u00f3rych wolno\u015b\u0107 i&nbsp;spontaniczno\u015b\u0107 na zawsze\nzwyci\u0119\u017cy nihilizm rodzaju ludzkiego.<\/p>\n\n\n\n<p>Nietzsche by\u0142 autorem\negzaltowanym. Wyolbrzymia\u0142 i&nbsp;dramatyzowa\u0142. Lecz w&nbsp;tej sprawie,\nw&nbsp;sprawie kosmicznej tragedii \u015bmierci Boga, nie ma s\u0142\u00f3w do\u015b\u0107 strasznych\ni&nbsp;pot\u0119\u017cnych, aby j\u0105 opisa\u0107. Gdy bowiem przet\u0142umaczymy to z&nbsp;poezji na\nproz\u0119, m\u00f3wi\u0105c na przyk\u0142ad o&nbsp;zmierzchu religijno\u015bci wsp\u00f3lnotowej i&nbsp;ortodoksyjnej,\nopartej na przywi\u0105zaniu do okre\u015blonego wyznania i&nbsp;g\u0142\u0119bokiej wierze\nw&nbsp;moc rytua\u0142u, albo o&nbsp;post\u0119puj\u0105cej sekularyzacji wsp\u00f3\u0142czesnych\nspo\u0142ecze\u0144stw, to wcale nie powiemy tego, co trzeba. Bo utrata wiary jest jak\nsama \u015bmier\u0107, a&nbsp;\u015bmier\u0107 to nie jest fakt jak ka\u017cdy inny. O&nbsp;\u015bmierci\ntrzeba m\u00f3wi\u0107 m\u0105drze. A&nbsp;to jest trudne. Kto nie umar\u0142, ten boi si\u0119 \u015bmierci.\nKto umar\u0142, ten nie \u017cyje. O&nbsp;\u015bmierci nie da si\u0119 opowiedzie\u0107; chyba tylko\nw&nbsp;roli zatrwo\u017conego \u015bwiadka. Podobnie jest ze \u015bmierci\u0105 wiary. Kto j\u0105\nutraci\u0142, ten nie czuje straty. R\u00f3\u017cnica polega na tym, \u017ce kto wierzy, ten nie\nboi si\u0119, \u017ce wiar\u0119 utraci. \u017bycie si\u0119 ko\u0144czy, lecz wiara zdaje si\u0119 wierz\u0105cemu\nnie\u015bmiertelna.<\/p>\n\n\n\n<p>Jest jednak taki stan, gdy\njeszcze wierzymy, lecz czujemy, \u017ce jest to ju\u017c wiara zatruta, &#8222;wiara na\nwiar\u0119&#8221;, jakby z&nbsp;\u0142aski naszego w\u0142asnego postanowienia, kt\u00f3rego\npodj\u0119cie wymusi\u0142 na nas wsp\u00f3\u0142czesny \u015bwiat &#8211; nakazuj\u0105cy nam wci\u0105\u017c korzysta\u0107\nz&nbsp;wolno\u015bci i&nbsp;dokonywa\u0107 wyboru nawet tam, gdzie wybieranie jest\nskandalem. I&nbsp;w\u0142a\u015bnie w&nbsp;tym miejscu znale\u017ali si\u0119 wierz\u0105cy naszego\n\u015bwiata. W&nbsp;tym miejscu znale\u017ali si\u0119 r\u00f3wnie\u017c Polacy: na progu narodowej\ntragedii bezpowrotnej utraty wiary. To ostatnia chwila, by si\u0119 cofn\u0105\u0107, bo potem\nprzestanie ju\u017c bole\u0107. Ale czy krok w&nbsp;ty\u0142 jest mo\u017cliwy? Ja w&nbsp;to nie\nwierz\u0119. I&nbsp;to czyni mnie w\u0142a\u015bnie cz\u0142owiekiem niewierz\u0105cym.<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Trzy drogi<\/h2>\n\n\n\n<p>Cz\u0142owiek wsp\u00f3\u0142czesny mo\u017ce zaj\u0105\u0107\nwobec spraw wiary jedn\u0105 z&nbsp;trzech pozycji. Niestety, na co\u015b musi si\u0119\nzdecydowa\u0107, a&nbsp;sam przymus podj\u0119cia takiej decyzji jest gwa\u0142tem na jego\nreligijnej czysto\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Pierwsza mo\u017cliwo\u015b\u0107 to udawa\u0107, \u017ce\nwszystko jest po