
{"id":6277,"date":"2023-01-22T00:14:16","date_gmt":"2023-01-21T23:14:16","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6277"},"modified":"2023-05-02T12:34:18","modified_gmt":"2023-05-02T10:34:18","slug":"jak-umiera-filozofia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2023\/01\/22\/jak-umiera-filozofia\/","title":{"rendered":"Jak umiera filozofia"},"content":{"rendered":"\n<p>Od wsp\u00f3\u0142czesnych filozof\u00f3w oczekuje si\u0119 w pierwszym rz\u0119dzie informacji o tym, co na \u201edany temat\u201d mieli do powiedzenia \u201ewielcy filozofowie\u201d z przesz\u0142o\u015bci. Bo na czym si\u0119 w ko\u0144cu zna filozof? Chyba w\u0142a\u015bnie na tym, co m\u00f3wili dawni m\u0119drcy.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Dawni, bo \u201em\u0119drzec\u201d, jak prorok, nie bardzo pasuje do naszych scjentycznych i sekularnych czas\u00f3w. Wprawdzie cytowanie Platona nie jest najbardziej ambitnym zaj\u0119ciem dla kogo\u015b, kto uwa\u017ca si\u0119 za filozofa, to jednak nie da si\u0119 zaprzeczy\u0107, \u017ce filozofia na r\u00f3\u017cne sposoby \u017cywi si\u0119 swoj\u0105 histori\u0105, czerpi\u0105c z niej wiedz\u0119, samowiedz\u0119, dum\u0119 i presti\u017c. A \u017ce historia my\u015bli filozoficznej jest bardzo skomplikowana, w rozleg\u0142ej przestrzeni kultury \u0142atwo sublimuje do postaci kr\u00f3tkich sentencji, czasem s\u0142usznych, a czasem ba\u0142amutnych, lecz zawsze banalnych b\u0105d\u017a z czasem staj\u0105cych si\u0119 bana\u0142ami.<\/p>\n\n\n\n<p>Bywa, \u017ce truizmy te wprost wywodz\u0105 si\u0119 z tradycji filozoficznej i znane s\u0105 wr\u0119cz jako cytaty, lecz nawet dos\u0142owno\u015b\u0107 cytatu nie chroni oryginalnej my\u015bli filozofa przed zniekszta\u0142ceniem. Spektakularnym tego przyk\u0142adem jest <em>cogito ergo sum <\/em>Kartezjusza. Ta powszechnie znana fraza najcz\u0119\u015bciej rozumiana jest jako upomnienie, aby by\u0107 osob\u0105 my\u015bl\u0105c\u0105, czyli refleksyjn\u0105, bo tylko maj\u0105c bogate \u017cycie intelektualne, \u017cyje si\u0119 naprawd\u0119 w pe\u0142ni po ludzku. Tymczasem chodzi\u0142o o to, \u017ce \u201emy\u015bl\u0119, wi\u0119c jestem\u201d to takie zdanie, kt\u00f3remu nikt w odniesieniu do samego siebie nie jest w stanie zaprzeczy\u0107. Nikt nie powie \u201enie ma mnie\u201d, bo tym samym popadnie w sprzeczno\u015b\u0107. A skoro zdanie \u201emy\u015bl\u0119, wi\u0119c jestem\u201d jest niewywrotne, czyli pewne, to mo\u017ce nadaje si\u0119 jako punt wyj\u015bcia do skonstruowania nowej integralnej nauki, raz na zawsze wolnej od b\u0142\u0119d\u00f3w i wszelkiego dogmatyzmu.<\/p>\n\n\n\n<p>Truizmy filozoficzne funkcjonuj\u0105 w szerokiej przestrzeni spo\u0142ecznej, lecz rykoszetem wracaj\u0105 na grunt \u017cycia filozoficznego, czyli do pism i dyskusji ludzi mieni\u0105cych si\u0119 filozofami i wyk\u0142adaj\u0105cych filozofi\u0119. Nie ma bowiem \u017cadnych ostro zarysowanych granic mi\u0119dzy jak\u0105\u015b \u201eprofesjonaln\u0105 filozofi\u0105\u201d a bardziej amatorskimi jej formami. Takich granic by\u0107 wr\u0119cz nie mo\u017ce, bo otwarto\u015b\u0107 nale\u017cy do najg\u0142\u0119bszego etosu filozofii.<\/p>\n\n\n\n<p>Dlatego rozmaite zbanalizowane sentencje pojawiaj\u0105 si\u0119 nie tylko w ustach kulturalnej publiczno\u015bci niemaj\u0105cej silnych zwi\u0105zk\u00f3w z filozofi\u0105, lecz r\u00f3wnie\u017c w ustach samych wyk\u0142adowc\u00f3w filozofii. Wielu z nich mieni si\u0119 filozofami, inni za\u015b uwa\u017caj\u0105, \u017ce b\u0119dzie bardziej elegancko, gdy b\u0119d\u0105 si\u0119 sumitowa\u0107, \u017ce s\u0105 jedynie skromnymi wyk\u0142adowcami albo historykami filozofii. Ta minoderia jest dla filozof\u00f3w niezwykle charakterystyczna, cho\u0107 bynajmniej nie jest powszechna. W ka\u017cdym razie w wielu \u015brodowiskach, kt\u00f3re dawniej nazywano drobnomieszcza\u0144skimi, a kt\u00f3re skutecznie skolonizowa\u0142y znaczn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 uniwersyteckich wydzia\u0142\u00f3w filozofii na ca\u0142ym \u015bwiecie, jest ona w dobrym tonie.<\/p>\n\n\n\n<p>Mo\u017ce to by\u0107 nawet zabawne, lecz wyobcowanie figury \u201eprawdziwego filozofa\u201d, na wz\u00f3r \u015bwi\u0119tego, oraz stawianie na piedesta\u0142ach pewnej grupy \u201eklasyk\u00f3w filozofii\u201d, kt\u00f3rym raczej sk\u0142ada si\u0119 ho\u0142dy, ni\u017c si\u0119 ich czyta, to symptomy powa\u017cnej choroby. W pewnych \u015brodowiskach jest ju\u017c ona tak zaawansowana, \u017ce \u201efilozof\u201d staje si\u0119 fantomem, \u201ewielkim nieobecnym\u201d, a gdyby kto\u015b si\u0119 mimo wszystko jako filozof zdeklarowa\u0142, to musia\u0142by si\u0119 liczy\u0107 z potraktowaniem nale\u017cnym raczej fa\u0142szywemu mesjaszowi i szalonemu samozwa\u0144cowi ni\u017c prawdziwemu filozofowi.<\/p>\n\n\n\n<p>Jak na ironi\u0119 w innym obozie filozoficznym (g\u0142\u00f3wnie anglosaskim i ch\u0119tnie okre\u015blaj\u0105cym si\u0119 jako filozofia analityczna) z przedstawianiem si\u0119 jako filozof nikt nie ma problemu. Musia\u0142o to wywrze\u0107 zach\u0119caj\u0105cy wp\u0142yw na szersz\u0105 publiczno\u015b\u0107, gdy\u017c w USA dezynwoltura i \u0142atwo\u015b\u0107 nazywania samego siebie b\u0105d\u017a innych filozofami oraz szeroko\u015b\u0107 zakresu znaczeniowego s\u0142owa \u201efilozofia\u201d w potocznej angielszczy\u017anie wr\u0119cz przyprawiaj\u0105 o zawr\u00f3t g\u0142owy. Inflacja \u201efilozofii\u201d w Ameryce i jej \u201edeflacja\u201d w Europie Wschodniej to dwie opozycyjne strony tego samego zjawiska: zmierzchu kulturowego projektu, kt\u00f3ry ponad dwa i p\u00f3\u0142 tysi\u0105ca lat temu nazwano \u201epragnieniem m\u0105dro\u015bci\u201d, czyli filozofi\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Dzi\u015b filozofem mo\u017ce by\u0107 ka\u017cdy, kto ma status akademicki i zechce si\u0119 filozofem og\u0142osi\u0107, a jednocze\u015bnie nie mo\u017ce by\u0107 nim w\u0142a\u015bciwie nikt, bo dystynkcja ta zastrze\u017cona jest dla postaci w rodzaju Kanta i Hegla. Wszystko zale\u017cy od tego, w jakim jest si\u0119 \u015brodowisku. Niewiele jednak\u017ce jest takich miejsc, gdzie otoczenie spo\u0142eczne rozumie