staremu, i&nbsp;broni\u0107 wiary przodk\u00f3w, dogmat\u00f3w, dobrych\nobyczaj\u00f3w i&nbsp;u\u015bwi\u0119conych przywilej\u00f3w Ko\u015bcio\u0142a przeciwko wrogom\ni&nbsp;ateistom. Tradycjonalizm mo\u017ce by\u0107 agresywny, ale mo\u017ce te\u017c by\u0107 tkliwy\ni&nbsp;sentymentalny. Zawsze jednak b\u0119dzie ska\u017cony fa\u0142szem, b\u0119dzie, m\u00f3wi\u0105c po\nheglowsku, &#8222;zapo\u015bredniczony&#8221;. Wszak w&nbsp;\u015bwiecie wsp\u00f3\u0142czesnym,\nw&nbsp;kt\u00f3rym nawet pro\u015bci ludzie wiedz\u0105, \u017ce wyznania s\u0105 r\u00f3\u017cne\ni&nbsp;r\u00f3wnoprawne, a&nbsp;pa\u0144stwo jest \u015bwieckie, na dogmaty wiary nieczu\u0142e, \u017ce\nobok \u015bwiata wiary istnieje \u015bwiat wiedzy, \u017ce prawo nie tylko na religii si\u0119\nopiera &#8211; w&nbsp;\u015bwiecie wsp\u00f3\u0142czesnym trwanie przy dawnym kszta\u0142cie wiary, czy\ntego chcemy, czy nie, staje si\u0119 &#8222;kultywowaniem tradycji&#8221;. Tradycja\nza\u015b, o&nbsp;kt\u00f3rej trzeba wci\u0105\u017c przypomina\u0107, \u017ce jest w\u0142a\u015bnie\n&#8222;tradycj\u0105&#8221;, staje si\u0119 swym zaprzeczeniem &#8211; sentymentem, pami\u0105tk\u0105 &#8211;\na&nbsp;przestaje by\u0107 \u017cyw\u0105 i&nbsp;autentyczn\u0105 praktyk\u0105. Biedni tradycjonali\u015bci,\nz\u0142apani w&nbsp;pu\u0142apk\u0119 \u015bwiadomo\u015bci nowoczesnej, sami przez wszystkie przypadki\nodmieniaj\u0105 s\u0142owo &#8222;tradycja&#8221; i&nbsp;zamiast robi\u0107 co\u015b po prostu,\nci\u0105gle tylko &#8222;kultywuj\u0105 tradycj\u0119&#8221; i&nbsp;&#8222;broni\u0105 tradycji&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Druga mo\u017cliwo\u015b\u0107 to religijny\nrelatywizm. Zamiast wierzy\u0107 w&nbsp;\u015bwi\u0119ty Ko\u015bci\u00f3\u0142 i&nbsp;jego autorytet,\nwierzymy, \u017ce na r\u00f3\u017cne sposoby ludy r\u00f3\u017cnych krain i&nbsp;epok wyznaj\u0105 Boga,\noddaj\u0105c mu cze\u015b\u0107 swymi kultami. Wyznajemy swoj\u0105 religi\u0119 poniek\u0105d przyk\u0142adowo albo\nz&nbsp;przywi\u0105zania, z&nbsp;kt\u00f3rego przygodno\u015bci sami zdajemy sobie spraw\u0119.\nR\u00f3wnie dobrze mogliby\u015bmy zosta\u0107 buddystami. Liczy si\u0119 wszak tylko to, \u017ce\njeste\u015bmy wierz\u0105cy, mi\u0142ujemy Boga i&nbsp;ludzi. A&nbsp;jednak, gdy ca\u0142a\ndogmatyczna i&nbsp;rytualna oprawa \u017cycia religijnego sprowadza si\u0119 do zwyczaju,\nstaj\u0105c si\u0119 dekoracj\u0105 albo \u015brodkiem (potencjalnie wymiennym na inne) g\u0142oszenia\nchwa\u0142y Boga, do\u015bwiadczenie religijne staje si\u0119 coraz bardziej prywatne\ni&nbsp;nieokre\u015blone. W&nbsp;imi\u0119 pragnienia pokoju i&nbsp;jedno\u015bci wszystkich\nludzi na ziemi, w&nbsp;imi\u0119 mi\u0142o\u015bci i&nbsp;szacunku dla wszystkich kult\u00f3w\ni&nbsp;kultur, nasza zapo\u015bredniczona, sentymentalna wiara paradoksalnie od\nwsp\u00f3lnotowo\u015bci si\u0119 oddala &#8211; przeistacza si\u0119 bowiem w&nbsp;osobiste \u017cycie\nduchowe, kt\u00f3re nie poddaje si\u0119 \u017cadnemu zewn\u0119trznemu dyktatowi. Nie poddaje si\u0119\nw\u0142a\u015bnie z&nbsp;powodu lekcji nowoczesno\u015bci &#8211; wszak nikt nie mo\u017ce mi odebra\u0107\nprawa do samodzielnego, wolnego kszta\u0142towania mych przekona\u0144 i&nbsp;wierze\u0144.\nBoja\u017a\u0144 Bo\u017ca i&nbsp;autorytet kap\u0142ana gin\u0105 w&nbsp;odm\u0119tach mojej nowoczesnej\nwolno\u015bci, kt\u00f3rej nijak nie umia\u0142bym si\u0119 wyrzec, nawet gdybym bardzo tego\npragn\u0105\u0142. Nie ma bowiem drogi powrotu z&nbsp;krainy samoposiadania,\nz&nbsp;piek\u0142a wolno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>No i&nbsp;wreszcie mo\u017cliwo\u015b\u0107\ntrzecia. Skoro nie ma szans na to, by by\u0107 wiernym w&nbsp;spos\u00f3b naturalny\ni&nbsp;autentyczny, skoro wiara cz\u0142owieka o\u015bwieconego przemienia si\u0119\nw&nbsp;mia\u0142ki sentymentalizm i&nbsp;relatywizm religijny, a&nbsp;najgorliwsi\nstoj\u0105 na straconych pozycjach wrog\u00f3w nowoczesno\u015bci, w&nbsp;dodatku post\u0119puj\u0105c\nniekonsekwentnie jako &#8222;obro\u0144cy tradycji&#8221;, to mo\u017ce lepiej da\u0107 sobie\nz&nbsp;tym wszystkim w&nbsp;og\u00f3le spok\u00f3j. Da\u0107 spok\u00f3j, czyli nie my\u015ble\u0107, nie\nodpowiada\u0107 na pytanie, czy jestem wierz\u0105cy, czy nie, czy jestem ateist\u0105, czy\nmo\u017ce agnostykiem. Po prostu nie zajmowa\u0107 si\u0119 tym, by\u0107, jak to si\u0119 ostatnio\nm\u00f3wi, &#8222;indyferentnym&#8221;. Ci, kt\u00f3rzy decyduj\u0105 si\u0119 na to rozwi\u0105zanie, staj\u0105\nsi\u0119 dla pozosta\u0142ych aposto\u0142ami z\u0142ej nowiny: &#8222;Gott ist tot&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Mi\u0119dzy tymi trzema posterunkami\nwiary i&nbsp;niewiary mo\u017cliwy jest jaki\u015b ruch. Przechodz\u0105c z&nbsp;jednego na\ndrugi, wydeptuj\u0105c w\u0142asne \u015bcie\u017cki w&nbsp;tym tr\u00f3jk\u0105cie, mo\u017cemy zyska\u0107 z\u0142udzenie,\n\u017ce jest jakie\u015b wyj\u015bcie z&nbsp;pu\u0142apki \u015bmierci Boga, \u017ce mo\u017cna w&nbsp;jaki\u015b\nspos\u00f3b pozosta\u0107 wyznawc\u0105 w&nbsp;nowoczesnym \u015bwiecie. A&nbsp;jednak to tylko\nz\u0142udzenie &#8211; wszak tr\u00f3jk\u0105t jest nakre\u015blony, a&nbsp;jego wierzcho\u0142ki znacz\u0105 trzy\nkl\u0119ski. Ktokolwiek stoi w&nbsp;tym polu, ponosi kl\u0119sk\u0119 tak czy inaczej.<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Ostatni z&nbsp;ludzi<\/h2>\n\n\n\n<p>Immanuel Kant, wcielenie\no\u015bwieceniowego rozumu, ze wszystkich si\u0142 stara\u0142 si\u0119 pogodzi\u0107 wiar\u0119\nz&nbsp;rozumem, wolno\u015b\u0107 z&nbsp;wierno\u015bci\u0105, nowoczesno\u015b\u0107 z&nbsp;tradycj\u0105,\nchodzenie na uniwersytet z&nbsp;chodzeniem do ko\u015bcio\u0142a. Zasad\u0105 tego pojednania\no\u015bwieceniowego rozumu z&nbsp;samym sob\u0105 mia\u0142a by\u0107 