przez s\u0142owo \u201efilozof\u201d mniej wi\u0119cej to samo co doktorzy i profesorowie filozofii, a wi\u0119c \u017ce jest to kto\u015b, kto kiedy\u015b uko\u0144czy\u0142 studia filozoficzne i doktoryzowa\u0142 si\u0119 z filozofii, a nast\u0119pnie opublikowa\u0142 przynajmniej kilka artyku\u0142\u00f3w w czasopismach filozoficznych b\u0105d\u017a ze dwie filozoficzne ksi\u0105\u017cki. Jednak\u017ce w \u015bwiecie anglosaskim \u201efilozof\u201d to po prostu kto\u015b, kto uko\u0144czy\u0142 studia filozoficzne, b\u0105d\u017a autor jakich\u015b prac \u201ena tematy og\u00f3lne\u201d, kt\u00f3ry zechcia\u0142 sam si\u0119 za pomoc\u0105 tego s\u0142owa okre\u015bli\u0107. S\u0142\u00f3w \u201efilozof\u201d i \u201efilozofia\u201d u\u017cywa si\u0119 z tak\u0105 sam\u0105 swobod\u0105 jak owych cytat\u00f3w i sentencji w rodzaju \u201emy\u015bl\u0119, wi\u0119c jestem\u201d, \u201ewszystko p\u0142ynie\u201d b\u0105d\u017a \u201ewiem, \u017ce nic nie wiem\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Po\u015br\u00f3d sentencji szczeg\u00f3lnie popularnych w samym \u015brodowisku filozoficznym jest natomiast taka, kt\u00f3ra g\u0142osi, \u017ce \u201eod stu lat wieszczy si\u0119 ju\u017c koniec filozofii, a tymczasem ma si\u0119 ona bardzo dobrze\u201d. Ani my\u015bl\u0119 walczy\u0107 z tym, co jest prawdziwe w tej sentencji. Prawd\u0105 jest, \u017ce coraz wi\u0119ksza liczba ludzi zajmuje si\u0119 profesjonalnie filozofi\u0105. Powstaj\u0105 coraz to nowe filozoficzne czasopisma. Zagadnienia filozoficzne podejmowane s\u0105 w spos\u00f3b coraz bardziej wyrafinowany i fachowy przez specjalist\u00f3w, pos\u0142uguj\u0105cych si\u0119 w tym celu coraz bardziej specjalistyczn\u0105 i subteln\u0105 terminologi\u0105. Nie ustaje te\u017c praca nad odwiecznymi zagadnieniami bytu i ludzkiej egzystencji. Pisanie o nich ksi\u0105\u017cek wci\u0105\u017c jest zaj\u0119ciem tysi\u0119cy ludzi na ca\u0142ym \u015bwiecie, a niekt\u00f3rzy spo\u015br\u00f3d nich s\u0105 profesorami filozofii.<\/p>\n\n\n\n<p>W tre\u015bci tych rozwa\u017ca\u0144 zachodzi te\u017c wyra\u017any post\u0119p, bo dzi\u0119ki pracy pokole\u0144 filozof\u00f3w wiele rzeczy dawniej bardzo nowatorskich jest dzi\u015b dobrze znanych i rozumianych. Doskonali si\u0119 r\u00f3wnie\u017c spos\u00f3b stawiania filozoficznych pyta\u0144. S\u0105 one bardziej precyzyjne ni\u017c dawniej i towarzyszy im wi\u0119ksza ni\u017c dawniej \u015bwiadomo\u015b\u0107 ich za\u0142o\u017ce\u0144. Nie, nic wskazuje na to, aby ludzie mieli kiedykolwiek zaprzesta\u0107 zajmowania si\u0119 wielkimi zagadnieniami metafizycznymi i z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 nigdy nie zadowol\u0105 si\u0119 \u017cadn\u0105 doktryn\u0105 na ich temat, kt\u00f3ra mia\u0142aby zwolni\u0107 ich z dalszego my\u015blenia. Cz\u0142owiek jest bowiem istot\u0105 my\u015bl\u0105c\u0105, a od kiedy jest to r\u00f3wnie\u017c my\u015bl teoretyczna \u2013 jest tak\u017ce istot\u0105 filozofuj\u0105c\u0105. I tak ju\u017c zostanie.