demarkacja kompetencji wiary,\nmoralno\u015bci i&nbsp;wiedzy. Wiedza mo\u017cliwa jest tylko o&nbsp;zjawiskach, reszta\nza\u015b, a&nbsp;wi\u0119c wszystko, co metafizyczne, domaga si\u0119 wiary, wszak racjonalnej\nprzez to, \u017ce wierz\u0105c w&nbsp;boski \u0142ad i&nbsp;celowo\u015b\u0107 \u015bwiata, w&nbsp;\u017cycie\nwieczne i&nbsp;nagrod\u0119 po\u015bmiertn\u0105, potwierdzamy uniwersalny sens\nwszechrzeczywisto\u015bci, zar\u00f3wno spe\u0142niaj\u0105c w&nbsp;ten spos\u00f3b wym\u00f3g racjonalnego\n\u0142adu we w\u0142asnym umy\u015ble, jak i&nbsp;czyni\u0105c zado\u015b\u0107 wymaganiu racjonalno\u015bci\n\u015bwiata.<\/p>\n\n\n\n<p>Niestety, Kantowskie przes\u0142anie,\n\u017ce rozumnie jest wierzy\u0107, a&nbsp;w&nbsp;o\u015bwieceniu nie ma sprzeczno\u015bci ani\nzagro\u017cenia dla religii, ma s\u0142aby punkt. Ot\u00f3\u017c t\u0105 w\u0142adz\u0105 rozumow\u0105, z&nbsp;mocy\nkt\u00f3rej wydajemy taki w\u0142a\u015bnie os\u0105d: \u017ce \u015bwiat jest dobry i&nbsp;celowy, \u017ce\nporz\u0105dek rozumu i&nbsp;porz\u0105dek wiary uzupe\u0142niaj\u0105 si\u0119 do pi\u0119knej\ni&nbsp;wznios\u0142ej ca\u0142o\u015bci, zwie\u0144czonej Tajemnic\u0105, jest &#8222;w\u0142adza\ns\u0105dzenia&#8221;. Po\u015bwi\u0119ci\u0142 jej Kant &#8222;Krytyk\u0119 w\u0142adzy s\u0105dzenia&#8221;. To ja\nsam, moc\u0105 swego o\u015bwieconego rozumu, w&nbsp;spos\u00f3b nieodparty\ni&nbsp;apodyktyczny, os\u0105dzam \u015bwiat jako celowy i&nbsp;dobry. W\u0142adza s\u0105dzenia\nwyprzedza o&nbsp;p\u00f3\u0142 kroku \u0142ask\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Kant pisa\u0142 o&nbsp;religii wiele,\nale unika\u0142 j\u0119zyka teologii. Trzeba czyta\u0107 mi\u0119dzy wierszami. Nie uda\u0142o mu si\u0119\nwszak usprawiedliwi\u0107 lutera\u0144skiej nauki o&nbsp;usprawiedliwieniu, nie potrafi\u0142\npogodzi\u0107 szale\u0144stwa wiary z&nbsp;o\u015bwiecon\u0105 racjonalno\u015bci\u0105. Jego dzie\u0142a nawo\u0142uj\u0105\ndo tej jedno\u015bci i&nbsp;postuluj\u0105 j\u0105. To jednak nie wystarcza, by usun\u0105\u0107\nsprzeczno\u015b\u0107. Przez ca\u0142y wiek XIX poszukiwano nowego miejsca dla religii\nautentycznej. Ko\u0144czy\u0142o si\u0119 albo na rozpuszczeniu religii w&nbsp;uniwersalnej\njedno\u015bci \u017cycia duchowego i&nbsp;spo\u0142ecznego, wolnego od konflikt\u00f3w\ni&nbsp;nieracjonalno\u015bci, albo na jej ca\u0142kowitej prywatyzacji, czyli\nzredukowaniu do ludzkiego \u015bwiata wewn\u0119trznego. Filozofia religii sw\u0105 ja\u0142owo\u015bci\u0105\npotwierdzi\u0142a kl\u0119sk\u0119 wiary, potwierdzi\u0142a nieodwo\u0142aln\u0105 \u015bmier\u0107 Boga.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeste\u015bmy zaiste &#8222;ostatnimi\nz&nbsp;ludzi&#8221;, w&nbsp;sytuacji bez wyj\u015bcia. Nie ma ju\u017c nic \u015bwi\u0119tego\ni&nbsp;nie b\u0119dzie. Cz\u0142owiek wyszed\u0142 na spotkanie swej kosmicznej samotno\u015bci,\nwzi\u0105\u0142 na siebie niemo\u017cliwe zadanie objawienia samemu sobie prawdy \u017cycia\ni&nbsp;\u015bmierci, a&nbsp;tak\u017ce zadanie samorozgrzeszenia i&nbsp;samozbawienia.