<\/p>\n\n\n\n<p>Powtarzam \u2013 ani my\u015bl\u0119 tego podwa\u017ca\u0107. M\u00f3wi\u0105c o \u015bmierci filozofii, nie zmierzam przeczy\u0107, \u017ce z punktu widzenia os\u00f3b zatrudnionych jako filozofowie oraz ca\u0142ej rzeszy tych, kt\u00f3rzy z r\u00f3\u017cnych wzgl\u0119d\u00f3w czuj\u0105 si\u0119 w pewnym stopniu wtajemniczeni w filozofi\u0119, jest ona niemal\u017ce \u015bwi\u0119to\u015bci\u0105. Nie grozi jej upadek ani utrata presti\u017cu w ich oczach, a prawdziwy filozof by\u0142 i na zawsze pozostanie jednym ze wzor\u00f3w najszlachetniejszego cz\u0142owiecze\u0144stwa. Wci\u0105\u017c wielu ludzi tak my\u015bli i nie trzeba si\u0119 obawia\u0107, \u017ce w przysz\u0142o\u015bci takich ludzi ju\u017c nie b\u0119dzie.<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0105 oni jednak\u017ce i zapewne r\u00f3wnie\u017c w przysz\u0142o\u015bci b\u0119d\u0105 znacznie mniej widoczni i wp\u0142ywowi ni\u017c w XIX i (cz\u0119\u015bciowo) XX wieku, a w dodatku niewielu b\u0119dzie w og\u00f3le wiedzia\u0142o o ich istnieniu. Zmierzch filozofii podobny jest do zaniku \u0142aciny. Nadal istnieje filologia klasyczna, lecz w ci\u0105gu wieku XIX ludzie faktycznie pos\u0142uguj\u0105cy si\u0119 \u0142acin\u0105 w\u0142a\u015bciwie wymarli. \u201eKlasycy\u201d maj\u0105 swoje malutkie miejsce w \u015bwiecie, a ludzie ch\u0119tnie cytuj\u0105 \u0142aci\u0144skie sentencje. Jednak\u017ce ani m\u00f3wi\u0107, ani pisa\u0107, ani nawet czyta\u0107 po \u0142acinie nie potrafi prawie nikt. Dwie\u015bcie lat temu potrafi\u0142y miliony ludzi. \u0141acina sta\u0142a si\u0119 ofiar\u0105 nowoczesno\u015bci, z jej aspiracjami do powa\u017cnego traktowania j\u0119zyk\u00f3w \u201ebarbarzy\u0144skich\u201d, kt\u00f3re od wieku XVI stawa\u0142y si\u0119 \u201enarodowe\u201d. Filozofia te\u017c jest ofiar\u0105 nowoczesno\u015bci \u2013 tak bardzo zaanga\u017cowa\u0142a si\u0119 w ten wielki program kulturowi i polityczny, \u017ce jest z ni\u0105 kojarzona niemal\u017ce tak silnie jak \u0142acina z Imperium Romanum i \u015bredniowieczem katolickim. Po\u017cegnanie z nowoczesno\u015bci\u0105 oznacza, si\u0142\u0105 rzeczy, po\u017cegnanie z filozofi\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Filozofia utraci\u0142a znaczenie i autorytet w\u015br\u00f3d niefilozof\u00f3w \u2013 zar\u00f3wno po\u015br\u00f3d elit, jak i w szerokich kr\u0119gach spo\u0142ecze\u0144stwa \u2013 oraz tego, w jaki spos\u00f3b przyczyni\u0142o si\u0119 do tego operowanie przez filozof\u00f3w samym poj\u0119ciem filozofii oraz kilkoma innymi, utrzymuj\u0105cymi j\u0105 na ja\u0142owym biegu. Etos filozofii, utrzymuj\u0105cy si\u0119 w r\u00f3\u017cnych wariantach od czas\u00f3w Platona i otrzymuj\u0105cy co jaki\u015b czas mniej czy bardziej patetyczne sformu\u0142owania, przynajmniej a\u017c do Husserla, ma sw\u00f3j niegasn\u0105cy uwodzicielski urok i niewyczerpany potencja\u0142 narcystyczny. Ma si\u0119 on jednak jak najgorzej, gdy skonfrontowa\u0107 go z realiami wsp\u00f3\u0142czesnego \u017cycia akademickiego czy te\u017c szerzej \u2013 umys\u0142owego, a tak\u017ce z realiami szeroko rozumianej kultury i cywilizacji.<\/p>\n\n\n\n<p>To, co od staro\u017cytno\u015bci obiecywano i o czym zapewniano publiczno\u015b\u0107 odno\u015bnie do filozofii, ca\u0142a jej niemal\u017ce nadprzyrodzona chwa\u0142a, dostoje\u0144stwo i wyj\u0105tkowo\u015b\u0107 \u2013 wszystko to zosta\u0142o zapomniane, zarzucone i zignorowane do tego stopnia, \u017ce apoteoza filozofii jest dzi\u015b zjawiskiem marginalnym czy niszowym, podobnym do wielu innych r\u00f3wnie niszowych egzaltacji. A tak nie by\u0142o jeszcze w po\u0142owie XX wieku. Gdy przewidywano, na prze\u0142omie wieku XIX i XX, \u017ce to, co warto\u015bciowe w filozofii, zostanie przej\u0119te przez nauki, a reszta stanie si\u0119 niczym wi\u0119cej ni\u017c literatur\u0105, racja by\u0142a po stronie tych, kt\u00f3rzy m\u00f3wili \u201eo, nie tak pr\u0119dko!\u201d. Faktycznie, pozytywizm okaza\u0142 si\u0119 arogancki i naiwny (cho\u0107 niezmiernie wp\u0142ywowy). Jednak sto lat p\u00f3\u017aniej sytuacja si\u0119 zmieni\u0142a. Nauka faktycznie odebra\u0142a filozofom wiele zabawek, a to, co w filozofii naprawd\u0119 warto\u015bciowe i co mog\u0142oby wnie\u015b\u0107 do nauki naprawd\u0119 wielki wk\u0142ad, nie spotka\u0142o si\u0119 z nale\u017cyt\u0105 recepcj\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Po Russellu zabrak\u0142o ju\u017c filozof\u00f3w o takim autorytecie, aby naprawd\u0119 s\u0142uchano ich z uwag\u0105. Naukowcy, politycy i dziennikarze czekaj\u0105 raczej na proste sentencje lub na potwierdzenie b\u0105d\u017a ewentualnie na eleganckie ubranie w s\u0142owa ich w\u0142asnych przemy\u015ble\u0144 filozoficznych. S\u0105 to jednak przemy\u015blenia bardzo skromnej miary w por\u00f3wnaniu z tym, co posiada w swych skarbcach filozofia. Do skarbc\u00f3w tych jednak\u017ce ma\u0142o kto si\u0119ga, bo w szerokim \u015bwiecie nie ma nabywc\u00f3w na te precjoza. To, co osi\u0105gn\u0119\u0142a filozofia w szczytowym okresie swojego rozwoju, czyli w ci\u0105gu minionych dwustu pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu lat, dost\u0119pne jest dla niewielu, niewielu te\u017c zdolnych jest to zrozumie\u0107 i wykorzysta\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Jako \u017ce nie wida\u0107 \u017cadnych szans, aby mia\u0142o si\u0119 to zmieni\u0107, a skarby filozofii mia\u0142y zacz\u0105\u0107 s\u0142u\u017cy\u0107 nauce i spo\u0142ecze\u0144stwu, czas przyzna\u0107, \u017ce filozofia jest martwa, tak jak martwa jest \u0142acina. Spo\u0142ecznie \u017cyje ju\u017c tylko powierzchni\u0105, jako jedna z \u201edyscyplin\u201d, i to tylko o tyle, o ile udaje jej si\u0119 ubra\u0107 w kostium dzia\u0142alno\u015bci naukowej albo znale\u017a\u0107 zastosowanie retoryczne \u2013 g\u0142\u00f3wnie w produkcji medialnej i w sferze dyskursu politycznego.