\nS\u0142owem, zakpi\u0142 sobie z&nbsp;samego siebie. Tajemnica, ryt i&nbsp;tabu sta\u0142y si\u0119\nledwie blad\u0105 t\u0119sknot\u0105 pogr\u0105\u017con\u0105 w&nbsp;o\u015bwieconej samowiedzy, w&nbsp;jakiej\u015b\netnograficznej &#8222;\u015bwiadomo\u015bci kulturowej&#8221;. \u017badne s\u0142owa ju\u017c nie pomog\u0105,\ngdy nawet b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo i&nbsp;sakrament ska\u017cone s\u0105 py\u0142em\n&#8222;zapo\u015bredniczenia&#8221;, fa\u0142szuj\u0105cym ich sens i&nbsp;skuteczno\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Z\u0142o\u015bliwe echo zniekszta\u0142ca s\u0142owa\nkap\u0142ana, skrzecz\u0105c: &#8222;jeste\u015bmy rytualne&#8221;, &#8222;jeste\u015bmy\ntradycj\u0105&#8221;, &#8222;jeste\u015bmy kultur\u0105&#8221;. Mocy sakramentalnej sam udzieli\u0107\nmusz\u0119 memu kap\u0142anowi, moc\u0105 w\u0142asnego wyboru lub &#8222;w\u0142adzy s\u0105dzenia&#8221;.\nAutorytet kap\u0142ana i&nbsp;g\u0142oszonego S\u0142owa Bo\u017cego poprzedzony jest moim\nprzyzwoleniem i&nbsp;uznaniem. Zawierzenie staje si\u0119 moj\u0105 spraw\u0105, a&nbsp;\u0142ask\u0119\nmusz\u0119 przyj\u0105\u0107 sam i&nbsp;dobrowolnie. Sam zawieram przymierze z&nbsp;Panem.\nNieledwie sam siebie chrzcz\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>To wszystko jest bez sensu.\nLudzka dusza, kt\u00f3ra by\u0142a niegdy\u015b \u015bwi\u0105tyni\u0105 wizerunku Boga, sta\u0142a si\u0119 galeri\u0105\nsymboli kultury, w&nbsp;kt\u00f3rej rz\u0105dzi moja w\u0142adza s\u0105dzenia,\nintelektualno-etyczne oraz estetyczne upodobanie. W&nbsp;takiej sytuacji\npostawi\u0142a mnie nowoczesno\u015b\u0107. A&nbsp;poniewa\u017c jest to sytuacja bez wyj\u015bcia, to\nznaczy, \u017ce B\u00f3g umar\u0142 naprawd\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Moje \u017cycie przesta\u0142o by\u0107 znakiem\ni&nbsp;naczyniem bosko\u015bci. Sta\u0142o si\u0119 znojem prze\u017cywania. W&nbsp;pocie czo\u0142a\nstaram si\u0119 wype\u0142ni\u0107 je dobrymi do\u015bwiadczeniami &#8211; rado\u015bci, wiedzy, mi\u0142o\u015bci,\nwiary. Nawet w&nbsp;samotno\u015bci cz\u0142owiek nowoczesny wybiera &#8222;prze\u017cycie\nreligijne&#8221;, radosne wzruszenie, t\u0142umi\u0105c w&nbsp;sobie boja\u017a\u0144\ni&nbsp;dr\u017cenie. Rz\u0105dzi nim bowiem imperatyw humanizmu &#8211; pochwa\u0142y cz\u0142owieka\ni&nbsp;pi\u0119kna jego prze\u017cy\u0107. Kazano nam \u017cy\u0107 pi\u0119knie i&nbsp;sensownie,\nw&nbsp;mi\u0142o\u015bci i&nbsp;przyja\u017ani z&nbsp;wolnymi i&nbsp;szcz\u0119\u015bliwymi bli\u017animi.