<\/p>\n\n\n\n<p>Etos filozofii uleg\u0142 naturalnemu zu\u017cyciu i niewiele z niego ju\u017c zosta\u0142o. Ten proces erozji etosu i dzia\u0142alno\u015bci prowadzonej pod jego symboliczn\u0105 ochron\u0105 ma swoje przyczyny spo\u0142eczne, kulturowe, a tak\u017ce czysto teoretyczne, wynikaj\u0105ce z poj\u0119ciowej materii samej filozofii. Bo samozag\u0142ada wpisana jest ju\u017c w sam koncept filozofii, kt\u00f3ra pomimo swojego niebywa\u0142ego wprost zr\u00f3\u017cnicowania \u017cyje w swoistym \u201esemantycznym cieniu\u201d filozofii, b\u0119d\u0105c zale\u017cn\u0105 od imaginarium wpisanego w znaczenie s\u0142owa \u201efilozofia\u201d oraz zwi\u0105zany z ni\u0105 etos. Dziwne i dwuznaczne po\u0142\u0105czenie otwartego, przyjaznego demokratyzmu z pych\u0105 i elitaryzmem nie da\u0142o si\u0119 utrzyma\u0107 w spo\u0142ecze\u0144stwach podejrzliwych wobec patosu i elitarystycznych pretensji. A prawdziwie zaawansowana my\u015bl okaza\u0142a si\u0119 stanowczo zbyt wymagaj\u0105ca, aby mog\u0142a si\u0119 przyj\u0105\u0107 w szerokich kr\u0119gach ludzi wykszta\u0142conych. Bierze si\u0119 wi\u0119c najcz\u0119\u015bciej z filozofii to, co mo\u017ce si\u0119 przyda\u0107 politykom, humanistom i innym \u201eliderom opinii\u201d, a reszta kurzy si\u0119 w bibliotekach. Ludzi, kt\u00f3rzy to wiedz\u0105 i kt\u00f3rzy rozumiej\u0105 (bo maj\u0105 poj\u0119cie o tym, co jest w owych bibliotekach), jak bardzo powierzchowny i u\u017cytkowy jest stosunek elit naszego \u015bwiata do dziedzictwa filozofii, jest garstka.<\/p>\n\n\n\n<p>Jedna z sentencji, a w\u0142a\u015bciwie klisz na temat filozofii powiada, \u017ce naprawd\u0119 wa\u017cne rzeczy naprawd\u0119 dobry filozof potrafi przedstawi\u0107 jasno i zrozumiale. To zale\u017cy, dla kogo! O matematyce mo\u017cna powiedzie\u0107 to samo, lecz jako \u017ce nikt nigdy nie kokietowa\u0142 szerokiej publiczno\u015bci zapewnieniami, i\u017c matematyka jest dla wszystkich (bo niby ka\u017cdy ma prawo do samodzielnych rozwa\u017ca\u0144 matematycznych), to i nikt, kto nie jest matematykiem, nie oczekuje, \u017ce zrozumie cho\u0107by i najpi\u0119kniej i najbardziej przejrzy\u015bcie zredagowane dowody matematyczne.<\/p>\n\n\n\n<p>Z filozofi\u0105 jest inaczej. Wszyscy zostali tak skutecznie \u201ezaproszeni do filozofowania\u201d, \u017ce w ko\u0144cu \u017cyciem filozoficznym (tym wewn\u0119trznym, akademickim), a tak\u017ce \u017cyciem filozofii (jej kulturow\u0105 obecno\u015bci\u0105) zacz\u0119\u0142y rz\u0105dzi\u0107 oczekiwania i gusty szerokiej publiczno\u015bci. Ta paradoksalna sytuacja, podobna do sytuacji w \u015bwiecie muzyki powa\u017cnej, okaza\u0142a si\u0119 dla filozofii zab\u00f3jcza. Dzi\u015b \u017cyje ona z pewnych <em>qui pro quo<\/em>, czyli nieporozumie\u0144 i niefortunnych uproszcze\u0144, kt\u00f3re nieustannie inspiruj\u0105 klas\u0119 intelektualn\u0105 (\u0142\u0105cznie ze znaczn\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 absolwent\u00f3w studi\u00f3w filozoficznych), podczas gdy w filozofii bardziej ezoterycznej czy zaawansowanej sprawy b\u0119d\u0105ce przedmiotem tych publicznych nieporozumie\u0144 i uproszcze\u0144 od dawna s\u0105 przedmiotem rozwini\u0119tej i dojrza\u0142ej wiedzy, nie budz\u0105c \u017cadnej ekscytacji w\u015br\u00f3d kompetentnych os\u00f3b.<\/p>\n\n\n\n<p>To, co przenikn\u0119\u0142o do szerokiej publiczno\u015bci kulturalnej, jest szcz\u0105tkowe i filozoficznie naiwne, lecz w\u0142a\u015bnie dlatego jest interesuj\u0105ce. Wyj\u015bcie z pe\u0142nej entuzjazmu naiwno\u015bci i zwr\u00f3cenie si\u0119 ku powa\u017cnej filozofii by\u0142oby wielkim rozczarowaniem \u2013 ale rozczarowaniem szlachetnym. Filozofia jest bowiem po prostu nudna i m\u0119cz\u0105ca, podczas gdy samodzielne odkrywanie swoich osobistych \u201eAmeryk\u201d jest ekscytuj\u0105ce i schlebia intelektualnej pr\u00f3\u017cno\u015bci, od kt\u00f3rej wszak nikt (nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c pisz\u0105cego te s\u0142owa) nie jest wolny.<\/p>\n\n\n\n<p>Degradacja spo\u0142eczna filozofii jest tak g\u0142\u0119boka, \u017ce nawet gdy kto\u015b chce rozmawia\u0107 o sztandarowym zagadnieniu zwanym czasem (niezbyt fortunnie) \u201esporem realizmu z idealizmem\u201d, szuka rozm\u00f3wcy po\u015br\u00f3d ludzi nauki, a nawet artyst\u00f3w, a nie po\u015br\u00f3d filozof\u00f3w. Filozof w\u0142a\u015bciwie w og\u00f3le nie przychodzi na my\u015bl nikomu, kto poszukuje autorytetu w jakiejkolwiek dziedzinie. Bo w ko\u0144cu filozofia to stawianie pyta\u0144 i wieczne rozwa\u017canie. Sokrates \u201ewie, \u017ce nic nie wie\u201d, a przeto nie do Sokratesa idzie si\u0119 po wiedz\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Tak to dwuznaczna kokieteria filozof\u00f3w zaprowadzi\u0142a ich do takiego miejsca, w kt\u00f3rym nawet narzeka\u0107 nie mog\u0105. Kto by bowiem narzeka\u0142, \u017ce jako filozof jest niedoceniony i nie do\u015b\u0107 s\u0142uchany, nara\u017ca si\u0119 na \u015bmieszno\u015b\u0107. I to tym wi\u0119ksz\u0105, \u017ce odrzucenie wszelkich pretensji do autorytetu jest \u2013 wedle popularnych mniema\u0144 \u2013 sztandarowym has\u0142em dzisiejszej filozofii, wrogiej je\u015bli ju\u017c nie elitaryzmowi, to na pewno dogmatyzmowi. Mo\u017cna powiedzie\u0107 \u201esami tego chcieli\u015bmy\u201d. I s\u0142usznie.<\/p>\n\n\n\n<p>Tak czy inaczej, jest to sytuacja rozpaczliwa. Broni\u0105 filozofii jest bowiem wy\u0142\u0105cznie szczere i uczciwe intelektualnie rozwa\u017canie zagadnie\u0144. Bez manipulacji i niedom\u00f3wie\u0144. Lecz kto si\u0119 odwa\u017cy tu, w naszym agresywnie egalitarnym \u015bwiecie, powiedzie\u0107 szczerze i bez niedom\u00f3wie\u0144, \u017ce filozof\u00f3w si\u0119 nie szanuje, nie respektuje si\u0119 ich kompetencji i nie docenia? Nic bardziej \u017ca\u0142osnego. Pozostaje wi\u0119c robi\u0107 dobr\u0105 min\u0119 do z\u0142ej gry i potakiwa\u0107 wszystkim, kt\u00f3rzy zaszczyc\u0105 filozofa swoj\u0105 uwag\u0105. A je\u015bli doda\u0107 do tego jeszcze fundamentaln\u0105 zale\u017cno\u015b\u0107 zawodowych filozof\u00f3w od funkcjonariuszy akademickich, redaktor\u00f3w, wydawc\u00f3w i lider\u00f3w mainstreamowego dyskursu publicznego, to mamy ju\u017c gotowy obraz godnej po\u017ca\u0142owania pozycji wsp\u00f3\u0142czesnego filozofa. Zosta\u0142 on obsadzony w roli pomniejszego specjalisty, zamkni\u0119tego w w\u0105skim kr\u0119gu autor\u00f3w pos\u0142uguj\u0105cych si\u0119 tym samym idiomem i zwi\u0105zanych z kilkoma podobnymi do siebie instytucjami i czasopismami &#8211; b\u0105d\u017a te\u017c w roli publicysty albo retora do wynaj\u0119cia.