\nW&nbsp;tym odzyskanym, nowoczesnym raju nie ma drzewa poznania ani zakazanego\njab\u0142ka. Nic nie m\u0105ci naszego papierowego szcz\u0119\u015bcia, mo\u017ce opr\u00f3cz tego, \u017ce ogr\u00f3d\notoczony jest murem, do kt\u00f3rego nie nale\u017cy si\u0119 zbli\u017ca\u0107. Bo za murem czeka\nsamotno\u015b\u0107, bezradno\u015b\u0107 i&nbsp;bezboga otch\u0142a\u0144.<\/p>\n\n\n\n<p>Uwi\u0119zieni w\u00a0ogrodzie, zawieszeni w\u00a0kosmosie, musimy zadowoli\u0107 si\u0119 tak\u0105 \u015bwi\u0119to\u015bci\u0105, jaka tkwi w\u00a0nas samych, pi\u0119knem cz\u0142owiecze\u0144stwa. Swoje nowe niebo zape\u0142niamy lud\u017ami z\u00a0krwi i\u00a0ko\u015bci, umieszczaj\u0105c ich tam w\u00a0podzi\u0119ce za ich dzie\u0142a. Niekt\u00f3rym wydaje si\u0119, \u017ce jest to jaka\u015b posta\u0107 \u017cycia religijnego, lecz to tylko z\u0142udzenie. Gdy najodwa\u017cniejsi z\u00a0nas podchodz\u0105 do muru nowego Edenu, jak\u017ce ryzykownie poczynaj\u0105c sobie z\u00a0w\u0142asn\u0105 wolno\u015bci\u0105, widz\u0105, \u017ce jest on \u015bcian\u0105 p\u0142aczu, ruin\u0105 dawnej \u015awi\u0105tyni Pana. Daremnie wo\u0142aj\u0105 &#8222;Kyrie elejson&#8221;! Nikt nie s\u0142ucha. [<em>za zgod\u0105 \u201eTygodnika Powszechnego\u201d, \u00a9 2010<\/em>]<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"529\" height=\"659\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/pieta-2.png\" alt=\"\" class=\"wp-image-6244\" srcset=\"\/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/pieta-2.png 529w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/pieta-2-241x300.png 241w\" sizes=\"(max-width: 529px) 100vw, 529px\" \/><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;B\u00f3g umar\u0142!&#8221;, m\u00f3wili \u015bwiadkowie wojny trzydziestoletniej, najwi\u0119kszej wojny religijnej nowo\u017cytnej Europy. Rozbicie jedno\u015bci chrze\u015bcijan i&nbsp;niezliczone ofiary bratob\u00f3jczych walk &#8211; dla ludzi wra\u017cliwych by\u0142o to niczym powt\u00f3rne ukrzy\u017cowanie. &#8222;B\u00f3g umar\u0142 dla nas&#8221; &#8211; jaka\u017c przewrotna dwuznaczno\u015b\u0107 tkwi w&nbsp;tym powiedzeniu, kt\u00f3re t\u0142umaczy si\u0119: &#8222;B\u00f3g po\u015bwi\u0119ci\u0142 Syna dla naszego zbawienia&#8221; oraz: &#8222;wyrzekli\u015bmy si\u0119 Boga&#8221;!<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6244,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[771,4,751],"tags":[1187,1295,1150,1296],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6240"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6240"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6240\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6245,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6240\/revisions\/6245"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6244"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6240"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6240"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6240"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}