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie tak mia\u0142o by\u0107 i nie tak by\u0142o. Wypchni\u0119cie filozofii na margines \u017cycia spo\u0142ecznego i akademickiego oraz degradacja filozofa do roli mieszcza\u0144skiego publicysty, zaspokajaj\u0105cego \u201epotrzeby intelektualne\u201d b\u0105d\u017a \u201edystrybuuj\u0105cego presti\u017c\u201d w \u015brodowiskach \u017cyj\u0105cych pewnymi aspiracjami intelektualnymi, to zjawisko nieodwracalne. Kto raz przyjmie rol\u0119 s\u0142u\u017cebn\u0105 i wt\u00f3rn\u0105, ten nigdy nie b\u0119dzie ju\u017c tw\u00f3rczym i niezale\u017cnym my\u015blicielem.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie b\u0105d\u017amy wszak pesymistami. Upadek autorytetu filozofii, degraduj\u0105cy j\u0105 tak\u017ce w oczach samych filozof\u00f3w, nie oznacza, \u017ce wszystko jest stracone. Ludzko\u015b\u0107 da sobie rad\u0119 bez filozof\u00f3w oraz instytut\u00f3w filozofii. Ju\u017c dzi\u015b powoli zabli\u017aniaj\u0105 si\u0119 rany po tym, co stracili\u015bmy, ignoruj\u0105c dorobek filozofii \u2013 naukowcy i przedstawiciele nauk spo\u0142ecznych oraz humanistycznych coraz lepiej potrafi\u0105 odgrywa\u0107 rol\u0119 filozof\u00f3w w zakresie spraw, kt\u00f3re ich interesuj\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Giambettino Cignaroli, &#8222;\u015amier\u0107 Sokratesa&#8221;<\/em><\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"767\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/\u015bmier\u0107-sokratesa-1024x767.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-6279\" srcset=\"\/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/\u015bmier\u0107-sokratesa-1024x767.jpg 1024w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/\u015bmier\u0107-sokratesa-300x225.jpg 300w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/\u015bmier\u0107-sokratesa-768x575.jpg 768w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/01\/\u015bmier\u0107-sokratesa.jpg 1171w\" sizes=\"(max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od wsp\u00f3\u0142czesnych filozof\u00f3w oczekuje si\u0119 w pierwszym rz\u0119dzie informacji o tym, co na \u201edany temat\u201d mieli do powiedzenia \u201ewielcy filozofowie\u201d z przesz\u0142o\u015bci. Bo na czym si\u0119 w ko\u0144cu zna filozof? Chyba w\u0142a\u015bnie na tym, co m\u00f3wili dawni m\u0119drcy.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6279,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[33],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6277"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6277"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6277\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6281,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6277\/revisions\/6281"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6279"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6277"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6277"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6277"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}